Szkoła powszechna

Szkoła powszechna od początków istnienia do wczesnych lat po II wojnie światowej

 Założenie szkoły, walka o poprawę warunków nauczania

 Do 1889 szkoły w Buczkowicach nie było.Nauczaniem dzieci zajmował się doraźnie jakiś Izraelita. Do założenia stałej szkoły doszło, jak odnotowano w  jej kronice, 2 października 1889 roku. Wydarzenie to jest niewątpliwie zasługą Rady Gminnej i ówczesnego naczelnika Gminy – Michała Migdała, zamieszkałego w tamtym czasie w budynku nr 13 przy dzisiejszej ul. Młyńskiej[1]. Jego to staraniem gmina zakupiła w roku 1888 budynek fabryki, nazywanej obecnie „starą fabryką”, od dwóch właścicieli Deutscha i Grünbaumma. Wraz z budynkiem zakupione zostały związane z nim niezabudowane grunty. Sam obiekt składał się z części produkcyjnej, usytuowanej na parterze oraz części mieszkalnej na piętrze. Tam właśnie władza gminna postanowiła umieścić szkołę. Tak zwanemu „uposażeniu” nauczyciela miała służyć parcela o powierzchni 1600 sążni[2].Pierwsza strona kroniki szkoły w Buczkowicach-powstanie szkoły
2.września 1889r. odbyła się historyczna uroczystość poświęcenia szkoły. Ceremonii przewodniczył ks. Jan Miodoński, proboszcz parafii Łodygowice. Świadkami tej podniosłej chwili byli m.in. pierwszy nauczyciel, Antoni Pindel, p. Antoni Lasson – okręgowy inspektor szkolny, p. Szabłowski – komisarz w Starostwie w Białej, Rudolf Wagner – właściciel fabryki mebli w Buczkowicach i grono szanowanych obywateli.Karta z kroniki szkoły dotycząca poświęcenia nowo wybudowanego budynku-rok 1902
Zajęcia w nowej szkole rozpoczęły się 3.października 1889r. na zasadzie tzw. szkoły niezorganizowanej. Fakt ten miał zasadnicze znaczenie dla dalszego biegu zdarzeń. 21.października 1889r. Wysoka c.k. Rada Szkolna Krajowa we Lwowie wydała orzeczenie nadające istniejącej szkole status szkoły zorganizowanej z mocą od dnia 1.września 1890 r. Rada wytyczyła również kierunki działań, zmierzających do ustanowienia normalnych, a nie zastępczych warunków dla działania szkoły. Orzeczenie to ustaliło m.in.:

  • W Buczkowicach ustanawia się szkołę filialną
  • Gmina Buczkowice, tudzież obszar dworski w Buczkowicach tworzą jeden zakres szkolnyi  mają wspólnie szkołę w Buczkowicach utrzymywać. Obowiązkiem ich będzie:
  • Budynek szkolny wystawić wraz z przeznaczonem dla nauczyciela pomieszkaniem utrzymywać w dobrym stanie…
  • Dostarczać środków na opalanie szkoły
  • Starać się o oświetlenie i obsługę szkoły
  • Nauczyciel tejże szkoły będzie miał wolne pomieszczenie[3], dochód zaś jego roczny tytułem płacy wynosić ma dwieściepięćdziesiąt / 250.-złr a.w.
  • Przyborów szkolnych dostarczać będzie c.k. Rada szkolna Okręgowa z funduszu szkolnego okręgowego, z którego wypłacać się ma nadto na kredę, gąbkę, atrament dziesięć /10 złr a.w. rocznie

Postanowienia wchodzą w życie z dniem 1.września 1890 r.”

Orzeczenie określało szczegółowe zasady pokrywania kosztów utrzymania szkoły w części wydatków, tzw. rzeczowych, przez gminę i obszar dworski.Podstawowym miernikiem kosztów były tzw. podatki bezpośrednie wraz z dodatkami ogólnopaństwowymi, naliczone w roku 1889 „…w takim stosunku, iż na każde 100 złr a.w. w wydatku uiści

Obszar dworski  w Buczkowicach     4złr 19 ct

Gmina Buczkowice                      95złr 81 ct”

Stosunek udziału w wydatkach był stały, zaś kwota czy kwoty faktycznie płacone zmieniały się odpowiednio do zmieniającej się stopy opodatkowania. Taki sposób pokrywania wydatków szkoły był również elastyczny ze względu na zmiany wysokości tych wydatków np.w wyniku zmian cen. Podobna zależność obowiązywała przy pokrywaniu kosztów wynagrodzenia nauczyciela, wynoszących, jak wspomniano, 250 złr. Kwotę tę pokrywały:

            gmina Buczkowice                      115 złr 55 ct

            obszar dworski                           5 złr 54 ct

            fundusz szkolny okręgowy           128 złr 91 ct,

przy czym ta ostatnia kwota mogła być mniejsza w przypadku, gdy środki funduszu szkolnego miejscowego były wyższe od tych, jakie stanowiły podstawę powyższego rozliczenia. Odnosząc ten mechanizm do czasów dzisiejszych oznaczał on, że wydatki na utrzymanie szkoły i nauczyciela zmieniały się odpowiednio do ogólnej kwoty wspomnianych podatków, lecz wraz z ich wzrostem wzrastały również nakłady na cele szkolne.Pierwszy budynek szkoły w Buczkowicach
Ważną datą dla buczkowickiej szkoły był dzień 4.grudnia 1891r., kiedy to Rada Szkolna Krajowa tzw. Reskryptem, noszącym numer 22792, podniosła status organizacyjny szkoły z filialnej na etatową, począwszy od 1.września 1892r. Wraz z tą zmianą zwiększono wynagrodzenie nauczyciela do 300 złr.
Pod koniec wakacji, 18.sierpnia 1898r. o godzinie 2330, fabryka mebli, a wraz z nią i szkoła stanęła w ogniu. Na nic zdała się energiczna akcja strażaków i mieszkańców. Doszczętnie spłonął dach budynku, a reszta obiektu była tak uszkodzona, że koszty odbudowy zostały oszacowane na 5.000 złr. Była to kwota na tyle znaczna, że władze gminy uznały, że nie warto kosztów takich ponosić, zwłaszcza, że budynek fabryki nie spełniał wymagań stawianych przez władze oświatowe, przede wszystkim w dziedzinie sanitarnej. Sprzedano więc budynek, a właściwie pogorzelisko, a szkołę umieszczono „…na prowizorycznym pomieszczeniu…” w wynajętym gmachu, nazwanym przez kronikarza szkolnego – gospodarczym. Czynsz najmu  wynosił 110 złr. Józef Namysłowski zapisał, że był to budynek tzw. „starej karczmy”, należącej wcześniej do barona Klobusa, wzniesiony niemal w tym samym miejscu, w którym dziś znajduje się dom b.rodziny Sidzinów a obecnie Pietruszkiewiczów, obok Gminnego Ośrodka Kultury. W obiekcie znajdowała się jedna duża izba, służąca do prowadzenia zajęć lekcyjnych oraz mieszkanie dla kierownika szkoły. Funkcję tę pełnił wówczas Gustaw Herrglotz, który miał zajęcia zarówno przed -, jak i  popołudniowe. Jego żona zaś zajmowała się dziewczętami, przyuczając je do prowadzenia gospodarstwa domowego, poprzez naukę gotowania, szycia, haftowania itp.Gustaw Herrglotz,Kierownik szkoły w latach 1895-1912
Nauka w tej szkole trwała łącznie 6 lat w taki sposób, że klasy pierwsza i druga pobierały naukę po roku, a trzecia i czwarta po dwa lata. Stąd od ludzi starszych, pamiętających te czasy, słyszy się określenia klas: „pierwsza – trzecia, druga – czwarta”. Oznaczało to, że dziecko pierwsze uczęszczało do lasy trzeciej pierwszy rok, a drugie do czwartej – drugi rok. Ostatnie z przykładowych dzieci kończyło naukę w szkole ludowej. Przybliżając ten sposób liczenia do czasów nam współczesnych powiedzielibyśmy, że ostatnie dziecko kończyło klasę szóstą, najwyższą programowo.
Ulokowanie szkoły w wynajętym budynku nie mogło być rozwiązaniem docelowym. Władze gminne doskonale zdawały sobie z tego sprawę. Za pieniądze uzyskane ze sprzedaży spalonej fabryki i szkoły, Rada Gminna za 1.400 złr, zakupiła „…niespełna 2 morgi gruntu pola…od Michała Kubicy gospodarza i ślusarza w Buczkowicach”.
Powierzchnia zakupionego fragmentu przekraczała więc znacznie jeden hektar[4]. Składały się na nią dwie parcele: 1099/2 i 1094/2, przy czym powierzchnia drugiej miała powierzchnię 2.852m2. Większa z nich (o pow. ok. 8.500m2) przeznaczona została pod budowę szkoły, a mniejsza służyć miała nauczycielowi jako jeden z elementów jego uposażenia. O budowie nowej szkoły oraz warunkach ponoszenia kosztów robót zdecydowała Rada Szkolna Krajowa we Lwowie, w wyniku dwóch tzw. rozpraw konkurencyjnych, odbytych w dniach 24.marca 1899 r. i 15. lipca tegoż roku. Rada szkolna krajowa zdecydowała m.in: W Buczkowicach ma być wystawiony budynek dla tamtejszej szkoły jednoklasowej z klasą nadetatową, murowany, parterowy, mieszczący w sobie 3 klasy naukowe i mieszkanie dla kierownika szkoły składające się: z dwóch pokoi i kuchni wedle planu przedstawionego…przy rozprawie konkurencyjnej. Budynek ten ma stanąć na gruncie dostarczonym bezpłatnie przez gminę…

Koszta budowy obliczone są według kosztorysu na ogólną sumę 20.550 koron 72 hal.

Koszty budowy pokryć miały:

Rada Gminna w Buczkowicach w łącznej kwocie                      6.174 kor.4 hal

obszar dworski Buczkowice                                                 309 kor.70 hal

Rada szkolna Krajowa                                                        14.066 kor. 98 hal

Budowę prowadzić miało przedsiębiorstwo wyłonione w wyniku licytacji (przetargu). Tempo prac zostało administracyjnie określone stwierdzeniem  „budowa ma być rozpoczęta z wiosną 1901 roku...do końca października 1901 ma być budowa pod dach wyprowadzoną nakrytą a ukończona do końca czerwca 1902…” Jak zapisał kronikarz dziejów szkoły, „Budynek szkoły ukończony został z końcem sierpnia 1902 i w dniu 1.września b.r. rozpoczęto w nim naukę szkolną”.
Każda budowa, służąca szerokiej społeczności, a szkoła jest takim obiektem niewątpliwie, rodzi pytanie: czyim staraniom należy głównie zawdzięczać zaistnienie okazałego, jak na ówczesne warunki gmachu. Chociaż nigdzie w kronice szkolnej o tych ludziach się nie mówi, to jednak z różnych dostępnych zapisków korzystając, starałem się ustalić nazwiska tych mieszkańców Buczkowic. Byli to :

Dr Franciszek Miodoński od roku 1900 delegat Rady Szkolnej Powiatowej w Radzie Szkolnej Miejscowej, a od r. 1902 przewodniczący Rady Szkolnej Miejscowej

Michał Migdał naczelnik gminy w r. 1889, inicjator utworzenia szkoły w Buczkowicach, od roku 1896 delegat Rady Szkolnej Powiatowej w Radzie Szkolnej Miejscowej w Buczkowicach. Funkcję tę pełnił nieprzerwanie do swej tragicznej śmierci.

Józef Gluza – naczelnik gminy

Wojciech Kubica, podwójci

Gustaw Herrglotz, kierownik szkoły w Buczkowicach, Sekretarz Rady Szkolnej Miejscowej w Buczkowicach.

Szkoła, którą wybudowano w latach 1901 – 1902 stopniowo uzyskiwała status coraz wyżej zorganizowanej, tzn. dwuklasowej i czteroklasowej. Stawała się jednak coraz ciaśniejsza, nie mieściła wszystkich chętnych. Trzeba było doprowadzić do wynajęcia izb na cele szkolne w prywatnym budynku. Najprawdopodobniej miało to miejsce w latach 1907 – 1910/11. Michał Kubica właściciel tartaku dla celów szkoły użyczył wtedy swego budynku. Mieścił się on przy dzisiejszej ulicy Młyńskiej przed młynówką, po prawej stronie ulicy Obecnie budynek ów  już nie istnieje. „Rozerwanie” szkoły sprawiło, że w latach 1910/11 przybudowano do istniejącego budynku szkolnego dalsze cztery izby lekcyjne. Ale i to okazało się niewystarczające. W roku szkolnym 1912/13 na salę lekcyjną przeznaczono nawet kancelarię szkolną. Zanim to się jednak stało, szkoła buczkowicka, a wraz z nią cała wieś, pożegnała, zmarłego na 5 dni przed oficjalnym zakończeniem roku szkolnego 1911/12, bo 21.czerwca 1912r. Gustawa Herrglotza.
W księdze zgonów dla parafii Buczkowice za rok 1912 w czerwcu (junius), pod poz.28 ks.Andrzej Lenart dokonał wpisu takiej treści:

Gustavus Herrglotz ( 49 anni)

direktor schola popularis, 4 classium in Buczkowice maritus superstitis

Prexedis n.Laskowska

W kolumnie „przyczyna śmierci” nephrytis paremhymatosa chronica, subregnate, hypotrofia ventriculi, finistri cordis.[5]Ten, jak go określił Józef Namysłowski, spolszczony Niemiec[6], kierował szkołą przez blisko 17 lat-od sierpnia 1895 do marca 1912, kiedy to udzielono mu urlopu dla poratowania zdrowia. Jego zasługi, wniesione w życie społeczne wsi obejmują odtworzenie Kółka Rolniczego, zainicjowanie budowy kościoła, współudział w utworzeniu Ochotniczej Straży Pożarnej, Powstanie „Kasy Stefczyka” i placówki „Kasy Reiffaisena”, a także stworzenie podwalin dla ludowego ruchu artystycznego. Był przy tych organizacjach, animował ich działalność, mimo młodego wieku cieszył się we wsi niewątpliwym autorytetem. Nosił obco brzmiące nazwisko, lecz służył polskiej sprawie, jak umiał najlepiej. Żoną jego była rdzenną Polką z poznańskiego o ciekawym imieniu Prakseda,Gustaw  i Prakseda Herrglotzowie przed rozbudowanym budynkiem szkoły spotkanym w naszej literaturze. Jej panieńskie nazwisko to Laskowska. Nie można wykluczyć, ze pierwsza ważna dla wsi inicjatywa, jaką było powołanie do życia Kółka Rolniczego wyniesiona została przez Gustawa Herrglotza z ziemi wielkopolskiej, która była kolebką tej formy samorządu chłopskiego. Pod okiem tego człowieka mieli możliwość działania nauczyciele, którzy wspominani są do dziś przez starszych mieszkańców Buczkowic, a którym tak wiele zawdzięczały wrażliwe, dziecięce serca, rozpalane miłością do Polski. Mowa tu oczywiście o Helenie Myszkównie, która oddała naszym dzieciom niemal całe zawodowe życie i panu Stanisławie Góreckim. Oboje byli duszami patriotycznych imprezStanisław Górecki w klasie w roku szkolnym 1913-1914trzeciomajowych czy upamiętniających rocznice powstań narodowych. Oni uczyli buczkowickie dzieci pieśni, których teksty głęboko zapadały w dziecięce serca.Stanisław Górecki, który ochotniczo wyruszył wraz z polskimi legionistami w roku 1914 na wojnę, złożył swe życie 7.lipca 1916 w bitwie nad Obszą. Tak brzmi zapis w kronice szkoły. Inne zachowane dokumenty wskazują, że Stanisław Górecki znalazł się w c.k.armii.Data śmierci  zaś wskazuje na to, że zginął on w bitwie pod Kostiuchnówką lub w rejonie tej miejscowości. Panowała więc w naszej szkole, kierowanej przez Gustawa Herrglotza, atmosfera kształtowania charakterów polskich dzieci. Trwała ona również po jego odejściu, kiedy pracę z dniem 26.lipca 1912 r. podjął w Buczkowicach Józef Suski, wielki przyjaciel dzieci, opiekun skautów, który tę organizację doprowadził do rozkwitu, skupiając w jej szeregach prawie 100 członków. Swoje umiejętności żołnierskie przekazywał również członkom sokolej drużyny polowej, z którą podjął współpracę w połowie października 1912r. Jeśli więc ktokolwiek i kiedykolwiek miałby osądzać trafność i obiektywizm ciepłych słów, skierowanych pod adresem Gustawa Herrglotza, niechaj popatrzy na tę postać nie poprzez obce brzmienie nazwiska, lecz poprzez jego czyny. Niech się wczyta w opis pogrzebu, umieszczony na 154 stronicy kroniki szkolnej, a przekona się, że żegnali go ludzie, znani ze swych żarliwych patriotycznych poglądów, których oddania sprawie polskiej nikt nie zaprzeczy, którzy cenili wkład zmarłego w przygotowanie dzieci do służby Ojczyźnie. Żegnali go z uczuciem głębokiego żalu. Wspominam o tej postaci również dlatego, że wiążą się z nią początki naszej szkoły i jej rozwój. Jest to okres znacząco długi, bo prawie 17-to letni, znaczony dochodzeniem do coraz wyższego stopnia zorganizowania, pojawianiem się młodych nauczycieli, a więc napływem inteligencji, która stanowiła jądro społecznej działalności w naszej wsi. Gustaw Herrglotz był też najdłużej sprawującym funkcję kierownikiem szkoły w blisko stuletniej jej historii.
Wspomniałem wcześniej, że nowy budynek, wzniesiony po pożarze tzw. „starej fabryki” został rozbudowany. Pierwsze tego typu przedsięwzięcie miało miejsce w roku 1911. Warto wspomnieć, ze uroczyste poświecenie kamienia węgielnego pod rozbudowę szkoły miało miejsce 25. czerwca 1910 r.i było, obok poświęcenia kopcaBudynek szkoły po rozbudowie w 1911r. grunwaldzkiego, jednym z głównych punktów obchodów 500-nej rocznicy bitwy pod Grunwaldem. Fakt ten opisany został w Wieńcu i Pszczółce-gazecie wydawanej przez ks. Stanisława Stojałowskiego. Zakończenie robót budowlanych odnotowano w kronice szkoły pod datą 30.czerwca 1912r. takimi słowami: „Roku 1911 przybudowano 4 nowe sale naukowe. 1 września 1911 zaczęto w nich uczyć”. Radzie Szkolnej Miejscowej, która dzieło rozbudowy zrealizowała, przy czynnym wsparciu władz gminnych, przewodniczył w tym czasie dr Franciszek Miodoński. W okresie tym w skład Rady Szkolnej Miejscowej wchodzili również: Józef Kubica (z ul. Wójtowej 30), Michał Kubica, właściciel tartaku, a także ks. Andrzej Lenart. Ilość dzieci w wieku szkolnym w okresie międzywojennym rosła dynamicznie. W latach 1930- 1935 wahała się pomiędzy liczba 456  a. 490. W latach późniejszych; 1936 – 1939 wzrosła jeszcze bardziej i wynosiła:

w r.szk. 1936/37           480 uczniów (w tym 269 chłopców)

w r. szk 1937/38           494 uczniów (w tym 277 chłopców)

w r. szk 1938/39           532 uczniów

Ta bardzo wyraźna tendencja wzrostu liczby dzieci w wieku szkolnym wpłynęła zapewne na podjęcie następnej decyzji o rozbudowie szkoły. Zamiar sprowadzał się do dobudowania piętra.
11.września 1938 r. odbyła się uroczystość poświęcenia kamienia węgielnego pod tę rozbudowę.Wojna, która wybuchła 1.września 1939r. zastała budowę nie całkiem jeszcze zakończoną. Jeśli cokolwiek jeszcze się wtedy zakończyło, to możliwość dostępu polskich dzieci do nauki .To w tej dziedzinie powstała głęboka  przysłowiowa czarna dziura. O części zdarzeń związanych ze szkolnictwem w Buczkowicach w tym czasier opowiemy na kolejnej stronie. Teraz zaś sięgniemy do dni po wyzwoleniu wsi spod okupacji, które stało się faktem w nocy z 4 na 5.kwietnia 1945 r. Dopiero wtedy powstały warunki, dla dokończenia zaawansowanej rozbudowy budynku szkolnego. Po doprowadzeniu istniejącego budynku szkolnego do względnego stanu, który pozwalał rozpocząć zajęcia szkolne po upływie zaledwie dwóch tygodni od zakończenia walk, skupiono się na dokończeniu budowy. Tę część prac uwieńczono poświęceniem, które się odbyło 22.września 1946 roku. Tym aktem formalnieBudynek szkolny w czasie usuwania szkód wojennych w 1945 zakończono rozpoczęte w 1938 prace nad rozbudową obiektu. Uzyskany po rozbudowie budynek szkolny służył aż do roku 1974, czyli do chwili oddania do użytku nowej szkoły, wzniesionego ze środków Robotniczej Spółdzielni Wydawniczej „Prasa”. Nowy kompleks szkolny wybudowany został w ramach ogólnokrajowej akcji „1000 szkół na tysiąclecie”, zainicjowanej przez Władysława Gomułkę. Człowiekiem, który był ambasadorem Buczkowic wobec władz wojewódzkich w sprawie budowy najnowocześniejszego,  jak na ówczesne czasy, obiektu szkolnego w województwie katowickim był dyrektor Sląskiego Oddziału RSW „Prasa” w Katowicach Karol Szarowski. Ze strony władz gromadzkich starania te równie energicznie podejmował ówczesny przewodniczący Prezydium Gromadzkiej Rady Narodowej w Buczkowicach Michał Wrona.
Na szczególną uwagę zasługuje rola, jaką wobec dzieci spełniała szkoła w okresie wielkiej biedy w jakiej zlazła się wieś w czasie trwania I wojny światowej, a także w latach wielkiego kryzysu gospodarczego w  latach trzydziestych XX wieku. Lektura szkolnej kroniki wskazuje na skalę nędzy i plagę niedożywienia, którego ofiarami padały dzieci. Szkoła w tym czasie dla wielu z nich była jedynym miejscem, w którym mogły liczyć na skromny posiłek. Świadectwo tego czasu przedstawiam na podstawie kroniki szkolnej

Opiekuńcza rola szkoły w czasie 1. wojny światowej i kryzysu gospodarczego

            Wielka misja szkoły buczkowickiej, wyrażająca się w jej nieocenionej roli w kształtowaniu umysłów dzieci i dorosłych, nie była jedyną wypełnianą w naszym środowisku. Szczególnego podkreślenia wymaga troska kierownictwa szkoły i grona nauczycielskiego o fizyczny rozwój dzieci. Kronika szkoły zawiera wiele krótkich notatek, z których jednoznacznie wynika, że dożywianie dzieci z rodzin najuboższych prowadzono niemal systematycznie. Zapisów tych jest więcej na przełomie lat dwudziestych i trzydziestych XX wieku, a więc w okresie zwiastującym nadejście wielkiego światowego kryzysu, a także jego trwania. Wymowny jest zapis następujący: „1.maja1930r. zamknięto w Buczkowicach Fabrykę Mebli Giętych „Thonet – Mundus”- 400 rodzin robotniczych znalazło się bez pracy i chleba. Dzieci tych ludzi, głodne, chodziły do szkoły. To – też zorganizowaliśmy dla ich w szkole kuchnię, zakupiliśmy ze składek naczynia i rozpoczęliśmy wydawanie śniadań dla 80 z górą dzieci najuboższych. Dlatego dziatwa chodziła do szkoły b. regularnie.”Dzieci szkolne  Prawdopodobnie w latach i wojny światowej.Wieksziość dzieci jest boso.
W innym miejscu kroniki znajdujemy zapis: „w czasie o 24 kwietnia 1931 – 28 czerwca 1931 żywiliśmy w szkole 72 dzieci – dając im na śniadanie 1 dużą bułkę białą i garnuszek (1/4 l) mleka przegotowanego.”
            Szkoła prowadziła akcję dożywiania dzieci również w okresie wakacji. Miało to miejsce w dniach od 3.do 26 sierpnia 1931r. W tym czasie z dożywiania korzystało 70. dzieci, pochodzących z rodzin najbiedniejszych, najmocniej dotkniętych klęską bezrobocia. Działania te były kontynuowane w roku szkolnym 1931/32 i następnym. Stosowano też i inne, doraźne, formy pomocy dzieciom z rodzin robotniczych. Okazję ku temu stwarzały imprezy Mikołajowe i gwiazdkowe. Znamienne jest, że podarunkami najbardziej pożądanymi były podstawowe artykuły spożywcze. Tak na przykład, 22.grudnia 1931r. na uroczystości gwiazdkowej „…100 dzieci ubogich dostało po 1 kg strucli świątelnej, po ½ kg cukru i ½ kg kiełbasy.”Skalę ubóstwa w naszej wsi z tego okresu obrazuje następujący zapis, wyjęty z kroniki szkolnej:„Pomimo b .wielkiego kryzysu gospodarczego i nędzy ogólnej ludność tutejsza dostała na zimę od Powiatowego Komitetu Bezrobotnych w Białej tyle, że z głodu i zimna nikt w naszej wsi nie zmarł ani też nie przemarzł.”
Inną okazję wsparcia ubogich dzieci dały Święta Wielkanocne w roku 1932, kiedy to otrzymały one cukier, kawę, strucle i kiełbasę. 22.grudnia 1933 r. na imprezie gwiazdkowej, w której uczestniczył starosta bialski, dr Stanisław Alberti i inspektor oświaty, Stanisław Opielowski, wydano dzieciom z ubogich rodzin:

51                        ubranek męskich

33                        sukienki

160                       par butów

84                        strucli świątecznych

196                      bułek

85kg                   cukru

85kg                   kiełbasy

Skalę ubóstwa w latach kryzysu można ocenić jeśli porówna się liczbę dzieci w buczkowickiej szkole, szacowaną na 470 – 480 osób z ilością uczniów objętych dożywianiem. Tych ostatnich było 230. Oznaczało to, że aż 43% ogólnej liczby dzieci zapisanych do szkoły zakwalifikowano do grupy, wymagającej materialnego wsparcia. Niezbędne jest przy tym uwzględnienie faktu, że dożywianie opisywane w kronikach szkolnych tamtych czasów, to nie to samo dożywianie, którego młodsza generacja mieszkańców wsi doświadczyła osobiście bezpośrednio po 2. wojnie światowej i w czasach późniejszych. Tamto miało na celu utrzymanie norm żywnościowych, by dzieci nie cierpiały głodu dotkliwego, z którym wiązało się zjawisko wyniszczenia głodowego organizmów dzieci.
Z okazji Świąt Wielkanocnych 15.kwietnia 1933r. przekazano 203. dzieciom cukier, kiełbasę, kawę, a 60. obdarowano tkaninami na spodnie, sukienki, koszule i fartuszki. Tej kolejnej jednorazowej akcji towarzyszyło dożywianie 220. dzieci szkolnych oraz 25.dzieci z przedszkola. Akcji tej patronował Adolf Wech, właściciel fabryki mebli giętych. Dożywianie dzieci kontynuowano w roku szkolnym 1934/35. Rozpoczęto je 1.grudnia 1934, a zakończono 15.czerwca roku następnego. Ostatnią w okresie międzywojennym kronikarską  wzmiankę o działaniach na rzecz dzieci ubogich napotykamy w roku 1937. Wtedy to 98. dzieci rodziców bezrobotnych wyposażono w ubrania i bieliznę, a 125 innych otrzymało inne upominki. Dożywianiem, rozpoczętym 10.stycznia 1938r. objętych zostało 125. uczniów. Jest oczywiste, ze koncentrowanie się na kolejnych etapach powiększania budynku szkolnego, czy wybranych zagadnieniach, odnoszących się do podejmowania przez szkołę bardzo ważnych przedsięwzięć, ograniczających dotkliwość ubóstwa, nie wyczerpuje wielkiego bogactwa życia szkoły. Jej dzieje pokazują jak bardzo złożone było życie mieszkańców Buczkowic w okresie 1. wojny światowej, jak dotkliwie odczuwane były jej skutki przez zwykłych ludzi. W kronikarskich zapisach odnajdujemy ślady społecznych plag, jakimi były epidemie różnych chorób zakaźnych – od tyfusu, poprzez dyzenterię po grypę „hiszpankę”, które przerzedzały grono dzieci szkolnych. To szkolna kronika wspomina o tragedii buczkowickich rodzin, jaka było zamknięcie fabryki Thonet-Mundus. To z kroniki szkoły dowiadujemy się jak powszechna była absencja dzieci w szkole, spowodowana brakiem odzieży i obuwia, szczególnie w czasie srogich zim.
W dziejach naszej szkoły zwraca uwagę okres I wojny światowej, związany nie tylko z wielkimi zrywami patriotycznymi, jakim było powstanie legionów i uczestnictwem w bojach nauczycieli, którzy stąd się rekrutowali, ale z wielkimi ruchami ludności w naszej części Europy. Czas I wojny zaznaczył się w historii szkoły wielką fluktuacją na funkcjach kierowników. W okresie od 1914 roku do zakończenia wojny zmieniło się siedmiu kierowników. Niektórzy z nich znaleźli się we wsi w następstwie wysiedleń z ziem zaboru rosyjskiego oraz tzw. Galicji Zachodniej i Wschodniej. Czas wypełniania funkcji kierowniczych sięgał w niektórych przypadkach kilku miesięcy. To wszystko nie sprzyjało sprawnej pracy szkoły. Pierwszy po zakończeniu zmagań wojennych okres stabilizacji na stanowisku kierownika szkoły przyniósł dopiero rok 1921, kiedy funkcję tę objął Tadeusz ŁabudzińskiTadeusz Łabudziński, przeniesiony z Lipnika.`Ten kadrowy młyn, spowodowany wydarzeniami wojennymi miał jedną dobrą stronę W tym czasie powstała kronika pierwszego okresu istnienia szkoły. Pierwszych zapisów dokonał w niej Józef Materna, ewakuowany z Zarudzia k. Żełni, niedaleko Lwowa, a przeniesiony do Buczkowic z Morawskiej Ostrawy. To dość skomplikowane, ale prawdziwe.
Od roku szkolnego 1935/1936 szkołą kierował Franciszek Isula, ostatni kierownikFranciszek Isula -Kierownik szkoły w l.1935-1948 z przerwa wojenną szkoły, do wybuchu II wojny światowej. Zajmował mieszkanie służbowe, w budynku szkoły. Niemcy eksmitowali go jednak i umieścili jego rodzinę w „starej fabryce”. Mieszkanie zajął dozorca –konserwator. Zdymisjonowany kierownik zajął się prowadzeniem ksiąg rachunkowych miejscowych handlowców. Tak było do czasu, aż musiał uciekać do Generalnej Guberni[1]. Na miejscu pozostawił swą żonę Irenę i syna Zbigniewa. Wspominam o tych ludziach, oddanych dzieciom wychowawcach i opiekunach ponieważ to na nich spoczywał obowiązek dostarczenia uczniom wyżywienia, które nie dawało poczucia sytości, ale zapewniało dostarczanie im pożywienia w ilości dającej szansę przetrwania. Domy rodzinne takiej możliwości nie miały.

Książki naukowe”

to tytuł rozdziału kroniki szkoły w Buczkowicach, poświęcony podręcznikom.  Posłużyłem się nim,  by, najlepiej jak można z tak dużej perspektywy czasu, przekazać informacje na temat podręczników szkolnych, używanych na przestrzeni wielu lat w naszej szkole, a zwłaszcza na początku jej drogi. A oto podręczniki, którymi się posługiwano:

  • w roku 1889, a więc w roku powstania szkoły, gdy miała ona status jednostki niezorganizowanej, „…był tylko używany Elementarz dla szkół ludowych z r. 1871…”
  • w r. 1890, a więc wtedy, gdy szkoła była już tzw. szkołą etatową, używano:

„Elementarza dla szkół ludowych” z r.1890, jako podręcznika dla dzieci najmłodszych (pierwszoklasistów)

 „Elementarza dla szkół ludowych” z r.1871 dla uczniów klas drugich

„Pierwsze książki do czytania” (wyd.1890), „Pierwsza książka rachunkowa”(wyd.1890), i „Mały katechizm”

Trzy ostatnie pozycje stosowane były w nauczaniu dzieci klasy II, czyli w trzecim i czwartym roku nauki.

  • W roku szkolnym 1891/92 Elementarz dla szkół ludowych z r1890. Książka ta używana była powszechnie. w pierwszym i drugim roku nauki Klasy starsze nauczano na tzw. „Pierwszych książkach do czytania i rachunków”, zaś na lekcje religii, obok „Małego katechizmu”, wprowadzono Biblię.
  • W roku szkolnym 1892/93 stosowano podręczniki identyczne jak w poprzednim roku szkolnym. Dla klas III wprowadzono natomiast „Drugą książkę do czytania”
  • W roku szkolnym 1894/95 „…używane były:

      w 1.roku nauki – elementarz, I. książka rachunkowa

     w 2. roku nauki – elementarz stary, mały katechizm i książka rachunkowa część II

    w 3 i 4 roku nauki- Biblia, Mały katechizm, Szkółka część III, książka rachunkowa część III

   w5 i 6 roku nauki –Te same książki tylko z polskiego przybywa Szkółka część IV” W roku szkolnym 1904/05 „…zaczęto w tut. szkole używać do   nauki języka niemieckiego książki pod tytułem „Początki do nauki języka niemieckiego na klasę III szkół ludowych”

  • W roku1907„…wyszedł nowy elementarz…wraz podręcznikiem do nauki rachunków dla dzieci pierwszego roku nauki.”
  • W tym samym roku, dla dzieci II stopnia nauki, wyszedł nowy podręcznik do nauki rachunków pt.: „Rachunki dla szkół ludowych. Część II”
  •  w roku 1912 „…wyszedł nowy podręcznik do nauki rachunków dla klasy III i IV względnie dla III i IV st.”

Ostatni kronikarski zapis, dotyczący podręczników szkolnych, stosowanych w Buczkowicach w początkach istnienia szkoły, pochodzi z roku 1919, a brzmi następująco: „W r.1919 wydano poprawione czytanki polskie, w których poszerzono materiał historyczny i geograficzny.



[1] Franciszek Isula schronił w się w Generalnej Guberni w połowie 1941r.( prawdopodobnie był to czerwiec lub lipiec)
[1] Budynek nr 13 przy dzisiejszej ul. Młyńskiej należy obecnie do rodziny Kocurków.
[2] 1 sązeń=1,7m. Pow. wydzielona wynosiła 4.624 m2
[3] Przez „wolne pomieszczenie” należy rozumieć prawo do mieszkania nieobciążonego czynszem i świadczeniami
[4] 1 morga= 5.600 m2
[5] Możliwe przekłamanie w tekście z uwagi na niewyraźne pismo. Przyczyna śmierci (podstawowa) to chroniczna niewydolność nerek i zatrzymanie pracy serca.
[6] Wcześniej uważałem, że G. Herrglotz jest narodowości austriackiej, jednak  zmieniłem zdanie po dokonaniu ustaleń co do miejsca pochodzenia jego żony Praxedy, która urodziła się w Miłosławicach, położonych na północny-zachód od Gniezna, a więc z Wielkopolsce. W księdze zgonów, przy nazwisku zmarłego męża widnieje jej rodowe nazwisko Laskowska. Zastanawia jednak, że pod poz. 27 księgi zgonów dla parafii Buczkowice za rok 1922 pod data 11. lipca (julius) 1922 r. zamieszczony jest wpis o zgonie Praxedy Herrglotz, której nazwisko panieńskie ks. Józef Styryjski podaje „Hercog” Jest to okoliczność, której nie można wyjaśnić bez dalszych dociekań. Praxeda Herrglotz zmarła na zapalenie mięśnia sercowego w wieku 66 lat. Mieszkała wtedy w budynku starej poczty, mieszczącej się przy ul. Kasztanowej 198.(dawny budynek Zielińskich)