Ziemie zachodnie darem losu.

Trudno się zatem dziwić, że część buczkowickich rodzin podjęła postanowienia o opuszczeniu Buczkowic i przeniesieniu się na ziemie zachodnie, które w ówczesnym słownictwie określane były ziemiami odzyskanymi. Pozostanę jednak przy określeniu „ziemie zachodnie”, choć powinienem powiedzieć „ziemie zachodnie i północne”. Pomyślmy chwilę.
Żeby bowiem coś odzyskać, to trzeba najpierw to „coś” mieć, utracić, i ponownie posiąść, (odbić?). Polska, niestety, nie miała całości tych ziem od wieków. Epizodyczne władanie częścią przyłączonego do Polski obszaru, miało miejsce w bardzo odległej przeszłości. Idąc tym śladem musielibyśmy rozważyć, czy wskrzeszony Czyngis chan nie miałby prawa do znacznej części ziem polskich. Podobnie Szwecja. A może to my powinniśmy sięgnąć po tereny Wielkiego Księstwa Litewskiego i Ziemie Ruskie? To nonsens. Każdy okres historii, w którym rozgrywają się ważne wydarzenia, pozostawia po sobie ślady i fakty, które nie są obojętne dla konturów granic państw; ale czas płynie, pojawiają się nowe sytuacje, na podstawie których nikt rozsądny nie będzie budował swoich roszczeń terytorialnych. Wiem, że te uwagi mogą być uznane za herezję, ale pozwoliłem sobie na ich przytoczenie, byśmy ziemie odzyskane, nazwane tak głównie ze względów propagandowych, nie traktowali dosłownie, jako ziemie odzyskane. Ziemie zachodnie i północne stały się oczywistą rekompensatą dla Polski za utracone ziemie na wschodzie, ale również, a nawet przede wszystkim, jako skutek, konsekwencja przegranej przez Niemcy wojny,  a jednocześnie wyraz dążenia do ograniczenia ekonomicznej siły pokonanego państwa. Nie można wszakże zaprzeczyć, że częścią przyznanych Polsce ziem na wschodnich rubieżach Niemiec przed wiekami władali książęta śląscy i król Polski. I to te ziemie faktycznie, po wiekach jako państwo objęliśmy na mocy decyzji aliantów.

Zachodnie granice Polski i droga ku ich ukształtowaniu

Powojenny porządek w Europie dyskutowany był na kolejnych konferencjach uczestników koalicji antyhitlerowskiej w Teheranie, Jałcie i Poczdamie. Tam też pośrednio dokonany został podział kontynentu na strefy wpływów, najprościej rzecz ujmując – strefę wpływów państw zachodnich oraz strefę wpływów Związku Radzieckiego. Te drugą wymienionych stref (z jednym wyjątkiem) wyznaczały wojenne sukcesy Związku Radzieckiego. Wspomnianym wyjątkiem była Austria, wyzwolona przez Armię Radziecką. Losy tego państwa potoczyły się jednak odmiennie, choć początek drogi ku nowej Austrii podobny był do okupacji powojennych Niemiec. Rdzenne tereny III Rzeszy zostały podzielone pomiędzy zwycięzców na tzw. strefy okupacyjne. Do grupy zwycięzców została wliczona również Francja. Największe pod względem powierzchni strefy objęły Stany Zjednoczone i Związek Radziecki. Strefę najmniejszą zajęła się Francja. Podobnemu podziałowi poddany został Berlin – stolica hitlerowskich Niemiec. Berlinem nie będziemy się zajmować, bowiem stanowi on temat oddzielny. Z punktu widzenia tematu tego opracowania istotny jest fakt, że wschodnia część Niemiec została uznana za radziecką strefę okupacyjną. Graniczyła ona bezpośrednio z Polską, położoną w granicach ukształtowanych na wspomnianych konferencjach.
Jednym z najbardziej drażliwych i jednocześnie delikatnych z wielu względów problemów alianckich konferencji był problem granic Polski. Szczególnie kłopotliwa i trudna do rozwiązania była linia graniczna Polski na zachodzie. Wschodnie granice Polski w zasadzie nie budziły wśród  aliantów kontrowersji. Wszyscy generalnie zgadzali się co do tego, by granica ta przebiegała wzdłuż linii nazwanej od nazwiska jednego z jej projektodawców linią Curzona. Nie wnikając w szczegóły tego rozwiązania wspomnieć trzeba że wspominana „linia” była przedmiotem rozważań w czasie I wojny światowej, kiedy sprawa odrodzenia Polski była również przedmiotem obrad konferencji paryskiej. Przypomnieć trzeba, że granica ta była kreślona przy uwzględnianiu czynnika etnicznego, narodowościowego. Chodziło o to, by odrodzona w 1918 r. Polska była krajem w miarę jednolitym pod względem narodowościowym. Powrót do pomysłu „linii Curzona” po II wojnie światowej nie mógł zatem dziwić. Na domiar tego należy przypomnieć, że tereny położone na wschód od tej linii zaaprobowanej przez konferencje pokojową w Wersalu po zakończeniu I wojny Polska objęła w następstwie swoich działań wojennych, które uznawane były przez państwa zachodnie za przejaw politycznego awanturnictwa, które starało się burzyć powersalski porządek w Europie. Ostrość tych sądów osłabił wprawdzie wynik wojny polsko-bolszewickiej, ale niepohamowane dążenie władz Polski przedwrześniowej do poszerzenia terytorium państwa na wschód był niekwestionowanym faktem. Ten kierunek myślenia dominował przez cały okres wojny w kołach londyńskich. Były to poglądy i stanowisko, które  w żadnej mierze nie sprzyjało osiąganiu postępów w relacjach polsko- radzieckich. Nie dziwiła zatem reakcja rządu londyńskiego na rozstrzygnięcia odnośnie do wschodnich granic Polski po II wojnie światowej. Naczelnym celem i dążeniem rządu londyńskiego było  bowiem przywrócenie Polsce granic sprzed wybuchu II wojny światowej, a także napaści radzieckiej na Polskę 17. września 1939 r. Żądania te nie znalazły uznania w oczach uczestników konferencji. Takie stanowisko uczestników konferencji wobec tej granicy wiązało się z decyzją następną, a mianowicie, decyzją o przesiedleniu ludności cywilnej ze wschodnich terenów II Rzeczypospolitej na ziemie Polski, ukształtowanej po II wojnie światowej. Problem ten ma związek z tematyką niniejszego opracowania, więc jeszcze do niego powrócę. Zamykając wątek granicy wschodniej dodam tylko, że główne założenie linii Curzona było podstawą podjętych decyzji o polskiej granicy wschodniej. Elementem tej granicy był zaproponowany przez Stalina podział Prus Wschodnich tak, by część z tego obszaru z Królewcem (później Kaliningrad) pozostała w granicach Związku Radzieckiego. Druga część przypaść miała Polsce.
Zdecydowanie większe trudności sprawiała aliantom sprawa zachodniej granicy Polski po zakończeniu II wojny. W jednej wszakże dziedzinie byli oni zgodni: Polska winna była otrzymać tereny- ziemie, które stanowiłyby rekompensatę za utracone ziemie na wschodzie. Było oczywiste, że w tej konkretnej sytuacji geopolitycznej rekompensatą tą mogły być tylko ziemie niemieckie. Problemem było dokonanie wyboru, jak wielki ma to być obszar. I tu już zgody pomiędzy aliantami nie było. Odkładana na ostatni moment sprawa polskiej granicy zachodniej rozstrzygana była wtedy, gdy pomiędzy aliantami zaczęły się pojawiać coraz ostrzejsze sprzeczności natury politycznej, której ostatecznym wyrazem stała się żelazna kurtyna, o której wzniesieniu mówił Churchill 5. marca 1946 r. w Fulton. Ta hipotetyczna konstrukcja była niczym innym jak granicą, rozdzielającą świat zachodni od wschodniego. Warto w tym miejscu wspomnieć, że pomysł o żelaznej kurtynie, nie był w swej istocie oryginalny, a nadto, nie był pomysłem autorskim Churchilla, a niemieckiego ministra propagandy III Rzeszy Josepha Goebbelsa zawartym w artykule „Rok 2000” opublikowanym w lutym 1945 r. w Das Reich.
Powracając zaś do sprawy zachodniej granicy Polski należy stwierdzić, że spory pomiędzy aliantami

1. Linia Marshalla-propozycja amerykańska przebiegu granicy

1. Linia Marshalla-propozycja amerykańska przebiegu granicy

zachodnimi a Stalinem dotyczyły wielkości obszaru, który miałby stanowić dla Polski wspominaną wyżej rekompensatę za utracone ziemie na wschodzie. Jedną z propozycji przebiegu linii granicznej, która była przedmiotem rozważań była tzw. „Linia Marshalla”. Rzut oka na przebieg tej linii rodzi skojarzenie z techniką wyznaczania granic stanów w USA lub granic wyznaczanych przez państwa kolonialne. Linia jest, bo być powinna, ale czy ma ona sens, jakie są merytoryczne argumenty za takim, a nie innym jej przebiegiem to już trudno powiedzieć. Schematyczna mapa zamieszczona obok przedstawia przebieg tej linii. Rzut oka na tę plansze wskazuje, że w granicach Niemiec pozostałyby ziemie na zachód od Gliwic i na zachód od Kołobrzegu. Niemcy pozostałyby we Wrocławiu, Szczecinie i Świnoujściu, Opolu, Raciborzu, Zielonej Górze i całym szeregu innych dużych ośrodków miejskich.
Anglicy, reprezentowani przez premiera rządu JKM Winstona Churchilla swoje stanowisko przedstawili w wypowiedzi tego polityka. „Nie należy polskiej gęsi nadmiernie karmić, bo się udławi”. Znał on zalety i przede wszystkim wady polskiej gęsi, bo miał na karku przez okres niemal całej wojny polski rząd londyński, odporny na wszelkie argumenty, nawet najbardziej racjonalne, oczekujący wsparcia w sytuacjach beznadziejnych. Za tą zoologiczną przypowieścią kryła się jednak głębsza myśl, którą można sprowadzić do zasady: Nie dawać Polsce dużo, bo sobie nie poradzi nie tylko z przesiedleniem ludności ale i z zagospodarowaniem wielkich przestrzeni. Nie okrawać nadmiernie Niemiec, bo nie leży to w naszym, (zachodnich aliantów), przyszłym interesie. Na tym tle stanowisko Stalina wybrzmiało jednoznacznie i stanowczo. Negocjacyjna pozycja Stalina była niezwykle mocna jeśli zważyć faktyczny wkład Związku Radzieckiego w zakończenie wojny w Europie. Nikt nie mógł zaprzeczyć, że klęska Hitlera była możliwa dzięki determinacji Armii Czerwonej, a także, co jest często przemilczane, wypełnianiu sojuszniczych deklaracji w dziedzinie sposobu prowadzenia działań ofensywnych w okresie, gdy zachodni alianci nie byli jeszcze gotowi do podjęcia działań na froncie zachodnim. Z kolei Stalin miał świadomość skali strat, jakie Polska poniosła w następstwie aneksji ziem wschodnich. Temat powrotu Polski na te ziemie wielokrotnie powracał w postulatach kierowanych do niego przez rząd londyński, występujący w tej sprawie mimo argumentacji Churchilla, iż postulatów tych nie należy podnosić.
Obrady konferencji poczdamskiej prowadzone były w czasie, gdy na wyzwolonych skrawkach ziem polskich rozpoczął działalność Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego- rodzaj tymczasowego rządu o proradzieckim nastawieniu. Jego inicjatorzy i członkowie zabiegali wcześniej u Stalina o zdecydowane

przesunięcie granic Polski na zachód. Znakiem tych zabiegów była walka m.in. o Szczecin, ale także o linię Nysy Łużyckiej w miejsce proponowanej wcześniej linii granicznej wzdłuż Nysy Kłodzkiej.

Wyraźna niechęć Anglii i Stanów Zjednoczonych do daleko idącej zmiany wschodniej granicy Niemiec została jednak pokonana przez Stalina, którego propozycje zostały uznane za możliwe do tymczasowego zaakceptowania, jako że dotyczyły przestrzeni, położonych w radzieckiej strefie wpływów, w tym również w radzieckiej strefie okupacyjnej.
Niezwykle ważnym faktem związanym z decyzjami o przebiegu zachodnich granic Polski jest to, że podstawowy zarys tych granic Stalin stworzył w kilkanaście dni po konferencji jałtańskiej, bo 20 lutego 1945. W tym dniu podpisał rozkaz nr 7558 Przewodniczącego Państwowego Komitetu Obrony traktujący zachodnią i północną granicę Polski jako tę, która podlegać będzie debacie na konferencji pokojowej. Można zatem powiedzieć, że zachodni alianci-uczestnicy konferencji w Poczdamie zostali przez Stalina postawiona przed faktem, a jego propozycje były tylko informacją o decyzjach podjętych na Kremlu. Prośba Stalina skierowana pod adresem uczestników konferencji o poparcie radzieckiej propozycji była tylko elementem teatru politycznego. Utrzymanie trwałości przymierza antyhitlerowskiego okazało się ważniejsze od sprawy granic Polski. Polska zyskała na zachodzie znaczące przestrzenie, zaś losy fragmentów polskich ziem wschodnich (ze Lwowem) już przegrał wcześniej rząd londyński, zajmujący nieprzejednane stanowisko wobec całości ziem wschodnich Polski, a także odrzucając sugestie złagodzenia swej polityki wobec Związku Radzieckiego. Nie bez znaczenia były też odrzucone przez Stalina propozycje rządu londyńskiego w sprawie poddania spraw terytorium Polski (rezygnacja z ziem na wschodzie i nabytki terytorium na zachodzie), rozstrzygnięciom w referendum.
To co zostało wrysowane na mapy odkryte w archiwach moskiewskich, obrazowało wyniki kolejnych przemyśleń, a także, być może skuteczności

Obszary sporne Polski z Czechosłowacją (wg Stalina)

Obszary sporne Polski z Czechosłowacją (wg Stalina)

argumentacji polskich środowisk politycznych działających w Związku Radzieckim. Nie można też wykluczyć innych politycznych kalkulacji, które Stalin uwzględniał podejmując takie decyzje. Na ten ostatni aspekt zwracają uwagę niektórzy historycy. Uważają oni, że zachodnia granica Polski, zaprezentowana zachodnim aliantom, była rodzajem manifestu, aktu ostatecznego zwycięstwa Związku Radzieckiego nad hitleryzmem w II wojnie. Rozerwanie ziem niemieckich, naruszenie ich jedności oraz pomniejszenie potencjału gospodarczego Niemiec było rodzajem pieczęci bezapelacyjnego zwycięstwa nad nimi.

Robocza wersja przebiegu zachodniej granicy Polski wg Stalina

Robocza wersja przebiegu zachodniej granicy Polski wg Stalina

Nie ulega wątpliwości, że stanowisko Związku Radzieckiego w sprawie tej granicy ulegało modyfikacji. Jedna z propozycji Stalina zakładała, iż granica przebiegać będzie wzdłuż Nysy Kłodzkiej, potem wzdłuż Odry, aż do Bałtyku. Ten projekt pozostawiał w granicach Niemiec część podzielonego Wrocławia oraz Szczecin. Polsce proponowano przyznać nieporównywalną z przedwojenną linię brzegową Bałtyku, która czyniła nasz kraj krajem z szerokim dostępem do morza i możliwościami rozwinięcia gospodarki morskiej.  Wyrazem tej propozycji było przyznanie Polsce ziem Pomorza Środkowego i Zachodniego. Zmiany przebiegu granicy w dolnym biegu Odry widoczne na planie obrazują kierunki zmian w podejściu do przynależności Szczecina i Świnoujścia oraz przekazania Polsce tego fragmentu Odry wraz z obu wymienionymi miastami (i ich przyległościami). Uwagę przykuwają również linie odcinające Ziemię Kłodzką oraz Ziemię Raciborską od terenów przewidzianych do przekazania Polsce. Problem ten jest ilustracją historycznych zaszłości, które miały miejsce w przeszłości bardzo odległej, ale również bliższej, a dotyczyły stosunków polsko – czeskich. Ostatecznie jednak problem ten został rozstrzygnięty na korzyść Polski.

Sumując ważne dla tego opracowania zagadnienia zachodniej granicy Polski ukażmy podstawowe skutki decyzji konferencji poczdamskiej, bowiem to jej wyniki wieńczyły wcześniejsze rozważania tego tematu. Skutki te były następujące:

1. Polska zachodnia granica państwowa przebiegać ma wzdłuż linii Odry i Nysy Zachodniej (Łużyckiej), a w granicach Polski znalazł się Szczecin.

2. Na północy polska uzyskała ziemie Pomorza Zachodniego i Środkowego oraz dostęp do wschodniej części Zatoki Gdańskiej (z Mierzeją Wiślaną), stanowiące wcześniej część terytorium Prus Wschodnich.

3. Ziemia Kłodzka i Raciborska stały się częścią terytorium Polski

4. Granice zaakceptowane w Poczdamie miały zostać ostatecznie ustalone i zatwierdzone przez konferencję pokojową, kończącą II wojnę światową.

5. Ludność Niemiecka zamieszkująca tereny przyłączone do Polski podlegała przesiedleniu w głąb Niemiec, zaś ludność narodowości polskiej zamieszkująca na terenach wschodnich, położonych na wschód od linii Curzona, podlegała przesiedleniu do Polski.  Dla niniejszego opracowania, za szczególnie ważne uznałem dwie decyzje konferencji w Poczdamie, a mianowicie: tymczasowość linii granicznej, której ostateczny przebieg miał być ustalony w czasie konferencji pokojowej, kończącej formalnie czas wojny, masowe przesiedlenia ludności niemieckiej i polskiej
Pierwszy z punktów nie został rozwiązany ze względów politycznych, które doprowadziły do faktycznego rozpadu koalicji antyhitlerowskiej. Dawni sojusznicy rozbiwszy III Rzeszę rozpoczęli pomiędzy sobą „zimną wojnę”, której temperatura z czasem wzrastała do poziomu, w którym wojną zimną być przestawała. Ten stan wykluczał zasiadanie do konferencyjnego stołu. Z czasem utworzone zostały po obu stronach „żelaznej kurtyny” odrębne państwa niemieckie, których drogi rozwoju przypominały rozstaje. Nie wgłębiając się w bieg dalszych wydarzeń stwierdzić trzeba, że tymczasowość granicy zachodniej stawała się dla Polski problemem o zasadniczym znaczeniu. Jednocześnie przed władzami polskimi stanął niezwykle ważny problem faktycznego objęcia ziem zachodnich i północnych, a przede wszystkim ich zasiedlenia, odbudowy i włączenia w sferę gospodarski państwa. O wadze, jaką przywiązywały władze powojennej Polski do tych zagadnień świadczył fakt powołania do życia w roku 1945 odrębnego ministerstwa, Ministerstwa Ziem Odzyskanych, na czele którego do końca jego istnienia, stał Władysław Gomułka. Ten odsądzany w dzisiejszych czasach od czci i wiary ortodoksyjny siermiężny komunista, położył ogromne zasługi w integracji tych ziem z resztą kraju. Jego uporowi i systematycznym działaniom należy zawdzięczać uznanie tych granic po wielu latach przez Niemcy, i to bez konferencji pokojowej. Można zatem uznać, że wbrew temu, co zostało powiedziane wyżej, ważna batalia o powojenny kształt mapy Polski została zakończona. Obecnie nikt roztropny granic Polski nie kwestionuje.

Trzeba także kolejny raz podkreślić, że zachodnie granice Polski miały tylko jednego gwaranta. Był nim Związek Radziecki. Polską racją stanu, poza innymi względami, było zachowanie w okresie powojennym ścisłego sojuszu z tym państwem, gwarantem trwałości naszych powojennych granic. Kolejną prawdą, o której warto pamiętać przy rozważaniach na temat wspomnianych granic, była polityczna orientacja polskich rządów. Znawcy tego tematu jednoznacznie stwierdzają, że gdyby w Polsce rządy sprawowali przedstawiciele partii prawicowych, wtedy nikt nie zastanawiałby się nad rekompensatami dla niej za utracone ziemie wschodnie. Te pozostałyby bezpowrotnie utracone, a na zachodzie granice najpewniej pozostałyby w kształcie sprzed wybuchu II wojny światowej. Ten pogląd ma szczególne znaczenie w sytuacji, w której decydujące zdanie na temat naszych powojennych granic, należało do Stalina. Jaki bowiem interes polityczny miałby mieć ten człowiek, by doposażać ziemiami zachodnimi i północnymi kraj sobie nieprzychylny, (bo taki by on z pewnością był). Ziemie wschodniej Polski zajęte wcześniej przez Związek Radziecki nie podlegały windykacji na rzecz Polski. Wtedy zapewne zwyciężyłby pogląd Churchilla i troska o życie „polskiej gęsi”. Gęś pozostałaby jeszcze bardziej wychudzona, jak była przed wojną, bo byłaby okrojona o ziemie wschodnie. Kto i jakim sposobem miałby je Polsce przywrócić? Przy omawianiu granic powojennej Polski na uwagę zasługuje postawa Watykanu, w którym na tzw. Piotrowym tronie zasiadał papież Pius XII, Eugenio Pacelli, którego sympatie proniemieckie, wyniesione z czasów pełnienia funkcji nuncjusza papieskiego w Niemczech, były i są znane. Podobnie, jak w innych ważnych dla wojennej historii Polski, tak i w sprawie granic Watykan okazał się proniemiecko zaangażowany. To pogłębiało zrozumiałą nerwowość wśród oficjalnych polskich czynników. Ta z jednej strony obojętność, a z drugiej proniemieckość Watykanu wyrażała się w zamrożeniu decyzji o powołaniu polskiej administracji kościelnej na terenach włączonych do Polski. Pojawiły się również decyzje rozszerzające jurysdykcję niemieckich biskupów nad terenami, które znalazły się w granicach Polski. Ten niezdrowy klimat był nie tylko skutkiem wypowiedzenia przez Polskę konkordatu, ale był również zamanifestowaniem przez Watykan tymczasowości wytyczonych w Poczdamie granic. Masy ludowe Polski zawsze wiernej – Polonia Semper Fidelis puściły te akty w niepamięć. Wszak wierność zobowiązuje.
Kiedyś natknąłem się, (nie pamiętam już w jakiej publikacji), na interesujący opis prawdziwego, jak zapewniano zdarzenia, którego bohaterem był jakiś amerykański naukowiec. Rozpostarto przed nim większy fragment mapy

konturowej, na której nie było nazw państw ani informacji, które pozwoliłyby  państwa te zidentyfikować. Jednym z elementów ukazanych na tej mapie, były m.in. kontury Polski. Zadano uczonemu pytanie, co może powiedzieć o pomysłodawcy tak wyglądających granic. Po namyśle uczony ów miał prawdopodobnie powiedzieć: Ten kto tak granice wykreślił, był niewątpliwie przyjacielem tego państwa. Jak to stwierdzenie się ma do poglądu rozpowszechnionego w określonych kręgach (również intelektualistów) polskich? Wiemy kto te granice wykreślił. Musimy zatem przyznać, że był to Stalin. Ale jak tu tego satrapę nazwać naszym przyjacielem? Przyjaciel miał również bardziej lub mniej skryte interesy do załatwienia. Tak było i w tej sprawie.

Drugi z ważnych punktów decyzji poczdamskich wymienionych wyżej odnosił się do akcji przesiedleńczej. Z jednej strony postanowienia konferencji nakazywały przemieszczenie Niemców zamieszkałych na ziemiach zachodnich i północnych do Niemiec, a z drugiej przesiedlenie ludności polskiej ze wschodnich terenów Polski przedwojennej na terytorium Polski w jej nowym kształcie. Ludność ze wschodu przesiedlana na teren Polski była (ze względów politycznych) nazywana repatriantami, czyli powracającymi do ojczyzny. Tymczasem faktyczna ich ojczyzna – ojcowizna pozostała poza

Tereny nad g. Odrą i Nysą włączone do Polski

Tereny nad g. Odrą i Nysą włączone do Polski

granicami naszego kraju. Oni musieli swą ojcowiznę opuścić i szukać swego nowego miejsca do życia. Stali się obiektem logistycznego zabiegu o szerokim zasięgu. Mieli zostać osiedleni głównie na ziemiach zachodnich i północnych. Drogi wschodniaków z drogami buczkowiczan skrzyżowały się na skrawku tych ziem w Kotlinie Kłodzkiej.

Kończąc ten geopolityczny fragment opracowania napomknę jeszcze o jednej sprawie, która dostrzegana może być dopiero w dzisiejszych czasach. Stalin anektując kresy wschodnie Rzeczypospolitej, a jednocześnie powodując tak znaczące przesunięcie granic Polski na zachód w gruncie rzeczy stworzył warunki dla włączenia naszego kraju, do grona krajów środkowo europejskich ze wszystkimi tego faktu konsekwencjami, które zmaterializowały się wiele dziesiątków lat później we wszystkich dziedzinach. To nienagłaśniany obecnie aspekt decyzji poczdamskich, bo trzeba by wypowiedzieć się o nich przychylnie.