artykułyZ życia Wsi

Powtórka z manewrów?

27 sierpnia 2013 | 0 Komentarzy

Józef  Stec

Czy będzie powtórka z jesiennych manewrów?

Jeszcze męczymy się w skwarnym słońcu, szukamy cienia, a tu jeszcze tydzień, dwa i jesień nastanie. A z nią nadejdzie okres, w którym rodzić się będą plany na rok budżetowy 2014. Z tymi zamierzeniami każda wieś wiąże nadzieje na podjęcie takich wyzwań, które ułatwią życie jej mieszkańców. Podnoszę ten temat pomny ubiegłorocznych złych doświadczeń, których widownią było posiedzenie Rady Sołeckiej w Buczkowicach, a także okoliczności związane ze zwołaniem zebrania wiejskiego, czego się domagałem we wrześniu 2012 r. Nie czas i miejsce, by perypetie z tym związane opisywać, zwłaszcza że sprawa będzie obchodzić pierwszą rocznicę. Powiem tylko tyle, że tamte wydarzenia ujawniły jak wielka niechęć towarzyszy zwołaniu zebrania wiejskiego jesienią. Decyzja o zwołaniu zebrania zrodziła się wtedy w wielkim bólu, przy zdecydowanej niechęci większości tych, którzy najbardziej powinni być zainteresowani wysłuchaniem opinii mieszkańców w sprawach zamierzeń na przyszłość. Zebranie się odbyło i podjęło bardzo ważną uchwałę w sprawie określenia zasad ustalania kolejności modernizacji nawierzchni ulic w Buczkowicach. Zasadami tymi miał się kierować Wójt Gminy przy ustalaniu zadań „drogowych” w latach następnych. Wójt zakazał opublikowania w Gazecie Gminnej tekstu  tej uchwały. Zakazał również  opublikowania artykułu, w którym wskazywałem prawne i merytoryczne uzasadnienie zwoływania jesiennych zebrań wiejskich. Wskazywałem również na znaczenie tych zebrań dla ustalania katalogu zadań gospodarczych we wsi zgodnie z oczekiwaniami mieszkańców i  możliwościami Gminy. Cenzurą obłożone więc  zostały tematy, których zgłębienie leży w istotnym interesie mieszkańców i całej wiejskiej wspólnoty samorządowej. Cenzor uznał, że Gazeta Gminna, która jak na ironię nazywa się pismem samorządowym Gminy Buczkowice, nie może publikować materiałów odnoszących się do spraw samorządowych. Cenzor zapomniał, że samorząd to wszyscy  mieszkańcy a nie władze samorządowe.

            Korzystając ze strony Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego „Zagroda” zapraszam do zapoznania się z ocenzurowanym artykułem z roku 2012, który w swej merytorycznej części ani na jotę nie stracił na aktualności. Zachęcam przy tym do korzystania z praw, które wszystkim nam, członkom wspólnoty samorządowej, przysługują.

Zebranie Wiejskie jesienią ? A po co!

Trochę się krępuję stawiając to pytanie tym bardziej, że samemu sobie odpowiadam. Postanowiłem zabrać w tej sprawie głos po ostatnich osobistych doświadczeniach.
Opowiadam się za tym , by w każdy Romku odbywały się co najmniej dwa zebrania wiejskie.
Pierwszym powinno być to, na którym dokonuje się podsumowania wyników roku minionego. Wtedy jest czas na przedłożenie mieszkańcom sprawozdań z działalności Sołtysa i Rady Sołeckiej. Takie zebranie odbywa się u nas z reguły w lutym każdego roku. Co do tego nikt nie ma wątpliwości. Wątpliwości i opory pojawiają się wtedy, gdy trzeba zamieścić w programie tego zebrania informacje o działaniach Radnych Gminnych reprezentujący wieś.
Dlaczego tak jest? Dlaczego mieszkańcy zebrani na zebraniu wiejskim mają być pozbawieni możliwości wypełnienia jednego z podstawowych elementów kontroli społecznej nad działalnością swych przedstawicieli w Radzie?
Statut wsi w § 8.pkt 9 nakłada na Zebranie „…obowiązek wysłuchania informacji o działalności Radnych, a w pkcie 6. tegoż paragrafu stanowi, iż do kompetencji Zebrania należy „dokonywanie oceny działania Rady Gminy oraz jednostek organizacyjnych Gminy w części odnoszącej się do Sołectwa”.
Pytanie postawione wyżej jest tym bardziej zasadne, że nikt nie zaproponował nam innej, bardziej wyrafinowanej metody kontaktów mieszkańców ze swymi wybrańcami w trakcie trwania kadencji Rady Gminy. To w pierwszej kolejności Radni jako członkowie organu uchwałodawczego Gminy mają bezpośredni wpływ na to, jakie nakładane są na mieszkańców m.in. obowiązki wobec Gminy.
Sołtys i Rada Sołecka mają obowiązek rozliczać się każdego roku ze swej pracy przed Zebraniem Wiejskim. Czy zatem Radni nie powinni poinformować mieszkańców  o tym co i jak robili i jakie efekty przyniosły ich działania? Zebranie wiejskie powinno mieć możliwość corocznej oceny pracy Radnych przez siebie wybranych. Radni zaś mieliby możliwość przestawienia racji, które nimi kierowały przy podejmowaniu ważnych decyzji. Czy to są wymagania z najwyższej półki? Czy usprawiedliwieniem dla niechęci Radnych do informowania o swej pracy można całkowicie złożyć na karb tzw. wolnego mandatu, który jest wprawdzie kategorią ustawową, ale przecież nie oznacza, że Radny nie ma obowiązków wobec swych wyborców?
Pytanie to stawiam dlatego, że wiele pracy włożyłem, by Statut Sołectwa  zawierał takie a nie inne sformułowania, które zyskały aprobatę w zatwierdzającej tekst uchwale Rady Gminy. Wiem jakie przesłanki towarzyszyły poszczególnym zapisom. Postanowienia Statutu są, niestety, stosowane wybiórczo (sic!). Namawiam mieszkańców, by nie rezygnowali z przysługujących im praw, zapisanych w naszym prawie lokalnym, by domagali się ich przestrzegania. Poddaję pod rozwagę PT Czytelników te tematy zastrzegając jednocześnie, że zaprezentowane tu spostrzeżenia sformułowałem na podstawie doświadczeń z Buczkowic. Jeśli w innych wsiach jest inaczej, to chylę czoła.

No a co z zebraniem jesiennym? ( wrześniowym lub wczesnopaździernikowym?)
Tu zaczynają się przysłowiowe schody. Najczęściej pada wtedy przytoczone w tytule: A po co?
Chcę bardzo stanowczo stwierdzić, że jest po co. Są co najmniej dwa bardzo poważne powody, które mają swe źródło Statucie Sołectwa i procedurze prac nad budżetem Gminy. Statut w § 4.ust.2.pkt 1. mówi, że  „ do zadań Sołectwa należą (…) w szczególności:
formułowanie rejestru ważnych dla lokalnej społeczności zadań i spraw wymagających rozwiązania w określonym czasie”.Tym rejestrem jest w pierwszej kolejności wykaz zadań gospodarczych i społecznych, zbudowany w oparciu o propozycje wysunięte przez mieszkańców.W którym momencie taki wykaz powinien powstawać? Można powiedzieć, że każdy moment jest dobry, ale najbardziej właściwy jest ten, w którym powstają zręby budżetu Gminy na następny rok. A ten czas to wrzesień i październik każdego roku.

Z tych okoliczności wynika potrzeba zwoływania zebrania wiejskiego w terminie jesiennym. Tylko ono ma prawo i kompetencje, by w sposób zgodny z prawem lokalnym tworzyć katalog spraw ważnych dla wsi w nadchodzącym roku, nad którymi Rada Gminy winna obradować.  Jeśli mieszkańcy nie będą mieli możliwości jednoznacznego wypowiedzenia się na ten temat w odpowiednim czasie, to nawet najbardziej dolegliwe i ważne sprawy nie będą mogły być podjęte z bardzo prostego powodu. Zapewne będzie brak pieniędzy, by sprawami tymi się zająć.
Zwracam uwagę na sprawy oczywiste choć, jak dowodzi praktyka, nie dla wszystkich. To co zostało zapisane w statutach sołectw, a co dotyczy kompetencji zebrania wiejskiego jest odpowiedzią wprost na pytanie : A po co?! Znajomość naszej wiejskiej konstytucji nie jest naszą silną stroną. Niewiele też zostało uczynione, by postanowienia statutu zostały należycie upowszechnione. Dlatego nie korzystamy z praw należnych mieszkańcom lub korzystamy z nich w stopniu bardzo ograniczonym. Dlatego z niewolniczą pokorą przyjmujemy każdą decyzję nawet taką, która budzi wewnętrzny sprzeciw. Dlatego nie wyrażamy chęci i gotowości  do wywierania należytego wpływu na bieg spraw wsi i Gminie. Narzędziem, które taki wpływ umożliwia są zebrania wiejskie, zwoływane nie tylko w razie  pilnej potrzeby, ale także w odpowiednim czasie. Na skutek naszej wspólnej obojętności wobec znaczenia zebrania wiejskiego, które jest organem uchwałodawczym wsi, przyczyniliśmy się do tego, że jego uchwały są lekceważone, omijane przysłowiowym szerokim łukiem.

Zapewne mój głos spotka się ( jak to często bywało) z opinią, że przecież mieszkańcy po to wybierali swoich przedstawicieli do Rady Gminy, by ci sprawowali w ich imieniu rządy w Gminie. Moi adwersarze będą mieli po części rację, bo tak tę sprawę reguluje prawo. Ale też nie będą mieli racji, ponieważ zadaniem Radnych jest służba na rzecz mieszkańców, jest działanie zgodne z ich oczekiwaniami, a jednocześnie w zgodzie ze strategicznymi kierunkami rozwoju Gminy i wsi oraz jej finansowymi możliwościami. Te ostatnie nie zawsze pozwalają na wszystko,czego mieszkańcy żądają. Tych dylematów nie rozwiążę się jednak bez otwartej, szczerej rozmowy Radnych z mieszkańcami. 

      Zebranie wiejskie powinno być zgromadzeniem, na którym prowadzona jest taka rozmowa o sprawach wsi i całej gminnej wspólnoty. Jeśli unika się zwoływania zebrań wiejskich, lub jako mieszkańcy uchylamy się od uczestniczenia  w pracach tego gremium, to pozbawiamy się możliwości wpływania na bieg wiejskich i gminnych spraw. Tworzymy szerokie pole do jedynowładztwa i poszerzamy przestrzeń dla decyzji uznaniowych, które z zaspokajaniem szerokich potrzeb społecznych często niewiele mają wspólnego .

Tym argumentuję potrzebę zwoływania co najmniej dwóch zebrań wiejskich w roku. Żadne z nich nie jest ważniejsze. Każde ma do spełnienia określoną rolę. Muszą wszakże być spełnione co najmniej dwa warunki, których zaistnienie zależy tylko od mieszkańców. Te warunki, moim zdaniem , są następujące:
– nie powinniśmy godzić się na ograniczenie ilości zebrań wiejskich do jednego w roku,
– powinniśmy uczestniczyć w obradach tego gremium.

Wymienię jeszcze jeden warunek, który od mieszkańców nie jest bezpośrednio zależny.

Uchwały zebrania wiejskiego muszą się znaleźć w kręgu pierwszoplanowych zajęć Wójta Gminy, który ma w tej sprawie obowiązki zapisane w Statucie Sołectwa. Wypełnianie tego obowiązku zaliczę do spraw wstydliwych.

Józef Stec
Przewodniczący Rady Sołeckiej
w Buczkowicach

Napisz komentarz