Buczkowiczanie na ziemiach zachodnich.

Nie ulega wątpliwości, że sytuacja powojenna wielu buczkowickich rodzin wymagała od nich podejmowania niekonwencjonalnych decyzji, co do sposobu ułożenia sobie życia w nowych okolicznościach. W trakcie wielu rozmów pojawiło się szereg przesłanek, które okazały się być decydujące o migracji na zachód.
Powstał z nich katalog, który przedstawia się następująco:
Na czoło powodów migracji wysuwa się dążenie do zmiany na lepsze swojej życiowej sytuacji. Jest to oczywiste stwierdzenie. Nikt nie opuszcza stron rodzinnych tylko po to, by „zaliczyć” kolejną podróż. Wyjazd oznaczał osłabienie więzów rodzinnych, zerwanie lub ograniczenie kontaktów towarzyskich. Czasami oznaczał pozostawienie niewielkiej majętności w Buczkowicach, którą musiał się ktoś zająć. Wyjazd w wielu przypadkach oznaczał konieczność zmiany w sferze zawodowej. Czas powojenny nie zawsze rysował się optymistycznie, ale jednak podejmujący decyzję miał nawet w czasie wojny jakieś konkretne miejsce pracy, miał w środowisku zawodowym pozycję, na którą przez jakiś czas musiał solidnie pracować. Te okoliczności miały wpływ na sytuację i przyszłość dzieci w rodzinach przyszłych przesiedleńców.
Przeważająca ilość osób, które rozważały przeniesienie się na zachód zamierzała się zająć prowadzeniem gospodarstw rolnych. Tych nie zadowalały gospodarstwa karłowate chłopsko-robotnicze, które zdecydowanie przeważały w Buczkowicach. Ta grupa była zdecydowana prowadzić towarowe gospodarstwa, które stanowiłyby jedyne źródło ich utrzymania. Z tego można wnosić, że rodziny te liczyły się z ogromem pracy, która na nich będzie czekać w nowym miejscu zamieszkania.
Nie ma żadnych wątpliwości, co do tego, że rodziny wyjeżdżające z Buczkowic decydowały się na trwały pobyt na zachodzie. Żaden z moich rozmówców nie zakładał wyjazdu „na próbę”.
Wyjeżdżającym towarzyszyła świadomość, że w miejscu ich przyszłego zamieszkania czekają na nich wyposażone domy, w których mogą niejako z marszu rozpocząć nowe życie. Świadomość ta dała o sobie znać szczególnie w tej grupie, która w czasie wojny straciła dach nad głową. To były powody, dla których wyjeżdżający zabierali z sobą jedynie rzeczy osobiste, możliwe do ogarnięcia tobołkami, walizkami.
Część wyjeżdżających była z sobą związana pokrewieństwem, co, jak sądzę, miało znaczenie dla stworzenia w nowym miejscu zamieszkania i pracy namiastki stron rodzinnych. W tej grupie przesiedleńców daje się zauważyć podobieństwo losów rodzin w czasie powojennym, w tym szczególnie brak w Buczkowicach własnych domów.
Na koniec tego katalogu należy wymienić jeszcze jeden ważny powód. A był nim zamysł wzbogacenia się. Wymieniam go nie jako dający podstawy do oceny tych marzeń, ale jako okoliczność obiektywnie istniejącą. Nie można się dziwić, że ktoś, kto w dostatki nie opływał, kogo wojna nie oszczędziła, kto w dotychczasowym miejscu zamieszkania nie dostrzegał szans na poprawę swej materialnej sytuacji, dał się ponieść marzeniom, że swoją sytuację może zmienić. Jeśliby odnieść ówczesną sytuację do tej, z którą mieliśmy do czynienia w kraju w latach dziewięćdziesiątych XX wieku, gdy zjawisko emigracji stało się masowe, to wtedy emigrujących nazywaliśmy najbardziej przedsiębiorczymi, tymi, którzy swoje sprawy wzięli w swoje ręce itd. Jednym słowem, emigranci byli określani mianem ludzi kreatywnych. Nie waham się tego porównania przenieść odpowiednio na grupę naszych osadników z lat czterdziestych XX w.. Różnica polegała na tym, że ci powojenni zmieniali miejsce swego zamieszkania i pracy bez zmiany państwa, a ci drudzy zmieniali kraj pobytu. Z pewnym wysiłkiem wymieniłbym jeszcze jedną różnicę. Ci powojenni jechali w miarę na pewny los, a ci drudzy stawali „na zmywaku” mając często w kieszeni dyplom wyższych uczelni. Często też ci drudzy zderzali się z twardym murem tamtejszej rzeczywistości; zderzenie takie nie zawsze kończy się dobrze.
Nie znalazłem ani jednego przypadku, by rozmówcy brali pod uwagę tymczasowy charakter zachodnich granic Polski. Można zatem powiedzieć, że rodziny, które zamierzały osiedlić się na Ziemiach Zachodnich zawierzyły kampanii informacyjnej prowadzonej przez władze polskie, które, jak widać, skutecznie propagowały niezmienność zachodnich granic Rzeczypospolitej. Była to propaganda w dobrej sprawie.

Buczkowickie rodziny osiadłe po II wojnie światowej w powiecie Bystrzyca Kłodzka

Na wstępie należy zaznaczyć, że rodziny wskazane w tym wykazie, to rodziny, których osiedlenie się w powiecie bystrzyckim jest bezspornie ustalone. Nie można jednak z absolutną pewnością stwierdzić, że katalog ten obejmuje  w s z y s t k i e rodziny, które postanowiły Buczkowice opuścić i rozpocząć nowe życie w nowym, nieznanym miejscu. Tym samym konieczne jest, by uznać, że całe opracowanie, jak również ten wykaz jest próbą uchronienia od zapomnienia tego wyjątkowego zjawiska, jakim była dobrowolna ewakuacja z Buczkowic na ziemie, które określane były w kolejnych powojennych latach, jako Ziemie Odzyskane. Wykaz rodzin ustalony został w drodze kolejnych wywiadów, spotkań, które były źródłem cennych informacji. To one pozwoliły wykaz rodzin  osadniczych budować i poszerzać. A oto ów wykaz, który przedstawia dane zebrane w trakcie wstępnego etapu prac nad tym opracowaniem:
1. Wojciech i Anna Dutkowie z dwiema córkami: Bronisławą i Elżbietą, mieszkali (do pożaru), w domu przy obecnej ulicy Wodnej 242. Nowe miejsce zamieszkania – wieś Poręba, nr 15.
2. Maciej i Marianna Huczkowie z dziećmi: Janem, Michałem Anną oraz Joanną (Janiną), a także Jadwigą, która dotarła do Poręby po powrocie z KZ Ravensbrück. Przed wyjazdem na Ziemie Zachodnie rodzina mieszkała przy obecnej ulicy Myśliwskiej 352.  Nowe miejsce zamieszkania –Poręba nr 91.
3. Teresa Kos z d. Paluch (wdowa po Franciszku Kosie), z córką Zofią, później zamężną Jakubiec. Przed wyjazdem rodzina mieszkała w domu nr 191 w „placu Moczków” rejon obecnej ulicy Pod Akacjami.  Miejsce osiedlenia -wieś Poręba.
4. Rudolf i Maria Lewy z synami: Stanisławem i Władysławem. Miejscem zamieszkania rodziny przed wyjazdem było siedlisko rodziny Lewych w „placu Kaniów” w rejonie obecnej ulicy Wspólnej. Miejsce osiedlenia- wieś Poręba.
5. Wiktoria Wrona z synem. Mieszkała przed wojną w domu przy obecnej ulicy Nad Potokiem     Miejscem osiedlenia była wieś Poręba, gdzie Wiktoria wyszła za mąż za przesiedleńca ze wschodnich ziem polskich- Ryszniuka. Dlatego w szeregu relacjach rozmówcy wskazują na Wiktorię Ryszniuk.
6. Józef Wrona, kawaler, brat Marii Lewy i Wiktorii Ryszniuk. Miejscem zamieszkania przed wojną był dom przy obecnej ul. Nad Potokiem. Miejsce osiedlenia -wieś Poręba.
7. Szymon i Bernarda (Bernadetta) Moczkowie z córką Marta i synem Marianem. Przed wyjazdem na Ziemie Odzyskane rodzina mieszkała przy obecnej ulicy Zielnej. Nowym miejscem osiedlenia stała się wieś Poręba, zaś dom nosił  najprawdopodobniej nr 91.
8. Jakub i Franciszka Janicowie, z synem Józefem. Miejsce zamieszkania przed wyjazdem podobnie jak dalsze losy rodziny pozostają do ustalenia. Rodzina osiadła w Porębie, gdzie syn  Józef zawarł związek małżeński z Marią z d. Zając, pochodzącą spod Lwowa).
9. Stanisław Kajstura vel Kastura, syn Alojzego i Franciszki z d. Cierniak. Mieszkał przed wyjazdem przy obecnej ul. Woźnej nieopodal skrzyżowania z ulica Łączną. Rodzice Stanisława i brat Franciszek pozostali w Buczkowicach. Miejsce osiedlenia się Stanisława –wieś Poręba.
10. Jan i Julia Huczkowie. Jan i Julia stali się małżeństwem w czasie pobytu w Porębie (14. 6 1946 r.). Wyjeżdżając, byli narzeczonymi. Jan Huczek przed wojną mieszkał w budynku nr 99 przy obecnej ulicy Ogrodniczej. Miejscem osiedlenia się rodziny było pogranicze Poręby i Poniatowej.
11. Józef i Maria Pietraszkowie z córka Alicją. Nowym miejscem osiedlenia stała się wieś Poręba, a budynek, w którym rodzina zamieszkała, nosił numer 35.
12. Wanda Moczek z córką z pierwszego małżeństwa – Kazimierą Moczek. Przed migracją na Ziemie Zachodnie za mieszkała przy obecnej ulicy Strażackiej. W następstwie zawartego z Władysławem Jagiełą małżeństwa powstała nowa rodzina, która gospodarowała we wsi Ponikwa.
13. Antoni i Anna Leszczynowie.  Małżeństwo tych osób zostało zawarte w czasie pobytu w nowym miejscu zamieszkania. Z fragmentarycznych informacji wynika, że Anna Gruszecka wyjechała z zamiarem założenia nowej rodziny. Przed wyjazdem mieszkała w domu rodzinnym przy obecnej ul. Wiśniowej. Antoni Leszczyna pochodził z okolic Częstochowy. Małżeństwo zostało zawarte w Ponikwie i tam zamieszkało.
14. Jan i Maria Dobijowie z synami: Antonim i Bronisławem mieszkali na rzstaju obecnych ulic Wyzwolenia i Kwiatowej
15. Anna Tarnawa z synami: Józefem, Janem i Henrykiem oraz wnuczką Otylią Wala. Przed wyjazdem rodzina mieszkała przy obecnej ulicy Malinowej. Nowe siedlisko Anny Tarnawy znajdowało się w Porębie. Dom mieszkalny nosił numer 19.
16. Józef Kubica - brak bliższych danych. Najprawdopodobniej mieszkał przed wyjazdem w „placu Moczków”.
17. Małżeństwo Rudnickich - to rodzina, w której żona wywodzi się z Buczkowic. Jej rodzinnym siedliskiem w Buczkowicach były zabudowania u zbiegu obecnych ulic Wiśniowej i Ciesielskiej. Ich właścicielką była Katarzyna Wrona. Brak bliższych danych na temat tej rodziny.
18. Józef i Genowefa Markowie.  Rodzina osiadła w samej Bystrzycy Kłodzkiej, gdzie p. Józef znalazł zatrudnienie. Tam urodziły się  dzieci (najstarsze) – Małgorzata, zamężna Pawłowska oraz Henryk.
W niniejszym opracowaniu zamieszczone zostały zarysy dziejów tych rodzin, których przedstawiciele podzielili się swoimi wspomnieniami. Wykorzystane zostały również wypowiedzi krewnych osadników, którzy nowe miejsce osiedlenia odwiedzali, i zebrali osobiste obserwacje na temat warunków panujących w Porębie i Ponikwie.
Ponieważ akcja osiedleńcza buczkowiczan rozgrywała się na terenie Kotliny Kłodzkiej, bezpośrednio po zakończeniu działań wojennych przytoczę niemieckie nazwy miejscowości, które będą się pojawiać w tym opracowaniu.
Bystrzyca KłodzkaHabelschwerdt ,
Poręba – Lichtenwalde,
Spalona – Brand
Długopole Dolne – Nieder Langenau,
Ponikwa- Verlorenwasser,
Długopole Górne – Ober Langenau,
Poniatów- Peucker