Zniszczenia budynków mieszkalnych w Buczkowicach w czasie II wojny światowej

Czasy wojny pozostawiły po sobie wiele znaczących strat materialnych. Wśród nich najdotkliwsze były i w przygniatającej części nieodwracalne, ubytki w budynkach mieszkalnych. Podstawowym problemem, z jakim musiałem się uporać, tkwił w ludzkiej pamięci – wiele wspomnień z interesującego nas w tym momencie zakresu, uległo zatarciu. Nie można też całkowicie zaufać zachowanym szczątkom dokumentacji, która po okresie wojny została sporządzana, a dotyczyła rozmiarów strat wojennych w różnych sferach życia i bytowania buczkowian. Przedstawiony katalog strat odnosi się więc do ustalonych, bezspornych szkód, jakie powstały w następstwie całkowitego zniszczenia budynków, znaczącego ich uszkodzenia na skutek zmiany przeznaczenia, albo wprost rozebrania w celu pozyskania materiałów budowlanych.
W stopniu bardzo ograniczonym opracowanie dotyka skali zniszczeń w zabudowaniach gospodarskich, jakimi głównie były stodoły i im podobne budynki. Choć trudno nie dostrzegać ich znaczenia dla funkcjonowania gospodarstw, to trudno porównywać dolegliwości, jakie ich brak wywoływał dla bytu rodzin, dla warunków mieszkaniowych. Bez stodoły można było żyć, nawet prowadząc większe gospodarstwo. Bez budynku mieszkalnego było to niezwykle trudne. To są powody, dla których omawiane są głównie straty w substancji mieszkaniowej. Nie zajmujemy się przy tym ich technicznym standardem.. Konstatujemy jedynie, że służyły celom mieszkaniowym. Nie zajmowałem się w zasadzie uszkodzeniami budynków, spowodowanymi ostrzałem, zwłaszcza artyleryjskim. Szkody te mimo swych dolegliwości można było stosunkowo łatwo usunąć. Od tej zasady jest jeden wyjątek, który odnosi się do budynku spalonego od radzieckiego rakietowego pocisku zapalającego. Przypadek ten wskażę w części szczegółowej. Mimo, iż bardzo dużo czasu poświęciłem ustaleniu całej prawdy o skali zniszczeń uważam, że mogą się pojawić przypadki, do których nie udało się dotrzeć. Mam jednak nadzieję, że będą to sprawy sporadyczne.
Oto wyniki dociekań na wspomniany temat.
Najistotniejsze stwierdzenia, jakie nasuwają się po zestawieniu materiałów są następujące: Wybuch wojny i zajęcie Buczkowic przez Niemców nie były przyczyną żadnych strat w budynkach mieszkalnych. W czasie trwania okupacji, aż do okresu luty- kwiecień 1945 r. straty substancji mieszkaniowej były stosunkowo niewielkie. Można je sprowadzić do ośmiu przypadków. Były to:
rozburzenie domu w rejonie Migdałów-Szewczyków przy dzisiejszej ul Zgody
rozbiórka budynku Teresy i Józefa Kubiców przy ul. Woźnej 576 dla uzyskania materiałów budowlanych,
przeznaczenie budynku mieszkalnego Bronisławy i Józefa Bielaków, ul. Malinowa 3,na oborę i stajnię, co nie oznaczało fizycznego zniszczenia domu lecz po wojnie wymagał on niemal całkowitej modernizacji,
przeznaczenie budynku Anny i Szczepana Wandzlów przy ulicy Kwiatowej na cele stajni w gospodarstwie bauera Tandy
przeznaczenie niewykończonego budynku Antoniego i Walerii Mizerów przy ul. Wiosennej na pomieszczenia dla maszyn rolniczych (2 kombajny i pług dwuskibowy), połączone z wyburzeniem ściany zewnętrznej i zagruzowaniem piwnic,
przeznaczenie zabudowań  Genowefy Jakubiec przy ul. Woźnej na oborę i stajnię( bauer Zajda)
Pożar budynku Świerczków, (ul. Kwiatowa 7) lecz nie w następstwie bezpośrednich działań wojskowych
Zasadnicze i masowe zniszczenia domów nastąpiły w okresie poprzedzającym natarcie wojsk radzieckich
Ponad 90 %zniszczonych, budynków, to dzieło wojsk niemieckich. Przyczyną wszystkich zniszczeń były celowo wzniecane pożary. Najwcześniej, bo niemal tuż po wejściu wojsk niemieckich zniszczeniu uległ budynek przy ul. Zgody. Zburzono go, a nawet można powiedzieć rozerwano przy pomocy samochodów. Tragiczny dla właściciela budynku skutek działania Niemców był poprzedzony wydarzeniem, które można zaliczyć do kategorii czarnego humoru. A było tak:
Niemcy, tuż po wkroczeniu do wsi, pilnie poszukiwali mężczyzn. A tych było stosunkowo mało, bo w mniejszych lub większych grupkach uciekli z Buczkowic jeszcze wtedy, gdy Niemcy byli w Bielsku. Nachodzili więc domostwa nocą lub bardzo wcześnie rano, spodziewając się, że o tej porze wyniki poszukiwań będą pozytywne. Taką właśnie „wizytę” złożyli policjanci niemieccy we wspomnianym domu przy ul. Zgody. Po wejściu do izby, gdzie panowała zupełna ciemność, zapalili latarki i chcieli zacząć poszukiwania. Nagle poczuli, że na hełmy sypie się z sufitu coś, co sprawiało, że zaczęły one dzwonić jakby obrzucone drobnymi kamykami. Zdenerwowani zaczęli jeden przez drugiego pytać „co to jest ”? Domownicy, zresztą zgodnie z prawdą objaśnili policjantów, że to są „śwoby” i „rusy”. Jakie rusy? Jakie śwoby? pytali policjanci nie mogąc pojąć skąd tu mogli się wziąć Rosjanie, których potocznie nazywano rusami. Szwaby (Niemcy) już tu, niestety, byli. Po pełnej napięcia chwili dopiero wyjaśniło się, że chodzi o insekty – karaluchy i robactwo o rudawym kolorze nazywane powszechnie w tym czasie rusami. Robaki, ciągnąc do światła zapalonych policyjnych latarek, przestraszyły dzielnych policjantów i tym samym wydały wyrok na dom. A wykonano go niebawem, przysyłając ciężarówki z linami, które dom po prostu rozerwały, a belki rozwlokły. Wraz z domem zniknęły robaki, a biedni mieszkańcy, których losem policjanci się nie zajęli, pozostali bez dachu nad głową.
Najwięcej zniszczeń przyniosły na przedwiośniu 1945 r. pożary domów spowodowane przez Niemców. Zasadniczym celem planowego niszczenia domów w Buczkowicach było oczyszczenie przedpola pozycji niemieckich, na którym mogli się pojawić żołnierze radzieccy. Linia pozycji niemieckich w dolnych Buczkowicach przebiegała na wysokości fabryki mebli A. Wecha, a po prawej stronie Żylicy (na tzw. Ukrainie), na wschód od obecnej ulicy Kaniowej. W Buczkowicach górnych, tj. w sektorze na północ od drogi Buczkowice-Szczyrk i na zachód od drogi Buczkowice – Bielsko pozycje wojsk niemieckich wyznaczała linia biegnąca prawie równolegle do obecnej ul. Woźnej, lecz po jej południowej stronie. Kończyła się w okolicy budynku .Migdałów, poniżej linii lasu pod Bieniatką. Ten fragment niemieckich linii obronnych, poza umocnionymi stanowiskami strzeleckimi, był wspierany, choć tylko przejściowo, przez baterię lekkiej artylerii usytuowaną na boisku obecnej Szkoły Mistrzostwa Sportowego przy ul. Grunwaldzkiej. Taki układ pozycji niemieckich wymuszony został przez kierunki uderzeń oddziałów radzieckich. Nacierały one z kierunku Rybarzowic i od strony Mesznej. Gdyby popatrzeć na rozlokowanie Niemców z lotu ptaka, to podobne ono było do położenia ławicy ryb, zagarniętej przez rybacką sieć. Jedyną otwartą częścią sieci był kierunek na Szczyrk, Skalite i Skrzyczne. Jest oczywiste, że przedstawiony tu uproszczony schemat rozłożenia pozycji niemieckich nie wyglądał tak statycznie, jakby to mogło wynikać z tego suchego opisu. Przesunięcia pozycji miały miejsce, lecz nie były one tak zasadnicze, by zmieniać zdecydowanie przedstawiony obraz. Sytuacja ta miała, jak się wydaje, zasadnicze znaczenie dla rozmiarów szkód w budynkach mieszkalnych. Niemcy chcąc stworzyć dla swoich stanowisk dogodne pole obserwacji, a więc także warunki dla blokowania ruchów żołnierzy radzieckich, planowo wypalili szereg budynków, leżących właśnie na ich przedpolu. Wyznaczone ono było mniej więcej na linii ulic: Sadowej i Miodowej na zawodziu oraz ulic Łagodnej i Skośnej w rejonie fabryki mebli. Dodatkowym utrudnieniem, jakie Niemcy stworzyli wzdłuż tego drugiego pasa zgliszcz (Łagodna i Skośna) były bardzo intensywnie zaminowane grunty należące głównie do. Jana Adamusa. Część z nich obecnie jest własnością Kluzów. Niemcy podobnie przygotowali się do oporu w górnych Buczkowicach, w rejonie ulicy Woźnej. Stanowiska ciężkich karabinów maszynowych urządzili w rejonie ul. Rolniczej, koło Cierniaków, niżej u Kubiców i jeszcze w dwóch innych miejscach w kierunku drogi Bielsko- Buczkowice. Nad całością sytuacji czuwało bardzo solidnie wykonane, umocnione stanowisko ciężkiej broni maszynowej nad. Migdałami, dzięki któremu Niemcy, mający z tego miejsca wgląd w cały rejon wsi, zablokowali drogę Buczkowice – Szczyrk. Mogli też bardzo skutecznie utrudniać wszelkie ruchy oddziałów radzieckich, podchodzących tak od Rybarzowic, jak od Mesznej. To stanowisko ma swoją odrębną historię, o której warto pamiętać. Dostępu do tego rejonu wsi broniło rozległe pole minowe urządzone przez Niemców na gruntach Ignacego Mroczka, a położonych na lewym brzegu potoku Bruśnik, na przedłużeniu ulicy Spokojnej i Łąkowej. Aby zapewnić stanowisku ulokowanemu pod Bieniatką wgląd na całą tzw. „kępę”, spalone zostały trzy domy mieszkalne wchodzące dość głęboko w szczere pola. Domy te usytuowane były na przedłużeniu ulicy Sasanek. Wypalone też zostały pojedyncze domy wewnątrz strefy zabudowanej. Jeżeli uwzględnimy jeszcze wypalenie szeregu domów na kierunku wschód – zachód poczynając od ul. Malinowej, poprzez Woźną i Wiśniową to otrzymamy sześć stref grupowych zniszczeń budynków mieszkalnych
I strefa obejmująca tereny od granicy z Rybarzowicami (ul.Malinowa) do ul.Ciesielskiej.
II strefa w rejonie ulic  Spokojnej i Skośnej (na przedpolu Fabryki Mebli Giętych),
III strefa w rejonie ulic Pocztowej i Akacjowej (na zawodziu)
IV strefa w górnych Buczkowicach (na kępie).
V strefa w rejonie ulicy Łukowej i Radosnej
VI strefa w rejonie ul. Lipowskiej.
Mówiąc o strefach zniszczeń grupowych mam na myśli zniszczenia domostw w liczbie trzech i więcej. Do tego dochodzą pogorzeliska pojedyncze domów, położonych w różnych częściach wsi.
W strefie I spalone zostały domy:
Anny Tarnawa – ul. Malinowa (nieodbudowany)
Tomasza Wrony – ul. Woźna
Katarzyny Wrona – ul. Wiśniowa,
Wronów (na piwnicy) – ul. Wiśniowa, róg Agrestowej
W tej strefie znacznemu uszkodzeniu uległy domy:
Świerczków, ul. Kwiatowa 7
Dobijów. ul. Kwiatowa (obecnie dom nie istnieje)
Nadto Niemcy, by pozyskać tani materiał budowlany, rozebrali budynek Józefa i Teresy Kubiców, ul. Woźna 576. Było to w czasie nie mającym związku z działaniami wojennymi. Trzeba też wspomnieć o tym, że uszkodzenie budynku Świerczków też nie miało bezpośredniego związku z działaniami wojennymi. W tej strefie uległy więc całkowitemu zniszczeniu cztery budynki, dwa zostały znacząco uszkodzone, a jeden bauerzy rozebrali by pozyskać materiał budowlany.
W strefie II, obejmującej tereny przylegające do ul. Spokojnej i Skośnej całkowitemu zniszczeniu uległy następujące budynki:
Bomskiego – róg Wyzwolenia i Łagodnej (obecnie nie istnieje)
Jana Huczka- róg Wyzwolenia i Łagodnej
Camary-ul Łagodna(obecnie w tym miejscu istnieje budynek Dobijów
Józefa Gębali- ul. Skośna
Więzików- ul. Skośna (obecnie nie istnieje)
Jana Adamusa – ul. Łagodna
Jana Kubicy – ul. Woźna 22
W strefie III zniszczeń, obejmującej rejon ul. Akacjowej i Pocztowej, który to rejon nazwałem dla potrzeb niniejszego opracowania „zawodziem”, wypalone zostały następujące budynki:
Wrona (Michałek), rejon ul. Pocztowej
Jano ul. Pocztowa
Wyskaniec, ul. Sadowa
Kubica, ul. Pocztowa
Gruszecki ,ul. Miodońskiego
Gluza, ul. Pocztowa
Moczek, ul. Akacjowa
„u Wynglorki”, ul. Miodowa
„u Siynguta”, ul. Miodowa `
„u Śteblika”, ul. Miodowa
Paluch, ul. Miodowa
Pożary wszystkich tych domów związane były z przygotowaniami Niemców do odparcia spodziewanego natarcia wojsk radzieckich od strony tzw. „kowoli” na granicy Buczkowic i Rybarzowic,”. Trzeba też dodać, że do tego rejonu należałoby przypisać wyburzony zaraz na początku wojny dom „u Romicki”(ul Zgody),o czym wspomniałem wcześniej. W tym miejscu winienem niezbędne wyjaśnienie, odnoszące się do określanie niektórych właścicieli domów nie nazwiskami, a tzw. „śpicmianami”, które były w powszechnym użyciu w czasie, o którym piszę. Jeśli je wykorzystałem to tylko dlatego, że moi rozmówcy nie pamiętali nazwisk właścicieli domów, ale pamiętali te dość oryginalne określenia, według których określani byli właściciele tych domostw. Jeśli podsumować straty w strefie trzeciej zniszczeń to otrzymamy 12 budynków zniszczonych, z czego jeden dom został zburzony bez związku bezpośredniego z działaniami wojennymi.
W strefie IV zniszczeń która znajdowała się w terenie przylegającym do dzisiejszej ulicy Sasanek, a dawniej nazywanym rejonem drogi Mańdyrowej oraz Cienistej, wypalone zostały budynki, których właścicielami byli:
Tarnawa,
Józef Niemczyk
Tomasik
Franciszek Stec
Kubica (ul. Cienista)[1]
Pierwsze trzy nie zostały odbudowane. Dodać trzeba, że poważnemu uszkodzeniu uległ również w tej okolicy dom Antoniego Cierniaka przy ul. Rolniczej. Ucierpiał od uderzenia pocisku. W strefie tej, jak widać, całkowitemu zniszczeniu uległo 5 (pięć) budynków, zaś jeden został poważnie uszkodzony.[2]
W V strefie zniszczeń , która została zakreślona w rejonie zbiegów ulic Łukowej i Radosnej zniszczeniu uległy budynki mieszkalne, których właścicielami byli:
Waluś
dwaj Tarnawowie (dwa budynki, należące do dwóch rodzin)
Jakub Laszczak
Maria Laszczak
Gruszecki
jeden budynek, którego właściciela nie ustalono z nazwiska
Poza domami mieszkalnymi w tym rejonie spalone zostały dwie stodoły. Łącznie więc w tej strefie (V) zniszczeń spalonych zostało 7 (siedem) budynków mieszkalnych i 2 (dwie) stodoły.[3]
W VI strefie zniszczeń, która wyznaczyłem po dodatkowych ustaleniach, znalazły się budynki, należące do następujących mieszkańców: Józefa Kubicy Wrony (nad stawem)
Teresy i Stanisława Tarnawów przy ul.Lipowskiej, (w obrysie obecnego magazynu Gminnej Spółdzielni)
W tym rejonie spalone zostały 3 (trzy) budynki. Budynek Tarnawów został zniszczonyw odwecie za pomoc partyzantom i rzekome ukrywanie Józefa Habdasa lub kogoś z jego oddziału w schowku pod nawozem.
Do tego smutnego katalogu trzeba dodać budynek Kubiców „pod Filipką”, który jako oddalony od skupisk domów, nie został przypisany do żadnej z wymienionych stref zniszczeń. Został spalony w następstwie radzieckiego ostrzału rakietowego (katiusze) pociskami zapalającymi, których głównym celem był kościół gdzie  na wieży mieścił się niemiecki punkt obserwacyjny.
Po uwzględnieniu zatem wyników dodatkowych ustaleń, jakie miały miejsce po roku 2002 ilość zniszczonych w czasie II wojny światowej budynków mieszkalnych w Buczkowicach zamyka się liczbą 41 (czterdzieści jeden). Do tego należy dodać co najmniej 2 (dwie) stodoły.
Jeśli straty te rozłożyć według czasu ich powstania, to trzeba stwierdzić, że bezpośrednio przed wejściem wojsk radzieckich do Buczkowic Niemcy zniszczyli 36 domów mieszkalnych. W trakcie zbierania materiałów na opisany temat nie natknąłem się na informacje, mówiące o tym, by któryś ze zniszczonych budynków został celowo spalony przez wojska radzieckie. Przypadek budynku Kubiców „pod Filipką” należałoby zaliczyć raczej do tragicznych skutków błędu artylerzystów. Natomiast nie ulega wątpliwości, że dwa budynki, które znajdowały się w strefie ostrzału artyleryjskiego ze strony wojsk radzieckich uległy uszkodzeniu w wyniku tego ostrzału.
Konieczne jest odniesienie się do informacji, które odnoszą się do skali zniszczeń w budynkach mieszkalnych, które to informacje zostały opublikowane m.in. w pracy zbiorowej „Bielsko-Biała Zarys rozwoju miasta i powiatu” opracowanej przez prof. Henryka Rechowicza, a wydanej przez Śląski Instytut Naukowy w Katowicach w roku 1971. Pomiędzy zamieszczonymi wyżej danymi, a tymi, które zawiera opracowanie „Bielsko-Biała…” występują różnice. Są one następstwem tego, że w pracy zbiorowej ujęte zostały wszystkie zniszczenia i uszkodzenia budynków mieszkalnych zaistniałe w czasie trwania okupacji. Ja zaś ograniczyłem się do ukazania zniszczeń nieodwracalnych i takich szkód, które wymagały znacznych nakładów pieniężnych i czasu. Nie oznacza to, że lżejszych szkód nie dostrzegam, ale uznałem, że ich dolegliwość była jednak zdecydowanie mniejsza od tych, które pozbawiały całe rodziny dachu nad głową.
Rozkład stref zniszczeń budynków mieszkalnych na obszarze wsi przedstawia poniższy schemat.

Strefy zniszczeń

Strefy zniszczeń

                                                                                                                      Józef Stec


[1] Informacje uzyskane od p. Władysława Cierniaka z ul. Woźnej 12 lutego 2000 r.
[2] Ta część opracowania została opublikowana w „Zapiskach z dziejów)…” nr 1/2002 (4) z marca 2002 r.str.14 i następne, w art. „Zniszczenia budynków mieszkalnych w Buczkowicach w czasie II wojny światowej” mojego autorstwa
[3] Dane te uzyskałem w drodze wywiadu z p. Drożdż z ul. Łukowej w dniu 20. sierpnia 2007 r