Stowarzyszenie Byłych Wojskowych

Protoplastą tego Stowarzyszenia było Polskie Towarzystwo Weteranów Wojskowych, które swój rodowód wywodziło z czasów bardzo odległych, bo od roku 1874. Jego siedzibą był Kraków. Celem  organizacji było działanie na rzecz utrwalania patriotyzmu, kultywowanie więzi pomiędzy weteranami, wspierania ich w potrzebie. Towarzystwo określało się jako organizacja apolityczna. Strzępy danych na temat aktywności Towarzystwa w życiu społecznym wskazują, że tam, gdzie działy się wydarzenia ważne w historii Polski, tam byli weterani. Tak było w roku 1883 kiedy uroczyście świętowana była dwusetna rocznica odsieczy Wiednia, czy w czerwcu roku 1900, kiedy to obchodzony był jubileusz 500-lecia istnienia Uniwersytetu Jagiellońskiego.       W roku 1914, kiedy wybuchła I wojna światowa zdolni do noszenia broni weterani z tego Towarzystwa zaciągnęli się powszechnie do oddziałów legionowych. Odrodzenie Państwa Polskiego stworzyło dla działalności Towarzystwa zupełnie nowe warunki, a przede wszystkim całkowitą swobodę rozwinięcia statutowej działalności, swobodę nieograniczaną interwencjami władz zaborczych.
O randze Towarzystwa i jego pozycji wobec władz odrodzonej Polski świadczy fakt, że patronem krakowskie organizacji był Józef Piłsudski, a po jego śmierci Marszałek Polski Edward Śmigły-Rydz, Generalny Inspektor Sił Zbrojnych. Towarzystwem tym w końcu lat trzydziestych ubiegłego wieku kierował w Krakowie Ludwik Korzeniowski.
Zwiastunem powołania Stowarzyszenia Byłych Wojskowych w Buczkowicach było spotkanie inicjatorów powstania organizacji, które odbyło się 1 listopada 1928 roku. Już w cztery dni później, bo 4 listopada 1928 r. odbyło się pierwsze zebranie z udziałem 32 osób, które zgłosiły akces do Stowarzyszenia. Zebraniu temu przewodniczył A. Kolber (lub Kolbert)[1], prezes Towarzystwa Byłych Wojskowych w Białej. Jednym z wyników wspomnianego zebrania było wyłonienie zarządu Stowarzyszenia.

W skład zarządu weszli:

Prezes                          Wojciech Gruszecki
V-ce prezes                   Jan Konopka
Sekretarz                       Izydor Jucker
Komendant                  Antoni Górny
Skarbnik                       Kazimierz Gurdek[2]
Gospodarz                   Jan Sanetra

Wojciech Gruszecki

Wojciech Gruszecki

  Po tym kierownictwem, już jako grupa zorganizowana, Stowarzyszenie wystąpiło w czasie uroczystych obchodów dziesiątej rocznicy odzyskania niepodległości. Starania zarządu szły w kierunku zgromadzenia środków na umundurowania członków organizacji, a także ufundowanie sztandaru. Wiemy, że to członkowie Stowarzyszenia „…własną ofiarnością ufundowało sztandar, którego poświęcenie odbyło się dnia 29 czerwca 1930 roku, przy udziale organizacyj okolicznych i miejscowych, obywateli tutejszych łącznie z zaproszonymi”.

Izydor Juckier

Izydor Juckier

W składzie zarządu Stowarzyszenia nastąpiły zmiany spowodowane najpierw śmiercią Wojciecha Gruszeckiego, prezesa, którego funkcje spełniał do końca kadencji Kazimierz Gurdek wtedy już nie skarbnik, ale wice prezes. Wielki kryzys gospodarczy lat trzydziestych odbił się również na aktywności Stowarzyszenia, którego działalność zamarła. Dopiero 8 marca 1936r. nastąpiło jego ożywienie. .Na czele Stowarzyszenia stanął Antoni Górny, znany w Buczkowicach krawiec, rodem ze Szczyrku. Już pod nowym kierownictwem w sierpniu 1938r[3]. Stowarzyszenie obchodziło dziesięciolecie swego istnienia, korzystając z patronatu starosty bialskiego dra Stanisława Albertiego, wójta gminy zbiorowej Bystra-Wilkowice, Wiktora Goworka i Prezesa Powiatowego Stowarzyszenia Byłych Wojskowych w Białej- Karola Kaczmarczyka. Wsparcia organizatorom uroczystości jubileuszowych udzielił ówczesny kierownik szkoły Franciszek Isula, a także miejscowi przedsiębiorcy. Z ustnych relacji świadków tamtego czasu wynika, że bardzo lubianym miejscem spotkań „weteranów” było mieszkanie niejakiego Martyniaka, jednego z majstrów na „pańskiej pile”. Trzeba też dodać, że Stowarzyszenie Byłych Wojskowych było organizacją biedną, której nie wspierali możni darczyńcy i opiekunowie. Jej faktycznym problemem była działalność socjalna, pomoc w biedzie, a także pomoc w pokrywaniu kosztów pogrzebów.

Bluza munduru

Bluza munduru

Dla byłych żołnierzy nie bez znaczenia było posiadanie munduru organizacyjnego.

Fragment rękawa munduru weterana

Fragment rękawa munduru weterana

Szczęściem w tym wszystkim było to, że w kierownictwie stowarzyszenia znajdowali się dwaj krawcy Antoni Górny i Jan Sanetra, których pomoc była bardzo cenna. Weterani nosili dopasowane mundury koloru granatowego z kołnierzem bordowym i takimiż lampasami na szwach spodni, lamówkami stylizowanych mankietów przy bluzach, i wokół naramienników. Mundur uzupełniony był skórzanym pasem z tzw. koalicyjką. Czapka w kolorze granatowym z bordowymi lamówkami ozdobiona była po lewej stronie niewysokim pióropuszem, podobnym do ozdób tyrolskich. Miała kształt rogatywki, ale z podwyższonym denkiem. Niedługo po wydarzeniach, związanych z jubileuszem istnienia Stowarzyszenia, wybuchła II wojna światowa. Zakończyła ona działalność tej kombatanckiej organizacji. Jej członkowie wzajemnie się wspierali w trudnym czasie. Przykładem takiego wsparcia były zabiegi o uratowanie pr4zed niemieckimi represjami  Izydora Jukiera , członka żydowskiej rodziny od lat zamieszkałej w Buczkowicach. Nie zdołał  on zbiec przed hitlerowcami. Groziła mu niechybna śmierć. Do akcji jego ratowania włączył się Paweł Franek (b.majster z Mundusa) oraz niemiecki policjant ze Szczyrku o nazwisku Kuźma. Oni spowodowali, że p. Izydor uzyskał dokument o odbyciu nauki i stażu czeladniczego w jednym z warsztatów stolarskich w Buczkowicach. To poświadczenie dokumentowało posiadanie zawodu. Zawód zaś stał się pretekstem do wywiezienia  Izydora, jako Polaka, na roboty do Niemiec. Taki sposób uratowania Juckera potwierdził przed sądem proboszcz parafii Buczkowice z czasów okupacji ks. Józef Kolber. Zeznania te złożył po wojnie na procesie przeciwko p. Frankowi, któremu zarzucano kolaborację z Niemcami.

.Jan Sanetra

.Jan Sanetra

Nie udało się uratować od uwięzienia w Auschwitz Jana Sanetry, który był członkiem tzw. „piątki” akowskiej w Buczkowicach, którą kierował ppor. Władysław Kubica. Jan Sanetra więzień KL Auschwitz ( nr obozowy 104370 został rozstrzelany  2. czerwca 1943 r. Zapisany w obozowym akcie zgonu powód śmierci to atak serca.

Kazimierz Gurdek

Kazimierz Gurdek

Kazimierz Gurdek był do swej śmierci wierny zasadom Stowarzyszenia, które deklarowało gotowość udziału zbrojnego w obronie Ojczyzny. W jego domu w czasie remontu w wiele lat po wojnie i po jego śmierci znaleziona została amunicja i dobrze zachowany karabin, pamiętający czasy wojaczki. W moim zaś zbiorze pamiątek historycznych zachowała się oryginalna „laurka” wręczona pełniącemu funkcje prezesa Stowarzyszenia w Buczkowicach z okazji jego imienin- Kazimierza w marcu 1931r.Przecowywał tez swój  mundur weterana, od którego trencz znalazł się w pracowni historycznej W Zespole Szkół Ogólnokształcących w Buczkowicach. II wojnę światowa przeżył ostatni prezes Stowarzyszenia Antoni Górny, który prowadził przez wiele lat renomowany zakład krawiecki.

Kończąc opowieść o tej organizacji w Buczkowicach warto dodać, że było ono jednym  z wielu działających w dawnym powiecie bialskim. Dość wspomnieć, ze koła weteranów istniały np. w Wilkowicach (powołane do życia 29. 04 1929), w Szczyrku (1927), Hałcnowie (11.02 1927), Kozach (1926) a także w Rybarzowicach, choć o tym ostatnim brak danych o roku utworzenia[4]. Nie powinna umknąć naszej uwadze okoliczność, że powstawanie coraz to nowych kół Stowarzyszenia Byłych Wojskowych nasiliło się po przewrocie majowym czyli po roku 1926. Nie bez znaczenia jest też objęcie honorowego patronatu nad tą organizacją przez samego Piłsudskiego, a po jego śmierci przez marszałka Edwarda Rydza-Śmigłego.

K.Gurdek, A. Górny i J. Cader w defiladzie SBW w Białej

K.Gurdek, A. Górny i J. Cader w defiladzie SBW w Białej

Obie te okoliczności  mogą wskazywać na polityczne motywy działania władz sanacyjnych wobec rzesz weteranów, byłych żołnierzy. Trzeba jednak również wskazać, że w ślad za gestami władz nie szło w kierunku weteranów wyraźne ich wsparcie choćby tylko w dziedzinie socjalnej. W Buczkowicach nie zostały odnotowane żadne tego rodzaju przypadki.

[1] Nazwisko” Kolbert” występuje przy organizowaniu S.B.W. w Hałcnowie. Zarówno imię, jak funkcja są tam identyczne. Chodzi zatem najpewniej o tę sama osobę.
[2] W „Weteranie polskim” występuje nazwisko „:Guzdek”. To oczywisty błąd pisarski.
[3] W mater. źródłowym mowa jest o roku 1936, jako jubileuszowych –10-lecia istnienia Stowarzyszenia. Jest to nieścisłość, bowiem organizacja powstała w 1928. W roku 1936 liczyć mogła tylko 8 lat.
[4] Rybarzowicka organizacja uczestniczyła w roku 1938 w jubileuszu 10- lecia Stow. w Hałcnowie