Każdy cenzor źle kończy.

Każdy interesujący się historią naszego kraju lub poszczególnych jego regionów zauważa, że żywot szeregu haseł w Wikipedii dobiegł końca wraz z nastaniem wolności, tej sprzed 25 lat. Rozpoczął się nowy rozdział w upowszechnianiu historii ale tej, która jest uznana za jedynie słuszną i jedynie prawdziwą, odpowiadającą założeniom polityki historycznej. To dziwaczne hasło, nie mające nic wspólnego z rzetelnym przedstawianiem zdarzeń historycznych tak jak one przebiegały, jak wiele odcieni w sobie zawierały, z daleka trąci po prostu zaplanowanym kłamstwem, zafałszowaniem i używaniem cenzorskiej farby. Czyny jednych się uwypukla, koloryzuje, a dokonanie innych albo się pomija całkowicie albo wdeptuje w ziemię. Na naszych oczach dokonuje się pośmiertnej segregacji uczestników wydarzeń historycznych. Można powiedzieć, że to, co obserwujemy obecnie w szerzeniu wiedzy historycznej nie jest niczym nowym. Od zawsze tak było, że to co wygodne dla rządzących jest podnoszone na piedestał, a co władzy „nie leży” ukazywane jest jak w krzywym zwierciadle. Rzeczywiście, tak było od dawien dawna. Tylko, że dawniej żyliśmy, jak głoszą oficjalne czynniki, w kraju zniewolonym, gdzie wolność słowa była nieosiągalnym marzeniem. Dziś natomiast szczycimy się swobodą i wolnością słowa, jesteśmy podobno krynicą rzetelności i prawdy. Ale ta ostoja i krynica niewiele ma wspólnego z ukazywaniem historycznej rzeczywistości, którą się ma opisywać rzetelnie, ukazując wszystkie wydarzenia w ich obiektywnie istniejących warunkach. Uderza niemal całkowite wycięcie w polskiej wersji Wikipedii haseł związanych z działaniami polskiej lewicy. Jeśli zaś hasło się pojawia, to zawsze zawiera wstawkę mówiącą o tym, że lewica (np. PPR) to agenci sowieccy, realizujący zadania przybliżające zniewolenie narodu polskiego przez Sowiety. Zastanawiam się, czym obecna sytuacja w dziedzinie polityki historycznej różni się od tej, która była praktykowana we wczesnym okresie powojennym. Dochodzę do wniosku, że nie różni się niczym. Tak jak wczesna powojenna praktyka ukazywała rzeczywistość niepełną, tak obecna czyni to w ten sam sposób tylko á rebour. To co było wcześniej wychwalane teraz jest tępione, zaś to co dawniej było sekowane teraz jest wychwalane. To dzieło nie tylko dyspozycyjnych autorów ale też efekt pracy cenzorów. Tych ostatnich nikt nie lubi, bo spełniają funkcje podobne do średniowiecznych katów, którzy nawet w kościele nie zasiadali w ławach na równi z pospólstwem, ale z dala, jakby byli trądem dotknięci. I na nic się zdał pięknie brzmiący tytuł –mistrz sprawiedliwości świętej, którym ich obdarzano.
I niechby sobie cenzorzy siedzieli w kruchcie na poślednich miejscach, gdyby nie szkody jakie wyrządzają każdemu, kto chce skorzystać z dobrodziejstw tej światowej encyklopedii. Faszeruje się użytkownika ideologicznymi hasłami, a nie zapewnia rzetelnej informacji. Kształtuje się w sposób jednostronnie wymodelowane poglądy, bo nie zapewnia wiedzy, nawet tej w pigułce. W dorosłe życie wchodzi pokolenie ukształtowane właśnie w oparciu o karłowate wyobrażenie o naszej historii, które przypomina przedwojenny najtańszy auschnit-obrzynki, ze sklepu mięsnego dostępny dla nędzarzy, a nie rzetelny obraz rzeczywistości, który stwarza możliwość samodzielnego wyciągania wniosków i samodzielnej oceny faktów.
Taki jest powód, dla którego będziemy publikować teksty przedstawiające konkretnych ludzi związanych z lewicą, działalność tych osób. Są to ludzie z naszego niewielkiego skrawka ziemi bielskiej, wokół których panowało dotychczas milczenie, a także ci, którzy byli wprawdzie wspominani, ale dziś odmawia się im dalszego istnienia w pamięci historycznej, bo stanęli po politycznie niewłaściwej stronie. To jest zgodnie z nurtem bieżącej polityki historycznej. Osądu dokonań tych ludzi dokonują młodzi gniewni, którym nadmiar rzetelnej wiedzy, zdaje się szkodzić. Opowiemy historie całych rodzin i jednostek, które związane z lewicą podjęły walkę w antyhitlerowskim ruchu oporu. Otwieramy ten cykl od dziejów rodziny Koniorów z Kalnej.

                                                                                                                      Józef Stec