Pierwszy krok ku poznaniu dziejów Buczkowic

Witamy na stronach, które poświęcone będą odsłanianiu kolejnych rozdziałów historii Buczkowic -wsi, w której powstało i działa Towarzystwo Społeczno-Kulturalne „Zagroda”. Mamy nadzieję, że przybliżenie dziejów naszej wsi pozwoli również odpowiedzieć na pytanie dlaczego takie Towarzystwo powstało, czy uzasadnione są zapisane w jego statucie cele  i formy działania.

Buczkowice

są wsią w powiecie bielskim, ( obecnie województwo śląskie), która jest siedzibą gminy o tej samej nazwie. Liczą obecnie ponad 4.500 mieszkańców stałych . Wieś oddalona jest o około 15 km od miasta powiatowego Bielsko-Biała,na trasie do miasta Szczyrk, znanego ośrodka sportów zimowych. Przez dwie największe wsie gminy jakimi są Buczkowice i Rybarzowice przepływa rzeka Żylica, która swój początek bierze przy tzw. Malinowskich Skałach na terenie Szczyrku.
W skład gminy wchodzą poza Buczkowicami wsie Rybarzowice, Godziszka i Kalna. Łączna liczba mieszkańców gminy sięga prawie 10.000.  Z punktu widzenia obszaru gmina Buczkowice jest jedną z najmniejszych w powiecie, lecz gęstość zaludnienia w niej należy do najwyższych w regionie. Tę garść wstępnych informacji o wsi uzupełniamy  jeszcze dwoma dodatkowymi, a mianowicie: Buczkowice i reszta gminy zajmują północno – zachodnią część Kotliny Żywieckiej i są położone u podnóża gór Skalite i Skrzyczne, które są częścią Beskidu Śląskiego.

Dotychczas nie są znane dokumenty lokacyjne wsi. Nie ma jednak wątpliwości , że jej powstanie i rozwój w początkowym okresie istnienia był ściśle związany z Żywcem. Dopiero wieki późniejsze sprawiły, że coraz bardziej znaczące dla rozwoju Buczkowic  stawało się nieodległe sąsiedztwo i wpływ miast Bielska i Białej, w których znajdowało zatrudnienie wielu mieszkańców naszej wsi. I tak już pozostało do dziś.

Buczkowice nie posiadają formalnego herbu, jednak  posługują się herbem , dla którego podstawą jest tłok piecżętny, którym posłużono się na dokumentach z 1802 i 1804 r., a  które wskazują na przynależność Buczkowic do tzw. dominium łodygowickiego i parafii Łodygowice.

Ludwik Huczek, badacz dziejów Żywiecczyzny tak opisuje wygląd odcisku pieczęci Buczkowic: Tłok pieczętny    „Pieczęć do laku o średnicy 27 mm. W górnej części pieczęci napis kolisto-wieś Buczkowice-a po lewej stronie „N”, po prawej „177”.  W wolnym polu podłużna, u góry z rogami ściętymi,tarcza z trzema ośmioramiennymi gwiazdkami, jedna pod drugą pionowo ustawionymi”.

Obecnie, w wersji herbowej, pole tarczy herbowej ma barwę głębokiej zieleni, zaś ośmioramienne gwiazdy wybarwione są na kolor złocisty. Używany obecnie przez Gminę herb Buczkowic nie ma uzasadnienia historycznego, jest zniekształcony, a proporcje elementów całości są zakłócone. Poza tym, umieszczenie tarczy herbowej na czymś, co przypominać ma namiastkę kartusza, jest pozbawione podstaw.

Początek naszej opowieści

wiąże się z okresem, w którym  Bolesław Krzywousty, kończąc swoje panowanie sporządził w 1138 r. osławiony testament, którego następstwa – podział Polski na dzielnice stał się przyczyną późniejszej  jej słabości, wewnętrznego  rozdarcia i walk pomiędzy książętami o władzę. Wybór tego czasu wynika z faktu, iż wcześniejszy okres nie miał znaczenia dla naszej części kraju, która jeszcze nie była zasiedlona. Poza naszymi rozważaniami pozostawimy zatem wspomnienie plemienia Wiślan, panowania Bolesława Chrobrego, Czasów Mieszka II i Bolesława Śmiałego, bo wydarzenia z tamtym okresem związane nie wywierały żadnego wpływu na mieszkańców Żywiecczyzny, których jeszcze tu nie było. Jeśli   podział dzielnicowy czynimy cezurą czasową dla dziejów tej ziemi, to dlatego, że był to okres bezpośrednio poprzedzający proces osiedleńczy. W tym tez czasie miały miejsce wydarzenia, których skutki były odczuwane przez pojawiających się tu osiedleńców. A tereny przyszłych Buczkowic były niewątpliwie częścią  najważniejszej dzielnicy- dzielnicy księcia seniora.

Jako cząstka tej dzielnicy, której stolicą był Kraków, ziemie dzisiejszych Buczkowic przypadły, w następstwie testamentu Bolesława Krzywoustego, księciu Władysławowi II, zwanemu później Wygnanym. Ten, tragiczny w swej wymowie przydomek, Władysław II zyskał po przykrych przeżyciach. Panował nie tylko nad dzielnicą senioralną (krakowską), ale również nad śląską, której stolicą był Wrocław. Fakty te zdecydowały o tym, że nasze ziemie na wiele lat związane zostały ze Śląskiem, ale także z panowaniem i działalnością Piastów Śląskich.

Książę Władysław II nie ukrywał swoich ambicji panowania nad pozostałymi dzielnicami. Spowodowało to opór ze strony jego braci, władców pozostałych dzielnic – zakwestionowali oni zasadę senioratu, a więc zwierzchności księcia Władysława II nad pozostałymi książętami Dało to początek wieloletnim sporom. Po jednej stronie stanął Władysław II jako senior, a po drugiej występowali: Mieszko (zwany później Starym) i Bolesław IV (o przydomku Kędzierzawy). Ten etap sporu zakończył się oblężeniem Krakowa przez zbuntowanych braci, po którym Władysław II musiał kraj opuścić. Wygnany z kraju nigdy już do niego nie powrócił. Zmarł na obczyźnie w roku 1159. Opuszczoną stolicę dzielnicy senioralnej – Kraków, objął Bolesław Kędzierzawy.

 Mieszko Plątonogi Władysław WygnaniecBolesław WysokiBolesław Kędzierzawy Kazimierz SprawiedliwyWacław II król Czech

Historycy stawiali tezę, że do ostrych starć pomiędzy braćmi na temat zakresu władzy senioralnej mogło dojść z inspiracji żony Władysława, Agnieszki z niemieckiego rodu Babenbergów, którzy byli spokrewnieni z cesarzami niemieckimi. Chodzić tu miało  o ambicje…

Władysław II pozostawił po sobie trzech synów: Bolesława, Mieczysława i Konrada. Oni zaś, wspierani przez Niemców, nie zamierzali poniechać starań o odzyskanie ojcowskiej schedy. Prym w tych zabiegach wiedli pierworodny syn Władysława II, Bolesław nazwany Wysokim i młodszy od niego Mieszko I nazywany Plątonogim.

Nie do przecenienia w tych staraniach było wsparcie, jakiego udzielał im niemiecki cesarz Fryderyk I Barbarossa. Jego naciski na Bolesława IV Kędzierzawego, panującego nad dawnymi dzielnicami Władysławowymi jeszcze w roku 1157, a więc przed śmiercią ich ojca spowodowały przyrzeczenie zwrotu dzielnicy śląskiej obu braciom. Władysławowice korzystali również ze wsparcia ze strony pana na Wiślicy – Kazimierza Sprawiedliwego. Faktyczne przekazanie władztwa nad dzielnicą śląską Bolesławowi Wysokiemu i Mieszkowi I Plątonogiemu nastąpiło po latach zwłoki, ale w końcu zostało zakończone sukcesem obu braci. Nad dzielnicą panowali zapewne wspólnie, choć, uwzględniając zasadę starszeństwa, to Bolesław w znacznie większym stopniu aniżeli Mieczysław decydował o losach dzielnicy. Również pomiędzy tymi braćmi toczył się zrazu ukryty, a później coraz bardziej dostrzegalny spór o władztwo nad dzielnicą. Mieszka I Plątonogiego wsparł w tym sporze bratanek Jarosław, syn Bolesława Wysokiego. Książę Bolesław musiał ze Śląska uchodzić. Znalazł schronienie u cesarza Niemiec.

Gdy zaś po śmierci Bolesława IV Kędzierzawego na krakowskiej dzielnicy rządy objął Mieszko III Stary, na Śląsk powrócił z wygnania Bolesław Wysoki. Pod naciskiem księcia seniora Mieszka III Starego książę śląski Bolesław Wysoki musiał dokonać podziału dzielnicy na trzy części- dzielnice :

wrocławską z Wrocławiem jako stolicą i władcą Bolesławem Wysokim

raciborską z Raciborzem i władcą Mieszkiem I Plątonogim

głogowską z Opolem jako stolicą i Jarosławem(synem Bolesława Wysokiego) jako władcą

Wydarzenia te miały miejsce w roku 1173.

Wszystkie z opisanych w wielkim skrócie wydarzenia, które rozgrywały się z dala od naszej ziemi niosły z sobą następstwa, które wywarły piętno na południowej części ziemi krakowskiej. Wszystkie one ,a także niedoceniany przez historyków instynkt władcy, którym cechował się Mieszko I Plątonogi sprawiły, że już w roku 1179, Kazimierz Sprawiedliwy „…chcąc zjednać sobie księcia raciborskiego Kazimierza Plątonogiego, odstąpił mu „…spory kawał ziemi krakowskiej z grodami: Bytom, Oświęcim, Siewierz, Pszczyna”.

Należy wszakże dodać, że to nie tylko dobra wola, czy łaskawość, ale okoliczności skłoniły księcia seniora do takiej decyzji. Dostrzegł on bowiem, że Mieszko I Plątonogi stawał się coraz bardziej wpływowym władcą na ziemiach polskich. Mieszko systematycznie i konsekwentnie umacniał swoją pozycję w gronie książąt władających poszczególnymi księstwami. W trakcie zabiegów o umacnianie swojej pozycji, Mieszko nie zapomniał o swym młodszym bracie Konradzie, który otrzymał część księstwa śląskiego Bolesława Wysokiego. Był to wyraźny sygnał, kto w tych rozgrywkach ma głos przeważający.

Powiększenie dóbr Mieszka I Plątonogiego po wspomnianych darowiznach ze strony Kazimierza Sprawiedliwego sprawiło, że odległe ziemie księstwa raciborskiego przybliżone zostały do ziemi oświęcimskiej, której cząstką były tereny naszej wsi i cała Żywiecczyzna. Oznaczało to również bliższe związki z ziemią opolską, nad którą od roku 1202, po śmierci Bolesława Wysokiego i jego syna Jarosława i późniejszej rozprawie z Henrykiem I Brodatym, objął rządy Kazimierz I Plątonogi.

Mieszko I Plątonogi który stawał się coraz potężniejszy, pozostawał wierny myślom swego ojca, Władysława II Wygnańca, za którym w roku 1146 uszedł z ziem polskich.Mieszko zasiadł na krakowskim tronie po ponad sześćdziesięciu latach zmagań i walki o prawa o władanie nad tą dzielnicą. Tu też umarł. Urągliwy przydomek jakim go obdarzono nie odebrał mu sławy władcy doświadczonego, umiejącego zjednywać sojuszników dla swych zamiarów, stanowczego, gdy należało i szanującego więzy rodzinne.

Wspominając o tym, należy podkreślić rolę i znaczenie tego władcy naszych ziem jako człowieka o wyraźnie sprecyzowanych celach panowania i konsekwentnym dążeniu do nich. Był to władca, który działając w innych warunkach historycznych, odgrywałby znaczącą rolę w kształtowaniu dziejów Polski i Europy.

           Kończąc opowieść o Mieszku I Plątonogim, należałoby zadać pytanie , dlaczego, obdarzony tak wieloma talentami prawdziwego władcy, książę został „obdarzony” tak dziwnym przydomkiem. Nie można bowiem nie zauważyć, że on majestatu księciu nie dodawał, a wręcz księcia ośmieszał. Autorem tego przydomka jest Wincenty Kadłubek (Kadłubowic), pierwszy i jedyny, który określił Mieszka łacińskim mianem „Loripes”. Przydomek ten przetłumaczono  na słowo „Plątonogi”, które mogło  oznaczać utykanie, chwiejny chód. Nikt inny, poza Kadłubkiem, takim przydomkiem Mieszka nie obdarzył. Nie było tajemnicą, że Wincenty Kadłubek nie popierał synów Władysława II Wygnańca w ich zabiegach o powrót na dzielnicę senioralną. Kadłubowic nie był w stanie wybaczyć Mieszkowi jego skutecznych działań, które doprowadziły do ograniczenia władztwa Bolesława Wysokiego nad częścią ziemi śląskiej. Dlatego, jak sądzą badacze dziejów, ten dość przykry przydomek Kadłubek wymyślił i utrwalił w swojej kronice. W odróżnieniu od Kadłubka Jan Długosz nic nie wspomina o słabościach książęcej postawy. Opisuje on (Długosz) księcia jako wysokiego, postawnego i niezwykle sprawnego w rycerskim rzemiośle rycerza, który odniósł wiele zwycięstw w walce i turniejach.

            Okazało się, że sympatie i antypatie Kadłubka stały się źródłem złośliwości przenoszonych na dalsze wieki.Utrwalił  je człowiek piśmienny
i taki , któremu przypisywano cechy świętości. Jego kronikę zaś uważano za wartościowy podręcznik akademicki, służący za podręcznik do nauki historii pokoleniom żaków krakowskich . W swym dziele ksiądz Wincenty wykreował  a potem zapisał również inne dalekie od historycznej prawdy rzekome zdarzenia.

Po śmierci Mieszka I Plątonogiego nastąpiły podziały rodzinne dóbr, które doprowadziły do wydzielenia z księstwa raciborskiego dwóch mniejszych księstw, a mianowicie:

raciborskiego z panującym nad nim Przemysławem Plątonogim,

cieszyńsko – oświęcimskiego z księciem Mieszkiem Plątonogim.

Książęta ci byli synami Mieszka I Plątonogiego.

Mieszko, książę cieszyńsko – raciborski był zbyt słaby, by sprzeciwić się naciskom króla Czech, który zainteresowany był zwasalizowaniem małego księstwa. Był to główny powód złożenia przez Mieszka w 1291 r.hołdu wasalnego królowi czeskiemu.

W roku 1316 zmarł Mieszko książę cieszyńsko- oświęcimski. Pozostawił po sobie dwóch synów: Kazimierza i Władysława. Stali się oni spadkobiercami dóbr zmarłego ojca. By spadkobranie było możliwe księstwo cieszyńsko-oświęcimskie zostało podzielone na dwie części. Jedna z tych części została nazwana księstwem oświęcimskim, a druga księstwem cieszyńskim.

Ze względu na terytorialny zasięg księstwa oświęcimskiego, w skład którego weszła m.in. cała Żywiecczyzna, będziemy się zajmować losami tego księstwa i jego kolejnych władców.

Księstwo oświęcimskie objął we władanie książę Władysław. Czas jego panowania charakteryzował się dużą samodzielnością, brakiem przejawów wasalnej zależności od królestwa Czech. Musiał to więc być książę o dużych umiejętnościach dyplomatycznych, skoro mógł taką niezależność zachować. Wiele też wydarzeń świadczy o tym, że Władysław prowadził różnorakie zbrojne, nie zawsze czyste, z rycerskiego punktu widzenia, operacje. Niektórzy przypisywali mu skłonności do uprawiania procederu rycerzy rozbójników. Być może ta niezbyt dobra sława trzymała na dystans króla Czech.

Niezależność księstwa utrwalana przez księcia Władysława skończyła się wraz z jego śmiercią i objęciem tronu książęcego przez syna Władysławowego – Jana zwanego Scholastykiem (1321-1372).

Nowy władca, w lutym 1327 złożył hołd królowi czeskiemu Janowi Luksemburczykowi (Luksemburskiemu). W osiem lat później, w roku 1335 układem w Trenczynie, Kazimierz Wielki zrzekł się praw Polski do księstw śląskich, a w tym i do księstwa oświęcimskiego.

Akt ten, podobnie jak wcześniej objawiana obojętność Polski względem tych ziem, oznaczał godzenie się z faktem nie tylko umacniania się wpływów, lecz bezpośredniej zwierzchności Czech nad księstwami śląskim a w tym księstwem oświęcimskim i Żywiecczyzną.Faktu tego nie zmieniają racje, jakie przyświecały Kazimierzowi Wielkiemu przy zawieraniu traktatu trenczyńskiego.

Następcą Jana Scholastyka – księcia oświęcimskiego, został jego syn Jan II (1371 – 1405), który zmarł bezpotomnie. Następstwem tego faktu było ponowne połączenie księstw oświęcimskiego i cieszyńskiego, rozdzielonych, jak wspomniano, w roku 1316.

Sukcesorem Jana II został książę cieszyński Przemysław I Noszak. Następcą Przemysława został jego małoletni wnuk Kazimierz, który rządy nad księstwem sprawował przy pomocy księcia Bolka. Pełnię rządów Kazimierzowych notujemy od roku 1414 do 1433. W roku 1445, a więc po śmierci księcia Kazimierza, księstwo oświęcimskie zostało podzielone pomiędzy jego synów. Częścią księstwa z Kętami, Oświęcimiem i Żywcem obdarowany został książę Jan, zaś druga część, tzw. Zatorszczyzna z Zatorem przypadła  księciu Wacławowi.

Po 12 latach panowania nad okrojonym o Zatorszczyznę księstwem oświęcimskim, a więc w roku 1457 książę Jan, nie bacząc na wcześniejsze powiązania z Czechami, sprzedał księstwo królowi polskiemu, Kazimierzowi Jagiellończykowi, pobierając  za tę transakcję 22.000 grzywien[1] Trzeba było aż pięciu lat, by król czeski Jerzy z Podiebradu uznał zwierzchnictwo Kazimierza Jagiellończyka nad ziemiami i grodami księstwa oświęcimskiego. Faktyczne włączenie księstwa do Polski nastąpiło po dalszych dwóch latach, tj. w roku 1564.

Od tego roku ziemia oświęcimska, a wraz z nią ziemie naszej wsi stały się częścią Królestwa Polskiego.

Kazimierz IV Jagiellończyk i hrabiowie Komorowscy

             Król Kazimierz Jagiellończyk niedługo władał ziemiami żywieckimi, które w następstwie transakcji kupna całego księstwa oświęcimskiego od księcia Jana (Janusza) Oświęcimskiego, stały się królewszczyzną. W roku 1471 doszło bowiem w Czechach do wydarzeń, które miały decydujące znaczenie dla dalszych losów ziemi żywieckiej, a więc i terenów, na których wiele lat później powstała osada Buczkowice.

            W tym roku właśnie, po śmierci króla czeskiego Jerzego, Czesi zwrócili się do polskiego króla Kazimierza IV[1], by ten zgodził się syna swojego Władysława osadzić na tronie czeskim. Ich działanie było uzasadnione. Pretendentem do tego tronu był również król węgierski Matias, którego zła sława – jako władcy okrutnego i bezwzględnego – obiegła całą Europę. Wielmoże węgierscy w fakcie pominięcia Matiasa przy obsadzaniu czeskiego tronu widzieli szansę pozbycia się nielubianego władcy. W sekrecie więc zwrócili się do Kazimierza Jagiellończyka, by drugiego z jego synów – Kazimierza, zezwolił uczynić ich królem. Objęcie tronów czeskiego i węgierskiego przez synów Kazimierza Jagiellończyka czyniłoby ze środka Europy strefę, pozostającą pod panowaniem rodu Jagiellonów, i sięgającą niemal po Bałkany. Zgoda, której w stosunku do Węgier król polski udzielił, nie zakończyła jednak sprawy. Trzynastoletni wówczas królewicz Kazimierz nie objął tronu. Przeszkodziły temu energiczne zabiegi króla Matiasa, który różne sposoby stosując, zdołał przymusić wielmożów do odwrócenia się od polskiego królewicza.

Kazimierz, opuszczony przez tych, którzy niedawno proponowali mu objęcie tronu, zamknął się w twierdzy w Nitrze, mając przeciw sobie króla Matiasa, który rozpoczął oblężenie. Wtedy to na drodze królewicza Kazimierza pojawił się hrabia orawski i liptowski, człowiek majętny, pan na siedmiu zamkach na Orawie i  Węgrzech – Piotr Komorowski. Przy jego pomocy królewicz potajemnie opuścił zamek w Nitrze i z oddziałem liczącym około 700 zbrojnych, powrócił do Polski, korzystając po drodze z gościny Komorowskiego „…pomieszkawszy kilka dni w Ilawie i Rozemberku…”[1] Ten czyn hrabiego spowodował, że Matias postanowił wziąć odwet na Komorowskim. Andrzej Komoniecki tak to opisuje: „Jakoż mu zamków siedm w Węgrzech zbudowanych, jednak Polsce i Śląskowi przyległych, odebrał. To jest Ilawę, Likawę, Hradek, Rozemberk, Żabiniec, Stary Hrad, Świętego Mikołaja w Liptowie…”[2] W innych źródłach, mówiących o nadaniu hrabiemu Korczak Piotrowi Komorowskiemu z Komorowa koło Bełza dziedzicznego lenna wymienianych jest 7 zamków, a to Rużomberk, Liptowski Radek, Żabiniec, Stary Hrad, Liptowski Mikulasz, Likawę i Orawski Zamek, a także tytuł hrabiego Liptowa[3].

            Król polski, Kazimierz IV Jagiellończyk, zawdzięczający Komorowskiemu uratowanie syna (późniejszego świętego kościoła rzymskiego) od śmierci z rąk króla węgierskiego, darował hrabiemu Żywiec wraz z całym państwem żywieckim oraz ziemie przynależne staroście barwałdzkiemu z zamkiem w Barwałdzie. W skład tych ostatnich ziem wchodziły następujące wsie: Barwałd, Stanisławów, Głuchołowice, Chocznia i wieś Mikołaj k/Wadowic[4].
W ten sposób, spłacając dług wdzięczności za uratowanie syna oraz rekompensując szkody, jakie Komorowski poniósł na swoim majątku, król zrzekł się na jego rzecz swoich posiadłości. Od tego czasu państwo żywieckie „…z królewszczyzny szlachetczyzną i dobrami dziedzicznemi stało się …”[5] Należy jednak dodać i to, że wspieranie króla polskiego Kazimierza IV  w sporach z królem węgierskim  Matiasem Korwinem było niejako ostatnim akordem służby królowi polskiemu, służby, w której tle pojawiała się Żywiecczyzna. Nie należy bowiem pomijać zaangażowania hrabiego Piotra Komorowskiego w zmaganiach, jakie toczone były z rodem Skrzyńskich rycerzy raubritterów- rabusiów, którzy swe zbójeckie twierdze urządzili na wzniesieniu Wołek w Kobiernicach, na żywieckim Grojcu oraz na Włodkowej koło Lanckorony. Efektem zbrojnych ekspedycji skierowanych przeciwko dawnym właścicielom Żywca a potem rycerzom rabusiom było przywrócenie bezpieczeństwa na szlakach handlowych prowadzących na Węgry. Wszystkie te wyprawy połączone były z nie małymi kosztami, jakie poniósł Komorowski. Hrabia Piotr Komorowski za utracone dobra na Węgrzech otrzymał podwójne odszkodowanie. Jedno od króla Matiasa Korwina w kwocie 8000 węgierskich złotych[6], a drugie od króla polskiego Kazimierza IV Jagiellończyka, który uposażył hrabiego Żywiecczyzną, dzierżawą starostwa barwałdzkiego oraz dóbr szaflarskich. Polski władca swoją decyzją nie tylko starał się odwdzięczyć za czyny Komorowskiego. Miał również na względzie to, że Żywiecczyzna wymagała pana o wielkim doświadczeniu wojskowym. Była bowiem dość newralgicznym miejscem na styku Polski i często niespokojnych Węgier. Spokój w tym rejonie, zdaniem króla polskiego, mógł zapewnić Piotr Komorowski. Ten wzgląd na dobro królestwa był zapewne dodatkowo wzmocniony faktem, że Komorowski nieustannie wspierał wcześniej  królewskiego brata Władysława III (Warneńczyka), który wsparcia takiego oczekiwał ze względu na niezbyt przychylne mu możnowładztwo węgierskie. Zapewne więc król Kazimierz odwzajemniał  Komorowskiemu lojalność, jaką ten darzył Jagiellonów.

Takim to sposobem Piotr Komorowski, jako jeden z trzech braci, dla których najprawdopodobniej zabrakło majątku w stronach rodzinnych, służąc najpierw Władysławowi III (Warneńczykowi), a później Kazimierzowi IV Jagiellończykowi doszedł do niemałej fortuny i znaczenia.[7]

Dalsze losy państwa żywieckiego związane były z rodziną Komorowskich lub osób z nimi blisko spokrewnionymi. A oto jak zmieniali się władcy państwa żywieckiego:

 1471 – 1472    Piotr Komorowski, hrabia orawski i liptowski

 1473 – 1566    Mikołaj  Komorowski, brat stryjeczny hrabiego Piotra, z synem Aleksandrem[1]

 1566 – 1585    Jan Spytek z Komorowa, podczaszy królowej, syn kasztelana połanieckiego

 1585 – 6 lipca 1608   Krzysztof Komorowski, kasztelan sądecki

                                                Piotr Komorowski         Zamek orawski

6.lipca 1608r. zmarł kasztelan sądecki i pan na żywieckim państwie Krzysztof Komorowski. Po jego śmierci, najprawdopodobniej w następstwie ugody zawartej pomiędzy jego synami, doszło do podziału dóbr żywieckich na trzy części. Fakt ten tak opisuje Komoniecki: „Po śmierci tedy J.M. pana Krzysztofa Komorowskiego, kasztelana sandeckiego, zostało trzech synów: to jest Piotr, Aleksander i Mikołaj, pomiędzy które Państwo jego podzielone było i odtąd rozerwane jest. Naprzód panu Piotrowi dostało się Państwo Suskie, potem panu Aleksandrowi Państwo Ślemieńskie, na ostatku panu Mikołajowi jako dziedzicowi Państwo Żywieckie i Łodygowskie …”[2]

Od tego podziału, mówiąc o państwie żywieckim, mamy na uwadze taki jego kształt i te miejscowości, które nie należały do pozostałych trzech państw: suskiego, ślemieńskiego i łodygowskiego (łodygowickiego).


[1] Por przypis poprzedni.

[2] Komoniecki A.: Dziejopis … – str. 115


[1] Komoniecki A.: – Dziejopis …” – str. 69

[2].Komoniecki A : Dziejopis … – str. 70

[3] Siemionow A.: Ziemia Wadowicka, str.95-96

[4] Wieś Mikołaj dziś nie istnieje. W ówczesnym czasie stanowiła ona uposażenie wójta wadowickiego.

[5] Komoniecki A.: Dziejopis … – str. 71

[6] Siemionow A.: Ziemia Wadowicka, str.98

[7] Jarosław Dusik, Rozwój terytorialny żywieckiego latyfundium Komorowskich, str.50. Trzech wymienionych w tekście Komorowskich to Piotr, Mikołaj i Marcin. Na pewno wiemy, że Mikołaj by stryjecznym bratem Piotra. Po śmierci Piotra Mikołaj, starosta podoliniecki, stał się czasowo administratorem dóbr żywieckich w imieniu niepełnoletniego Jana, syna Piotrowego. Doprowadził do sytuacji, w której król Kazimierz odebrał Komorowskiemu Żywiecczyznę i dobra dzierżawione. Król obawiał się utraty tych ziem na rzecz króla węgierskiego. Sytuacja wróciła do stanu sprzed Mikołajowej awantury dopiero w czasie objęcia tronu polskiego przez Jana Olbrachta- syna Kazimierza  V Jagiellończyka.


[1] Władysław IV Andrzej Jagiellończyk był młodszym synem Władysława Jagiełly i Zofii Olszańskiej. Jego starszym bratem był Władysław II , król Polski i Węgier, zwany po śmierci pod Warną „Warneńczykiem” Należy tez dodać, że w niektórych przekazach Kazimierz IV opatrzony jest numerem  Kazimierz II (np. Wikipedia). Dla uzupełnienia należy dodać, że Kazimierz IV Jagiellończyk miał syna imieniem Władysław, który jako król Czech i Węgier nosił tytuł Władysław II Jagiellończyk


[1]Grzywna, to jednostka wagowo-pieniężna , która posługiwano się n a ziemiach polskich w okresie od XII do XIV wieku. Równa była 200 gramom kruszcu (z reguły srebra), zaś w relacjach pieniężnych równa była ok. 48 groszom krakowskim