Reformacja i wybrane aspekty kontreformacji na naszych ziemiach

Reformacja w państwie łodygowickim i w jego sąsiedztwie

            Zanim zaczął się plebański wyścig o wysokie nienależne dochody, wraz z ożywczym nurtem idei odrodzenia, tereny sąsiadujące z naszą wsią, a może już pierwsi w niej osadnicy, byli świadkami gwałtownego napływu zwolenników reformacji, zwłaszcza kalwinizmu. Pojawienie się nowych ruchów religijnych w szesnastym wieku nie zadziwiło mieszkańców nad miarę. Z heretykami ludność żywiecczyzny miała już wcześniej do czynienia. Pierwszymi reformatorami kościoła rzymskiego okazali się husyci, którzy przedostali się do Żywca już w I połowie XV wieku. Ich wędrówkom sprzyjała bliskość granicy z Czechami, a także trwające od czasu książąt oświęcimskich lat sojusze i oddanie się w lenno królom czeskim. Wizyty husytów nie miały charakteru kurtuazyjnego. Były to wyprawy zbrojne, prowadzone skutecznie. Wystarczy przypomnieć, że w roku wiktorii grunwaldzkiej, 1410, zajęli m.in. kościół Świętego Krzyża w Żywcu i władali nim przez ponad pół wieku, bo do roku 1475r., kiedy to dziedzic żywiecki, Piotr Komorowski, przywrócił go katolikom.Twórcy reformacji
W I połowie wieku XVI, a więc w okresie najbardziej ożywionej reformacji, wyznawcy kalwinizmu natrafili na najbardziej podatny grunt wśród szlachty małopolskiej. Chłopstwo było bardziej zachowawcze w swych religijnych poglądach i nie garnęło się nadmiernie do grona zwolenników nowych idei. Nie oznacza to jednak, że chłopi nie znaleźli się wśród wyznawców nowych odłamów chrześcijaństwa. Również parafia łodygowicka w I połowie wieku XVI ogarnięta została gorączką kalwińską. Kościół parafialny przekształcony został w zbór kalwiński. Podobny los spotkał kościoły w Wilkowicach i Mikuszowicach Krakowskich. Kalwinów zamieszkałych w Wilkowicach i Mikuszowicach obsługiwał minister luterański Piotr z  Bielska, co wiemy dzięki historycznym zapisom[1]. Rozmiary odstępstw od katolicyzmu były w tym czasie na naszych terenach tak znaczne, że proboszcz w Lipniku miał w swej parafii tylko jednego katolika – nauczyciela ze szkółki parafialnej. Pozostali wierni, uczestniczący w nabożeństwach w Lipniku, to resztki katolików z Wilkowic, Mikuszowic i Kóz. Wierność katolicyzmowi kościoła w Lipniku wynikała, jak stwierdzają badacze tego okresu z faktu, że miejscowość ta pozostawała we władaniu polskiego króla, który swymi edyktami zwalczał reformację. We wsiach szlacheckich, będących siedzibami parafii, kalwinizm był niemal powszechny. Źródłem tego zjawiska były ciężary, jakie ponosiła szlachta na rzecz Kościoła i plebanów. To właśnie chęć uwolnienia się od tych obciążeń sprawiła, iż odwrót szlachty od katolicyzmu był niemal powszechny. Nowe wyznanie miało więc wielu możnych protektorów wśród bogatej szlachty, często sprawującej wysokie urzędy. Wymienia się tu takie nazwiska jak: Jan Bonar – kasztelan krakowski, Piotr Zborowski – wojewoda krakowski, czy cały ród Szaszorów, zaangażowany w propagowanie kalwinizmu, lub – jak je nazywano – wyznania helweckiego – na obszarze księstwa oświęcimskiego. Pewien udział w rozpowszechnianiu się tego wyznania w dobrach żywieckich mieli również dziedzice tych ziem – Komorowscy. Trzeba dodać, że wyznanie helweckie nie było jedynym nowym odłamem chrześcijaństwa, jakie reformacja przyniosła na nasze ziemie. Drugim wyznaniem o chrześcijańskim rodowodzie był luteranizm Jego zwolennikami była głównie szlachta niemieckiego pochodzenia. Przykładem tego zjawiska były Wilkowice. Ich pierwsi osadnicy, sprowadzeni tu przez cystersów byli Niemcami, którzy w znacznym stopniu ulegli spolonizowaniu.
Społecznych skutków pojawienia się i umacniania nowych ruchów religijnych na ziemi oświęcimskiej i żywieckiej nie można nie dostrzegać, lub pomijać milczeniem, bo one były częścią ówczesnej rzeczywistości, częścią historii tych ziem. Wspominam o tym dlatego, że natknąłem się na stwierdzenie, które zaprzecza temu, jakoby na naszych terenach reformacja odegrała znaczącą rolę. Mówiło się wprost, że reformacja nie przybrała u nas masowych rozmiarów. Można tak twierdzić, ale fakty stwierdzeniom takim zdecydowanie przeczą. Wystarczy przytoczyć słynną łacińska maksymę „cujus regio, ejus religio”, która zaczęła obowiązywać od roku 1555, kiedy to w Augsburgu ogłoszony został koniec wojen religijnych, i prześledzić religijne sympatie władców państwa żywieckiego w tamtym czasie by wiedzieć, po czyjej stronie jest racja. Poza tym, jeśli reformacja miała u nas tak znikomy rozmiar, jak to chcą widzieć niektórzy, to jak to się stało, że szereg kościołów istniejących wtedy w państwie żywieckim trzeba było odbierać „heretykom”, a przywracać rzymskim katolikom? A tak się działo w czasie nasilania się kontrreformacji, której celem nadrzędnym było przywrócenie kościołowi rzymsko-katolickiemu poprzedniej, dominującej roli. Wielka krucjata przeciwko reformacji, zapoczątkowana przez sobór trydencki (1543- 1563) przybierała na sile stopniowo i z różnym nasileniem w czasie. Proces odwodzenia ludzi od nowych wyznań przypominał pulsowanie. Kontrreformacja natrafiła bowiem na silny opór przedstawicieli nowych wyznań. Musiał on być u nas znaczący, skoro jeszcze w I połowie XVII wieku rejestrowano w okolicznych miejscowościach konkretne ilości zdeklarowanych innowierców. Pogląd na ten temat daje spis ludności, a głównie wyznawców odłamów poza katolickich, zamieszkujących w dobrach księcia Jerzego Zbaraskiego – dziedzica państwa łodygowickiego.

            Według księdza Bartłomieja Kąpkowicza (vel Kampkowicza), państwie łodygowickim dane te przedstawiały się następująco:

Miejscowość

Ilość innowierców

% ludności danej miejscowości

Łodygowice 

4 osoby

1,0 % [2]

Kalna

6 osób

9,5 %

Buczkowice

2 osoby

0,9 %

Godziszka

1 osoba

0,9 %

Szczyrk

2 osoby

1,3 %

Wilkowice

234 osoby

74 %

Mikuszowice Kr

48 osób

53 %

Bystra Krak.

62 osoby

40 %

Był to stan na styczeń 1630 roku. Wtedy miało dojść do ponownego objęcia przez katolików kościoła w Łodygowicach, właśnie po kalwinach. A administrator parafii starał się poznać stan liczebny „dusz”, jako też skalę tlącej się jeszcze herezji.  Nie ominął łodygowickiej parafii prąd publicznego wyrzekania się „odszczepieństwa” od katolicyzmu. Wspominany komendarz odnotował w swoich zapiskach nawrócenie się m. in. rodziny Foksów z Łodygowic, Zuzanny Jasek z Łodygowic, Magdaleny Szwacina z Wilkowic, Jana Pawlika z Godziszki. W Buczkowicach miał miejsce jeden przypadek nawrócenia, o którym mówi Ludwik Huczek: „Roku Pańskiego 1631 dnia 18 stycznia Katarzyna, żona Wojciecha Tragarczyka ze wsi Buczkowice powróciła z herezji Marcina Lutra na łono św. rzymskiego kościoła katolickiego otrzymawszy zwolnienie (rozgrzeszenie) plebana bielskiego w kościele w Bielsku”. W tym samym dniu „…przyjęta została na łono św. kościoła rzymskiego z Bestwiny…” siostra Grzegorza Byrdego „…ze wsi Szczyrk”. Były też i inne nawrócenia spisane przez cytowanego już Ludwika Huczka., których nie przytaczam, ponieważ nie dotyczą naszej wsi.
Ten okres charakteryzował się nienaturalną pobożnością zamożnej szlachty i pospólstwa. Wielmoże fundowali ołtarze, kościoły, kaplice, przydrożne krzyże. Chłopi zaś tłumnie uczestniczyli w procesjach przebłagalnych i pielgrzymkach. Powszechna zaczęła być wiara w czarty i szatana, a także w działanie egzorcyzmów. Święcono wszystko i wszystkich. Presja wywierana na innowierców nosiła znamiona religijnych prześladowań. Klimat ten był podtrzymywany przez dziesiątki lat. O tym, że stało się to zjawisko ważnym społecznym problemem, świadczy ukazanie się 13.października 1781 roku tzw. edyktu tolerancyjnego, wydanego przez cesarza Franciszka Józefa II. Najogólniej mówiąc, edykt zezwalał na wyznawanie i odbywanie praktyk religijnych protestantom tam, gdzie było to zabronione. Aby praktyki te mogli realizować, zobowiązani byli do złożenia wyraźnych deklaracji o woli przynależenia do protestanckiego wyznania. Jedna z takich deklaracji zachowała się. Przytaczam ją za L. Huczkiem, który jej treść opublikował[3]. w Kalendarzu Beskidzkim z 1967 (str. 155) w artykule „Stary język wsi podbielskiej.”

„Io poniżenie pisebnie się wyznowom, a przyznowom gdysz mię wielką mocą wzieli a na Katolicką wiare przymusili, poniewacz od tego czasu spokoynego sumienia nimom ani mieć nie bydym pokiel w Katolickyi Religii bydym, poniewacz od Nayjaśnieyszego Cysarza to obdarowani ata miłość skerz kurendy publicywowane iest, iże gdo by chcioł; ku iaki wierze przyznać może, tako io podle dobrego sumienia a podle dobrego rozważenia ku Ewanielickii wierze a ku augsporskii Konfesyi się przyznowom,a pisebnie się ohłaszuiem dosławnego Pana Folwartera Dźiedzicznego, a pisebnie śię ohłaszuiem do wysoce Sławnego urzendu Starszego Ziemskiego,

dnia 31. marca 1782 z Bielskiego Państwa
Z Ligoty
Corka Ionka Dzidy (pisownia oryginalna-J.S.)


[1] Huczek L.:Dzieje Łodygowic… str.24 
[2] Wskaźnik procentowy został przeze mnie wyliczony  przy wykorzystaniu danych ze „spisu powszechnego „ ludności parafii łodygowickiej ,sporządzonego wedle stanu na ten sam miesiąc – styczeń 1630 r.
[3] Huczek L.: Stary język wsi Podbielskiej (Kalendarz Beskidzki rok 1967,str.155)