Metryka Józefińska Buczkowic odc. 7

Nauki wynikające z „Konskrypcji domów poprzedniczo do ułożenia podatku domowego służącej”

Najpierw jednak wyjaśnijmy, co to takiego jest konskrypcja[1] domów.
Jak podano w przypisie, konskrypcja, to po prostu wykaz, a w tym wypadku wykaz domów, istniejących w Buczkowicach w czasie sporządzania spisu. A że dokument, o którym chcemy rozprawiać nosi datę 8. Januarii (stycznia) 1789 r. więc mówimy o wykazie domów, które w czasie sporządzania spisu w pierwszych dniach roku 1789 istniały w naszej wsi. Dokument ten zasługuje na baczną uwagę z wielu powodów. Mówi on, nie tylko ile domów we wsi w tym czasie było, ale wskazuje ich właścicieli. Zawiera też informację o tym, jakie są główne źródła utrzymania właściciela, czym się on zajmuje, a także jaki jest jego status społeczny we wsi. To ostatnie stwierdzenie tylko na pozór jest tak uczenie brzmiące, a faktycznie chodziło o to, że w wykazie określone zostało, czy właściciel domu jest zarębnikiem, czy zagrodnikiem czy chałupnikiem, albo komornikiem. Wykaz odpowiadał więc na pytanie, kim kto jest, a także jaką częścią zarębka zawiaduje i czym głównie się trudni. Informacja ta miała znaczenie dla opodatkowania tzw. podatkiem domowym. Bardzo interesującą informacją, z owego dokumentu wynikającą, jest opatrzenie każdego domu tzw. „numerem konskrypcjonalnym w Gromadzie”. To nic innego, jak numer kolejny (porządkowy) pod którym dom został w wykazie zapisany. Gdyby posługiwać się dzisiejszym określeniem, to ów numer nazwalibyśmy liczbą początkową ( tzw. l.p.) występującą niemal w każdym sporządzanym wykazie.
Informacją ważną z punktu widzenia celów, którym wykaz miał służyć, było wskazanie, czy dany budynek podlega podatkowi, czy korzystać winien z okresowego (czasowego) zwolnienia od podatku, czy też podatkowi nie podlega. Dopełnieniem tych wszystkich danych, które wymieniono, było przywołanie w wykazie tzw. pozycji topograficznej, pod którą dom jest zapisany w spisie gruntów i ich użytkowników, sporządzonym dla celów podatku gruntowego, który poddaliśmy przeglądowi i analizie wcześniej. Wskazanie owej pozycji topograficznej pozwalało na umiejscowienie danego domu na konkretnym  gruncie. Niech teraz wystarczą te dane wynikające z wykazu domów, bo i tak trzeba do nich powrócić, by gruntowniej go przejrzeć i dojść do wymienionych w tytule rozdziału „nauk” z konskrypcji wynikających.
Wykaz domów, będący częścią składową Metryki Józefińskiej wsi jest, przynajmniej na dzisiejszy stan naszej wiedzy, pierwszym spisem istniejących we wsi domów, a jednocześnie właścicieli w nich mieszkających. Wspominana wcześniej pozycja topograficzna umożliwiała umiejscowienie spisanych domów na obszarze wsi, ułatwiając ocenę  jej zagospodarowania przestrzennego. Jeśli w jakichś pisanych źródłach mówiło się wcześniej o ilości domów, to wskazywano ogólną liczbę domostw w całym państwie łodygowickim. Ludwik Huczek w swoim pionierskim opracowaniu „Dzieje Łodygowic i ich okolic ( GOK Łodygowice r. 1985) pisze, że około roku 1617„Łodygowice wraz z wioskami do nich należącymi liczyły…207 dymów-czyli chat”[2]. W kilkanaście lat później, bo w 1630 r. wsie państwa łodygowickiego zamieszkiwało 1859 kmieci. Zawsze w takich wypadkach aż korci, by próbować ilość domów w danej wsi szacować, przyjmując za podstawę średnią liczebność rodziny zamieszkałej w jednym statystycznym domostwie. Ta wynosiłaby prawie 9 osób. Choć jest to wyliczenie, któremu do rzeczywistości może być daleko, to jednak posłużymy się nim w odniesieniu do Buczkowic, mając przy tym świadomość, że obracamy się tylko w sferze szacunków.
A przypomnijmy, że w styczniu 1630 r. doliczono się w naszej wsi 233 głów. Wykorzystując wskazane dane otrzymamy prawdopodobną, przybliżoną ilość chat w Buczkowicach. Mogło ich być wtedy około 25. Można zatem szacować, że w czasie, gdy państwo łodygowickie zostało wydzielone z państwa żywieckiego w roku 1608, Buczkowice były już osadą, w której wybudowanych było ponad 60% chat tych, które wówczas mogły istnieć w samych Łodygowicach[3]. Oczywiście, takie wyliczenia można nazwać jedynie zabawą, jednak może ono stwarzać przesłanki do wysnuwania dalszych wniosków co do czasu trwania osadnictwa, a więc początków wsi, która nie musiała jeszcze nosić odrębnej od Łodygowic nazwy. Czym można wytłumaczyć fakt, że miejscowości istniejące w państwie łodygowickim w roku 1630, różniąc się stosunkowo nieznacznie ilością mieszkańców, powstawały (rzekomo) w tak różnym czasie i o wiele dziesiątków lat później od Łodygowic, jak się to usiłuje głosić bez głębszej analizy historycznych faktów? Nie widać takiego uzasadnienia.
Jeśli z czystej ostrożności przyjąć, że w roku 1630 Buczkowice liczyły 20 do 25[4] domów, to w chwili sporządzania katastru Józefińskiego, a więc w r. 1785/1786 liczyły 49 chat na Niwie Zagroda i Kępa i 14 chat na Niwie Zawodniej[5], co daje łączną ilość 63 domy. Zauważmy, że obie daty dzieli 155 lat, a więc półtora wieku, w którym najprawdopodobniej powstało około 30 nowych chat. Pesymista powie zapewne, że rozwój wsi dostrzegany z punktu widzenia przyrostu liczby domów był mizerny, bo co to w końcu za przyrost w tak długim czasie? Jeśli weźmie się jednak pod uwagę warunki, w których przyrost ów następował, to należy być mniej stanowczy w negatywnych sądach. A warunki te nie były sprzyjające. Przy obowiązującym w owym czasie prawie przypisania chłopa do ziemi, które wykluczało, a w najlepszym razie utrudniało gruntownie swobodę przemieszczania się, to zarówno zawieranie małżeństw, jak wszystko, co towarzyszyło powstawaniu nowych rodzin, odbywało się w granicach danej wsi. Wieś nie była bogata. Przyrost liczby ludności (oczywisty przy powstawaniu nowych rodzin) musiał powiększać zagęszczenie chat istniejących i pogarszanie się warunków zamieszkania. Należy w tym miejscu dopowiedzieć, że zakaz przemieszczania się pomiędzy wsiami, a także zakaz zawierania małżeństw pomiędzy mieszkańcami różnych wsi został uchylony w następstwie reform Habsburgów, a na terenie nas interesującym po I rozbiorze Polski. Wtedy bowiem skutki działania tych reform mogły być widoczne na zagarniętych w wyniku tego rozbioru ziemiach polskich.
Nawiasem mówiąc, krytyczna ocena przyrostu ilości domów w Buczkowicach (i zapewne nie tylko w Buczkowicach) musi również uwzględniać ciężkie przejścia, które Polska przechodziła w tamtym czasie jak: szwedzki potop, wizyty różnego rodzaju tzw. związków wojskowych, czy to króla wspierających, czy też występujących przeciwko niemu. Te historyczne przypadłości nie sprzyjały rozwojowi budownictwa mieszkalnego, bo pogłębiały chłopska nędzę.
Nawiązanie przy omawianiu sprawy ilości domów w Buczkowicach do czasu, w którym dokonywany był pierwszy krok na drodze sporządzania Metryki Józefińskiej służy temu, by wskazać, że pomiędzy datą sporządzania konskrypcji domów a czasem sporządzania spisu gruntów jest ponad trzy lata różnicy. O ile spis gruntów sporządzany był w roku 1785/1786, to wykaz domów nosi datę 8. stycznia 1789. Sądząc po liczbie domów należy przyjąć za pewne, że ich spisanie i ustalenie danych dodatkowych w spisie ukazanych nie trwało miesiącami. Można więc przyjąć, że spis pokazywał ilość domów na 1. stycznia 1789. W wykazie widnieje 66 budynków które są związane w zdecydowanej większości z zarębnikami, w nieznacznej ilości z zagrodnikami i chałupnikami oraz 3 budynki, w których zamieszkują osoby prowadzące działalność gospodarczą, niezwiązaną z gospodarstwem rolnym. Te ostanie budynki to młyn, karczma i warsztat tkacki, będący w posiadaniu mieszkańca, nieposiadającego żadnego gruntu i trudniącego się wyłącznie rzemiosłem. Łatwo więc zauważyć, że w czasie od 1785 do 8. stycznia 1789 r a więc w ponad trzech latach dzielących te daty ilości budynków mieszkalnych w Buczkowicach wzrosła o 9, tj. przeciętnie 3 rocznie. Dane te wskazują na wyraźnie rysującą się w tym czasie tendencję przyspieszenia tempa powstawania nowych budynków mieszkalnych.
Sukcesywnie też wzrastała ilość mieszkańców wsi. W omawianym czasie (1785-1789) liczba ta mogła się wahać w granicach 500-520 osób. Tendencję tę potwierdzają kolejne dane. W spisie przeprowadzonym w roku 1852 wykazano, że liczba mieszkańców wynosiła wtedy 790 osób, a liczba domów sięgnęła liczby131. W roku 1898, w którym rozpoczęte były starania o budowę kościoła we wsi, ludność Buczkowic liczyła około 1400 osób[6]. Warto zwrócić uwagę na zdecydowane przyspieszenie tempa przyrostu ilości domów w okresie pomiędzy rokiem 1789, a rokiem 1852. Mamy bowiem do czynienia z podwojeniem (i to z naddatkiem) ilości domów w okresie nieco przekraczającym 60 lat.
O czym jeszcze mówi konskrypcja domów
Na początek pytanie: czy mówi o numerach domów? Próba odpowiedzi na tak postawione pytanie tylko na pozór jest oczywista. Można odpowiedzieć: I tak, i nie. Nie, bo okazuje się, że numer kolejny spisu dziwnym trafem(?) jest identyczny z numerami domów, którym posługiwał się zespół dokonujący spisu gruntów, który pracował z udziałem plenipotenta dworu i grupy mężów zaufania wyłonionych przez wieś w roku 1785, a więc na cztery lata przed opracowaniem wykazu domów. Ta część Metryki Józefińskiej została podpisana 11. października 1785 (11.Octobris 1785). Wpisy, które zamieszczone są w spisie gruntów wskazują przy nazwiskach zarębników adresy ich zamieszkania, zawierające numery domów. To może być rozumiane tak, że numery domów były im przypisane wcześniej, zanim je ujęto w wykazie. Czy tak było? Trudno powiedzieć. A może taki zbieg okoliczności, o którym wspominamy wyżej, jest wynikiem zupełnego przypadku polegającego na tym, że spis tak gruntów, jak spis domów sporządzano postępując od granicy Buczkowic z Rybarzowicami w kierunku Szczyrku tak, że najpierw spisano domy po lewej stronie Żylicy (w niwie Zagroda i Kępa), by potem przenieść się na drugi brzeg ? A to oznaczałoby ni mniej ni więcej, jak podporządkowanie numeracji domów sposobowi sporządzania spisu. Taki sposób rozumowania zakłóca jednak dom Sebastiana Gluzy nr 49, położony w niwie Zawodniej, a zamieszczony wśród domów, znajdujących się w niwie Zagrody. Czy to może być przypadek, czy też inne względy na tym zaważyły? Poza tym, co zdecydowało, że począwszy od pozycji 60 do 69 wykazu domów pismo, którym zapisane są te numery różni się od tego, które jest charakterystyczne dla numerów od 1-59. Wygląda na to, że liczby 60-69 zostały dopisane w innym czasie (różnią się wielkością od numerów niższych.) Roztrząsanie tego zdawałoby się drobnego problemu trochę przypomina rozstrzyganie sporu, co było pierwsze: jajko czy kura. W przypadku tego opracowania chodzi mniej o pierwszeństwo przysłowiowego jajka czy kury, ale o to, czy numeracja domów odzwierciedla kolejność ich powstawania, czy też jest dziełem przypadku. Rozważywszy, wiele (choć nie wiadomo czy wszystkie) okoliczności, które towarzyszyły lub mogły towarzyszyć nadawaniu chatom numerów kolejnych, skłaniać się raczej trzeba ku temu, że numeracja domów nie odzwierciedlała ściśle faktycznej kolejności ich powstawania. Więcej argumentów przemawia za tym, że to raczej metoda sporządzania tak opisu gruntów, jak wykazu domów przesądziła o tym, jakimi numerami obdarzono poszczególne chaty. Prześledzenie zawartości Metryki Józefińskiej naszej wsi wskazuje, że przyjęta została zasada spisywania gruntów i domów począwszy od granicy z Rybarzowicami, a na granicy ze Szczyrkiem kończąc, przy jednoczesnym uwzględnieniu podziału wsi na niwy: Zawodnią i Zagrodę oraz Kępę. Linią rozgraniczającą niwy była Żylica. Jeśli mówić o pewnych odmiennościach to tylko w tym, że spis gruntów rozpoczynała niwa Zawodnia. Natomiast w wypadku budynków spis rozpoczyna się od chat wybudowanych w niwie Zagroda i Kępa. Wydaje się, że przyczyną tej odmienności była głównie zdecydowanie większa ilość domów w tej niwie wybudowanych.
Nie można jednak nie dostrzegać faktów, które sięgają bardzo odległego czasu, a więc okresu sprzed roku 1608, czyli początków osadnictwa we wsi. Nie można pominąć faktu, że warunki fizjograficzne, a także gęstość zalesienia terenów na obszarze naszej wsi nie była bardzo intensywna właśnie w pobliżu Rybarzowic. Tu były w miarę dobre warunki dla powstawania siedlisk osadników. W jakimś więc stopniu numeracja domów może być uznana za swoistą kronikę zaludniania wsi. Najniższe numery noszą budynki położone bezpośrednio przy granicy z Rybarzowicami, a im bliżej centrum wsi tym numery są (były) wyższe. Pośrednim potwierdzeniem dla tego spostrzeżenia jest gęstość zabudowy domami mieszkalnymi na  terenach położonych w sektorze wsi, które i dawniej i obecnie ograniczane są drogami do Bielska i do Żywca ( Łodygowic). Zlokalizowanie domów spisanych w Konskrypcji i ukazani e tej lokalizacji na obecnym układzie ulic wyraźnie zdaje się wskazywać na postępowanie procesu osadnictwa od wschodu wsi ku jej zachodowi.
Całe rozważanie numeracji domów ma, mimo wszystko, charakter czysto teoretyczny. Samym mieszkańcom opatrzenie domów numerami kolejnymi w niczym nie pomagało, ani nie szkodziło. Oni posługiwali się swoimi określeniami, które danego mieszkańca bezbłędnie lokowały w konkretnym fragmencie wsi. Służyły temu wspominane w „Historii Buczkowic” miana i łobliki. Numeracja służyła głównie celom podatkowym, administracyjnym władz austriackich, galicyjskich. Trzeba również stwierdzić, że trzon najstarszych w Buczkowicach i ponumerowanych domów zachował się do czasów współczesnych, choć same budynki całkowicie nie przypominają swych poprzedników, których zmiótł czas. Należy też uwzględnić fakt, że szereg numerów starych domów, które zniszczył czas lub pożar, zostało przeniesione na domy nowo powstałe. Warto jednak spojrzeć na bliskie tamtej odległej rzeczywistości rozmieszczenie domów w Buczkowicach, ujętych w wykazie, sporządzonym w styczniu 1789 r.

Dom Tarnawów przy dzisiejszej ul. Wójtowej

Dom Tarnawów przy dzisiejszej ul. Wójtowej

Źródła utrzymania właścicieli domów
Pamiętając, jakiemu celowi służyć miał wykaz domów, a celem tym było ustalenie, który z domów ma zostać obłożony podatkiem domowym, a który ma być od niego uwolniony z zainteresowaniem spoglądamy na dalsze zapisy konskrypcji. I znajdujemy tam nazwiska zarębników, chałupników i zagrodników oraz rzemieślników, którzy posiadają domy na wyłączną własność, a także tych, którzy, jak można wnosić z zapisów, zamieszkują wspólnie w jednej chacie. Wykaz obejmuje 69 pozycji, w których wymienione są 83 nazwiska i imiona zajmujących je głównych domowników. Najczęściej są to nazwiska i imiona współużytkowników zarębków, a sporadycznie członków rodziny właściciela domu, który zajmuje się np. rzemiosłem.
Główną grupę posiadaczy domów stanowią zarębnicy, których głównym źródłem utrzymania są pożytki z zajmowania się przede wszystkim uprawą gruntów. Grupa ta obejmuje 48 pozycji spisu. Czterech gospodarzy z tej grupy poza zajmowaniem się gruntem wskazało na zajęcia dodatkowe, którymi się trudnili. Zajęciami tymi było, np. prowadzenie młyna lub tkactwo. Część zarębników, których nie wyodrębniamy do oddzielnej kategorii zajmowało się dorywczo furmanieniem, czyli pracą z zaprzęgiem konnym(?) wołami (?) poza swoim gospodarstwem. Mieszczą się oni we wspomnianej grupie 48 zarębników. W spisie widnieje tylko jeden zagrodnik (Wojciech Jancza), który był typowym zagrodnikiem Nie był związany z prowadzeniem tzw. zagrody karczmarskiej, lub młynarskiej. Ten zagrodnik gospodarował na niewielkiej powierzchni gruntu, ale też najmował się do pomocy większym gospodarzom na tzw. „wyrobek”.
Stosunkowo liczną grupę posiadaczy domów stanowią chałupnicy, którzy nie posiadają gruntów, a podstawą ich utrzymania był wspominany już „wyrobek”, dzięki któremu pozyskiwali środki do życia. Chałupników zapisano w wykazie 10. Ośmiu z nich czerpało środki na utrzymanie dzięki „wyrobkowi”, zaś dwóch (Szymon Szkaradnik i Wincenty Boboski (Bobowski?), jak zapisano, „z jałmużny żyją”. Jeden z chałupników, Wojciech Kruczek (Nr domu 53) użytkował polanę. Brak jest bliższych informacji czy służyła mu ona np. do wypasu własnego stadka zwierząt gospodarskich czy uprawy roślin. W czasie spisu zapisane zostało przy jego nazwisku: ”Z Wyrobku więcej, niż z Polany ma wyżywienia”. Jest interesujące, że w czasie sporządzania Metryki aż dziewięciu chałupników miało swe domy w górnej części wsi (bliżej Szczyrku położonej) i to w niwie Zagroda i Kępa. W niwie Zawodniej chałupnicy nie występowali.
Interesujące są zapisy odnoszące się do właścicieli domów, tak zarębników, jak nieposiadających gospodarstw, które mówią o zajmowaniu się tkactwem. W tym miejscu myśl nasza powraca do spisu gospodarstw sporządzonego przez ks. Kąpkowicza na przełomie roku 1629/1630, w którym to spisie wśród zobowiązanych do wnoszenia daniny na rzecz plebana łodygowickiego był kowal. To rzemiosło cieszyło się w Buczkowicach dużym wzięciem w XIX i XX wieku. A z wykazu domów z 1789 r. wynika, że o żadnym kowalu we wsi nie ma wzmianki. Być może kuźnie istniały, ale nie były związane z domami mieszkalnymi, które były w centrum zainteresowania sporządzających spisy katastralne pod koniec XVIII wieku. Pojawienie się natomiast we wsi liczącej ok. 500 mieszkańców czterech tkaczy wskazywałoby na skalę uprawy lnu, o której nigdzie w Metryce się nie wspomina (choć to zrozumiałe, wziąwszy pod uwagę metodę szacowania skali pożytków z gruntów), a także na wykorzystywanie owczej wełny, pozyskiwanej przez właścicieli stad, którzy oprócz prowadzenia gospodarstw rolnych trudnili się tradycyjnie pasterstwem, tak silnie zakorzenionym na całej Żywiecczyźnie, w tym w Szczyrku i Łodygowicach[7]. Pojawienie się tych rzemieślników może też świadczyć o nowym zwyczaju korzystania z sukien tkanych, a nie opartych na tzw. suknie wałaskim, wytwarzanym w oparciu o folusze (walkownie). To wysoce prawdopodobna hipoteza, która może dowodzić zachodzących zmian kulturowych w dziedzinie ubioru, polegających na zastępowaniu tradycyjnych męskich ubiorów wałaskich tkaninami poprzedzającymi czasy współczesne. Ilość rzemieślników o tej specjalności świadczyć też może, iż świadczyli oni usługi na rzecz mieszkańców innych miejscowości. Wszak obsłużenie około 500 mieszkańców naszej wsi nie pozwalałoby funkcjonować aż czterem zakładom tkackim. Ze względu na tę nowość w dziedzinie rzemiosła, jaka została zapisana w wykazie domów, nazwiska tkaczy wymienimy, bo, być może, są to pionierzy tkactwa w naszej wsi.

Owi tkacze to:        |
Jerzy Fizek (nr domu 56)
Maciej Rusin ( nr domu 62), również zarębnik
Syn Sebastiana Maczka ( nr domu 61)
Wojciech Sternal (nr domu 59), również zarębnik

Należy się jeszcze odnieść do jednego zapisu, który widnieje w pozycji 21 i odnosi się do buczkowickiego karczmarza Kazimierza Kubicy, prowadzącego karczmę pod numerem 21. To zarębek dość rozległy, a lokalizacja karczmy nie budzi nawet dziś wątpliwości. To, jak wcześniej wspominano, bezpośrednie sąsiedztwo dzisiejszej siedziby Gminnego Ośrodka Kultury. W części wykazu noszącej tytuł „Przełożenie przyczyn dla których podatkowaniem, albo przeciwnie uwolnienia od podatku żądano” przy karczmarzu wpisano : „Właściciel gruntu ma niewiele to iest własnego morg 1 Sąz. 25/5/85Szynkiem zatrudnia się trunków Dworskich”.
Ta informacja jednoznacznie wskazuje, że karczmarz buczkowicki nie miał prawa tzw. propinacji, a więc prawa wytwarzania trunków we własnym zakresie i ich sprzedaży, ale musiał prowadzić sprzedaż trunków wytworzonych w pańskim- dworskim browarze lub gorzelni. Taka była zasada prowadzenia karczmy, która z reguły była własnością dworu. Na koniec trzeba dodać, że w przytaczanej wyżej kolumnie wykazu ”Przełożenie przyczyn…” wpisywane były informacje ważne dla ustalenia czy dany budynek będzie podlegać podatkowi domowemu[8], czy też zachodzą przesłanki zwolnienia od tego podatku. Należy więc wziąć pod uwagę fakt, że posiadacz domu nie był zainteresowany składaniem oświadczeń mogących spowodować po jego stronie powstanie obowiązku w dziedzinie podatku domowego. Ponieważ domy zajęte przez osoby trudniące się i utrzymujące się głównie z rolnictwa zwolnione były od tego podatku, składający oświadczenie właściciele kładli nacisk właśnie na zatrudnienie w gospodarstwie, na „utrzymywanie się z gruntu”. Trzeba też dodać, że oświadczenia pokazywały rzeczywistość taką, jaka ona była. Efektem spisu buczkowickiego było wskazanie na trzy domy, które takiemu podatkowi podlegały.
Były to budynki należące do :
Pawła Huczka ( nr 15) młynarza i zarębnika
Kazimierza Kubicy ( nr 21) karczmarz
Jerzego Fizka ( nr 56) tkacza

Z tego wynika, że podatek domowy z Buczkowic nie przyniósł skarbowi Galicji godnych uwagi dochodów. Choć Buczkowice nie nosiły dumnego miana wsi młynarskiej, jak to miało miejsce w odniesieniu do Rybarzowic, to jednak Metryka Józefińska dostarcza dowodów na istnienie w czasie jej sporządzania dwóch młynów. To stwierdzenie wynika wprost z konskrypcji domów. Pod pozycją nr 15 widnieje taki oto zapis:„Paweł Huczek ½ Zarębnik, wraz Młynarz[9]”. Jednocześnie znajdujemy tam odesłanie do pozycji 460 i 465 spisu gruntów użytkowanych przez gospodarzy, a więc zawierającego specyfikację wszystkich parcel użytkowanych przez konkretnego zarębnika, a także terenów, które określane są jako nieużyteczne z punktu widzenia produkcji rolnej. Idąc zatem za tym wskazaniem sięgamy do Niwy Zagroda i Kępa, (bo w tej niwie występują wskazane pozycje) i odnajdujemy takie oto zapisy: pod poz. 460 „Dom Pawła Huczka Nro 15”[10]. Pod pozycją zaś 465 widnieje zapis „Młynica”. Równie interesujące są zapisy pod pozycjami 462 i 464 z tej niwy. Pod pierwszą z tych pozycji zapisano „Przykopa Młynówka”, a pod drugą „Stawisko nieużyteczne”. Wszystkie z tych wpisów mają znaczenie dla młyna, którym zajmował się Paweł Huczek. Należy jeszcze dodać, że budynek nr 15 do dziś noszący ten numer znajduje się przy dzisiejszej ulicy Legionów. Jakie z tych ustaleń wynikają nauki? Bardzo interesujące dla każdego, którego interesuje historią Buczkowic.
Po pierwsze, nie ulega wątpliwości, że Paweł Huczek oprócz prowadzenia prawie 28-ośmio morgowego gospodarstwa na własnej części zarębku Huczków zajmował się również młynarstwem.
Po drugie, jego młyn korzystał z energii wodnej tkwiącej w młynówce. Woda była spiętrzana w zbiorniku dzięki wymienionemu w spisie stawisku[11], pod którym należy rozumieć nie tylko odpowiednią śluzę służącą regulowaniu spływu wody ze zbiornika na młynówce, ale zespół budowli w skład których wchodził jaz i wspominana śluza.
Po trzecie, oczywiste jest, że młyn Huczka był młynem wodnym, ale takim, w którym przemiał nie odbywał się przy pomocy walców czy kul, ale dzięki zastosowaniu zdecydowanie większych kamieni przypominających żarna. Kamienie te wprowadzane dzięki wodzie w ruch obrotowy (podobnie jak żarna) mieliły ziarno. Taki typ młyna wynika bezpośrednio z zapisów Metryki Józefińskiej, w której użyte zostało określenie „młynica” (właściwie młynek, młyniec)[12]
Po czwarte, należałoby podjąć próbę zlokalizowania tego małego młyna. Trzeba przy tym wziąć pod uwagę inne znajdujące się w Metryce zapisy, a także wspominany na wstępie tego opracowania „Wykaz powinności poddanych Buczkowic i Rybarzowic” z roku 1771. Ten ostatni dokument wskazuje na buczkowickiego młynarza Macieja Sternala. Jego młyn, jak ustalono po wielu dociekaniach, został zlokalizowany przy młynówce przy obecnej ulicy Młyńskiej, w obrębie zarębka Migdałów. Można z całą pewnością stwierdzić, że w czasie sporządzania Metryki Józefińskiej, a więc w latach 1785-1789 ten młyn już nie działał. Wynika to z wpisu do Metryki, zamieszczonego pod poz. 39 spisu gruntów, które są użytkowane przez Piotra Kubicę Nro12, gdzie wymieniana jest (jako nieużyteczna z rolniczego punktu widzenia) „Przykopa na Piłe idąca”. Nie ma wątpliwości, że chodzi tu o przykopę prowadzącą do tartaku. „Piła” bowiem, to wedle lokalnego naszego określenia tartak.
Można domniemywać, iż zaniechanie działalności młyna mogło sprzyjać uruchomieniu tartaku w miejscu przygotowanym dla wykorzystania energii młynówki. To jednak tylko hipoteza, może nawet zbyt daleko idąca. Nie ulega jednak wątpliwości, że młyn uruchomiony przez Pawła Huczka wypełnił lukę powstałą po likwidacji młyna wcześniej działającego. W tej sytuacji wskazanie lokalizacji młyna Huczkowego nie stwarza większych trudności. Miejscem tym był grunt położony na południe od zabudowań młynarza. By to było możliwe, musimy jednak uwzględnić to, że trasa koryta młynówki w tym rejonie była inna od oglądanej dzisiaj. I ten problem zdaje się być wyjaśniony, Wszak wcześniej, w „Historii Buczkowic” opisane zostało to rozwiązanie, którego ślady widoczne były jeszcze w latach pięćdziesiątych-sześćdziesiątych XX wieku. Polegało ono na poprowadzeniu koryta młynówki bezpośrednio w kierunku zabudowań niemal równolegle do dzisiejszej ulicy Legionów tak, by stworzyć warunki dla powstania stawiska i młyna. Z tego rozwiązania z biegiem czasu korzystały inne firmy, które w tym miejscu podejmowały działalność gospodarczą w okresie rewolucji przemysłowej, która miała swoją buczkowicka odsłonę[13].
Nie można przemilczeć w tym miejscu sprawy młyna Macieja Sternala, wymienionego w dokumencie z 1771 r., mówiącym o rodzajach i rozmiarze świadczeń poddanych na rzecz dworu, dokumencie wcześniej opisanym. Metryka Józefińska nie wspomina o istnieniu tego młyna. Musi to oznaczać, ze tego rodzaju działalność musiała zostać zaniechana. A przypomnieć trzeba, że młyn, o którym mowa istniał przy dzisiejszej ulicy Młyńskiej. Nie znamy dziś czasu, w którym młyn przestał istnieć. Można jednak założyć, że istniał jeszcze przed rozpoczęciem sporu mieszkańców Rybarzowic i Buczkowic z wójtem Dadakiem na czele, z posiadaczem folwarku rybarzowickiego i jego zarządcą. Nie mając obecnie możliwości ustalenia konkretnego czasu, w którym młyn Macieja Sternala przestał działać poprzestaniemy jedynie na stwierdzeniu, że taki fakt mógł mieć miejsce po roku 1772, ale przed rokiem 1785 r., w którym zostały rozpoczęte prace nad katastrem wsi Buczkowice. Rozmiary działalności tego młyna nie były zapewne znaczące, skoro jego likwidacja nie pozostawiła wyraźnych śladów w lokalnej tradycji. Nie można też wykluczyć, że ów młyn mógł być oparty na takiej samej zasadzie działania, jak młyn Pawła Huczka. Może, gdyby istniał w czasie sporządzania katastru, też byłby nazwany młynicą. Może.
Teraz pora przejść do drugiego młyna, którego istnienie zostało zapisane w Metryce Józefińskiej. Jedna wzmianka o jego istnieniu wynika z Konskrypcji domów, w której w pozycji 6o widnieje zapis: ”Jan Dobieia ¼ Zarębnik Młynarz”. Druga wskazówka dotycząca tego młyna zapisana została w poz. 212 ewidencji gruntów położonych na Niwie Zawodniej. Tu z kolei została opisana „Zagroda Młynarska od Błażeja Gluzy Jana y Jakoba Dobiejow posiadana”[14] a w niej Młyn Buczkowski Nro 69, zaś pod poz. 214 „Przykopa y Droga do Młyna”. Jest więc jasne, że młyn ten był młynem wodnym, a skala jego działalności była większa od wcześniej wspominanego młyna- młyńca Pawła Huczka. Te zapisy przesądzają też, czyją własnością był ten młyn. Pośród zdawkowych zapisów pojawiających się sporadycznie w publikacjach, znaleźć można wzmiankę mówiącą o tym, jakoby młyn, o którym mówimy, był własnością Błażeja Gluzy. Jak się okazuje, informacja ta nie jest ścisła. Rzeczywistym właścicielem młyna był Jan Dobieia (Dobija), który był również użytkownikiem części zarębka, na którym widnieli Błażej i Jakob (Jakób) Dobieia (Dobija). Jeżeli można mówić o Błażeju Gluzie w kontekście młyna, to zapewne tylko w początkowym czasie tej działalności, kiedy mowa była o zagrodzie młynarskiej jako wspólnie prowadzonej przez wymienionych zarębników. Ostatecznie jednak to Jan Dobija widnieje jako ten, który prowadzenie młyna miał faktycznie przypisane.
Lokalizacja tego młyna rodzi szereg niedomówień i wątpliwości. Wiele, co dotychczas napisano o młynach w górnej części wsi jest, w dużym stopniu wynikiem podejmowanych prób przybliżenia tej lokalizacji aniżeli potwierdzania faktów. W liczbie tych przybliżających muszę również i siebie umieścić. Na usprawiedliwienie wszystkich, którzy takie próby podejmowali warto dodać, że poszukiwali młyna Marianny Dobija (nazywanej również Dobijanką). To nazwisko w Buczkowicach nie było nad miarę popularne. Nie bardzo można było przeprowadzić poszukiwań, nie mając pojęcia o tym, że Marianna mogła być córką działającego przed nią młynarza Dobii. (Tylko niezamężna córka Dobii może być nazwana Dobijanką). Teraz, gdy już wiadomo, że niemal u końca wieku XVIII Jan Dobija posiadający dom Nro  60 w Buczkowicach młyn prowadził, można usiłować ustalić miejsce, w którym on (młyn) się znajdował. Sądząc po lokalizacji zarębka, w którym mieściła się zagroda młynarska (pomiędzy zarębkami Janczów i Dadaków) można postawić tezę, że młyn ten mieścił się przy dzisiejszej ulicy Grunwaldzkiej, nad młynówką (gdzie później działała również piekarnia Jana Urbańczyka) Wydaje się też uprawnione stwierdzenie, że młyn Marianny Dobijanki był tym samym, który w późniejszych latach znalazł się w rękach Anny i Stanisława Migdałów. Gdy więc wymienialiśmy młyn Dobijanki i młyn Anny Migdał najprawdopodobniej mówiliśmy o tym samym młynie, nie uwzględniając faktu, że mógł on zmieniać właściciela. Na dodatek, Migdałowie występują jako właściciele młyna w czasie zdecydowanie późniejszym od tego, w jakim był nim Jan Dobija czy jego córka.
Jeśli tak wyglądałaby rzeczywistość, a to jest wysoce prawdopodobne, to musielibyśmy zrewidować wcześniejsze poglądy na temat ilości młynów we wsi.
Dążący do prawdy poszukiwacz wydarzeń historycznych nie będzie miał z tym kłopotów, bo ma świadomość chwiejności danych, w tej sprawie.

Gospodarstwa

Strony Metryki

 d1d2

d3

d4

d6

d7

d8

[1] Konskrypcja ( od łac. conscriptio) napisanie, wykaz, napisanie razem. Konskrypcja zatem to wykaz.

[2] Huczek.L.: Dzieje… str.14
[3] Łodygowice liczyły w tym czasie 373 mieszkańców, co przy statystycznej ilości 9 osób na jedną chatę daje wynik równy 41 domostwom. W Wilkowicach przy 318 mieszkańcach domów mogłoby istnieć 35, w Rybarzowicach 28.
[4] Liczba ta jest absolutnie szacunkowa. Jeśli ja jednak oceniać z punktu widzenia ilości zarębników wyodrębnionych na obszarze wsi, a tych było 19, jak zapisał ks. Kąpkowicz, to wydaje się być wyższa od rzeczywiście istniejących domów. W tej sytuacji byłoby bliższe prawdy posługiwanie się liczbą bliższą 20 Takie postawienie sprawy zdaje się znaleźć potwierdzenie w rejestrze tzw. podymnego z roku 1673 sporządzonego dla powiatu śląskiego, a w którym ujęte zostały dane z państwa łodygowickiego. W tym wykazie Buczkowice widnieją z 22 domami. Inne ważniejsze miejscowości państwa łodygowickiego wykazują ilości następujące: Łodygowice 33, Rybarzowice 28, Wilkowice 34, Szczyrk 20. Dane te wskazują na wyższe od wskazanego wcześniej statystycznego zagęszczenia domostw w Buczkowicach. Por. Monografię Gminy Wilkowice, str.142
[5] W dokumentach z roku 1785 wpisano wprawdzie  50 chat na Niwie Zagrody i Kępa oraz 14 budynków na Niwie Zawodniej jednak w pierwszym przypadku trzy domy zostały ujęte przy nazwiskach różnych użytkowników, w drugim wystąpiły dwa takie przypadki. W zbiorczym zestawieniu domów ujętych w katastrze pominięty został budynek nr 68 ( Jan Tarnawa)
[6] Taką liczbę wymienia kronikarz budowy kościoła. Por. Historia Buczkowic autorstwa  J. Steca, str.95      (przypis 157)
[7] Por. Huczek. L.: Pasterstwo w naszych Beskidach, Kal. Besk. Z 1965 r. str.,69-72, także Stec. J.: „Historia Buczkowic…” str.52 i dalsze
[8]  Podatek domowy można porównać do występującego również obecnie podatku od nieruchomości w tej jego części, która odnosi się do opodatkowania samych domów mieszkalnych i użytkowych. Obecnie, podobnie, jak w czasach sporządzania Metryki Józefińskiej budynki mieszkalne związane z gospodarstwami rolnymi korzystają ze zwolnienia  od podatku od nieruchomości.
[9] Zapis ten oznacza, że Paweł Huczek gospodaruje na ½ zarębka i jest młynarzem. Słowo „wraz” użyte jest w znaczeniu „oraz , i”, „także”.
[10] Budynek Nr 15 znajdował i znajduje się przy dzisiejszej ulicy Legionów.
[11] Sporządzający Metrykę zapewne rozumiał stawisko jako rodzaj zbiornika wodnego, służącego młynowi –zbiornika, który był częścią młynówki prowadzącej wodę. Autor zapisu wyraźnie rozgranicza pojęcie młynówki od stawiska, które równie dobrze mogło być nazwane stawem, zbiornikiem.
[12]  Młynica to zniekształcone określenie małego młyna wodnego, młynka. O zasadzie działania omawianego młynka  można wnioskować z kolejnych określeń zawartych w Słowniku Języka polskiego PWN 1988, str.194, gdzie eksponowany jest ruch wirowy elementów służących mieleniu
[13] Zob.Stec. J. : Historia Buczkowic. Szkice… str. 212 i sąsiednie.
[14]  Zapis należy odczytywać jako zagrodę wspólną Błażeja Gluzy Jana i Jakóba Dobijów