To już 20. „bukowy” górski raj pieszy

Tradycyjnie już, 1. maja wyruszyła na trasy XX Wiosennego Rajdu Górskiego „Zielenią się buki” ogromna rzesza rozmiłowanych w górskich

Znaczek rajdu

Znaczek rajdu

wędrówkach turystów. W bieżącym roku w dwóch miejscach startu drużyn rajdowych zameldowało się blisko 45o uczestników w wieku od 4 do 75 lat. Dwie trasy prowadziły z Buczkowic na jeden z najwyższych szczytów Beskidu  Śląskiego –Skrzyczne, jedna ze Szczyrku Górnego na szczyt Klimczoka, zaś czwarta, dostosowana do możliwości fizycznych uczestników, biegła od Buczkowic zboczem Skalitego na przełęcz Siodło nad Szczyrkiem. Metą dla wszystkich drużyn był amfiteatr pod skocznią „Skalite” w Szczyrku. Tak w tym jubileuszowym dla rajdu roku wypadło, bowiem miejscami startów i metami w poprzednich latach Buczkowice dzieliły się ze Szczyrkiem na przemian.
Towarzystwo Społeczno-Kulturalne „Zagroda” z Buczkowic było przed dwudziestu laty,  autorem pomysłu organizowania corocznych rajdów, by spopularyzować nowo wytyczone, a więc „młode” szlaki turystyczne, prowadzące na oba te szczyty, które na co dzień oglądamy z nizin. Pomysł wsparło miejscowe koło PTTK imienia Kazimierza Dutki stając się niezwykle cennym partnerem „Zagrody”. Nie do przecenienia w każdym rajdzie jest rola Gminnego Ośrodka Kultury, który z powodzeniem, a co ważne, z wdziękiem wypełnia funkcję koordynatora poczynań z rajdem związanych. Szczyrkowski Ośrodek Kultury i Promocji to kolejny partner tego przedsięwzięcia, podobnie, jak bielskie Starostwo Powiatowe, które wspiera nasz pomysł środkami o wysokości odwrotnie proporcjonalnymi do rozmiarów imprezy, ale wspiera. I to jest ważne.
Jak zwykle przypadł mi zaszczyt otwarcia rajdu. Zabrałem więc głos jako jego komandor, a jednocześnie pomysłodawca organizowania rajdu „Zielenią się buki”. Przedstawiłem myśl przewodnią jubileuszowego rajdu i szczególne okoliczności, które dwudziesty rajd czynią wydarzeniem wartym szczególnego podkreślenia.

Buk na stulecie niepodległości

Buk na stulecie niepodległości

Dwudziestą rocznicę tej jednej z największych turystycznych imprez w województwie śląskim, a także wiekową rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości, powiedziałem, będą upamiętniać zasadzone buki, których będzie sto. Buk to dla Buczkowic nie tylko drzewo od którego swą dające nazwę wieś wywodzi, ale drzewo, na którym przez ponad dwa wieki Buczkowice budowały swoje gospodarcze znaczenie jako miejsce jednego z największych na południu Polski centrów produkcji mebli giętych, znanych w całym świecie z najwyższej jakości i znakomitego wzornictwa. To drzewo, z którego przed 1914 r. wykonane były imitacje karabinów, służące członkom Sokoła i jednej z najstarszych na ziemi bielskiej drużyny skautowej do nauki chwytów bronią i musztry, rzeczy przydatnych wtedy, gdy zaciągnęli się w szeregi Legionów Polskich w 1914 r., jako Żołnierze Niepodległości. Najbardziej okazałą sadzonkę buka pospolitego, (bo taki rósł w naszych lasach), zaproponowałem zasadzić obok budynku szkoły. Nie jest to miejsce przypadkowe. Ta szkoła przez 129 lat swego istnienia była i jest placówką wychowania patriotycznego, ale także szkołą umiejętności korzystania z rozumu, racjonalnego podchodzenia do dziejów ojczystych.
Zwracając się do młodych uczestników rajdu nawiązałem do przewidzianej w programie imprezy loterii sadzonek buka.
„Pragniemy, by każdy, kto wylosuje buka i zasadzi go w swoim ogródku, na skwerku lub w lesie, był jego opiekunem i, by wzrastał wraz z nim. To powinny być buki opatrzone waszymi imionami, buki, z którymi wejdziecie w nowe stulecie wolnego kraju, który oby zawsze dawał nam powody do chluby, a nigdy do wstydu i zażenowania”.
A potem sadziliśmy buka. Pierwszym był Henryk Knapek-sołtys Buczkowic, który w początku roku podzielił się z nami myślą o wiośnie stu buków, pomysłem, który pierwsi i jedyni (jak na razie), postanowiliśmy urzeczywistnić w czasie rajdu „Zielenią się buki”. Młodzieżowymi opiekunami tego buka zostali uczniowie buczkowickiej szkoły Alicja Repak i Jakub Marczewski. Dołączyłem do tego grona wraz z urzędującym prezesem Zagrody Jerzym Foltyniakiem i prezesem Koła PTTK Stanisławem Tarnawą. Warto dodać, że buk został posadzony w miejscu, gdzie do 1930 r. działała Fabryka Mebli  Giętych Thonet-Mundus, zniszczona pożarem przez okupanta niemal w przeddzień wyzwolenia Buczkowic spod okupacji hitlerowskiej. To była jedna z buczkowickich fabryk, dla której surowcem do produkcji było drewno buka.
Potem drużyny rajdowe wyszły w kierunku Skrzycznego szlakiem czerwonym. Drużyny te wywodziły się ze szkół gmin: Buczkowice, Szczyrk, Wilkowice, Lipowa, a nawet Bielska. W tym roku, (co nie jest wyjątkiem), znaczącą grupę turystów stanowili rodzice dzieci, a także turyści indywidualni, których ilości aż do momentu startu nie jesteśmy w stanie określić. Ten rok był w nich wyjątkowo urodzajny. To wszystko dało efekt w postaci rekordowej ilości uczestników rajdu, a że pogoda była znakomita, więc nie pozostawało nic, tylko rozważnie podążać do mety.

Pierwsi turyści na mecie w amfiteatrze

Pierwsi turyści na mecie w amfiteatrze

W programie imprezy staraliśmy się podkreślić nie tylko dwudziestoletnią historię naszej ciekawej imprezy, ale również setną rocznicę odzyskania przez Polskę Niepodległości. Znaczek rajdowy jest tego zewnętrznym akcentem. Postanowiliśmy nagrodzić drużyny za ich nazwy, nawiązujące do tych dwóch rocznic, co się w całej pełni udało. Tu laureatami były drużyny z Godziszki (drużyna Legioniści z Godziszki) oraz drużyna z Mesznej, która nazwała się drużyną nawiązującą do opiekunów niedźwiadka z Armii Andersa. Nazwa drużyny nie była tylko ciekawą nazwą, ale wraz z nią szła w parze wiedza na temat tej niezwykłej maskotki żołnierzy. Kolejna drużyna z Mesznej, która pokonała trasę z pięknym proporczykiem z  nazwą drużyny  „Wędrowcy” została nagrodzona za swój proporczyk. Poza konkursem nagrodziliśmy „Małych patriotów” z  Buczkowic z efektowną pasterską laską wykonaną specjalnie na rajd. Rzeźby okazałych liści bukowych zostały wręczone kierownikowi grupy drużyn ze szkoły imienia Mikołaja Kopernika z Buczkowic, z której w relacji do łącznej ilości uczniów w rajdzie wzięła udział największa liczba młodzieży. Mieliśmy turystkę z Ziemi Warmińsko Mazurskiej. Otrzymała nagrodę za uczestnika rajdu pochodzącego z najodleglejszego od nas zakątka Polski.
Wyróżnienie dla najmłodszego uczestnika rajdu przyznano Hani Knapek, która mimo wieku jednocyfrowego, (i to z dolnych granic), przyjęła nagrodę na wielkim luzie wykazując się estradowym obyciem i rezolutnością.
Seniorom przewodziła p. Regina Kruczek, która w rajdach uczestniczy systematycznie. Podobnie p. Maria Przybyła. Obie panie z Buczkowic. Skoro o seniorach mowa, to nie mogę pominąć „dziadków” rajdu, Stanisława Tarnawy-prezesa PTTK z Buczkowic i siebie samego- komandora rajdu od 20 lat. Otrzymaliśmy listy gratulacyjne z okazji jubileuszu i rzeźby „bukowych” aniołów autorstwa Józefa Więzika. Akcent bukowy aniołów sprowadzał się do tego, że ich skrzydłom artysta nadał kształt i wygląd liści buka. A co do wspominanej wcześniej dwudziestki, to w przypadku dziadków była to jedyna młodzieńcza dla nas wiadomość (nie licząc oczywiście zieloności bukowych liści).
Niepodobna nie wspomnieć o trwającej cały czas loterii, w której uczestnicy rajdu losowali  prawa do sadzonek buka. A sadzonek tych było 100- tyle samo ile lat minęło do odzyskania niepodległości. Każdy, który miał szczęście wylosować sadzonkę przyjął na siebie obowiązek jej zasadzenia w miejscu przez siebie wybranym, i opiekowania się nią. Szczęśliwiec uzyskiwał również prawo nadania swemu bukowi imienia i umieszczenia na nim trwałego oznaczenia-komunikatu. Spodziewamy się wielu fotografii, pokazujących posadzone buki wraz z ich opiekunami. Taki był wymóg regulaminu rajdu. Jedna z okazalszych sadzonek została przekazana radnej powiatowej pochodzącej ze Szczyrku p. Helenie Przybyłowej, jako przedstawicielce Szczyrku, by za jej sprawą buk został zasadzony w eksponowanym miejscu w Szczyrku. na pamiątkę setnej rocznicy odzyskania niepodległości.

Wata cukrowa i kiełbaski znad ognia

Wata cukrowa i kiełbaski znad ognia

Trzeba jeszcze wspomnieć o bardzo kolorowym i grająco śpiewaczym występie Młodego Ondraszka ze Szczyrku – dziewczęcego zespołu śpiewających regionalne pieśni skrzypaczek. To, jak mi wiadomo damska część Młodego Ondraszka.

Młody Ondraszek śpiewa i gra

Młody Ondraszek śpiewa i gra

Męska część zespołu (chyba) świętowała. Było w dosłownym tego słowa znaczeniu radośnie, słonecznie, zielono i śpiewająco. A co najważniejsze-bezpiecznie, za co wielkie dzięki należą się doświadczonym przewodnikom beskidzkim, którzy są z nami już od wielu lat.

                                                                                                                     Józef Stec