Towarzystwo Szkoły Ludowej w Buczkowicach w latach 1926-1939

Towarzystwo Szkoły Ludowej powstało w roku 1891 w Krakowie. Skupiało wiele znakomitości polskiej inteligencji, w tym pisarzy, poetów, naukowców. Przez wiele lat na czele tej organizacji stał znakomity poeta Adam Asnyk. Towarzystwu nadano miano organizacji kresowej, czyli działającej na kresach ziem polskich, tam, gdzie ludność narodowości polskiej stanowiła mniejszość poddawaną często brutalnym naciskom, zmierzającym ku jej wynarodowieniu. Na pierwszej linii walki o podtrzymanie polskiego ducha narodowego w tamtym czasie znalazły się tereny zdominowane przez Niemców (na Zachodzie, w Galicji oraz na Śląsku), zaś na kresach wschodnich tereny z wielkim odsetkiem ludności ukraińskiej. To zmaganie się, zwłaszcza z niemczyzną i skutkami jej ekonomicznej dominacji skrystalizowało zadania TSL na ziemiach zachodniej Galicji. Należała do nich opieka nad językiem polskim, szerzenie oświaty i nawyku dobrego gospodarowania, prowadzącego do większej samodzielności ekonomicznej ludności polskiej, kształcenie polskich rzemieślników i handlowców, a także inteligencji. W bezpośrednim sąsiedztwie naszych ziem, w roku 1885 powstała druga „kresowa” organizacja – Macierz Ziemi Cieszyńskiej, której zadania były analogiczne. Zajmowała się Macierz sprawami Polaków na Śląsku Cieszyńskim i poza nim.
Buczkowicka placówka Towarzystwa Szkoły Ludowej, o której powstaniu i działaniach mówimy, była częścią wielkiej całości, obejmującej Galicję. Od dalekiego Lwowa po Białą. W tej jedności była jedna odmienność, a mianowicie czas powstania najpierw Czytelni TSL, a później Koła TSL. W Buczkowicach placówka Towarzystwa powstała wiele lat po odzyskaniu niepodległości.Pieczęć Koła TSL w Buczkowicach
Można zatem zadać pytanie, jak to właściwie było z tą buczkowicką aktywnością społeczną, skoro odległość pomiędzy rokiem założenia TSL (1891) a czasem powołania do życia placówki w Buczkowicach upłynęło aż 35 lat. Odpowiedź jest stosunkowo prosta. W pierwszym okresie istnienia wysiłek Towarzystwa jako całości skoncentrowany był na tych ośrodkach, tak wiejskich, jak miejskich, gdzie zróżnicowanie narodowościowe występowało najostrzej, gdzie konflikty na tym tle były najbardziej gwałtowne. Buczkowice do takich miejscowości nie należały. Były jednolite pod względem narodowościowym. Nie było więc zasadniczego powodu dla tworzenia struktur Towarzystwa w naszej wsi. Ale już w niedalekiej Białej, czy w Jaworzu, Lipniku, czy Hałcnowie koła takie powstały na początku wieku XX a działalność TSL była tam bardzo prężna.
Po odzyskaniu przez Polskę w 1918 r. niepodległości przed TSL-em pojawiły się nowe zadania, z których na czoło wysunęły się dwa najpoważniejsze. To poszerzanie sieci tzw. Czytelni, czyli bibliotek o charakterze publicznym oraz organizowanie ochronek dla dzieci. Instytucje te łączyły funkcje opiekuńcze i oświatowe. W takim właśnie czasie podjęte zostały wysiłki uwieńczone powołaniem w naszej wsi podstawowej jednostki struktury organizacyjnej Towarzystwa Szkoły Ludowej. Była nią „Czytelnia.”
Nieocenioną pamiątką o roku 1926 i latach następnych w działalności buczkowickiego TSL była księga protokółów z walnych zgromadzeń, posiedzeń zarządu (tzw. wydziału) czytelni i koła, wspomnienia członków tego stowarzyszenia Franciszki Stec i Antoniego Cierniaka, który nie tylko pełnił odpowiedzialne funkcje w Towarzystwie (bibliotekarz, skarbnik, zastępca skarbnika), ale też spisał historię powstawania domu TSL-owskiego w Buczkowicach. Swoje opracowanie zatytułował: „Jak powstał Dom Ludowy w Buczkowicach”. Choć do niektórych stwierdzeń zawartych w tym opisie należy podchodzić z ostrożnością, to daje ono dość wierny obraz powstawania tego obiektu. Księga protokołów za lata 1926-1934 ocalała dzięki rodzinie Namysłowskich, która do dziś jest jej depozytariuszem uzupełniona  wspomnieniami osób wspomnianych wyżej i utrwalonymi, daje dość klarowny obraz pracy buczkowickiej organizacji.
Księgę protokółów otwiera „Sprawozdanie z posiedzenia inauguracyjnego mającego na celu zawiązanie czytelni TSLud. w Buczkowicach, odbytego 14.lutego 1926r.”Inicjatywę zorganizowania Czytelni TSL podjęto w Buczkowicach w odpowiedzi na apel Związku Okręgowego TSL w Brzeszczach, który zwrócił się do kierowników szkół pismem z 20.stycznia 1926 (L.dz.36) z prośbą o pomoc w odszukaniu i reaktywowaniu zaniedbanych i opuszczonych placówek TSL. Pismo to otrzymał Michał Ćwiżewicz – nauczyciel z Rybarzowic, gdzie pracowała już czytelnia Koła Młodych. W Buczkowicach apel ten podjął Jan Górny„…kierownik szkoły wieczorowej i Ogniska oświat[owego] przy tej szkole”. Utworzenie Czytelni w Buczkowicach miało wypełnić ewidentną lukę w pracy oświatowej Koła TSL w Białej i Ogniska nauczycielskiego w Białej, które od pewnego czasu nie przejawiały większej aktywności. Czytelnia miała być ośrodkiem, który „…skupiłby okoliczną i miejscową inteligencję…”. Protokół z wiecu załozycielskiego TSL (1)
Początek działalności Czytelni dał „wiec oświatowy”, wyznaczony na 14.lutego 1926r. w sali „Sokoła”, o godz. 4.00 po południu. W programie znalazł się między innymi odczyt o życiu i działalności ks. Stanisława Staszica. Bohater prelekcji był nieprzypadkowy. Od jego śmierci minęło właśnie 100 lat. Oficjalnymi gośćmi byli: Białozorski, wiceprezes Okręgowego Związku TSL w Brzeszczach oraz Sarnicki, delegat Koła TSL w Białej.Zainteresowanie wiecem przerosło oczekiwania. Uczestniczyli w nim dorośli i licznie przybyła młodzież szkolna. To nie tylko chęć poznania nowego zgromadziła tak wielu uczestników. Zamiar utworzenia Czytelni trafił na bardzo podatny grunt, bowiem „…potrzebę takiej Czytelni odczuwano na miejscu bardzo gorąco i sprawę tę omawiano parokrotnie przy innych okazjach…”. Sarnicki, profesor Seminarium Nauczycielskiego w Białej, wygłosił dla wszystkich uczestników wiecu odczyt o Staszicu. Następnie. Białozorski, już tylko wobec osób dorosłych, „…wygłosił agitacyjną mowę mówiąc o zaniku kultury, złych skutkach wojny i braku zainteresowania się młodzieżą pozaszkolną.” Stwierdził też, że „…obojętności naszego społeczeństwa trzeba koniecznie położyć kres, a uczynimy to najlepiej przez scenę, czytelnię i kursa, pogadanki.” Po tej przemowie, po poufnych naradach, zaproponowano zebranym skład Zarządu czytelni.
A był on następujący:
prezes ks. Józef Styrylski
v-ce prezes Jan Górny – nauczyciel
skarbnikAlojzy Imielski – nauczyciel
z-ca skarbn. Maria Wójcikowa- nauczycielka
sekretarz Michał Ćwiżewicz- nauczyciel
z-ca sekr. Helena Myszkówna – nauczycielka
bibliotekarz Antoni Cierniak – majster budowy dróg
z-ca bibliotekarza – Hildegarda Muchówna – nauczycielka.

Jóef Namysłowski -senior bibliotekarzyJan GórnyMichał ĆwiżewiczMaria Wójcik Ks. Józef Styrylski i Józef Namysłowski
Czytelnia liczyła wtedy33 członków, którzy wpłacili wpisowe – 2 zł. od osoby. Trudny był początek działania tej organizacji, lecz zapał założycieli był wielki. Rozpoczęła pracę tzw. „biblioteka ruchoma”, przysłana przez Zarząd Główny TSL. Był to maleńki księgozbiór, na pomieszczenie którego wystarczała niewielka szafa. Jedną z pierwszych decyzji było wykonanie nowej, na którą trzeba było zakupić 1/4 m3 desek. Otwarcie biblioteki nastąpiło 14.marca 1926r. Jej siedzibą była sala „Sokoła”, na której wywieszono szyld o treści: „Czytelnia TSL w Buczkowicach”.
Książki wypożyczano w niedziele, w godzinach od 17.00 do 19.00, odpłatnie. Za każdy egzemplarz do 100 stron objętości pobierano opłatę w wysokości 5 groszy. Każde następne 100 stron kosztowało kolejne 5 gr. Wypożyczający dzieła wielotomowe płacili za każdy tom po 5 gr. Nadto każdy członek Czytelni wpłacał wpisowe w kwocie 50 groszy, zobowiązany był także uiszczać miesięczną składkę – 20 gr. Okazało się jednak szybko, że księgozbiór przesłany przez Zarząd Główny nie cieszy się wzięciem: „…nie odpowiada treścią swą i typem tutejszym warunkom i poziomowi umysłowemu większości czytelników”. Zarząd precyzuje żądanie wymiany zbioru i przysłania nowych książek, które nadawałyby się „do tutejszych stosunków miejscowych”. W takiej sytuacji pojawił się pomysł zbiórki książek u osób „…u których przypuszczalnie możnaby liczyć na ofiarność w książkach”. Pani Milotówna i pan Imielski mieli przeprowadzić akcję w Buczkowicach, zaś pan Ćwiżewicz (sekretarz) w okolicy. Zbiórka ta przyniosła dobre, jak na ówczesne czasy efekty. Zebrano blisko 50 woluminów, z których dwa: „Bajki filozoficzne” Woltera oraz „Młodość panny Mani” Konara miały „…być zcenzurowane przez ks. Kan Styrylskiego i Panią Myszkównę”. Zarząd powołał tzw. komisję biblioteczną, w skład której weszli: ks. Styrylski, Jan Górny, Hildegarda Mucha. Zadaniem tej komisji było dokonanie wyboru pozycji książkowych, które Czytelnia miała zakupić na raty od Zarządu Głównego TSL. Podejmowano dalsze decyzje zmierzające do upowszechnienia dostępu do książek i rozszerzenia propozycji ze strony Czytelni. Do takich decyzji należały postanowienia o wypożyczaniu bezpłatnie dzieciom ”…wyszłym ze szkoły a  poleconym przez Zarząd Szkoły”, lub gospodarza 7 klasy oraz oddaniu na czas wakacji do dyspozycji czytelni zbioru książek szkoły wieczorowej. W tym samym czasie powstał pierwszy regulamin wypożyczeń. Jego treść była następująca:

Regulamin

Po książki mają zgłaszać się sami członkowie, lub młodzież ponad 16 lat licząca, nigdy dzieci szkolne.
Pożyczać jednemu członkowi tylko dwie książki. Ktoby pragnął wypożyczyć więcej dzieł musi złożyć kaucję w wysokości 5 zł.
Za każdą książkę zniszczoną lub zgubioną czytelnik płaci cenę księgarską, zwiększoną o cenę prawy.
Podkreślenia w tekście są wierne zapisowi w księdze protokołów. Kierownictwo Czytelni bardzo starannie analizowało wszystkie zjawiska, które świadczyły o rozwoju czytelnictwa lub go hamowały. Wielokrotnie Zarząd zmieniał godziny wypożyczeń, dostosowując je do potrzeb czytelników. Tradycyjnie dniem wypożyczeń pozostała niedziela. Troskliwie przyglądano się poczytności niektórych książek. Efektem takich działań jest surowy osąd zbioru przekazanego przez Zarząd Główny.
24.września 1926r. obradował Zarząd (Wydział) i analizował stan czytelnictwa. Z zapisó1) w protokółe dowiadujemy się o stanie liczbowym zbioru bibliotecznego i ilości wypożyczeń od 24.lutego do 24.września 1926r: „Czytelnia liczy 21 członków czytających. Przeczytano…91 książek ,dochód z Czytelni za ten czas 16 złp, przeciętnie w 1 dniu urzędowania 1 złp. Książek własnych liczy Czytelnia 72, zaś w ruchomej 79 Z ruchomej korzysta 12 członków, przeczytano 85 książek”.
Jednym z najpoważniejszych problemów Czytelni było gromadzenie środków pieniężnych. Niemal na każdym posiedzeniu sprawy te poruszano. Zarząd był w tej dziedzinie bardzo aktywny. Źródłami funduszy były przedstawienia teatru amatorskiego, wieczorki, odczyty. Plany Zarządu realizowano niezwykle konsekwentnie. W protokołach znajdujemy szczegółowe rozliczenia z przedstawień, zbiórek ulicznych, wpłat za wypożyczenie książki, dochodów z festynów. Bez popadania w przesadę można stwierdzić, że, w początkowym okresie działalności Czytelni, wystawienia sztuk teatralnych pozwalały gromadzić liczące się środki, umożliwiające jej rozwój. Na przestrzeni np. od września do grudnia 1926 grupa aktorów miała w repertuarze komedie Fredry „Posażna jedynaczka” i „Radcy pana Radcy”. Następne zaś przedstawienie, z terminem na luty 1927 zlecono przygotować. Była to więc aktywność niezwykła, nie ograniczająca się do prezentacji spektakli tylko w Buczkowicach. Wystawiano sztuki również w Rybarzowicach, Szczyrku, Bystrej.
Koło Towarzystwa Szkoły Ludowej
Koło Towarzystwa Szkoły Ludowej powstało 20.marca 1927 roku w czasie walnego zebrania Czytelni. Koło było najwyższą terenową formą organizacji Towarzystwa. Fakt więc utworzenia Koła.„..na prośbę tutejszej Czytelni…”, co oznajmił delegat Zarządu Okręgowego z Brzeszcz, p. Białozorski, był wyrazem uznania i szacunku dla wielkiej aktywności i znaczących wyników działalności Czytelni w Buczkowicach W momencie powołania Koła, czytelnia liczyła 32 czynnych członków „…posiada…dzieł i własną szafę”.
Wchodziła czytelnia w nowy okres działalności jako stosunkowo silna finansowo organizacja. Dochody Czytelni w roku 1926 wynosiły 259.12 złp. Pozostałość w kasie „żywej gotówki” zamykała się kwotą zł 44.45. Wyłoniony przez aklamację Zarząd Koła:
Ks. Józef Styrylski – prezes
Jan Górny – vice prezes
Leopoldyna Zajączkowska – sekretarz
Maria Wójcikowa z-ca sekretarza
Józef Uroda – skarbnik
Antoni Cierniak – z-ca skarbnika
Józef Namysłowski – bibliotekarz
Paweł Cierniak – jego zastępca
Nadto, do tzw. Wydziału wybrano kowala Michała Kubicę (B-ce 269), Stanisława Schmidta, nauczyciela i Jana Repaka. Delegatami na Zjazd Towarzystwa zostali Jan Górny i Paweł Cierniak. Walne zebranie zdecydowało zrezygnować z pobierania opłat za wypożyczanie książek w zamian za podwyższenie miesięcznej składki do 30 groszy. Nowy Zarząd od razu podjął próby rozszerzenia zbiorów bibliotecznych. Jedną z nich było wypożyczenie księgozbioru „Sokoła” „…na przeciąg 2 lat w warunkach uchwalonych przez Zarząd „Sokoła”. Poszukiwaniu środków pieniężnych służyła zapewne decyzja o wprowadzeniu zasady wypożyczania książek dla młodzieży za opłatą wynoszącą 15 groszy miesięcznie. Koło nie ograniczało swej działalności wyłącznie do upowszechniania czytelnictwa. Niezwykle interesujące są stwierdzenia zawarte w wielu protokołach, a odnoszące się do organizacji odczytów bardzo często połączonych z prezentacją przeźroczy. Prezentację taką nazywano odczytem świetlnym. Ta szeroko zakrojona akcja szerzenia wiedzy z różnych dziedzin łączona była z gromadzeniem środków pieniężnych. Skrupulatne zapisy w protokołach wskazują na częstotliwość organizowania odczytów, a nawet ceny biletów wstępu. Tak np. protokół z 27.marca1927r. z posiedzenia Wydziału Koła tak tę sprawę naświetla: „…uchwalono urządzić począwszy od maja w każdą niedzielę odczyty i gdyby się zebrało potrzebną ilość pieniędzy kupić własny aparat. Uchwalono…wstępy po 50 gr. i 20 gr. dla dzieci.”
W protokole z posiedzenia Wydziału Koła TSL 15. maja 1927r. po raz pierwszy pojawił się zapis świadczący o tym, że Koło działalnością swoją promieniowało na okoliczne wsie, że było inicjatorem wielu poczynań, ożywczo wpływających na szerzenie się ruchu czytelniczego. Lakoniczność tego zapisu, chociaż wypełniona zapowiedzią wielkiej pracy, jest zdumiewająca: „w dalszym ciągu (obrad- J.S) uchwalono zorganizować czytelnię w Szczyrku i w Łodygowicach, które mają większą ilość cennych książek leżących bezużytecznie.”
Nie są to jedyne zapisy świadczące o inicjatywach wychodzących z naszej wsi do miwjscowości sąsiednich. Mamy z nimi coraz częściej do czynienia – w miarę umacniania się Koła. Wiemy też, bo dowodzą tego zapisy z obrad Wydziału, że działanie te nie ograniczały się jedynie do inicjatyw, lecz towarzyszyła im niemal codzienna troska o niesienie wydatnej pomocy potrzebującym tego Czytelniom we wsiach sąsiednich: Wilkowicach, Bystrej, Kalnej, Salmopolu, Godziszce, a nawet Straconce. Trzeba jednak dodać, że pomoc ta udzielana była chętniej tym ośrodkom, które same usilnie pracowały dla swego rozwoju, które w sposób odpowiedzialny podchodziły do swego społecznego posłannictwa. Bardzo charakterystycznymi przykładami takiego właśnie podejścia do sprawy były decyzje o zorganizowaniu Czytelni w Szczyrku i w Salmopolu. Do założenia pierwszej z wymienionych doszło 15.stycznia 1928 r. Fakt ten został odnotowany w protokole z 22.stycznia tegoż roku:
„Sprawozdanie z założenia Czytelni w Szczyrku.”
W dniu 15.stycznia 1928 r. wiceprezes Jan Górny i bibliotekarz Józef Namysłowski założyli Czytelnię w Szczyrku. Na Walnym Zebraniu było 18 członków. Zebranie zagaił p. Górny jako delegat Koła TSL w Buczkowicach, który w krótkich słowach wyjaśnił zadanie i cel Czytelni”.Do Zarządu nowo utworzonej placówki TSL  wybrani zostali „za kartkami” m. in.:Józef Ślusarczykprezes nauczycielEmanuel Kożusznikwiceprezes nauczycielMatylda Janowskasekretarz nauczycielkaJózef Grygielwice sekretarzRudolf TomczykbibliotekarzMichał Cembalazastępca bibliotekarza.Powołanie Czytelni w Salmopolu
Czytelnia na wniosek Rudolfa Tomczyka przyjęła imię Henryka Sienkiewicza. Wydział Koła w Buczkowicach na posiedzeniu 15.stycznia 1928r. postanowił „…pomóc materialnie nowopowstałej Czytelni, aby temsamem zachęcić członków i ludność tamtejszą do wydatnej pracy”. Buczkowickie Koło TSL było także, jak wspomniano, inicjatorem założenia Czytelni w Salmopolu – wtedy jeszcze samodzielnej wsi. Fakt ten miał miejsce 20.stycznia 1928r., a więc po upływie miesiąca od podobnego wydarzenia w Szczyrku. Organizatorem tej Czytelni był Jan Górny. Zapis w protokole z posiedzenia Wydziału Koła w Buczkowicach z 25.lutego 1928 r. brzmi następująco:„W dniu 20 lutego1928r. delegat i wiceprezes Koła TSL p. Jan Górny założył Czytelnię w Salmopolu”.Wielkie towarzyszyło temu  wydarzeniu zainteresowanie mieszkańców; w zebraniu założycielskim uczestniczyło 80 osób, 9 spośród nich weszło w skład Zarządu. Byli to:
Adolf Szoblik – prezes , kierownik szkoły[1]
Paweł Czyż – wiceprezes ,wójt Salmopola
Jan Kawulok – sekretarz, gospodarz z Brennej
Michał Kawulok – z-ca sekretarza, gospodarz z Brennej
Jan Stwora – skarbnik, kupiec z Salmopola
Józef Przybyła – z-ca skarbnika, rolnik Salmopola
Elżbieta Szoblik – bibliotekarz, żona kierownika szkoły
Jan Cieślar – członek Zarządu, gospodarz z Salmopola
Julia Przybyła – z-ca bibliotekarza, gospodyni z Salmopola
Doszły więc Wydziałowi Koła w Buczkowicach nowe obowiązki, czyli wspieranie nowej placówki Towarzystwa. Najważniejszy polegał na wypożyczeniu książek, których w nowej Czytelni było bardzo mało.
Koło Towarzystwa Szkoły Ludowej w Buczkowicach wykazywało wielką aktywność również na polu szeroko rozumianego wychowania patriotycznego. Dowodem takiej działalności były corocznie organizowane obchody z okazji uchwalenia Konstytucji 3 Maja. Są dowody na to, że imprezy te miały zasięg ponad wiejski; sięgały wsi sąsiednich. W protokole z 3.kwietnia 1927 r. czytamy m. in.: „Komitet uchwalił zaprosić na najbliższą niedzielę na 5 tą po południu przedstawicieli szkół i naczelników gmin z sąsiedztwa, celem wzięcia udziału w Komitecie dalszego urządzania obchodu 3 maja”. Dodam, że Komitet, o którym mowa powyżej, powstał z inicjatywy Wydziału Koła TSL i składał się z kierownictwa wszystkich działających w Buczkowicach organizacji społecznych i towarzystw: Strzelca, „Sokoła”, Ochotniczej Straży Pożarnej oraz naczelnika gminy Buczkowice.
Działalność Koła owocowała też innymi imprezami. Należy do nich np. „dzień kwiatka”- obchodzony z okazji Zielonych Świąt w roku 1927 – 5. czerwca w Szczyrku, a następnego dnia w Buczkowicach. Wielki szacunek musi budzić fakt, że propozycje odnoszące się do wsi sąsiednich wysuwano taktownie i z szacunkiem dla władz gminnych i organizacji tam działających. Nic więc dziwnego, że popularność Towarzystwa w środowisku stale się umacniała. O skali działalności Koła i jego osiągnięciach w upowszechnianiu czytelnictwa po upływie zaledwie dwóch lat od utworzenia Czytelni dowiadujemy się z protokołu z Walnego Zebrania członków, które odbyło się 26.lutego 1928 roku. Koło umocniło się liczebnie; liczba członków wzrosła niemal dwukrotnie, bo z 33 w roku 1926, do 60 w 1928.
W okresie sprawozdawczym (rok 1927) „urządzono 1 przedstawienie, 5 odczytów z tego jeden w Szczyrku, jeden w Salmopolu, dwie zabawy jedną wspólnie z Sokołem t.j. festyn, dzień kwiatka.w Buczkowicach i w Szczyrku. Obchód trzecio – majowy zakończony uroczystym wieczorkiem, założono Czytelnię w Szczyrku i w Salmopolu. Przyszliśmy z pomocą Tow. Gim .„Sokól ”przy wykończeniu sali, w której się mieści Koło TSL , udzieliliśmy szkole (wieczorowej) zawodowej subwencji w kwocie 50 zł. Zakupiono nowych książek 94 w 115 tomach. Obecnie biblioteka Koła TSL liczy 328 a 396 tomów .W ciągu roku przeczytano 2005 tomów”. Zbiór biblioteczny, który w dniu 24.września 1926 r. liczył 151 książek (nie znamy ilości tomów), rozrósł się do lutego 1928 ponad dwukrotnie. Wzrost czytelnictwa był imponujący. W roku 1926 przeczytano 176 książek (tomów). Rok następny zamykał się liczbą 2005; łatwo więc wyliczyć, że był to wzrost wyższy od dziesięciokrotnego. Nastąpiło umocnienie finansowych podstaw działalności Koła. W dniu Zebrania dysponowało ono kwotą 261,78 złp, z czego 100 zł ulokowane było w Kasie Stefczyka. Finansowa sytuacja Koła była więc zasadniczo odmienna od początkowej, kiedy to mowa była na zebraniach Zarządu Czytelni o pożyczkach, udzielanych prywatnie przez Jana Górnego na zakup książek.
Dłuższe zatrzymanie się nad przebiegiem tego właśnie zebrania (26.lutego 1928) podyktowane jest również tym, że wtedy po raz pierwszy padła myśl „…utworzenia w miejscu ochronki, gdzie mogłyby znaleźć chwilową opiekę i stałą dzieci tych rodzin, którzy [które- J.S.] zmuszone są poza obrębem domu zarabiać na chleb codzienny, pozostawiając te istoty najmniejsze, a tak podatne i wchłaniające wszelkie zło bez opieki, lub w złych rękach.”
Delegat Zarządu Okręgowego Związku TSL w Brzeszczach, p. Białozorski, tak dalej uzasadniał celowość utworzenia tego typu placówki: „Brak należytego wychowania i oświaty jest powodem tylu wypadków kryminalnych i nieszczęść rodzinnych, a co zatem idzie upadek idei narodowo – moralnych. Już od małego należy chronić dzieci od jadu zepsucia, aby był kiedyś dobrym obywatelem szanującym prawa i kierującym się ideą miłości Boga i bliźniego”. Wiele mówiono również na tym zebraniu o potrzebie szerzenia oświaty wśród kobiet i dziewcząt, jako tych, których wiedza i umiejętności decydują o prawidłowym życiu rodzinnym. Sprawy poruszone na zebraniu podjęte zostały niezwłocznie. Już 17.marca 1928r. powstała myśl powołania sekcji pań, która miałaby praktycznie realizować wspomniane cele. Wydział Koła zaczął rozważać sposoby pozyskania budynku pod ochronkę. Mówiono więc o budowie i wynajęciu budynku. Sam pomysł zorganizowania ochronki podejmowany był z wielką ostrożnością; towarzyszyła mu świadomość, iż jest to przedsięwzięcie kosztowne.
Równocześnie z rozważaniami o wielkich sprawach w naszej wsi, Koło coraz szerzej wychodzić zaczęło ze swą działalnością poza granice Buczkowic. Powstała myśl przyłączenia do Koła TSL w Buczkowicach Czytelni w Wilkowicach i w Bystrej. Nie ustawały działania Koła względem Czytelni w Szczyrku, która się słabo rozwijała, bo, brakowało w niej ofiarnych ludzi. Wysiłki Koła w Buczkowicach, tak szeroko otwartego na problemy działalności Towarzystwa w ościennych miejscowościach, natrafiły tam na trudną do pokonania barierę obojętności. Przypadek Szczyrku jest jedynym,(tak przynajmniej wynika z protokołów), w przypadku którego Zarząd Koła odmówił użyczenia książek. Żaden bowiem ze szczyrkowskich działaczy nie chciał wziąć odpowiedzialności za wypożyczony zestaw książek. Tak tę sprawę kwituje protokolant: „ponieważ za wypożyczenie książek do Czytelni w Szczyrku nikt nie chce poręczyć, więc Zarząd Koła w Buczkowicach odmówił proszącym, bo nie można ryzykować”.
Od 5.maja 1928r. z Koła TSL wydzielona została Czytelnia w Buczkowicach. Jej prezesem został Franciszek Kasperek, miejscowy nauczyciel, a sekretarzem. Paweł Cader. Oznaczało to w praktyce położenie większego nacisku na opiekuńczą działalność Koła względem Czytelni z całej niemal okolicy. Koło bowiem „…ma kontrolę i opiekę nad wszystkimi Czytelniami, a temsamem będzie miało więcej czasu na prowadzenie przedstawień czy też odczytów oświatowych”. Nie ulegało też wątpliwości, że jedną z przyczyn wydzielenia Czytelni była chęć skoncentrowania się na ważnym wiejskim zadaniu, jakim była budowa ochronki. Wniosek taki znajduje potwierdzenie w kolejnych protokółach, w których sprawa budowy przedszkola zaczęła dominować. Trzeba też dodać że sprzyjało temu wyodrębnienie Czytelni i jej większe usamodzielnienie. Tym samym Wydział Koła mógł się skoncentrować na głównym przedsięwzięciu, na ochronce. Koło niezwykle troskliwie zaczęło gromadzić środki na jej budowę. Okazją do tego były tradycyjne i wypróbowane metody. Lecz pojawiły się też nowe inicjatywy. Jedną z nich było przejęcie środków wypracowanych przez Komitet Obchodów 10-lecia Niepodległości Polski, jaki działał w Buczkowicach. Koło wystąpiło również do Ministerstwa Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego, do Rady Powiatowej i do władz gminy. Pojawił się pomysł wystosowania listów do znajomych w Ameryce, by ci wsparli finansowo podjęte dzieło. Wszystkie te przedsięwzięcia świadczą o wielkiej staranności w przygotowaniu się do budowy, a jednocześnie o świadomości, że wysiłkiem samego Koła zamiar nie jest możliwy do zrealizowania. Koło nie rezygnowało z podejmowania coraz to nowych inicjatyw, zmierzających do poszerzenia grona zwolenników Towarzystwa szkoły Ludowej. Jedną z nich jest próba nawiązania kontaktu z osobami wywodzącymi się z Buczkowic, a przebywającymi na Węgrzech i stworzenia z nich Czytelni dla Polaków tam przebywających. Koło buczkowickie zamierzało objąć tak zorganizowaną Czytelnię własnym patronatem. Szkoda wielka, że nie znajdujemy w materiałach żadnych dalszych informacji na temat tego, czy zamiar się powiódł, czy też był to tylko pomysł, który nie doczekał się wykonania.
Podsumowanie wyników działalności Koła w Buczkowicach za rok 1928 przyniosło Walne Zebranie członków i delegatów, które miało miejsce 24.lutego 1929r. W tym dniu Koło liczyło 75 członków Z jego inicjatywy urządzono trzy odczyty „…z obrazami świetlnymi i 1 bez obrazów’ , 5 przedstawień, w tym dwa dla dzieci, jeden wiec oświatowy w Salmopolu oraz dwie wycieczki krajoznawcze: na Magurkę i do kopalni węgla w Brzeszczach. Czytających członków Czytelnia liczyła 68. Do ich dyspozycji oddano zbiór złożony z 480 dzieł własnych (576 tomów). W ciągu roku 1928 zakupiono 152 dzieła w 180. tomach. Czytelnia zaprenumerowała utwory Kraszewskiego i Żeromskiego. Ilość przeczytanych w roku książek zamknęła się liczbą 2607. W roku sprawozdawczym Koło zgromadziło 1.036 zł przychodów. W kasie podręcznej przechowywano 179 złp, zaś w Kasie Stefczyka – 615.48 zł. W skład Wydziału Koła weszli przez aklamację następujący mieszkańcy Buczkowic:
Prezes Jan Górny – nauczyciel
z-ca prezesa Franciszek Kasperek – nauczyciel
sekretarz – Maria Wójcikowa – nauczycielkaFranciszek Kasperek
z-ca sekretarza – Paweł Cader – robotnik
skarbnik – Antoni Cierniak – majster w fabryce
z-ca skarbnika – Władysław Kubica – właściciel restauracji
bibliotekarz –  Józef Namysłowski – majster w fabryce
z-ca bibliot. – Józef Dobija – robotnik
członek – Wincenty Wandzel – robotnik
członek – Jan Gruszecki – robotnik
członek – Bronisława Jakubiec – robotnica
członek – Józef Kubica- robotnik
członek – Jan Knapek robotnik.
W sześcioosobowej Komisji Rewizyjnej, której przewodniczył Janusz Górski, nauczyciel, znaleźli się: Antoni Gluza  – stolarz, Maria Białkowa  – żona lekarza,  Ferdynand Milota – kierownik w fabryce mebli,  Maria Milotówna, Katarzyna Tarnawówna.
Wielka aktywność Koła w Buczkowicach sprawiała, że w jego Walnych Zebraniach często uczestniczyli przedstawiciele Zarządu Głównego TSL, a na porządki dziennym była obecność na zwykłych posiedzeniach Wydziału Koła przedstawicieli Okręgowego Związku. Również w omawianym Walnym Zebraniu (24. lutego 1929) brał udział przedstawiciel Zarządu Głównego, prof. Eugeniusz Frączek oraz delegat z Brzeszcz,  Jan Kosoń – sekretarz Okręgowego Związku TSL. Znaczna część zebrania zdominowana została przez temat budowy przedszkola. Wystąpienie swoje przedstawiciel Zarządu Głównego poświęcił w przeważającej części temu właśnie zagadnieniu. W protokole odnośny fragment obraz zapisano następująco: „Przedstawił na koniec konieczność wzniesienia w tej wiosce ochronki, gdzieby opuszczona dziatwa [znalazła] odpowiednią i korzystną opiekę, a ulżyłoby się znacznie niejednej rodzinie, zwłaszcza uboższeji obarczonej kilkorgiem dzieci. W tym przypadku zarząd Główny nie poskąpi nam także pomocy, na uposażenie prowadzącego nauczyciela lub nauczycielki”.
Następujące po Walnym Zebraniu decyzje Wydziału Koła doprowadziły do utworzenia sekcji „…któreby pracowały same i w ten sposób Koło TSL w Buczkowicach zajęłoby więcej ludzi swą pracą.” Powstały więc: sekcja oświatowa, pod kierownictwem p. Janusza Górskiego oraz sekcja kobiet- kierowana przez p. Marię Białkową. Koło postanowiło zorganizować własną scenę w sali „Na Kolanie”, w budynku Władysława Kubicy. Podjęto więc decyzje o zakupie materiałów dekoracyjnych: czerwonego klotu, juty i surówki za kwotę 173,60 zł. Oświetleniu sali służyć miała lampa gazowa, którą Koło miało okazję”…stosunkowo tanio wykupić”. Na posiedzeniu w dniu 25. maja 1929r. w protokole odnotowano takie zdanie: „Zabierano dość liczne głosy w sprawy (sprawie- J.S.) wycieczki na P.W.K.(Państwowa Wystawa Krajowa – J.S.) i uchwalono nawet dopomóc paru uboższym a zdolnym dzieciom, asygnując na ten cel kwotę 80 zł. Z pomiędzy zgłoszonych obiecano dać pomoc Migdałowi Fr. Dobiji Józefowi i Wronie St.I”. Odnotowałem to zdanie, w którym wyrażała się znamienne postawa naszego TSL względem zdolnych i biednych ludzi.
Bardzo ważnym posiedzeniem, którego decyzje miały wielkie znaczenie dla realizacji pomysłu budowy budynku przedszkola, było to, które miało miejsce 16.czerwca 1929r. Oznajmiono na nim, że baron Otto Klobus przekazał Towarzystwu Szkoły Ludowej w Buczkowicach grunty, na których budynek miał zostać wzniesiony. Wtedy też powołano do życia Komitet budowy ochronki i zdecydowano o zwołaniu Nadzwyczajnego Walnego Zebrania. Ze względu na szczególne znaczenie obu zebrań, przytoczę wiernie fragmenty protokołów obu tych ważnych wydarzeń.
„Protokół z posiedzenia Zarządu Koła T.S.K w Buczkowicach odbytego w dniu 16. czerwca.
„Od początku swego istnienia, Koło nosiło się z zamiarem utworzenia ochronki dla biednej opuszczonej dziatwy miejscowej gminy. Była to sprawa nader trudna, bo wielu nie potrzebując na razie tego schroniska odmawiali chętnych i utrudniali pracę. Koło obecnie uzyskało najważniejszy punkt, bo grunt od barona Ottona K l o b u s a, na którym to ma stanąć upragniona ochronka. Do pracy należy się zaraz zabierać aby wykorzystać wiele chęci wśród sympatycznych ludzi. Ponieważ na terenie naszej wioski przeprowadzają regulację rzeki Żylicy, więc konieczną jest sprawą wykorzystać i tę sposobność i nabyć piasku oraz szutru na budynek, gdyż w późniejszej porze musielibyśmy ten materiał z dalszego rewiru sprowadzać i to kosztowałoby znacznie więcej. Zebrani uchwalili zwołać nadzwyczajne Walne Zebranie członków oraz zaprosić sympatyków TSL celem omówienia najpilniejszych spraw co do budowy. Zebranie ma się odbyć w dniu 23.czerwca o godzinie 17 po południu”.
„Nadto ułożono listę osób wchodzących w skład Komitetu budowy ochronki…P. Wech Adolf starszy i młodszy, Rudolf i Oskar, Ksiądz J. Komendera, Dr Białek, dyr. fabr. St. Chorubski kier. szk. T. Łabudziński, naczelnik gminy Jan Gluza, kasjerka z piły Zawazalowa Zdena, N. Jucker kupiec, Jan Kubica kupiec, Józef Rokoczak poczmistrz, Katarzyna Kubicowa restaur., Wójcik Jan, Ficek Franciszek i Hordyn Adam (posterunek), Waluś Jan, Waluś Józef 58 rolnik, Gruszecki Wincenty kupiec, Antoni Kubica (kościelny), Karol Sachmerda majster, Kudlaczyk kasjer, Urbańczyk Jan piekarz Namysłowski, Tarnawa Michał kupiec, Kocurek gospod., Wajdzik gospod., Wrona Tomasz gospodarz, Wrona gosp (mesznian) Waluś Władysław, Wrona Józef nacz. str, Gruszecki Wojciech starszy i syn, Huczek Szymon, Tarnawa Józef 103 majster, Kubica Jakub stolarz, Jakubiec Jan, Jakubiec Józef kupcy, Czech Alojzy urzędnik, Kubica Michał 417, Muchowie, Tarnawa Władysław, Laszczak (od motyki), Kubica Michał gosp., Kubica Józef restaur., Cader Szczepan, Wrona Wł. Pr. Sokoła, Migdał Jan, Zemanek Rudolf, Stec Franciszek, J. Uroda organista.”
Protokół z nadzwyczajnego Walnego Zebrania Członków TSL w Buczkowicach odbytego w dniu 23.czerwca 1929 r.
Prezes Koła p. Jan Górny.w krótkich słowach zapewnił , żeby się nie bali budowy ochronki, bo ciężar tej budowy nie zostanie przesunięty na barki Zebranych. Następnie zabrał głos Sekretarz Okr. Zw. TSL z Brzeszcz p. Jan Kosoń jako delegat Zarządu Głównego TSL w Krakowie. Tu przedstawił zebranym zadania i cel Koła. Członkowie Koła muszą pracować nad szerzeniem oświaty pozaszkolnej, a głównie opiekować się dziećmi w danej miejscowości. Ponieważ interesowana gmina należy do placówek przemysłowych i robotniczych więc też dzieci pozostają w domu i niejednokrotnie małe pilnują jeszcze mniejszych…”
Następnie mówca przedstawił zwięźle dzieje powstania ochronki w niedalekiej Straconce, wskazując na korzyści wypływające z tego faktu. Nawiązując do tego przykładu mówił: „I w Buczkowicach może dojść do tego, bo widać zapał i chęć do pracy, trzeba tylko uświadomić obywateli, bo to nie sierociniec, jak mylnie głoszą wrogowie, ale dom wychowania w czasie przedszkolnym, aby dopomóc pracującym w szkole…Nauczyciel musi długo nad nim (dzieckiem – J.S.) pracować zanim się przyzwyczai do życia szkolnego. W ochronce uczy się dziecko wszystkiego tak, że rodzice mogą być spokojni  o jego duszę, bo nauka i wychowanie ratują jego umysł. Dar narodowy przeznacza się na domy, bursy, ochronki itp. Choć gminie nie zbyt zależy na ochronce T.S.L da pomoc, a gminie nie będzie to ujmą lecz zaszczyt. Przypatrzmy się na naszych wrogich nam sąsiadów. Niemcy przy korespondencji oprócz należnego znaczka naklejają drugi na tak zw ’Schulverein’ aby każdy fenig rzucić na utrzymanie tych domków. Jedzenie. Wysyłając dziecko do ochronki daje mu się jakiś posiłek. Aby jednak nie budzić w młodziuchnej duszyczce goryczy, należy wspólnie i jednakowo dożywiać te biedoty w ochronce. Komitet ochronkowy powinien zająć się wynajęciem sali pod ochronkę i mieszkania dla ochroniarki, aby od września już stworzyć ochronkę nie czekać na nowy budynek. Zarząd Gł. Daje urządzenie i opłaca ochroniarkę, rodzice dają wpisowe. TSL przystąpi do budowy, a im prędzej to nastąpi tem lepiej dla gminy i jej mieszkańców. Ochroniarką może być zakonnica lub świecka, zależnie od tego, jak się oświadczą zebrani. Zakonnica zawsze lepiej spełnia swoje obowiązki. Rezolucje: Przedłożyć prośbę z podpisami chętnych następnie urzędu parafjalnego, gminnego i Zarz. Szkoły do Zarz. Gł. w Krakowie o utworzenie ochronki.Starać się o stałe subwencje na dożywianie dziatwy w ochronce Złożyć oświadczenie się za ochroniarką (zakonnicą lub świecką)
Delegat zaapelował aby z pomiędzy zebranych wybrać Komitet. Następnie podniósł pracę Koła w Buczkowicach czego dowodem jest wspaniała scena i biblioteka tak bogata. Pracujmy dla wszystkich, uczmy i wychowujmy dzieci aby się Polacy nie gryźli wzajemnie, aby nie wstydzili się swej ziemi i narodu…”„Jako miejscowy duszpasterz zajął głos ks. Józef Komendera  zachęcił obywateli do pracy nad budową ochronki bo naprawdę jest potrzebna w naszej gminie…”, „Członkowie Komitetu: Ks. J. Komendera, Jan Gluza, nacz. gm. Rudolf Wech, Jan Kubica 413 kupiec…”… „Na zakończenie zebrania podpisali się by zarazem dowieść ,że każdy z nich pragnie ochronki w gminie.”
Od tych wydarzeń nabrały rozpędu działania, zmierzające do przyspieszenia budowy i otwarcia przedszkola w lokalu tymczasowym, który zadeklarował udostępnić p. Michał Kubica, zamieszkały pod numerem 417. On też obiecał udostępnić ochroniarce mieszkanie. Rozdzielone zostały zadania pomiędzy członków Zarządu Koła: Adolf Wech dopilnować miał wozaków dostarczających piasek i żwir na plac budowy. Pani Maria Wójcikowa miała się zająć uzgodnieniem sprowadzenia zakonnicy. Pomagać jej w tym miał ksiądz proboszcz. Prezes Jan Górny miał skoncentrować się na uzyskaniem z Zarządu Głównego środków na utrzymanie wychowawczyni w przedszkolu. Wszyscy członkowie Zarządu bez reszty zaangażowali się w przygotowanie budowy i uruchomienie przedszkola. I wtedy, gdy wszystko stawało się jasne, gdy cel zdawał się być bardzo blisko – zaczęły się kłopoty. Okazało się bowiem, że przełożona klasztoru SS Serafitek w Oświęcimiu może rozważyć sprawę zakonnic dopiero w roku następnym i to w liczbie co najmniej 4 osób. Reguła zakonna nie zezwala bowiem na prace poza domem zakonnym pojedynczym siostrom. Koszty utrzymania tylu sióstr przerastały możliwości biednej wsi, jaką były Buczkowice. W tej sytuacji jedyną rozsądną reakcją była taka, jaką przejawiono; zatrudnimy siłę świecką. Okazało się też, że otwarcie ochronki w lokalu zastępczym nie jest możliwe, bowiem p. Kubica nie mógł go użyczyć na dłużej niż 7-8 miesięcy, a zatem na czas, w którym nowy budynek przedszkola, z całą pewnością, nie mógł powstać. Ogromne były również koszty krótkotrwałego funkcjonowania placówki. Oszacowano je na kwotę ponad 2.400 złp, przy liczbie dzieci 30 – 35. Uznano więc, że w takiej sytuacji uruchamianie przedszkola nie jest wskazane, zwłaszcza, że wspomniane koszty miało pokryć Koło, Zarząd i Samorząd. Nie mogło się to nie odbić ujemnie na terminie rozpoczęcia budowy. Pojawiły się i inne trudności, a mianowicie: doszło do zmiany stanowiska Zarządu Głównego TSL w Krakowie co do zasad udzielenia Kołu pomocy finansowej. Czytamy o tym w protokole z posiedzenia Wydziału Koła z dnia 20. października 1929r. W posiedzeniu tym brali udział: dr Wysocki – przedstawiciel Zarządu Głównego w Krakowie oraz pp. Białozorski i Kosoń ze Związku Okręgowego w Brzeszczach. W sytuacji, gdy Koło dysponowało parcelą, piaskiem, kamieniem i gotówką w wysokości ok. 1000 złp przeznaczoną na budowę, Zarząd Główny przekazał poprzez swojego delegata: „Koło powinno własnymi siłami wznieść dom pod dach, a wykończenie i urządzenie Z. Gł. wystara się o długoterminową pożyczkę, którą Koło spłacać będzie”. Trudno się dziwić, że członkowie Zarządu „…niezbyt przychylnie przyjęli ten wniosek, gdyż w tej miejscowości jest naprawdę sztuką zdobyć jakiś grosz, o który równocześnie walczy tyle innych towarzystw”. Dr Wysocki zdeklarował się rozprowadzić 1000 cegiełek w cenie po 50 groszy, aby w ten sposób przysporzyć Kołu środków. Mimo tych cieni, jakie za sprawą Zarządu Głównego położyły się na projekcie budowy, zdarzały się i momenty jaśniejsze. Można takim nazwać wizytę bialskiego starosty Strzebnickiego, który uczestniczył w posiedzeniu Wydziału Koła 29.października 1929r. Była to wielce praktyczna wizyta; Koło uzyskało sporo porad co do rodzaju pomieszczeń, jakie przedszkole winno mieć do swojej dyspozycji, co do pozyskania dokumentacji, którą winno uzyskać w zarządzie Głównym. Obiecano Kołu pomoc finansową Wydziału Powiatowego w Białej oraz wsparcie starań Koła o środki z Urzędu Gminy. Starosta zdeklarował się również osobiście zamówić 70.000 sztuk cegły w cegielni p. Ślusarczyka w Bestwinie. Była to również wizyta, po której jakby nowy duch wstąpił w działaczy Koła. Pojawiły się nowe pomysły na gromadzenie środków: bale, loterie fantowe, przedstawienia, konkursy itp. Na tych zmaganiach minął rok 1929. Kolejne Walne Zebranie, które miało miejsce 9. marca 1930r. odbywało się jednak w dość ciężkich nastrojach. Dało się je wyczuć zwłaszcza na posiedzeniu Wydziału, poprzedzającym bezpośrednio Walne Zebranie. Pojawiły się na nim głosy o rozgoryczeniu Koła spowodowane opieszałością Zarządu Głównego wobec zamierzonej budowy. Członkowie Wydziału zaczęli sobie zdawać sprawę z faktu, że mogą właściwie liczyć na siebie i deklarowaną pomoc starosty. Pomoc Zarządu Głównego oraz Związku Okręgowego sprowadzała się bowiem jak dotąd do zachęt, pochwał wytężonej pracy, do dodawania otuchy, a także do deklaracji poparcia dla starań o długoterminową pożyczkę dla Koła. Trudny w sumie rok 1929 był jednak imponujący jeśli chodzi o aktywność Koła w jego działaniach statutowych.

W roku objętym sprawozdaniem Koło Z
Zorganizowało trzy wycieczki: do Poznania dla dzieci, do Kęt i do Porąbki.
Urządziło majówkę, na której obdarowano 450 dzieci.
Urządziło wieczornicę z okazji rocznicy wybuchu powstania styczniowego, odzyskania niepodległości oraz Konstytucji 3 Maja
Zorganizowało 9 przedstawień i 11 odczytów
Zorganizowało 2 wiece oświatowe, w tym jeden w Kalnej
Urządziło trzy zabawy i przeprowadziło 2 zbiórki uliczne
Nie zaniechano również opiekuńczej roli Koła względem Czytelni w Szczyrku i Salmopolu, które zlustrowano. Zbiór biblioteczny wzbogacony został o 153 dzieła w 214 tomach, dzięki czemu powiększył się do 673 dzieł w 830 tomach. Czytelnia liczyła w dniu Zebrania 112 członków, z czego 93 czytających. Na przestrzeni roku 1929 wypożyczono 4061 dzieł (5236 tomów) Średnia ilość przeczytanych książek wynosi 40-50 tomów, a najniższa 10-15 tomów. Rok 1929 był również korzystny z punktu widzenia finansów Koła. Przychody Koła zamknęły się kwotą 6.972,75 złp, zaś nadwyżka z roku wyniosła 2.900,17 złp. Być może, nastroje przygnębienia z jednej strony, a z drugiej piękne i przemawiające ostro wyniki działalności Koła przyczyniły się do przełamania pewnego impasu w stosunkach Koło – Zarząd Główny w sprawie przedszkola. Już bowiem na posiedzeniu z 29.kwietnia 1930r., prezes Koła, Jan Górny, poinformował o zmianie stanowiska Zarządu Głównego w tej kwestii na o wiele życzliwsze.. Zarząd  „…widzi wielką pracę na tem polu…” Sprecyzowane zostały warunki, jakie Zarząd Główny postawił Kołu, by pomoc finansowa mogła być zapewniona. Były one następujące: „W ochronce musi znaleźć pomieszczenie Czytelnia Koła TSL, gdyż inaczej Zarząd Gł.nie przyczyni się niczem do budowy-Budynek w stanie surowym nie może przekroczyć 20.000 zł -Prowadzenie ochronki musi się powierzyć zakonnicom.”
Ze strony władz powiatowych nastąpiła jakby zamiana ról z Zarządem Głównym. Polegała ona na tym, że Zarząd zaczął zmieniać zdanie na przychylniejsze, zaś Wydział Powiatowy, dotąd życzliwy, zaczął wycofywać się z poparcia inicjatywy. Przy rozwikłaniu tych złożonych problemów bardzo aktywny okazał się członek Komitetu budowy ochronki p. Natan Jucker, miejscowy Żyd, wielce zasłużony dla wsi, podobnie, jak cała jego rodzina. On to zobowiązał się do wyjaśnienia przyczyny tej nagłej zmiany stanowiska władz powiatowych. Po tych burzliwych wydarzeniach nastąpiła długa – jak na buczkowickie warunki – przerwa w spotkaniach Zarządu Koła. Posiedzenia, odbywające się dotychczas prawie co miesiąc, nie miały miejsca od 24.maja do 14. grudnia 1930r. Sądzić można, że przerwa ta spowodowana została wewnętrznymi rozdźwiękami w łonie Zarządu. O nich oraz o nawoływaniach do zgody przeczytać możemy w wielu protokołach i to w różnym czasie. Można stwierdzić, iż pewne oznaki kryzysu współdziałania przeniosły się z płaszczyzny TSL – „Sokół” do wnętrza samego Towarzystwa Szkoły Ludowej w Buczkowicach. Być może te zjawiska były wynikiem życiowych kłopotów, z jakimi borykać się musieli członkowie Koła na początku wielkiego kryzysu gospodarczego. A oznaki te były coraz wyraźniejsze. Co gorsze, opóźniać zaczynały ambitne plany Koła względem rozpoczęcia budowy przedszkola. Ślady kryzysu odnajdujemy w księdze protokołów. Na posiedzeniu 4.stycznia 1931 r. sformułowano taki oto zapis: „Zatrzymano się nad urządzeniem zabawy w dniu 31.stycznia 1931 r. Ponieważ w miejscu fabryka dająca większości utrzymanie jest nieczynna, powstała nędza i głód, dlatego uchwalono wstrzymać się w tak przykrej i ciężkiej chwili od zabawy…”.Dalej w tym protokole mówi się: „Niektórzy członkowie oburzali się, że Koło mało pracuje. Ale trudno w tak ciężkiej chwili pracować ze skutkiem. Cicha praca dała Kołu w roku 1929 około 1.500 zł, czego żadne miejscowe tow. nie dokonało”. Mimo trudnych czasów Koło nadal utrzymywało ożywione kontakty z miejscowościami sąsiednimi. Rzadziej dotyczyło to Salmopola, gdzie Czytelnia bardzo dobrze pracowała, często natomiast pojawiać się zaczęła Kalna, gdzie Czytelnia „…jest dobrze prowadzona, ma pewien swój majątek…” Wspomina się również Godziszkę: „Równie dobra (jak w Kalnej – J.S.) trzyma się Czytelnia w Godziszce, tylko materialnie jest uboższą”. 7.lutego 1931r przed Walnym Zebraniem, na którym dokonywano oceny stany podległych Czytelni dowiadujemy się, że Prezes „…z bólem serca podniósł, że placówka w Szczyrku została zwinięta z powodu bardzo lichego prowadzenia przez tamtejszy Zarząd. Zabrano 121 tomów, które to dzieła są w marnym stanie. W miejsce straconego ogniwa, zwrócił się p. Prezes do Wydziału aby zechcieli zająć się pracą zwłaszcza ci, którzy mają w tem pewną możność, by otworzyć Czytelnię w  M e s z n e j”. Na samym zaś Walnym Zebraniu, dnia następnego, delegat Zarządu Głównego, p. Szczodrowski przekazał zebranym dobrą wiadomość o tym, że Zarząd zdecydował przeznaczać na budowę przedszkola w Buczkowicach corocznie po 5.000 złp – do czasu jej zakończenia. Ta deklaracja została uzupełniona informacją o wynikach gromadzenia pieniędzy przez samo Koło w roku 1930. Mimo warunków, wytworzonych przez bezrobocie i zastój w przemyśle, uzyskano, w następstwie różnych zbiórek i subwencji, kwotę w wysokości ponad 2.000 złp. Wyniki Walnego Zebrania okazały się pomyślne dla sprawy budowy przedszkola.
Wybory do Zarządu Koła dokonywane były oddzielnie na prezesa – sposobem tajnym – za kartkami – jak to określano oraz w głosowaniu jawnym na pozostałych członków Zarządu. Prezesem jednogłośnie został P. Jan Górny, stojący już wiele lat na czele Koła nauczyciel, wywodzący się z Łodygowic. Nowo wybrany Zarząd zabrał się ochoczo do pracy. Adolf Wech zobowiązał się do sfinalizowania rozmów z baronem Klobusem, zaś inni członkowie zajmowali się gromadzeniem materiałów i ich porządkowaniem. Rok 1931 był trudnym okresem pracy Koła TSl. Panujący kryzys znacząco ograniczał możliwości gromadzenia środków pieniężnych. W protokole z 3.października 1931r. wymienia się liczbę 800 bezrobotnych w Buczkowicach. Niezależnie od tych trudności Koło podejmuje takie działania, które były możliwe do podjęcia w takiej sytuacji. Były to: aktywność sekcji teatralnej oraz działalność odczytowa, połączona z projekcją filmów – tym razem z własnego projektora- zakupionego w Cieszynie za 42 złp.
Ciekawą inicjatywą Zarządu było urządzenie 6.lutego 1932r. zabawy, z której dochód przeznaczono na zakup książek, wypożyczanych następnie bezpłatnie bezrobotnym. Znajdujemy w protokole następujące zdanie: „Klęska bezrobocia jest nie tylko klęską gospodarczą, ale zagraża także poważnie moralnym wartościom osób dotkniętych bezrobociem, skazanych przymusowo na bezczynność.”
U progu roku 1932 majątek Koła wynosił około 20.000 złp (według stwierdzenia w protokole z 26.marca 1932). Główny udział w tej wartości miała Czytelnia, która dysponowała 1.000 tomów. Chociaż był to majątek znaczny, to jednak nad pracą Koła ciążył zamiar budowy ochronki, a także obowiązek wspierania podopiecznych Czytelni. Te ostatnie nie przynosiły dochodów proporcjonalnych do ilości wypożyczeń. Sprawiło to, że Zarząd zdecydował zrzec się opieki nad czytelniami w okolicznych miejscowościach, wskazując, że opiekę tę mogłoby przejąć Koło w Białej, które było mocnym organizmem. W dniu 20.maja 1932r doszło do zwołania nadzwyczajnego posiedzenia Zarządu. Ton zapisów w protokole wskazywałby na to, że spotkanie zwołano na życzenie prezesa Zarządu Okręgu TSL w Brzeszczach- Jana Kosonia, który zebraniu przewodniczył. Ostra wymiana zdań, do jakiej doszło między J. Kosoniem a zebranymi członkami Zarządu Koła TSL, dotyczyła budowy ochronki. Chodziło o to, że Zarząd Okręgu nalegał na rozpoczęcie budowy, zaś zarząd koła uważał, że nie zaistniały jeszcze ku temu sprzyjające warunki materialne. Doszło do groźby zajęcia majątku Koła przez Zarząd Główny TSL. Buczkowianie skwitowali tę uwagę stwierdzeniem, że jest to jedynie zamach na majątek Koła i nic więcej. Zarząd Koła odrzucił również, jako nierealną, propozycję uruchomienia ochronki w domu prywatnym przyznając, że nie może podejmować się zadań kosztownych, którym nie ma możliwości sprostać. Podobne stanowisko zajął Zarząd Koła w kwestii budowy ochronki. Trzeba jednak również stwierdzić, że buczkowickie Koło, znajdując się w trudnej sytuacji, zawiesiło swe płatności względem Zarządu Głównego. Zapewne i ta okoliczność sprawiła, że wypowiedzi p. Kosonia miały tak ostry ton. Cały konflikt zakończył się jednak rozejmem, bo Koło uregulowało zaległości w listopadzie 1932r.
Na posiedzeniu 16. marca 1934r. Zarząd Koła zapoznał się z projektem budynku ochronki, przesłanym przez Zarząd Główny. Po sformułowaniu uwag, odnoszących się do urządzenia piwnic oraz ubikacji, projekt zwrócono do Zarządu Głównego do uzupełnienia. Decyzja o rozpoczęciu budowy zapadła 7.maja 1934 roku. Podstawę dla budowy miał stanowić projekt zmieniony, uznany przez Zarząd Koła za trafiony. „Opiekę nad budową powierzono p. Adolfowi Wechowi właścicielowi fabryki” .Wtedy nie do końca jeszcze załatwione były formalne sprawy związane z własnością gruntów pod budowę. Sprawy ujawnienia darowizny barona Klobusa na rzecz TSL ostatecznie załatwił Władysław Kubica, właściciel restauracji „na kolanie”. Stało się to 15. czerwca 1934r. przy udziale adwokata barona, doktora Kranza. Już w dniu następnym, 16 czerwca 1934r. wytyczony został teren pod budynek, a 18 czerwca faktycznie rozpoczęto budowę. Nadzorował ją  niejaki Caputa ze Słotwiny. Postęp robót był imponujący. 8. lipca 1934r. gotowe były mury, a 21. września budynek był przykryty i zabezpieczony pokryciem papą. O źródłach pochodzenia środków na budowę ochronki w chwili podjęcia prac dowiadujemy się z protokołu z 9. sierpnia 1934r. Były one następujące
dotacja Ministerstwa Wyznań Religijnych  – 2.000zł
dotacja z Loterii Państwowej – 500złp
dar Adolfa Wecha – 700zł
wpływy z cegiełek Polskiej Loterii Państwowej – 3.00złp
środki własne Koła w Buczkowicach  – 3.500złp.
Zebranie sierpniowe było ważne również z innego powodu. Była nim formalna rezygnacja z funkcji prezesa Koła przez Jana Górnego, który kierował placówką TSL w Buczkowicach od jego założenia do sierpnia r. 1934, z krótką przerwą. Ofiarny, społeczny działacz oświatowy, któremu Buczkowice wiele zawdzięczają, przechodził do pracy w innej miejscowości. Człowiek, który umiał prowadzić Koło w bardzo różnych sytuacjach i przy mnogości organizacji, kończył swą społeczną działalność w Buczkowicach apelem o to, by „…zapanowała zgoda między związkami”. Funkcję prezesa Koła objęła p. Maria Białkowa, dotychczasowa wiceprezes Zarządu, żona miejscowego lekarza. Uroczystość poświęcenia kamienia węgielnego pod budowę ochronki Zarząd Koła wyznaczył na 25 września 1934r. Była to dość oryginalna sytuacja. Kamień węgielny wmurowywany był w fundamenty gotowego, choć niewykończonego budynku. Nie wiemy dlaczego tak się sprawy ułożyły. Możemy jedynie domniemywać, że przyczyną opóźnienia wmurowania i poświęcenia kamienia węgielnego był prawdopodobnie spór z administratorem parafii. Podłoża tego sporu nie znamy, a wspominane w „Dziejach parafii pw. Przemienienia Pańskiego…” przez Bogusławę Foryś konflikty ks. Józefa Komendery z częścią społeczności wiejskiej odnosiły się raczej do grupy wojujących socjalistów, do których Jan Górny się nie zaliczał.  Program uroczystości wyglądał następująco:
punkt I          o godz. 9-tej powitanie  gości
punkt II          o godz.10.tej Wymarsz organizacji na uroczyste nabożeństwo do miejscowego Kościoła
punkt III         po nabożeństwie poświęcenie kamienia
punkt IV         po poświęceniu przemówienie gości i organizacji
punkt V           śpiew dzieci szkolnych i organizacji
punkt VI         wpisywanie się do księgi pamiątkowej
Na zakończenie zabawa taneczna dla gości i miejscowych obywateli czysty zysk na dokończenie budowy”.
Protektorem uroczystości, na prośbę Zarządu Koła, został prezes Zarządu Głównego TSL w Krakowie, p. Ostrowski. Na podaniu tych faktów kończą się, niestety, zapiski w protokólarzu. Następnego tomu nie można się doszukać. Można jedynie się domyślać, że przez cały następny rok trwała na budowie wytężona praca. Dowodzi tego stwierdzenia zapis, jaki znajdujemy w kronice szkoły: „W dniu 22.września 1935r. odbyło się uroczyste poświęcenie Domu Ludowego TSL i Przedszkola. W uroczystości wzięła udział cała szkoła, a Kółko Amatorskie odegrało sztukę sceniczną „Ja chcę być cyganem”. Autorem tego zapisu był  ówczesny kierownik szkoły, Franciszek Isula. Budynkowi Domu Ludowego, jak go nazywano, nadano imię Józefa Piłsudskiego. Sposób jego zagospodarowania odpowiadał wcześniej określonym przez Zarząd Główny TSL.  Parter domu został przeznaczony na siedzibę ochronki oraz na mieszkanie dla przedszkolanki, zaś na poddaszu znalazła siedzibę biblioteka i zarząd Koła. Pomieszczenia były też  udostępniane „Strzelcowi”, który w pewnym stopniu pomagał w gromadzeniu społecznych środków na budowę.
Jak można się było spodziewać budowa była obciążona długami. Autor „Jak powstał Dom Ludowy w Buczkowicach” Antoni Cierniak napisał, że  roboty wykończeniowe zostały sfinalizowane dzięki uzyskaniu pożyczki w kwocie 3000 złp, w Wojewódzkim Związku Opieki Społecznej w Krakowie. Była to pożyczka na 10 lat. Ona też, zdaniem Cierniaka, posłużyła na spłatę nieznanej kwoty pożyczki zaciągniętej wcześniej u Adolfa Wecha. Stwierdzenia te nie są udokumentowane.

Dom Ludowy TSL w dniu otwarcia -1935 r.

Dom Ludowy TSL w roku 1996
Dalszych zapisów pochodzących wprost od Towarzystwa Szkoły Ludowej w Buczkowicach niestety brak. Pozostały zaledwie strzępy danych, zachowane w ustnej tradycji. Z nich wynika, że Towarzystwo działało do wybuchu wojny, która oznaczała jednocześnie kres istnienia tej zasłużonej organizacji. Majątek Koła, z takim trudem gromadzony, zajęty został przez okupanta. W chwili wybuchu wojny prezesem Koła TSL w Buczkowicach był Józef Namysłowski, który położył wielkie zasługi w uratowanie zbioru bibliotecznego i i działalność  konspiracyjnej biblioteki w Buczkowicach. Po zakończeniu II wojny światowej Towarzystwo Szkoły Ludowej działalności nie podjęło, z jego majątek został znacjonalizowany.

Grupa aktorów amatorów

Aktorzy teatru amatorskiego TSL



[1] Adolf Szoblik był zięciem Michała Kubicy , właściciela tartaku w Buczkowicach