Metryka Józefińska Buczkowic odc. 10.

Potoki w Metryce Józefińskiej

Już opis czy uzasadnienie nazwy Zylcy, Żylcze, Zelcy skłania do tego, by przyjrzeć się temu, jak rośnie wielkość rzeki wzbogacanej wodami potoków, które łączą się z nią tworząc bogaty rysunek jakby krwioobiegu. Do Żylicy na całym jej szlaku wpada wiele potoków, które swój początek biorą na stokach Skalitego, Magury, a czasem nie na stokach, ale, jakby powiedział Komoniecki, w wykapach położonych na nasyconych wodą zagłębieniach, na porośniętych łozą lub innymi krzakami łąkach, które były nazwane snozą, albo młakami. To wielkie bogactwo potoków przecinających buczkowicką dziedzinę ukazuje Metryka Józefińska. W każdej Niwie znajdujemy zapisy, wskazujące na położenie gruntów w poszczególnych zarębkach, odnoszone do nazwanych potoków. Znacznej ilości tych nazw dziś już nie spotykamy nie tylko w oficjalnych dokumentach, ale także w obiegu. Mowa jest oczywiście o potokach znaczniejszych, bo tak jak dawniej, tak i dziś małe strumyki nazywane były potoczkami, którym nie nadawano żadnych nazw.
Przegląd napotykanych w Metryce nazwanych potoków rozpoczniemy od niwy Zawodniej.
Pierwszym wymienionym z nazwy potokiem na tej niwie jest Potok Skalisty przepływający w granicach zarębka Jakuba Kruczka, Jakuba Maczka i Szymona Kozła. Nazwiska zarębników są w tej sprawie ważne, ponieważ pozwalają zlokalizować ów potok. Wskazówką szczególną jest tu nazwisko Szymona Kozła, którego następca darował jedną z posiadanych parcel pod budowę buczkowickiego kościoła. Owym następcą był Jakub Kozieł, który w styczniu 1900 r. „…z całą gotowością do proźby [o odstąpienie parceli pod kościół]…się przychylił i darował parcel od drogi aż do granicy Przybyły na południu”[1]. To oznacza, że zapisany w Metryce Józefińskiej Potok Skalisty, przy którym znajdowało się pastwisko[2] ,to potok, który dziś niezbyt fortunnie nazywany jest potokiem cmentarnym z racji bliskości cmentarza.
Nazwa Skalisty zawiera wszystkie podstawowe i trafne dane o tym potoku. Początek swój bierze on bowiem na północnym stoku Skalitego, w wododajnym terenie, położonym nieopodal dzisiejszych zbiorników wodnych na końcu ulicy Zielnej. Gdy zbiorników jeszcze w tym rejonie nie było, miejsce to nazywane było „na Krzywej”. Ta zas nazwa wywodziła się od sosny, która miała rzeczywiście wykrzywiony i skręcony pień.  Kolejnym wpisem w Metryce Potok Skalisty ukazuje się w zarębku Maczków (część Andrzeja Maczka Nro 67) pod poz. 61. Wpis tam zamieszczony brzmi: „Pastwisko Potok Skalisty Olszyny”. Trzeba więc powtórzyć, że obecnie funkcjonująca nazwa „potok cmentarny”, który pełni funkcję rowu melioracyjnego, jest najmniej historycznie uzasadnioną. Nieodparcie nasuwa się myśl, by temu potokowi, który przepływa przez niemal całą naszą wieś i jest dopływem Żylicy, przywrócić historyczną nazwę, którą nosił w roku 1785 – czyli   Potok Skalisty. I prawdziwie i pięknie i dostojnie. Tyle , że obecnie takie cechy nie budzą respektu.
Kolejnym potokiem wymienionym w Metryce Józefińskiej jest Zimny Potok. Swoją nazwę zawdzięczał zapewne dwóm źródłom, które noszą dziś nazwę Zimnik. Być może w końcu XVIII wieku też nią określano te źródła. Choć obecnie pojawiają się dwie wersje, które źródło jest naprawdę Zimnikiem, a które nim nie jest, wskazać należy oba. Pierwsze wybija i zapewne wybijało przed wiekami na stokach Skalitego. Obecnie miejsce to nazywane jest polaną Pod Filipką. Drugie bije również na Skalitem, tuż przy leśnej drodze, prowadzącej w kierunku Godziszki. Jest oddalone od pierwszego o około 250-300 m na południowy wschód. Z nich wypływają strumienie, nazywane w Metryce Zimnym Potokiem. Zapisy w Metryce zamieszczone definiujące jego nazwę znajdujemy m.in. w pozycjach 161, w której widnieje wpis „Orne Pole w Zimnym Potoku”, a także w poz. 162, gdzie zapis brzmi: ”Pastwisko Potok Zimny”. Obie pozycje odnoszą się do części zarębka Tarnawów, a ściślej tej jego części, która znajdowała się w posiadaniu Tomasza Tarnawy ( Nro  65). Zapewne też tego potoku dotyczy zapis spod pozycji 163 Metryki, gdzie mowa jest o „Ornym polu wedle Potoka”. Dodajmy, że Potok Zimny był i jest dopływem Potoku Skalistego.
Potok Czarny widnieje w Metryce Józefińskiej pod pozycjami: 90 z wpisem: ”Orne pole aż ku Czarnemu”, poz. 91 z wpisem „Łąka Potok Czarny”, 92 z wpisem : „Orne Pole nad Potokiem”. Lokalizacja tego w zarębku Gluzów, a ściślej Sebastiana Gluzy Nro  49 przemawia za tym, że potok Czarny to potok płynący spod Godziszki w rejonie dzisiejszej ulicy Pod Akacjami, a potem niemal równolegle do potoku Skalistego w stronę granicy z Rybarzowicami. Po swojej prawej stronie pozostawia cerhlę.
Potok Jodłowy, który widnieje w Metryce Józefińskiej w zarębku Kaniów (część Jakoba Kani Nro  64) pod pozycją 95 z wpisem: „Pastwisko Potok Jodłowy” jest tym, którego nazwa nie dotrwała do naszych czasów. W czasach nam współczesnych nie pojawia się żadna z nazw, które wymieniane są w Metryce. Nie ma więc ani potoku Czarnego, ani potoku Jodłowego. A przecież musiały one nosić takie nazwy pod koniec XVIII wieku. Na odmianę, dziś dość powszechnie jeden z potoków płynących w tym rejonie nazywa się potokiem Kaniowym. Czy te trzy nazwy mają coś wspólnego? Po przeanalizowaniu trasy dzisiejszego potoku Kaniowego twierdzę, że potok ten, to współczesna nazwa tego samego potoku, który na różnych swych odcinkach płynąc w granicach kolejnych zarębków określany był różnymi nazwami. Potok wypływa z okolic szczytu godziszczańskiej Górki, gdzie rósł las jodłowy nazywany w Buczkowicach jedlicznikiem. Dlatego użytkownicy zarębków (jak np. Tarnawowie) potok ów nazwali potokiem Jodłowym. Im dalej w stronę środka wsi, potok przepływał przez grunty zarębka Kaniów, którzy w tamtym czasie nie określali go swoim nazwiskiem, a nawet go nie wymieniali, jako teren nieużyteczny rolniczo. Dalej potok kierował się ku północno wschodniej stronie i wpływał w rozległy pas olszyny, która tworzyła nad nim nieprzenikniony dla promieni słonecznych parasol – kopułę. Dowodem na istnienie dość pokaźnego pasa takich drzew są zapisy, które znajdujemy w Metryce na niwie Zawodniej. Dlatego na tym odcinku (m.in. w zarębku Gluzów) nosił nazwę potoku Czarnego, (identyczną jak w Rybarzowicach, który w podobnym terenie płynie od Godziszki ku Żylicy).
Spostrzeżeniem, którego niepodobna w tym miejscu nie wypowiedzieć jest takie, iż w czasie sporządzania Metryki Józefińskiej nie obowiązywały ujednolicone nazwy dla ważnych obiektów terenowych. Dlatego mamy w Metryce do czynienia z tak wielu określeniami m.in. tych samych potoków, którym nazwy wedle własnej wyobraźni nadawali użytkownicy zarębków. Trzeba przyznać, że były to nazwy ciekawe, oryginalne, a także oddające cechy charakterystyczne potoków. W czasach dzisiejszych nie przywiązuje się wagi do historycznych nazw. Dlatego mamy potok cmentarny zamiast Skalistego, Kaniowy zamiast Jodłowego lub Czarnego, ciek wodny (bez nazwy) zamiast Potoku Zimnego. A co na niwie Zagroda i Kępa?
Potoki na niwie Zagroda i Kępa wedle Metryki
Z nazwami potoków na gruntach tej niwy panowało od wieków wielkie zamieszanie, które trwa do dziś. Rozpoczniemy przegląd tej historii od tego, co napisał Andrzej Komoniecki w Dziejopisie żywieckim. Żywiecki wójt w chwili przekazywania swego dzieła żywczanom, a było to w roku 1704 w opisie granic państwa łodygowickiego i charakteryzujących go gór, i rzek napisał takie słowa: „Potym jest góra wielka Magóra zwana od zachodu słońca od granic śląskich, pod która niegdy był zwierzyniec pański, a teraz jest wioska obsadzona od Jego Mości pana Jerzego Warszyckiego, kasztelana łęczyckiego roku 1712, którą zowią Meszna od rzeczki nazwanej (…) i wieś Buczkowice od buczków niegdy rośnięcych nazwane. A z tej góry z Dziadowskiego Potoku rzeka Meszna wypada, która płynie na młyn wilkowski, także potoki niedaleko: Łęgowiec, potym Leskowiec i Głęboki [podkr.J.S.] z tej góry wychodzą i przez wieś Buczkowice bieżąc w jedno schodzą się, aż do Żylcze padają”.
Pomijając nieścisłości jakie z tego opisu wynikają, a odnoszące się do miejsca ujścia tych potoków [3] odnotujmy nazwy potoków, które pod koniec XVII wieku wymienia Komoniecki. Są to: Łęgowiec, Leskowiec i Głęboki. Od czasu przekazania Dziejopisu żywczanom (1704) do czasu sporządzania Metryki Józefińskiej( 1785) upłynęło więc niemal 80 lat. Jest to okres niezbyt długi jeśli wziąć pod uwagę nazwy topograficzne. Te stosunkowo najtrwalej zapisują się w pamięci, jeśli są w użyciu. Wydawałoby się więc, że nazwy potoków do takiej grupy powinny należeć. Okazało się jednak, że w Buczkowicach tak nie było. Dla umiejscowienia potoków, tak jak to uczynił Komoniecki, skorzystamy z jego metody. Wymieniając ich nazwy przesuwał się od strony Mesznej w stronę południa, ku Żylicy.
Zatem pierwszym potokiem, który wymienił był Łęgowiec, drugim z kolei był Leskowiec, a najbliżej dzisiejszego centrum, wsi płynął potok Głęboki.
A z jakim stanem stykamy się w Metryce Józefińskiej? A no takim, jakbyśmy się znajdowali w zupełnie innej wsi, w zupełnie innym miejscu. Przesuwając się w podobny sposób, jak to opisał Komoniecki napotykamy trzy różne nazwy tego samego potoku. Potok ten to według Komonieckiego Łęgowiec, zaś według zapisów w Metryce Leskowiec albo Wilgowiec. Co jest charakterystyczne, to fakt że potok ów nie ma jednej nazwy. Przypomnijmy, że Metryka w swej podstawowej formie opiera się na oświadczeniach, zeznaniach użytkowników gruntów, którzy określali rodzaj gruntów i ich położenie według nazw, którymi się sami posługiwali. Spisujący grunty, jak widać, nie starał się weryfikować tych nazw. Stąd zapewne wielość nazw tego samego obiektu topograficznego. Trzeba też zauważyć, że na dolnym odcinku biegu tego potoku, a przez dolny bieg rozumiemy ten jego fragment, który obejmuje sektor wsi od dzisiejszej drogi wojewódzkiej w kierunku Rybarzowic, nazwa Leskowiec używana jest w zarębkach od Cadrów począwszy, a na Kubicach kończąc. To, odnosząc ten stan do dzisiejszej sytuacji, teren od dawnej fabryki mebli giętych A Wecha w stronę drogi do Bielska. Od zarębka Cadrów zaś w stronę Rybarzowic nazwa Leskowiec dla tego potoku ustępuje miejsca określeniu Wilgowiec. To jednak nie koniec komplikacji. Bo w ten zamęt nazewniczy wmontowana jest jeszcze jedna nazwa, a mianowicie potok Kępny, który u jednych gospodarzy jest potokiem Kępnym, a u innych wspominanym wcześniej Leskowcem.
Zapewne ten stan wynika stąd, że część gospodarzy nie wskazała w swoich zeznaniach terenów związanych z potokiem Leskowiec jako terenów tzw. nieużytecznych z punktu widzenia osiągania rolniczych pożytków. By ten problem do końca rozjaśnić, a także by co najmniej w przybliżeniu określić miejsce, w którym swój początek bierze ów Łęgowiec – Leskowiec – Wilgowiec najlepiej przejść całą trasę, którą pokonuje potok.
Stało się to 23. grudnia 2015 r. Nie ma po tej wizji wątpliwości, że potok określany przez użytkowników rożnych zarębków wymienionymi nazwami to ten sam potok.
Wart podkreślenia, jest fakt, że w żadnym miejscu Metryki Józefińskiej nie pojawiła się nazwa Łęgowiec używana przez Komonieckiego. Z punktu widzenia lokalizacji jego koryta względem występujących w katastrze innych charakterystycznych miejsc, które stały się punktami odniesienia dla określania gruntów najbardziej stosowna nazwa dla tego potoku byłaby nazwa Leskowiec. W wielu miejscach Metryki nazwa Leskowiec występuje jako określenia terenów położonych właśnie w bezpośrednim sąsiedztwie tego potoku. Takim mianem określano zarośla leszczyny. Pozostałością tamtej lokalnej nazwy było używanie jeszcze w nieodległym od dzisiejszego czasie określenia gwarowego „do lysco”, „do lyskowca”. Pozostałością zaś używanej przez Komonieckiego nazwy Łęgowiec, będącego, jak można domniemywać, pochodną przepływania przez tereny łąk- łęgów jest używana do dziś nazwa Lęgowiec.
Ta z kolei nazwa łączona była i jest z lęgiem ptactwa, które ze względu na mnóstwo zarośli miało tu swe siedliska. Być może nazwa pochodząca od Komonieckiego nie przyjęła się w używanej przez niego wersji, bowiem pojęcie „łęg” nie było bliskie lokalnej społeczności. W gruncie rzeczy jednak, wszystkie te nazwy mają z sobą wiele wspólnego. Cechą wspólną charakteryzującą nazwy odnoszące się do tego potoku jest to, że otaczają go podmokłe tereny, pokryte zaroślami. Nazwy Leskowiec i Łęgowiec scharakteryzowane zostały wcześniej. Natomiast nazwa Wilgowiec, która występuje w zarębkach Wronów, Ryczków, Migdałów i bezspornie odnosi się do tego potoku, też ma związek z terenami podmokłymi, po których płynie. Jedno wszak wydaje się być pewne, a mianowicie to, że żadna z trzech wymienionych nazw nie była stosowana powszechnie we wszystkich zarębkach, przez które potok przepływał i przepływa. Nie powstały więc warunki dla zachowania jego jednej nazwy.
Na koniec uwag odnoszących się do potoku Łęgowiec, Leskowiec, Wilgowiec warto dodać jeszcze dwie.
Pierwsza odnosi się do umiejscowienia jego źródeł, które znajdują się niewątpliwie u podnóża Magóry (jak górę nazywa Komoniecki). Górny fragment tego potoku widoczny jest pomiędzy północną częścią terenów zajętych pod stację benzynową Schell przy dzisiejszej ulicy Bielskiej a narożem ogrodzenia terenów pawilonu ogrodniczego „Azalia”. Tam znajduje się studzienka, która zbiera wodę spływającą w niewielkiej ilości spod Magury i daje początek zakrytemu kanałowi, który prowadzi wodę pod drogą w kierunku Bielska- Białej na wysokości myjni samochodowej. Potem niewielkie koryto potoku, jako otwarte, przebiega ku wschodowi, aż do Wilkówki, która jest dopływem Białej.
Tym faktem uzasadnia się w ostatnim czasie obdarzenie potoku trojga nazw nazwą Biały, nazwą która nigdy w czasach historycznych tego potoku nie dotyczyła.
Dziwna to praktyka, która prowadzić może do absurdów z górnej półki. Idąc bowiem tym tokiem myślenia Żylica mogłaby nosić nazwę Soła, bo to ta rzeka jest zasilana wodami Żylicy. A dzisiejszy Bruśnik, (o którym będzie jeszcze mowa) równie dobrze można by ochrzcić nazwą Żylica, bo jest jej dopływem.
Kolejny potok, w Buczkowicach, który wymieniany jest w Dziejopisie, po lewej stronie  koryta Żylicy nosił wg autora Kroniki nazwę Leskowiec. Po Łęgowcu, był to więc drugi w kolejności potok wypływający ze stoków Magury jeśli poruszamy się od Mesznej w stronę dzisiejszego centrum wsi. Skoro wcześniej wyjaśnione zostało, co w rzeczywistości kryło się za nazwą Leskowiec, to należy się rozprawić z nazwą tego drugiego potoku. W Metryce Józefińskiej pojawia się nazwa –Potok Kępny. Nazwa tego cieku zapewne związana jest z miejscem, w którym pojawia się on na tzw. Kępie, lecz po północnej stronie tego niewielkiego wzniesienia.
Potok ów ma swoje źródła na stokach Magury. Przepływa po południowej stronie dzisiejszej karczmy „Bukowy Dwór”, następnie pod drogą wojewódzką w stronę Bielska Białej w kanale, by po jej przecięciu otwartym korytem, pojawić się na wschodniej stronie tej drogi. Zdąża w stronę Rybarzowic niemal równolegle do drogi wiodącej po szczycie Kępy, drogi nazywanej w Metryce Józefińskiej „drogą krzyżową” lub „drogą do lasa”. Jego koryto biegnie u podnóża tego działu wodnego. W czasach bliższych współczesności nazywany był w miejscowej tradycji „pierwszym potokiem”. Tym określeniem posługiwali się mieszkańcy zarębków Wronów, Ryczków, Migdałów.
Jeśli kierować się zapisami w Metryce, to uzyskalibyśmy obraz nazw potoków dość skomplikowany. Potok Kępny jest tak nazywany w zarębkach bliższych drodze do Białej (jak ją nazywano w Metryce), zaś w zarębkach bliższych Rybarzowicom przybiera nazwę Wilgowiec, a więc tak samo jak w przypadku potoku Leskowiec. Można zatem powiedzieć, że i w odniesieniu do tego potoku nie posługiwano się w Metryce ujednoliconą jego nazwą, a taką, która była tylko w lokalnym użyciu. Nikt też nie starał się tej sprawy uporządkować. Nie to było bowiem przedmiotem katastru. Sumując ten fragment Metryki związany z nazwą tego potoku należy stwierdzić, że nazwa potok Kępny powinna być nazwą, którą opatrzony powinien być potok płynący u północnego podnóża Kępy. Posługiwanie się nazwą Wilgowiec, z czym mamy do czynienia w Metryce, nie jest i nie było właściwe, choć uzasadnione ówczesnym miejscowym zwyczajem.
Dopełnieniem braku jednolitości w nazewnictwie potoków w tej części Buczkowic płynących jest również nazwa potoku Głębokiego i Bruśnika. Nazwą Potok Głęboki posługiwał się Komoniecki. Również użytkownicy gruntów położonych w górnej części Buczkowic określając swe grunty posługiwali się nią, przekazując dane do Metryki Józefińskiej. W tej części wsi panuje pełna zgodność w nazwaniu tego potoku. Zmiana sytuacji następuje w części wsi, położonej na wschód „od drogi do Białej”, jak to określa Metryka.
Już w zarębku Cadrów (Szczepan Cader Nro 20.) pojawia się w Metryce nazwa potoku Bruśnik. Nie ulega wątpliwości, że ta nazwa zastąpiła tu nazwę Potok Głęboki, która się już w innych zarębkach w tym rejonie wsi nie pojawia. Wniosek jaki wynika z tych objaśnień i faktów jest jeden: Nazwy Głęboki i Bruśnik odnoszą się do tego samego potoku tyle  tylko, że nazwy te odnoszą się do innych jego odcinków.
Informacje o buczkowickich potokach zawarte w Metryce  uzupełnić należy o tę, która dotyczy tzw. Suchego Potoku. Potok ten nie jest wykazywany jako „nieużyteczny”, co wskazuje, że rzeczywiście był suchy nie tylko z nazwy. Echem jego istnienia są zapisy odnajdywane w zarębku Wronów, również Wronów nazywanych w Metryce „wyższymi” Dowodzą tego zapisy w poz. 256.( zarębek Tomasza Wrony Nr 4) gdzie znajduje się wpis „ Łąka wspólna Suchy Potok”, a także w poz. 283 Metryki (zarębek Wronów „wyższych”) gdzie wpis brzmi : „Łąka Suchy Potok zwana”. W innych zarębkach występujących w tej części wsi (Ryczków), nazwa ta nie występuje w ogóle. Można domniemywać, że nie była ona używana. Pojawia się ta nazwa jednak w zarębku Migdałów w poz. 411 Metryki, obrazującej stan posiadania Piotra Kubicy Nr 12. Widnieje tam zapis „Orne Pole za Suchym Potokiem”. W tym wypadku chodziło o grunty położone na północ od Suchego Potoku w stronę granicy ze wsią Bór. Podobny zapis widnieje pod poz. 482 Metryki odnoszący się do gruntów Michała Huczka Nr 16 z zarębku Huczków. Kataster wskazuje tu na „Orne Pole aż po Suchy Potok”.
Jest to ostatni zapis, który zawiera wzmiankę o Suchym Potoku. Wszystko to dowodzi, że ów potok jeśli w odległej przeszłości wody prowadził, to musiał zaniknąć. Mimo to, ślady jego istnienia są nadal widoczne w niektórych fragmentach gruntów. Płynął on np. w widocznym do dziś obniżeniu terenu w odległości około 250-300 metrów od dzisiejszej ulicy Bór. Jeszcze dziś w miejscu połączenia się dzisiejszej ulicy Polnej z ulicą Skowronków trzeba liczyć się z pasem mocno nawodnionego gruntu, który jest dalekim wspomnieniem tego potoku. W czasie intensywniejszych opadów i w czasie roztopów to miejsce przeobraża się w niewielki strumyk. Ciąg dalszy odniesień do tego potoku, mający związek z zapisami w Metryce dostrzegany był jeszcze w latach siedemdziesiątych XX wieku, kiedy grunty położone w pobliżu ulicy granicznej – Bór nazywano „u Suchego”, i po siano jechało się „do Suchego”. Wraz z upadkiem gospodarki rolnej we wsi również te nazwy przestały być używane. Warto też dodać, że nazwa Suchy Potok występuje również na terenie wsi Wilkowice, o czym wspomina się w Monografii Gminy Wilkowice. To dowodzi istnienia potoku, który w bardzo odległym czasie prowadził wody spod stoków Magury aż do Wilkowic podobnie, jak nasze dwa potoki, które wpadają do Wilkówki.

Bory, kępki i kamieńce

Metryka Józefińska pełna jest takich określeń. Najwięcej jednak jest wpisów określających grunty jako położone „w Borze”, „pod Borem”, „u Boru”, „na Borze”. Określenia te występują tak w niwie Zawodniej, jak w Zagrodzie.
Na wstępie należałoby wyjaśnić, czym ów bór w rzeczywistości był. Pytanie jest zasadne tym więcej, że pod takim pojęciem współcześnie rozumiemy stary las, starodrzew, a więc coś, za czym kryją się dziesiątki, jeśli nie setki lat. Bór, to coś bardzo dostojnego, budzącego szacunek i jakiś element tajemnicy. Pewne jest, że bór, to coś więcej aniżeli las. Jeśli jednak spojrzeć na te pojęcia z punktu widzenia celów, jakie przyświecały Metryce, to zapewne dokonywanie podziału na bór i las nie miało sensu. I jedno skupisko drzew i drugie stanowiło jedną kategorię z punktu widzenia pożytków, jakie przynosić mogło posiadaczowi. Głównym pożytkiem było drewno. Metryka jednoznacznie wskazuje, że we wsi, w końcu XVIII wieku nie było lasów, które znajdowałyby się w obrębie poszczególnych zarębków. Obrazem tej rzeczywistości są niezapisane kolumny tego dokumentu, odnoszące się do lasów właśnie. Można zatem przyjąć za fakt nie do podważenia, że taki był faktyczny stan.
Skąd zatem bory, bór w opisach gruntów? To zapewne echo dawnych czasów, sięgających początków osadnictwa we wsi. Wtedy, każdy z zarębników „otrzymywał” do zagospodarowania wyznaczony obszar mniej lub  intensywniej zalesionych gruntów. Wspominaliśmy, że było to osadnictwo na tzw. żywym korzeniu. Las w następstwie pracy zarębników ustępował miejsca zapewne suchemu lasowi suchych, czekających na spalenie drzew, a później porębom. Obszary pozbawione lasu, owe poręby nazywane były borami. Pnie (karpy) po drzewach albo pozostawiano w ziemi do czasu rozkładu, albo karczowano. Miejsca, gdzie pnie drzew pozostawały w ziemi i gdzie rosła trawa, wykorzystywano na pastwiska, a później pod uprawę prostych zbóż. To były bory. Gdy zaś nie starczało sił na karczowanie karpów pozostałością po lesie pozostawały tzw. kępki. Tak się działo z reguły na gruntach najgorzej jakości, najmniej urodzajnych, z których pożytek okazywał się być niewielki.  Naturalną koleją rzeczy było wydzieranie z tych gruntów coraz to nowych powierzchni przeznaczanych pod uprawy. Dlatego w Metryce pojawiają się nazwy „na borze”, co zdaje się sugerować, że tak opisany grunt znajdował się dawniej w obszarze zajętym przez ów bór. Podobnie sprawa przedstawiała się sprawa z kępkami, które też były „wyrabiane”. Wyrabianie polegało u nas na rozkopywaniu nierówności, wybieraniu kamieni, a potem zasiewaniu owsem. Grunty w ten sposób pozyskane były najmniej urodzajne. Metryka Józefińska wskazuje, że bory i kępki, jak wcześniej wspomniano, występowały w obu niwach. Na niwie Zagroda i Kępa z tego rodzaju określeniami spotykamy się przede wszystkim w sektorze wsi, obejmującym grunty położone w pasie o szerokości 150-250 metrów na południe od potoku Bruśnik. Można też stwierdzić, że był to stosunkowo zwarty obszar, tylko sporadycznie rozdzielony gruntami uprawianymi. Z reguły bory zajęte były pod pastwiska. By posłużyć się zapisami w Metryce trzeba przywołać (na zasadzie przykładu) takie pozycje Metryki z tej niwy jak poz. 262 (część zarębka Jana Wrony nr 3) „Pastwisko na Borze całego Zarębka”, poz.263 tego samego posiadacza określone jako ”Orne Pole pod Borem Jana”, poz. 375 dotycząca Jana Migdała Nr 10 z wpisem : „Łąka na Borze”, poz. 473 odnosząca się do gruntów Michała Huczka Nr 16, pod którą wpisano ”Orne Pole pod Borem”. Nazwa Bór-Bory nie występuję już w zarębku Kubiców Nr 21-25. Lokalizacja tych zarębków zawiera pośrednio odpowiedź na pytanie o zasięg Borów na obszarze wsi.  Pojęcie „kępki” w tej niwie nie występuje.W niwie Zawodniej określenie „bór” występuje wielokrotnie i to niemal przy granicy z Rybarzowicami w zarębku Wronów (Tomasz Wrona Nr 4.) pod poz. 3.Metryki, gdzie widnieje wpis „Orne Pole w Borze Tomasza 3204 sążnie2”. To w przybliżeniu grunty położone na południe od przepływającego tam Potoku Skalistego. Potem znów pod poz. poz. 27 i 28 odnajdujemy wpisy, które brzmią: „Orne Pole nad Borem” i „Pastwisko Bóru Zelcy” należące do Szymona Wrony Nr 1. W poz. 49 (część Michała Ryczka Nr 8) widnieje zapis „Łąka za Borem o pow. 875 sążni 2Podobne w treści zapisy pojawiają się w zarębkach Maczków, Tarnawów, Kaniów, Gluzów, Kruczków i Wawrzutów, Janczów, Dadaków i Laszczaków, czyli wszystkich pozostałych zarębkach. Na niwie Zawodniej musieliśmy mieć więc do czynienia z „borem, lasem”, który w granicach Buczkowic rozpościerał się od granicy z Rybarzowicami, aż po zwarty las na Skalitem. Pas gruntów tak w Metryce nazywany lokalizowany był pod cerhlą w rejonie potoku Czarnego, a potem lekkim skosem wznosił się ku stokom Skalitego, zajmując w rożnych miejscach różne przestrzenie. Jest charakterystyczne, że w tej niwie w większości zarębków wskazywana jest lokalizacja np. pastwisk na wspominanych wcześniej „kępkach”. Warto tez dodać, że „bory” na tej niwie dość ściśle związane są z korytami potoków. Wszystkie te dane wynikające z Metryki zdają się potwierdzać zawarte w tym dokumencie stwierdzenia, że tereny tej niwy nie były zarębnikom przyjazne.

Inne ciekawe nazwy napotkane w Metryce

Wśród tych nazw trzeba wymienić „Wygon, czyli Skotnię”.W naszej wiejskiej tradycji ostało się do niedawnych czasów określenie skotnia[4]. Rozumiemy pod pojęciem przede wszystkim trawiastą drogę do pól, która służyła wypasaniu skotu, czyli jagniąt, koźląt cieląt. Rzadziej używano określenia wygon.[5] Autor zapisów w Metryce oba te pojęcia czyni równoznacznymi, o czym świadczy sformułowanie „wygon czyli skotnia”. Określenie to ostało się w naszej gwarze, choć nie jest już obecnie używane.
Interesującą nazwą występująca w Metryce jest „Jedlicznik”. Próba zlokalizowania tego miejsca natrafia na trudności, bowiem określenie to wyszło całkowicie z użycia. Miejsce to zostało wskazane pod pozycją 171 w niwie Zawodniej w części zarębku Tarnawów Nr 28 i 30. A byli to Wojciech i Franciszek Tarnawowie. Zabudowania o tych numerach mieszczą się przy dzisiejszej ulicy Wójtowej. Sam zaś wpis w Metryce ujęty we wskazanej pozycji brzmi: „Pastwisko pod Jedlicznikiem całego zarębka wspólne”. Powierzchnia pastwiska wynosiła 4.280 sążnia2, co odpowiada prawie 2.68 morgi. Nie ulega też wątpliwości, że wspominany Jedlicznik znajdował się na stokach Skalitego, bowiem w jego sąsiedztwie znajdowało się pole orne określone jako Groń. W pozycji zaś 179 Metryki tej niwy wprowadzony jest zapis „Orne Pole pod Jedlicznikiem” o pow. 888 sążni2, a w kolejnej 180 pozycji wpisano „Pastwisko tamże„ o powierzchni 5544 sążni2 (tj. prawie 3.5 morgi). Można uznać za pewne, iż nazwa jedlicznik związana była z jodłami. Z tym fragmentem lasu była niewątpliwie związana nazwa Potoku Jodłowego, zapisanego w Metryce pod poz. 95 w części zarębku Jakuba Kani Nr 64. Wszystkie dane wskazują, że ów jedlicznik musiał się znajdować niedaleko granicy z Godziszką.
Dziś możemy tylko domniemywać, że las (zagajnik) jodłowy rozpościerał się w okolicach godziszczańskiej Górki, na północno wschodnim stoku Skalitego, tuż przy granicy z Godziszką. Wydaje się jednak, że tezę tę warto zbadać. Wspominając o jedliczniku warto tez odwołać się do literackiej fikcji, którą w powieści o Buczkowicach lat trzydziestych XX wieku napisanej przez Tadeusza Jasińskiego, stworzył autor. Książka nosi tytuł „Mocarze zejdą z gór”[6]. T. Jasiński realizując swą literacką wizję mówi o wsi Jedliniec, do której dojść można podążając właśnie we wskazanym wcześniej w tym opracowaniu kierunku. Być może to nazwa jedlicznik zainspirowała autora, by nieistniejącą w rzeczywistości wieś nazwać w książce Jedlińcem. Jeden z fragmentów tej książki wynika taki oto opis drogi:„…Staszek nie wybrał ścieżki ku Jedlińcowi. Skierował swoje kroki na Podgronicek. Pomyślałem: mamy dużo czasu, pewnie chce połazić po Skalitem. Podgronickiem szliśmy wolno ku Szczyrkowi, ale wnet skręciliśmy znowu w lewo i znaleźliśmy się na Filipionce[7], a za chwilę przeskoczyliśmy potok…”   Być może uda się jeszcze dotrzeć do informacji, która pozwoli z tezy o położeniu jedlicznika uczynić informację pewną, w pełni udokumentowaną.W Metryce odnajdujemy jeszcze jeden ciekawy przypadek nazwy – lokalizacji miejsca położenia gruntów, która żyje do dziś, choć w nieco przekształconej formie. Chodzi o Jamę. W katastrze doszukać się można co najmniej dwóch zapisów, które o tym miejscu mówią.W zarębku Kruczków, na gruntach którego gospodarowali: Jakub (Jakob) Kruczek Nr 36, Jakub (Jakob) Maczek Nr 37 i Szymon Kozieł Nr 38 pod pozycją 697 Metryki odnoszącej się do gruntów zajmowanych przez Jakuba Maczka widnieje zapis: „Orne Pole pod Jamami” , którego powierzchnia wynosiła 1260 sążni2 ( t. j. ok. 0,8 morgi). W tym samym zarębku, lecz w części na której gospodarował Szymon Kozieł pod pozycją 718 widnieje kolejny zapis: ”Orne Pole pod Jamami” ze wskazaniem jego powierzchni 1260 sażni2, a więc identyczną jak w przypadku Jakuba Maczka. Można się domyślać, że chodziło w obu tych przypadkach o jedną większą parcelę, którą podzielono po połowie pomiędzy dwóch posiadaczy. Uwagę zwracają słowa „pod Jamami”. Nie mamy wątpliwości, że chodzi o grunty położone nieopodal granicy z Meszną. Dziś powiedzielibyśmy, że chodzi o grunty w Jamie. Wtedy powiedziano, że są to grunty „pod Jamami”. Jest to dość istotna, choć na pozór niewielka różnica jeśli spojrzy się na nią z punktu widzenia genealogii tej nazwy. Odczytanie wpisów do Metryki przywołało na pamięć rozmowę z p. Bronisławą Kruczek, która była rozpytywana, chyba w roku 2002, z czym może być związane takie dość niezwykłe nazwanie rejonu w którym mieszka.[8] Wtedy usłyszeliśmy opowieść o tym, że w tym miejscu oddalonym od zabudowań, a położonym na skraju lasu, w bezpośrednim sąsiedztwie rozległego kompleksu Magury, miały ulubione swe siedlisko lisy. One były „budowniczymi” rozległych nor, jam, w których wychowywały swe młode, gdzie, zagrożone, znajdywały schronienie. Ze względu na zrycie dołami- jamami gruntu w tym miejscu nie był on użytkowany rolniczo. W świetle zapisów w Metryce opowieść ta zyskuje dodatkowy walor, który należy podkreślić.
Trzeba też dodać, że z historycznego punktu widzenia, po uwzględnieniu tak zapisów w Metryce, jak opowieści p. Bronisławy ulica powinna nosić nazwę Jamy, a nie Jama. Odnosząc się zaś do lokalizacji gruntów Jakuba Kozła i Jakuba Moczka należy dodać, że chodziło o grunty położone na południe od owych jam, a więc na południe od dzisiejszej ulicy Jama (Jamy?).
Jest jeszcze wiele innych interesujących określeń zawartych w Metryce, które byłoby warto przybliżyć i zlokalizować. A można wymienić np. nazwy takie jak: Studzienne [v. Studzienny] w zarębku Błażeja Gluzy nr 69, Chakowianka w zarębku Dadaków – (u Sebastiana Dadaka Nr 50) i cały szereg innych, do których klucz być może znają, mieszkańcy związani emocjonalnie z tymi zarębkami. Może nadejdzie czas, gdy i te nazwy zostaną wpisane na mapę naszej wsi.

  [1] Historyja pocątków Kościoła w Buczkowicach. Por. także Stec. J.: Historia Buczkowic. Szkice, str.96. Jakub   Kozieł darował parcele m.in. dlatego, że nie doczekał się potomka, nie miał więc następcy na  gospodarstwie.
[2] Pastwisko Potok Skalisty widnieje w Metryce Józefińskiej pod poz. 178 na niwie Zawodniej.
[3] Łęgowiec i Leskowiec nie wpadają do Zylicy, a do Wilkówki. Żylicę zasilać mógł tylko potok nazywany Głębokim. Tylko bowiem ten potok płynął i płynie po południowej stronie tzw. Kępy, która stanowi rodzaj działu wodnego.
[4] Skotnia, to m.in. droga służąca pędzeniu bydła. Tak to pojęcie definiuje Józef Karol Nowak autor książki Słownik gwary górali żywieckich, Warszawa 2000,  Str. 181. ISBN 83-910553-9-6
[5] Wygon to wg słownika Języka polskiego m.in. droga, którą się pędzi bydło na pastwisko. Słownik Języka Polskiego, PWN warszawa 1989 T. III str.800
[6] Jasiński.Tadeusz.: Mocarze zejdą z gór, Związek Literatów Polskich, Oddz. Lublin 2002, str.124 i następne. ISBN 83- 916476-0-0
[7] Pogdronicek to fragment Gronicka, czyli północnego fragmentu stoku Skalitego. Filipionka, to przekształcona przez autora nazwa Filipki. Opisana droga dowodzi, że wędrowcy szli od wschodu, ku zachodowi, a potem skierowali się w kierunku wyższych partii Skalitego. To może przemawiać za trafnością tezy o położeniu wymyślonego Jedlińca, w pobliżu naprawdę istniejącego w tym rejonie jedlicznika.
[8] P. Bronisława Kruczek mieszkała przy ulicy Jama.