Metryka Józefińska Buczkowic odc. 1

W cyklu Metryka Józefińska Buczkowic przedstawiamy wyniki prac nad sama Metryką, jak i wnioski, które z tego zbioru dokumentów wynikają. Ze względu na objętość materiału dane te dzielimy na odcinki. Wszystkie będą publikowane pod wspólnym tytułem Metryka Józefińska Buczkowic. Dziś prezentujemy odcinek 1. opracowania.

Metryka Józefińska odc. 1.
Wiele lat przed powstaniem Metryki Józefińskiej.Osadnictwo na Żywiecczyźnie w zarysie
Aby zająć się szczegółowiej Metryką Józefińską wsi Buczkowice, dokumentem o niezwykle doniosłym znaczeniu dla badacza dziejów miejscowości, trzeba powrócić do początków osadnictwa w naszym regionie, a więc do czasów księstwa oświęcimskiego. Bo częścią ziem tego księstwa była Żywiecczyzna, a nierozłączną częścią tej ziemi były w odległej przeszłości Buczkowice. Trzeba powtórzyć w tym miejscu, że Buczkowice są wsią, której początków nie można udokumentować aktem lokacyjnym, wskazującym czas jej założenia. Dokument taki zwykle wskazuje właściciela- osobę erygującą miejscowość, osobę, której zadaniem było pozyskiwanie dla powstającej osady- wsi osadników, a co najważniejsze przestrzeń, na której osada ma powstawać i umacniać się gospodarczo. Data powstania aktu lokacyjnego uważana jest za datę powstania wsi czy miasta. Nieuprawnione jest głoszenie tezy stanowczej jakoby Buczkowice powstały w XVI wieku. Taka teza jest bezkrytycznie głoszona i równie bezkrytycznie powielana również w oficjalnych dokumentach współcześnie powstających, a odnoszących się do wsi i gminy Buczkowice. Tego dokładnie nikt nie wie. Można jedynie przedstawiać argumenty przemawiające za innym biegiem wydarzeń. Najgorsze jest jednak bezkrytyczne powtarzanie zasłyszanych danych i nieuwzględnianie coraz to nowych odkryć lub ustaleń. W odniesieniu do Buczkowic mamy do czynienia z tą drugą sytuacją- nieprzemakalności na nowe historyczne fakty. Metryka Józefińska, której przeglądem i analizą będziemy się zajmować, jest zbiorem dokumentów, stwarzającym okazję, by przemówiły fakty. Dlatego przypomnimy czasy osadnictwa na naszych terenach
Rozwój osadnictwa na północ od Żywca miał związek z powstaniem sąsiednich Łodygowic, które z czasem stały się centrum dóbr łodygowickich, nazywanych od roku 1608 państwem łodygowickim. Fragmentem tego państwa były Buczkowice. Jak w każdym przypadku, można oczywiście oceniać (jeśli ma się ku temu podstawy) jak dużą były one wsią, ale niewątpliwie nią były. Nosiły już wtedy swą obecna nazwę, która była niezmienna przez całe wieki następne. Niewątpliwie ważnym dokumentem, który jest najstarszy spośród wszystkich odnalezionych, a odnoszących się do Buczkowic, jest katalog studentów Akademii Krakowskiej z roku 1580, w którym znajdujemy nazwisko studenta z Buczkowic – Andrzeja Stanisława Famety’ego.

Fragment rejestru z nazwiskiem A Fametego

Fragment rejestru z nazwiskiem A Fametego

Dokument ten przywołujemy, by przełamać administracyjny opór do sięgania po odkrycia, które przyczyniają się do

Album studentów Akademii Krakowskiej w latach 1551-1589

Album studentów Akademii Krakowskiej w latach 1551-1589

odsłaniania nowych, nieznanych dotąd faktów. Prześledzenie kolejnych etapów rozwoju dóbr łodygowickich, a także zachowanych dokumentów wskazuje na to, że powstawanie wyodrębnionych osad ludzkich odbywało się nie zawsze w oparciu o formalne dokumenty lokacyjne, ale na podstawie wyboru najdogodniejszych miejsc dla urządzenia siedlisk. Właściciel dóbr żywieckich, a potem łodygowickich nie miał interesu w tym, by ograniczać osadnictwo. Był zainteresowany jego postępem, bowiem stwarzało ono przesłanki dla wzrostu jego zamożności w przyszłości. Biorąc pod uwagę warunki fizjograficzne, jakimi cechują się Rybarzowice i Buczkowice, można przyjąć tezę, iż osadnictwo w terenie przez te wsie obecnie zajmowane miało swój początek w XV wieku i postępowało w miarę równocześnie. Można, rzecz jasna, lokować to w połowie wieku, lub w drugiej jego połowie zanim jeszcze zostały wytyczone formalne granice wsi. Każdy z tych okresów jest wysoce prawdopodobny, choć w każdym przypadku będzie to czas niepoparty żadnymi dokumentami. Teza o początkach osadnictwa w Buczkowicach zasadza się na tym, że to zainteresowanie właściciela majątku i osadników konkretnym terenem jako przestrzenią dla tworzenia gospodarstw było przesłanką dla określenia przeszłej lokalizacji i powierzchni wsi, a nie tworzenia dokumentów lokacyjnych dla samych siebie. Cóż warta byłaby zakreślona granicami wieś, w której nie byłoby osadników?
Oczywiście, należy mieć na uwadze ówczesne warunki demograficzne, ilość ludności w ogóle, bo to ona dawała pewność rozwoju osadnictwa w szybszym lub wolniejszym tempie. Czynnikiem niezwykle ważnym dla postępu osadnictwa były warunki ekonomiczne, jakie proponowano osadnikom przez właściciela dóbr w zamian za tworzenie nowych siedlisk. Oba te czynniki miały równie ważny wpływ na powstawanie nowych wsi.
Osadnictwo na obszarze Buczkowic Czynnikiem sprzyjającym powstaniu wsi i jej rozwojowi była dostępność terenów dla grup wędrownych pasterzy – tzw. Wołoszy (Wołochów). Pasterze, przymuszeni z czasem coraz trudniejszymi warunkami korzystania z terenów leśnych dla wypasu swych stad, porzucali koczowniczy tryb życia i budowali domostwa w dolinie, zachowując część swych stad jako źródło swego utrzymania u początków swego osiadłego bytowania. Wołosi to najbardziej zasadnicza część pierwszych osadników w naszej wsi. Nie jedyna jednak. Nie bez powodu w literaturze przedmiotu ludność pasterską określa się jako tę, która spowodowała nasilenie procesów osadniczych, a więc wzrost ilości osiadłej ludności, wzrost ilości domostw, a także procesów powstawania gospodarstw rolniczych od form najprostszych do coraz bardziej (jak na ówczesny czas) rozwiniętych Prowadzenie osiadłego trybu życia w przestrzeni leśnej, bo przyszła wieś była fragmentem wielkich połaci leśnych, wymagało wielkiego wysiłku.
Osadnik nie był właścicielem gruntu, na którym wznosił swój dom, ani właścicielem terenów, na których wypasał swoje gospodarskie zwierzęta. Tereny te były w rękach właściciela dóbr ziemskich – szlachcica, który miał prawo określać warunki, na jakich osiedlający się przyszły włościanin mógł tworzyć „swoje” gospodarstwo. Tak, najogólniej rzecz biorąc, narodziły się zasady wyznaczania powierzchni zalesionych gruntów przeznaczonych dla ich rolniczego wykorzystania.
Wieś Buczkowice jest wsią zaliczaną do tzw. wsi „zarębnych”. Osadnictwo na tym terenie związane było z zasiedlaniem na tzw. „surowym (żywym) korzeniu”, to znaczy na wyznaczonym zalesionym terenie. Aby grunty zalesione przystosować do ich uprawiania, osadnik zobowiązany był wytrzebić las. Karczowanie wielkich przestrzeni leśnych wykraczało poza możliwości rodziny osadnika. Dlatego las usuwany był metodą tzw. cerhlowania” lub, jak nazywają inni, „czarhlowania”. Polegało ono na obdzieraniu z kory dolnych partii pni drzew, które w następstwie tej operacji usychały. Następnie drzewa były spalane „na stojąco” lub po ich ścięciu. Użyźniona w ten sposób ziemia była miejscem pierwszych upraw.
W przestrzeni pomiędzy pniami siane były pospolite odmiany zbóż (kszyca) lub wyrastała tam trawa. Aby jednak osadnik mógł się zaangażować w urządzanie przyszłego gospodarstwa, właściciel dóbr musiał określić granice terenu, który był przeznaczony dla konkretnego osadnika. We wszystkich wsiach zarębnych powierzchnia terenów leśnych przeznaczona dla konkretnego osadnika nosiła określenie „zarębek”. Osiedlający się u nas był nazywany „zarębnikiem”.
Rodowodu tych określeń należy szukać w rąbaniu, wyrębie, a więc w czynnościach związanych wprost z usuwaniem drzew.Właściciele dóbr mieli swobodę w określaniu wielkości zarębków. Ukształtowała się jednak praktyka ustanawiania tzw. małych zrębków, które odpowiadały ok. 24 morgom (wedle późniejszej austriackiej miary), czyli ok. 13 – 14 hektarów (wedle obecnej miary). Inną normą był zarębek duży, obejmujący ok. 48 mórg, czyli ok. 27 hektarów. Można jednak powiedzieć, że takie powierzchnie zarębków były wielkościami pojawiającymi się w opracowaniach poświęconych temu zagadnieniu. W praktyce właściciel sam tę wielkość określał. Ta zasada znajduje potwierdzenie w materiałach, które wynikają z Metryki Józefińskiej wsi Buczkowice. Trzeba też dodać, że zarębki wyznaczane były na gruntach zalesionych. Nie były więc jedyną, jakby można dziś powiedzieć, jednostką gospodarczą, którą mógł zadysponować właściciel ziemski.
Inną miarą był tzw. łan, rola. Określenia te bywały używane zamiennie. Powierzchnia gruntów, która się za tym określeniem kryła, była jednak większa od tej, którą wiążemy z zarębkami. Zajmując się Buczkowicami, gdzie wspomnianą nowo tworzoną jednostką gospodarczą – gospodarstwem były zarębki, nie będziemy się zajmować łanami czy rolami.
Wyznaczenie wielkości zarębka oraz jego granic odbywało się w lesie, a jego granice znaczone były zakrzosami na pniach drzew. Wyznaczenie zarębka oznaczało początek nowego gospodarstwa. Określało też początek okresu ulg, które osadnikowi z reguły przysługiwały w zamian za zorganizowanie gospodarstwa w miarę przygotowanego do prowadzenia gospodarstwa rolniczego. Było też momentem, od którego powstawały obowiązki osadnika względem dworu (i nie tylko), a więc przede wszystkim rodzaj i ilość świadczeń osadnika na rzecz dworu. Wielkość zarębka stanowiła podstawę dla określenia wielkości danin (dziesięciny w naturze, pieniądzu, podwodach) na rzecz plebana.
Zarębek mógł ulegać podziałom za wiedzą głównego zarębnika i za zgodą właściciela dóbr. Taki podział nie powodował jednak zmian w łącznym wymiarze pańszczyzny i danin na rzecz dworu i plebana. Pozostałości takich podziałów dokonywanych w Buczkowicach widoczne były w nazewnictwie majątków jeszcze w latach pięćdziesiątych XX wieku.[1]Jest oczywiste, że z punktu widzenia rozwoju miejscowości ważne jest, by starać się dowiedzieć jak przyrastała ilość zarębków, kim byli osadnicy i jak duże były zarębki na których gospodarowali. Zresztą każda rzetelna informacja dotycząca tej materii jest ważna. W odniesieniu do Buczkowic nie dysponujemy żadnymi danymi, odnoszącymi się do początków istnienia osady, która dawała początek dzisiejszej wsi. Wiemy tylko, że w roku 1608, kiedy z państwa żywieckiego, pozostającego we władaniu rodu Komorowskich, zostały wydzielone mniejsze organizmy (państwo ślemieńskie, państwo łodygowickie i suskie), że w granicach dóbr łodygowickich były Buczkowice.
Kolejnym potwierdzeniem istnienia Buczkowic jest dokument sporządzony przez administratora, tzw. komendarza parafii łodygowickiej ks. Bartłomieja Kąpkowicza [v.Kampkowicza] dla potrzeb plebańskich. Jest to spis ludności zamieszkującej parafię, sporządzony w styczniu roku 1630 wskazujący, że Buczkowice liczyły w tym czasie 233 „głowy” i były czwartą co do liczby mieszkańców wsią w państwie łodygowickim (po Łodygowicach 373, Wilkowicach-318 osób i Rybarzowicach- 252 osoby).
W tym samym czasie (przełom 1629/1630) powstał również dokument wskazujący ilość rodzin osadników zamieszkujących w państwie łodygowickim. Ta informacja służyła określeniu wielkości świadczeń, należnych z poszczególnych wsi plebanowi. Autorem tego dokumentu był również komendarz Kąpkowicz. Z tego ostatniego dokumentu wynika, że w Buczkowicach gospodarstwa posiadało 19 zarębników, zobowiązanych do wnoszenia na rzecz plebana świadczeń pieniężnych. Łączna wysokość tych danin wynosiła 26 złotych polskich i 10 groszy. W tej kwocie mieściła się też kwota należna od kowala prowadzącego w Buczkowicach kuźnię.[2]
Objęci tym spisem zarębnicy zobowiązani byli też do świadczeń w naturze w postaci kur i owsa na rzecz łodygowickiego plebana. Świadczenia te w odróżnieniu od daniny w pieniądzu, tzw. mensaliów, nazywane były naturaliami. Wielkość obu wymienionych grup świadczeń była istotnym wyznacznikiem zasobności plebana.W parafii łodygowickiej każdy zarębnik i kmieć (gospodarz na roli) musiał w tym czasie plebanowi złożyć po jednej kurze na rok. Zarębnik musiał dostarczyć co roku po 1 małdrze owsa, a to równoważność czterech korców po 128 litrów każdy. To zaś równe jest (w przybliżeniu) 384 kg. Znaczenie tych świadczeń dla zasobności plebana sprawiało, że każdy tego rodzaju spis, o którym wspomniano, był skrupulatnie sporządzany. Dodać należy, że wymienione świadczenia nie wyczerpywały wszystkich możliwości obciążania osadników – zarębników innymi, specyficznymi daninami[3]. Nie ma jednak przekonujących dowodów na to, by w parafii łodygowickiej były one powszechne, a nawet, by występowały w ograniczonym zakresie. Można natomiast mówić o dobrowolnych daninach, składanych przez konkretnych parafian. Było to np. masło, wosk, płótno i temu podobne naturalia. Wszystkie te dane, jak wspomniano wcześniej, odnosiły się do przełomu lat 1629-1630.
Rodzaje oraz rozmiary świadczeń osadników na rzecz plebana były określane przede wszystkim przez właściciela dóbr, który był inicjatorem erygowania-ufundowania parafii. To właściciel dóbr ziemskich pełniący funkcję tzw. kolatora[4] miał obowiązek określenia rodzaju i wysokości uposażenia plebańskiego w chwili erygowania parafii. Na uposażenie to składały się świadczenia płynące z dworu oraz od poddanych. Rodzaje i wielkość danin z czasem ulegały zmianom, bo rosły potrzeby, a więc i wymagania tak dworu, jak plebana. Właściciel ziemski i pleban pozostawali w swoistym sojuszu w sprawach dotyczących rozwoju osadnictwa i jego różnorodności. Ten ostatni element był także ważny, bowiem mieszkańcy prowadzący różne rodzaje działalności gospodarczej, jak to się dziś określa, też byli obciążani różnego rodzaju obowiązkami w zakresie danin na rzecz dworu i plebana. Tak więc ilość gospodarstw (zarębków, ról, ilość rzemieślników i t.d.) wyznaczała pozycję majątkową, a także społeczną odbiorców tych danin. Obie strony, oczekujące świadczeń od osadników nie ustawały więc w poszukiwaniu pomysłów, by przysporzyć sobie dochodów kosztem mieszkańców posiadanych wsi. Bez szerokiego omawiania skali i postaci świadczeń pańszczyźnianych, (bo nie jest to przedmiotem naszych rozważań w tym opracowaniu) stwierdzić trzeba, że pańszczyzna oraz dolegliwości w postaci ograniczenia ruchu ludności (zwane powszechniej pod pojęciem przypisania chłopa do ziemi) to zjawiska, które były nie tylko dowodem zniewolenia prostego ludu, ale również czynnikami ograniczającymi rozwój chłopskiej gospodarki rolniczej. Były czynnikami wzmagającymi narastanie ubóstwa i potęgowania biedy.
Wysokość świadczeń zarębników na rzecz dworu i plebana nie jest przedmiotem tego opracowania, pozostajemy więc w tym miejscu wyłącznie przy tych danych, które wskazują na stan zasiedlenia wsi Buczkowice na początku XVII wieku oraz ilości wydzielonych na jej obszarze zarębków. Przypomnijmy, że na przełomie lat 1629/1630 w Buczkowicach wyznaczonych ich było 19. We wsi działał jeden kowal. W miarę upływu lat metodami wcześniej opisanymi wzrastało obciążenie różnego rodzaju daninami. Jedne świadczenia były „ubrane” tzw. inwentarzem a inne stawały się obowiązującym prawem w następstwie najpierw incydentalnych żądań za strony dworu czy plebana, a następnie wchodziły na stałe do inwentarza jako obowiązki ukształtowane przez zwyczaj. Te ostatnie rozrosły się na przestrzeni lat do rozmiarów, które zdały się nie mieć granic.

 

[1]Por. Stec, J. Historia Buczkowic. Szkice…” str.54 , Buczkowice 2009
[2] Huczek, L. Dzieje Łodygowic i ich okolic,  str.14 i 23,Łodygowice 1985, wyd. Gminny Ośrodek Kultury, a także Stec, J.: Historia Buczkowic. Szkice, str.93 str.
[3] Taką specyficzną daniną była dziesięcina ustalona w gontach tzw. decimam scandularum, którą ustanowiono na rzecz zakonu kanoników laterańskich w Suchej. Istotą tej daniny było przekazywanie zakonowi co dziesiątego wytworzonego gontu. W łodygowickiej parafii tego rodzaju świadczenie nie było ustanawiane.
[4] Kolator (łac. collator) patron, ofiarodawca, fundator kościoła. Kolatorowi przysługiwało prawo tzw. „prezenty”, czyli przedstawiania biskupowi kandydata na funkcję plebana czy inną, związaną z pozycją kolatora.