Rok 1989 – rok pierwszy Towarzystwa

Józef Stec

Rok  1989- pierwszy  w działalności Towarzystwa

Start Towarzystwa do działań programowych odbył się z przysłowiowego kopyta. Nie było to nadmiernie trudne, bowiem wiedzieliśmy dokładnie co chcemy osiągnąć. A chcieliśmy ożywienia działalności kulturalnej i takiej, która tworzyłaby podwaliny dla społeczeństwa obywatelskiego. Te słowa rozumieliśmy dosłownie. To co można rozwiązać własnymi, społecznymi siłami, to trzeba rozwiązać. Trzeba było podjąć działania, które uzmysłowiły mieszkańcom chlubne tradycje naszej miejscowości wyrażane w aktywności organizacji społecznych  z okresów zaborów, zmagań o odzyskanie  niepodległości w czasie 1. wojny światowej, odbudowy polskiej państwowości po 1918 r. Poczesne miejsce zajmowały w tych poczynaniach te, które wprost nawiązywały do klimatu i imprez organizowanych w okresie zaborów i międzywojnia. 

W ten podstawowy zamysł wpisane zostały zgromadzenia patriotyczne z okazji Dnia Niepodległości ( 11 listopada), a także przywrócenie pamięci o dniach wyzwolenia spod okupacji niemieckiej ( 3-4 kwietnia 1945). Tradycyjnie uroczyście obchodzone przed II wojną święto Konstytucji 3. Maja przywrócone zostało w postaci wieczornicy zorganizowanej w szkole, z udziałem działaczy Stronnictwa Demokratycznego, które w tym dniu obchodziło swoje partyjne święto. Od tamtego roku nie słyszałem, by publicznie przypominane były przełomowe w swych zamierzeniach postanowienia tej drugiej w świecie ustawy zasadniczej.  Rangę tych uroczystości zapewniała dostojna oprawa i treści oficjalnych wystąpień, wolne od sloganów, a pełne zapomnianych lub po prostu nieznanych faktów z historii.
Po raz pierwszy w historii miejscowości, a nawet miasta i gminy Towarzystwo zorganizowało plener dla 25 studentów Krakowskiej ASP, którzy prace swoje zaprezentowali na wystawie poplenerowej urządzonej z inicjatywy i pod patronatem Towarzystwa.

Odrębną sprawą, która zajmowała Towarzystwo były boje o utrzymanie kina stałego we wsi prowadzonego przez Wojewódzki Zarząd Kin w Katowicach. Bezwzględna gra rynkowa skazała tę placówkę na likwidację. Towarzystwo wykupiło więc aparaturę kinową i zajęło się od 1. marca 1989 r. prowadzeniem, i  to z dobrym skutkiem, kina na własny rachunek. Równocześnie z kinem stałym, w dniach bez seansów filmowych, funkcjonowało pod firmą Towarzystwa kino video, które cieszyło się w tym czasie dużym wzięciem. Podjęte ze Szkołą Muzyczną w Bielsku-Białej negocjacje o możliwości wykorzystywania sali na koncerty młodzieży tej szkoły nie zakończyły się pomyślnie.

Wszystko to działo się przy aprobacie władz miasta i gminy, które sprzyjały naszej aktywności. Jednym z przejawów tej akceptacji  było przekazanie. Towarzystwu w użyczenie martwego, najczęściej zamkniętego do tego czasu budynku sokolni. Naczelnik M. i Gm. zadeklarował również partycypowanie w kosztach utrzymania obiektu. Tak pojmował swój obowiązek w zakresie sprzyjania rozwojowi kultury. Jednocześnie Naczelnik Miasta i Gminy przydzielił Towarzystwu lokal w budynku k. kościoła, stanowiącym własność Skarbu Państwa. To samo dotyczyło samochodu dostawczo-osobowego, dzięki któremu możliwe było utrzymywanie kontaktów z Zarządem Kin w sprawie przewozu filmów dla potrzeb kina.

            Ożywieniu sali widowiskowo –kinowej służyły kontakty nawiązane z Teatrem Lalek Banialuka z Bielska-Białej i uzyskanie dla sceny w naszej wsi statusu sceny zamiejscowej łącznie z jej wykorzystaniem w czasie Międzynarodowego Festiwalu Teatrów Lalkowych. Wiązało się to z  możliwością wystawiania przedstawień lalkowych dla dzieci z całej gminy.
Utrzymywaniu więzi z członkami Towarzystwa służył wieczór wigilijno-bożenarodzeniowy uświetniony ujmującym montażem słowno-muzycznym przez aktorów wspomnianego wyżej teatru.

W roku 1989 zapadła również decyzja o wydawaniu miesięcznika Gromada, który poruszać miał sprawy wiejskie, gminne i regionalne. Gromada była też w zamyśle pismem, za pośrednictwem którego mogły być upowszechniane wiadomości z zakresu historii miejscowości. Czas pokazał, że zamiary te się ziściły. Wprawdzie pierwszy numer pisma wyszedł w roku 1990, ale wszystkie przygotowania do jego wypuszczenia na rynek zostały domknięte jeszcze w roku 1989. A było co domykać, jeśli zważyć, że wszystkie prace wykonywane były siłami członków Towarzystwa, w prymitywnych warunkach, narzuconych przez jakość sprzętu drukarskiego.

Taki był pierwszy rok działalności „Zagrody”. Pierwszy rok nowo powstałej organizacji. Pytanie: Czy to była działalność widoczna? Czy przyczyniła się do pozytywnego poruszenia we wsi, w której, w omawianych dziedzinach przez całe lata nic się nie działo? Sądzę, że rok ten w Buczkowicach przyniósł nadzieję i ufność, że szarość może być zastąpiona czymś bardziej ludziom przyjaznym. Trzeba jednak powiedzieć, że wielkie znaczenie dla takiego obrotu spraw miała postawa władz miasta i gminy, duża ich sprawność w podejmowaniu oczywistych decyzji, uwolnionych od zbędnych procedur. Czas pokazał, że nie zawsze tak będzie.