Z życia Wsi

Zebranie wiejskie z nieuleczalnym znamieniem

9 lipca 2013 | 0 Komentarzy

Czy zebranie wiejskie może nosić w ogóle jakieś znamię? Okazuje się, że może. Takim było spotkanie mieszkańców , które zarządził Sołtys na dzień 20. maja 2013 r. Nie byłoby w tym terminie nic dziwnego, gdyby nie to, że jego tematem było przedłożenie mieszkańcom wsi sprawozdania z działalności Sołtysa za rok 2012 oraz informacji z działań podejmowanych przez Radę Sołecką w miniony roku. We wszystkich pozostałych wsiach gminy zebrania takie odbyły się w drugiej i trzeciej dekadzie lutego. To miało sens. Sołtys Buczkowic niestety nie żyje za pan brat ze statutem sołectwa i nie rozumie, że inną rolę do spełnienia ma zebranie wiejskie zwoływane jesienią danego roku, a inne znaczenie przypisuje się zebraniu sprawozdawczemu, które zwoływać należy po zakończeniu roku. Do zwołania zebrania doszło po burzliwej wymianie zdań i opinii w sytuacji, gdy trzeba było odwołać się do stanu ciężkiego naruszenia postanowień statutu sołectwa. Sprawozdania więc wygłoszono, podyskutowano przy nielicznej liczbie uczestników zebrania, co stawać się zaczyna normą. Sołtys nawet złożył sprawozdanie z wykonania uchwały zebrania wiejskiego sprzed ponad roku wiele czasu poświęcając stwierdzeniu zawartemu w uchwale zebrania, w którym mieszkańcy wyrazili szacunek dla wszystkich, którzy sprawnie i z dużym pożytkiem dla wsi realizowali w roku 2012 budowę kanalizacji sanitarnej. Uchwały zebrania  z jesieni 2012 nawet nie wspomniał, bo musiałby przyznać, że niczego w jej postanowień  nie podjęto w roku 2013. Wójt gminy czuł się zwolniony z zabrania głosu na temat realizacji obu uchwał przez administrację gminną, bo zebranie wiejskie i jego uchwały to miewa zwyczajowo w dużym poważaniu. Przewodniczący Rady Sołeckiej sprawozdanie z działalności Rady zawierające wiele krytycznych uwag pod adresem władz wykonawczych Gminy zakończył stwierdzeniem, że władzy gminnej najbardziej odpowiadałaby Rada Sołecka, która niczego nie oczekuje,  która z reguły milczy, odpowiada tylko na zadane  pytania, która nie słucha opinii mieszkańców na żadne tematy. A w ogóle, to najlepiej byłoby, gdyby mieszkańców we wsi nie było. Byłby przynajmniej spokój. A tak, przewodniczący Rady Sołeckiej musiał po raz pierwszy w historii opracować białą księgę zaniechań ze strony administracji gminnej wobec wniosków zgłaszanych przez Radę. W tej akurat sprawie okazało się , że był całkowity spokój. Zdaniem Wójta Rada Sołecka to sobie może… Szkoda gadać. Cała otoczka wydarzeń poprzedzających majowe zebranie wiejskie świadczy o wątłości naszego przekonania o sile , która tkwić powinna we wspólnocie wiejskiej, a z drugiej strony świadczy o tym, że wybrana demokratycznie władza zapomniała o swojej służebnej roli wobec swego suwerena. To szerszy temat. Dlatego trzeba się pokusić o cykl artykułów, które nam te prawdy w pełni uświadomią . A pora jest ku temu stosowna. Zaglądajcie do „artykułów ” na naszych stronach. Tu cenzura gminna nie działa.

Napisz komentarz