Metryka Józefińska Buczkowic odc. 9 

Miejsca i nazwy trwałe i zapomniane z Metryki Józefińskiej wynikające

Wśród nazw napotkanych w Metryce Józefińskiej jedno z poczesnych miejsc zajmuje rzeka nazywana w tych dokumentach Zelcą. W opisie granic tzw. Niwy Zawodniej czytamy: „Niwa Zawodnia Graniczy od Wschodu z Wsią Rybarzowicami, od Południa z wioską Godzieszką do Wilkowic należącą, a od Zachodu styka się z Wsią Szczerkiem do Łodygowic nalężącą, od Połnocy z Rzeką Z e l c ą  y Kamieńcem iest oddzielona” (podkr. JS). Nasza poczciwa Żylica na przestrzeni wieków określana była wieloma nazwami. Andrzej Komoniecki w swoim Dziejopisie żywieckim[1] tak opisuje miejsce skąd Żylica ma swój początek:  „Znowu za Małym Skrzeczenkiem jest góra nazwana Malinów, na której jest studnia albo młaka na granicy łodygowskiej i śląskiej, z której rzeka Żylcza główna, co przez Państwo Łodygowskie bieży i tam ma swój wykap[2] albo źdródło, z którego pochodzi, zowiąc ją Żylczą dlatego, że jakoby żyłami zbierając się do niej insze rzeki, onę jawią”.
W różnych dokumentach pojawiała się również nazwa Żylce. Sporządzający Metrykę użył jeszcze innej nazwy – Zelca. Być może nazwa rzeki w tamtym czasie brzmiała Żelca, lecz z zapisu to nie wynika. Nie można wykluczyć, że nazwa Zelca jest wynikiem niestosowania niektórych znaków diakrytycznych, co daje się zauważyć w części zapisów. Tym sposobem nazwa rzeki Żelca została zmieniona na Zelca. Niezależnie jednak od tego jaki jest powód zapisanej nazwy, jest ona jednak inna, tak od wcześniej używanych, jak i obecnej.
Odnotowanie dalszych interesujących dla historii naszej wsi stwierdzeń zawartych w Metryce Józefińskiej wymaga zwrócenia uwagi na metodę, wedle której sporządzający ten dokument postępowali, opisując grunty i miejsca będące w posiadaniu poszczególnych zarębników. Najprościej rzecz ujmując metoda ta polegała na sporządzaniu opisu gruntów poczynając bądź od granicy z Meszną, a więc postępując od północy w stronę Żylicy (Zylcze), lub przesuwając się po poszczególnych gruntach od koryta Żylicy w stronę granicy z Godziszką.
Choć nie w każdym wypadku ta zasada jest ściśle przestrzegana, to jednak taką prawidłowość daje się zauważyć przynajmniej w odniesieniu do części zarębków. W tym, by analiza danych z Metryki opierała się na wybranej przez spisujących metodzie, niezwykle pożyteczna jest znajomość „topografii” wsi, w której występują do dziś niektóre nazwy zwyczajowo utrwalone. One, odnajdywane w Metryce, pozwoliły w większości przypadków zlokalizować czy to większe przestrzenie, czy potoki, czy też inne obiekty. Te przesłanki i okoliczności posłużą za przedstawienie dalszych informacji na temat zawartości Metryki Józefińskiej ważnych z punktu widzenia tego fragmentu opracowania. Jednym z bardzo ważnych obiektów już w XVIII wieku, a także w całym wieku XIX i części wieku XX jest niewątpliwie młynówka, zwana też przykopą. Czas jej powstania jest ważny z punktu widzenia roli, jaka przez wiele dziesięcioleci, a nawet wieków spełniała, stanowiąc źródło nośnika energii, oraz służąc w zwyczajnych gospodarskich zajęciach mieszkańców.
Z Metryki Józefińskiej jednoznacznie wynika, że młynówka istniała już w czasie sporządzania tego dokumentu, a więc w roku 1785. W Niwie Zawodniej napotykamy zapis, dotyczący istnienia młynówki na gruntach w obrębie zarębka Janczów w górnych Buczkowicach, w części tego gospodarstwa należącej do Wawrzyńca Janczy zamieszkałego pod numerem 47.[3] Próba zlokalizowania tego zarębka wskazywałaby na tereny sąsiadujące z młynem Jana Dobii o którym wspomnimy w dalszej części opracowania. Kolejny wpis dotyczy zagrody młynarskiej należącej (wedle Metryki) do Błażeja Gluzy, Jana i Jakuba Dobijów, który mówi (w pozycji 214): „Przykopa y Droga do Młyna”, a w poz. poz. 216 i 218 wpisano „Sad za Przykopą”. Ani powyżej młyna, ani dalej w kierunku Szczyrku młynówka nie jest wymieniania w Metryce. Dotyczy to zarębków Dadaków i Laszczaków, najbliżej Szczyrku położonych.
Jest to oczywiście zastanawiające, że przykopa widnieje tylko na fragmencie gruntów jakby wyciętych z większej całości, jaką jest ta część niwy Zawodniej. Wygląda to tak, jakby przykopa nie miała ani początku ani końca. A przecież woda w niej płynąca mogła pochodzić głównie z Żylicy. Musi się rodzić pytanie, w którym miejscu znajdowało się „wpięcie” młynówki do Żylicy. Czy było to w granicach Buczkowic, na granicy ze Szczyrkiem czy też w okolicach dzisiejszego tzw. mostu mnichowego. Za drugim rozwiązaniem mogłyby przemawiać dane o zakładach istniejących w XIX wieku na terenie Szczyrku, a korzystających z energii wodnej. Problem w tym, że my rozważamy koniec XVII wieku, a nie wiek XIX.
Z kolei, za pierwszym rozwiązaniem przemawiać może naturalny łuk, jaki Żylica tworzyła na granicy Buczkowic i Szczyrku omijając skaliste zbocze Bieniatki. Ów łuk koryta mógł stwarzać naturalne warunki dla odejścia od głównego kierunku koryta i utworzenie przykopy płynącej pod skarpą jaka do dziś istnieje. [4] Kolejnym problemem związanym z tym fragmentem młynówki jest to, że nie ma w Metryce wzmianki, po jakich innych gruntach poza wymienionymi, a położonymi poniżej młyna młynówka płynęła. Można zatem założyć, że woda spływała po prostu do koryta Żylicy. Teoretycznie było to możliwe, bowiem teren nie był zabudowany, był tzw. kamieńcem. Jednym, co bezsprzecznie z Metryki wynika jest to, że w roku 1785 nie było jeszcze mowy o młynówce w rejonie kościoła ani „starej fabryki”. Z tego zaś może wynikać wniosek taki, że wszystko, co się działo w starej fabryce, jeśli chodzio działalność przemysłową, musiało się dziać po roku 1785. Ten fakt jest wzmacniany tym, że najstarsza w Buczkowicach fabryka (wytwórnia mebli) Józefa Kubicy, która lokalizowana jest w miejscu „starej fabryki”, wspominana jest dopiero w roku 1872, a więc prawie sto lat później od czasu powstania Metryki Józefińskiej.
Biorąc to pod uwagę, można postawić tezę, że dopiero dziewiętnastowieczna rewolucja przemysłowa, dająca o sobie znać w Buczkowicach, spowodowała przedłużenie koryta młynówki tak, by mogła ona służyć prowadzeniu działalności produkcyjnej (w różnych branżach i w różnych okresach) poniżej młyna Dobijów, aż do starej fabryki, a potem Fabryki Mebli Giętych Rudolfa Weilla i S-ki w „starej fabryce” oraz w Mundusie- następcy prawnym firmy Rudolfa Weilla i Leopolda Pilzera.[5]
Równie interesująco rysują się dzieje dolnego odcinka młynówki. Pod dolnym odcinkiem rozumiemy ten jej fragment, który pojawił się po lewej stronie koryta Żylicy, a więc idąc za nazewnictwem z Metryki Józefińskiej, na niwie Zagroda i Kępa. Pierwszą wzmianką o czymś, co można uznać za przodka młynówki, jest zapis pod pozycjami 547 i 551 Metryki Józefińskiej na niwie Zagroda. W pozycji 547 dotyczącej części zarębka użytkowanego przez Szczepana Cadra (Nro 20) znajdujemy zapis „Potoczek Pradło nieużyteczny”. Przed i za tym potoczkiem Cader posiadał grunty orne. Ponieważ budynek o tym numerze istnieje do dziś, wiemy, że znajduje się przy ulicy Strażackiej. Jeśli zatem grunty orne znajdowały się przed domem, co należałoby rozumieć, że na południe od domu, a także uwzględnimy fakt, że grunty te były przedzielone przez wspominany potoczek, to możemy w przybliżeniu określić którędy on mógł płynąć pod koniec XVIII wieku.  Wpis drugi z poz. 551 brzmi ”Potoczek Pradło nieużyteczny” i widnieje we fragmencie Metryki brzmiącym: „Zagroda Kaczmarska Nro 21.Właściciel Kazimierz Kubica Nro  21”. Jak wcześniej powiedziano, karczma Kubicy znajdowała się w bezpośrednim sąsiedztwie budynku dzisiejszego Gminnego Ośrodka Kultury. W tym samym miejscu istniała ona jeszcze pod koniec XIX wieku jako karczma dworska.
Wszystkie grunty związane z karczmą były częścią zarębka Kubiców, w którym gospodarowali Paweł, Wojciech i Błażej Kubicowie, a ich domy nosiły kolejne numery od 21, 22-25. Prześledzenie metody dokonywania wpisu gruntów do Metryki wskazuje, że w przypadku tej zagrody zamieszczano w spisie grunty poczynając od koryta Żylicy, przesuwając się ku północy.
Z kolejnych zapisów Metryki można wnosić, że ów potoczek przepływał na południe od karczmy, za którą znajdował się „Sadek mały u karczmy” i „orne pole przy Sadzie”[6] ( pis. jak w orygin. J.S.).W obu wymienionych pozycjach, mowa jest o potoczku, nieużytecznym. Trzeba więc przypomnieć, że Metryka takimi określeniami opisywała miejsca, które z punktu widzenia przydatności dla celów rolniczych były nieużyteczne. Pamiętać musimy, że Metryka miała dostarczyć danych o gruntach i pożytkach, które mogły być z nich osiągane. Ze strumienia, potoku rolnik korzyści nie odnosił. Tak też należy rozumieć określenie „nieużyteczny”, a więc nieproduktywny. Czy potoczek ów był jednak w ogóle niepożyteczny ? To już całkiem inna sprawa.
Co ma pradło do młynówki.
Odpowiedź na to pytanie będzie możliwa dopiero po ustaleniu co kryje się pod pojęciem dziś zupełnie nieużywanym, „pradło”. Sięgnięcie do słownika języka polskiego na niewiele się zdaje, bo takie hasło w nim nie występuje. Wiele się w nim natomiast mówi o praniu w ogóle. Ale tu w sukurs przyszedł „Słownik gwary górali żywieckich”[7] gdzie słowo pradło wskazane jest jako synonim gwarowy prania (rzeczy, a nie czynności), czyli bielizny lub ubrań przeznaczonych do prania. Wskazuje się też językowe pokrewieństwo „pradła z określeń pochodzących z języka czeskiego. Sprawa potoku „pradła” stała się więc jasna. „Potoczek Pradło” był potokiem, przy którym prało się wszystko, co wymagało uprania, lub jak się u nas mówi, wyprania. Zwróćmy uwagę, że na tym odcinku nie używa się nazwy młynówka czy przykopa. To po prostu potoczek – mały potok. To określenie może sugerować, iż ów potok powstał w naturalny sposób jako niewielka odnoga Żylicy, która przy kolejnych wezbraniach, czy powodziach wielokrotnie zmieniała koryto. Być może owa naturalnie powstała odnoga rzeki z czasem stała się pomocna gospodarującym nieopodal mieszkańcom przybliżając do ich domostw płynącą wodę. Tak zapewne było, bowiem rozkład gruntów przez które płynął ów potok, pradłem nazwany, musiał płynąć w znacznej odległości od koryta głównego rzeki. Musiał też prowadzić stosunkowo dużo wody, bowiem pranie w małej strudze nie byłoby możliwe. Chcąc ostatecznie odpowiedzieć na postawione w tytule pytanie „co ma pradło do młynówki” trzeba stwierdzić, że to właśnie zapisy w Metryce Józefińskiej pozwalają na określenie w dużym przybliżeniu, iż potoczek pradło niewątpliwie był zalążkiem dalszego odcinka tego potoku, który na skutek interwencji człowieka przerodził się w przykopę, a dzięki pracy nad jego brzegiem młynów, nazwany został młynówką, przykopą. Te dwa określenia jednoznacznie wskazują na udział człowieka w kształtowaniu jego przebiegu,  grobli, tworzeniu na nim zbiorników, pozwalających na wykorzystanie energii tkwiącej w wodzie dla celów przemysłowych.
Wiele wskazuje na to, że określenia: potoczek, przykopa, młynówka znalazły się w opisie gruntów wedle nazewnictwa stosowanego przez użytkowników gruntów. Tam, gdzie skala interwencji człowieka w trasę i rolę tego strumienia była żadna lub nieznaczna, tam zapisana została nazwa potoczek, a tam, gdzie człowiek był silniej zaangażowany w korzystanie z wody w tym ulepszanym strumieniu, tam pojawiała się nazwa przykopa, młynówka. Tak nazwa potoczek pojawia się nadal w granicach zarębka Cadrów w części użytkowanej przez Wojciecha Cadra Nro  18[8], gdzie pojawia się w poz. 521 spisu „Łąka Potoczek zwana” o powierzchni 1100 sążni2, by już w zarębku Migdałów, w jego części użytkowanej przez Józefa Kubicę Nro  22 pojawić się w poz. 495 spisu jako „Przykopa Młynówka”. A to jest w okolicach dzisiejszej ulicy Łagodnej.
Począwszy od tych gruntów w Metryce nie ma już mowy o potoczku pradle, ale mowa jest o przykopie młynówce. Tak jest na gruntach Pawła Huczka Nro 15, Michała Huczka Nro 16 w zarębku Huczków. Tu też pojawia się stawidło, które oznaczało zbiornik wodny i młynica - młyn wodny, o którym wcześniej była mowa. W zarębku Migdałów przykopa – młynówka wskazana jest jako „na Piłę idąca”(poz. 430 Metryki). Podobnie sprawy się mają z zarębkiem Ryczków (np. w poz. 304 i 347), w zarębku Wronów (wyższych) np. w poz. 301 Metryki czy u Wronów (przy granicy z Rybarzowicami), gdzie jest mowa o przykopie na piłę idącej (poz. 269), a także o przykopie młynówce (bez dodatkowej informacji) –poz.244 i 272 Metryki.
Tak nawiasem mówiąc interesujące jest to powtarzające się dwa lub trzy razy określenie przykopy „na Piłę idącej”. Jedna z okoliczności z tym związanych została skomentowana przy omawianiu młynicy Pawła Huczka, ale występowanie takiego określenia niedaleko granicy z Rybarzowicami może budzić wątpliwości, czy o ten sam tartak chodzi, jak w przypadku zarębku Migdałów, a nawet staje się przesłanką dla pytania, czy aby u Migdałów tartak w ogóle istniał. Czy aby ta informacja nie mogła odnosić się np. do tartaku na granicy Buczkowic i Rybarzowic, o którego początkach nie sposób mówić, nie dysponując danymi, opartymi na sprawdzonych informacjach. Wątpliwość tę pogłębia sposób sformułowania tej informacji. Mówi się bowiem o przykopie na piłę idącej, a nie od piły idącej. To zaś może rzeczywiście oznaczać, że przykopa prowadziła wodę do kolejnego(?) tartaku. Może to jest kolejna zagadka, którą pozostawiły po sobie minione wieki, zagadka oczekująca na rozwiązanie. Odpowiedź znajdziemy studiując opis przebiegu granic Buczkowic i Rybarzowic. Nie może być wątpliwości, że chodzi o tartak położony na tuż przy granicy obu tych wsi.
Cerhla i solisko
To określenia występujące w Metryce „po sąsiedzku”. Owo sąsiedztwo jest związane z bardzo odległym czasem, ale też miejscem na obszarze Buczkowic, które jako jedyne w tym dokumencie zostało wyróżnione i scharakteryzowane tymi nazwami. Cerhlą od dawien dawna aż po czasy współczesne określane są grunty położone na lekkim wzniesieniu, które rozpościera się od granicy z Rybarzowicami, aż w rejon dzisiejszej ulicy Akacjowej. W stosunku do przebiegu drogi do Godziszki pas gruntów nazywany cerhlą układał się tak, że przy granicy z Rybarzowicami był on od drogi godziszczańskiej bardziej oddalony, zaś im dalej ku południowemu zachodowi tym bardziej zbliżał się do niej. Takie rozłożenie gruntów opatrzonych tą nazwą wskazuje Metryka Józefińska.
Jeśli odnieść to stwierdzenie do tego właśnie dokumentu, to „cerhlą” nazywane w nim były grunty wchodzące w skład zarębków Wronów, Wronów tzw. wyższych, Ryczków, a także Maczków, a położone we wskazanym rejonie wsi[9]. Wskazanie to jest konieczne, bowiem obecnie „cerhla” to znacznie mniejszy obszar, i jest to ten najbliższy Rybarzowicom. To nie znaczy, że lokalnie w tradycji poza tym obszarem, ale w rejonie wcześniej wskazanym nie używa się tej nazwy.
Solisko zaś, to niewielki obszar gruntów, które były położone po wschodniej stronie cerhli[10]. Nie mając niezbitych dowodów na to, które z nich należałoby ulokować w okresie wcześniejszym, a które w późniejszym, powiedzmy z czystej ostrożności, że pojawiły się u nas w okresach, które w jakiejś niewielkiej części nakładały się na siebie. Nie ma wątpliwości, że określenie „cerhla” ma bezpośredni związek z okresem wczesnego osadnictwa, kiedy trzebienie lasów i innych skupisk drzew odbywało się najprostszymi metodami, o których wspomniano już wcześniej, odwołując się do czasów pierwszego osadnictwa. Doprowadzanie drzew do uschnięcia po zdarciu kory z dolnej części ich pni, a potem spalenie stojących lub ściętych suchych drzew było działaniem charakterystycznym dla wołoskich pasterzy, przymuszonych okolicznościami do osiedlania się na stałe na gruntach pańskich. Tym sposobem powstawały warunki dla powstawania pierwszych pól uprawnych. Dodajmy przy tym, że w Metryce Józefińskiej „cerhla” określona jest mianem „Czarchla” lub „Czerchla”. Powodów używania takiej nazwy trudno dociec. Można tylko domniemywać, że pisarz użył tej nazwy jako bardziej uczenie brzmiącej w porównaniu z tą, której używali zarębnicy. Która jest poprawna? Może pozostańmy przy tej bardziej swojsko brzmiącej – „cerhla”, pisanej przez „h” tzw. przydechowe, którego brzmienie rozróżniają tylko mieszkańcy gór. Powracając zaś do nazwy „solisko” należy przypomnieć, że była ona nierozłącznie związana z późniejszym okresem pasterstwa, a następnie z hodowlą i wypasem bydła gospodarskiego. W rejonie wypasu wykładano bloki soli, która była niezbędna zwierzętom. W czasach wałaskich trudno sobie wyobrazić, żeby sól zadawano zwierzętom. Była ona bowiem artykułem o strategicznym znaczeniu. Jej wydobywanie i handel nią były ściśle reglamentowane, a szlaki handlowe, po których poruszały się wozy z solą, nadzorowane były przez zbrojnych. Z tego wynika, że wspomaganie zwierząt solą mogło się pojawić zdecydowanie później, kiedy sól spowszedniała, stała się łatwiej dostępna. Wniosek z tego wynikający jest w zasadzie jeden: „Solisko”, jako miejsce, w którym podawano zwierzętom sól pojawiło się później w stosunku do cerhli. Czy to musi być równoznaczne z tym, że wcześniej soli zwierzętom nie zadawano? Trzeba być ostrożnym w tej sprawie. Przecież to pośród pasterzy narodzili się pierwsi zbójnicy, dla których nie było spraw niemożliwych.

[1] Komoniecki . A. tamże str. 476
[2] Komoniecki rozróżnia wykap od źródła ( żdródla). Wykap to podmokłe miejsce, obszar przesycony wodą,   który daje początek pojedynczym kroplom wody, które pod własnym ciężarem spływając, łączą się w małe strużki i strumyczki. Źródło natomiast to otwarte, umiejscowione wywierzysko z lustrem wody, dające początek strumykowi, i dalej rzece.
[3] Przykopa- młynówka widnieje w tym zarębku w pozycji 205
[4] Ów łuk i tzw. ostrów stały się naturalnym sprzymierzeńcem budowniczych tzw. zakładu drzewnego w   połowie XIX wieku służącego spławianiu drewna z Salmopola do Buczkowic. Por. Historia Buczkowic. Szkice. Str. 214 i następne.
[5] Rudolf Weill i Leopold Pilzer zawarli  w roku 1893 umowę spółki dla kontynuowania w Buczkowicach   działalności w zakresie produkcji mebli giętych. Leopold Pilzer pochodził z żydowskiej rodziny z Oświęcimia. Po śmierci Rudolfa Weilla ożenił się z Laurą (z d. Spilmann), wdową po Weillu i usynowił jego dzieci. Był głównym inicjatorem pomysłu budowy linii kolejowej z Łodygowic do Buczkowic (r. 1907). Uczestniczył również we włączeniu buczkowickiej fabryki mebli giętych w struktury f-my Mundus, a potem Thonet-  Mundus. Jedni uważali go za znawcę rynków kapitałowych, a inni za narzędzie w ręku bankierów i   przemysłowców.
[6] Informacja oparta jest na zapisach z pozycji 550, 552 i 553 Metryki. Zwrócenie uwagi na pisownię  oryginalną jest zasadne, bowiem dokonujący zapisów w Metryce nie stosowali dziś nam znanych zasad   stosowania dużych i małych liter, co dla współczesnego czytelnika może się wydawać co najmniej dziwne.
[7] Nowak. Józef Karol.: Słownik gwary górali Żywieckich, Towarzystwo Miłośników Ziemi Żywieckiej, Warszawa 2000, str.163. ISBN 83-910553-9-6
[8] To rejon dzisiejszej ulicy Fabrycznej.
[9] W Metryce Józefińskiej o cerhli jest mowa w poz. 6,31,62,63,66 odnoszących się do zarębków wymienionych wyżej.
[10] Solisko, jako punkt odniesienia dla położenia gruntów wskazywane jest np. w poz. 21 Metryki (zarębek  Wronów), 25 (zarębek Wronów (wyższych) i tylko tu. A to potwierdza lokalizację soliska wskazaną w tekście. Solisko w okolicach cerhli nie było jedynym we wsi . W okolicach dzisiejszej ulicy Kwiatowej i  Agrestowej też znajdował się teren określany zwyczajowo tym mianem. Nazwa ta występuje również w  innych miejscowościach, w których w przeszłości ludzie trudnili się pasterstwem.