Józef Wrona

Józef  W r o n a , ur. 30 listopada 1921 w Buczkowicach

Syn Józefa i Anieli z d. Huczek

Powieszony 2 marca 1944 r. w Gilowicach k. Żywca

Józef Wrona

Józef Wrona

 Jego domem rodzinnym był budynek nr 272. W „książce gminnej” z lat trzydziestych XX wieku, zawierającej adresy i nazwiska osób zamieszkałych w Buczkowicach, pod pozycją 272 (numer domu- J.S.) zamieszczony jest zapis:„Wrona Józef u Moczka z pod Zielonek” (pis. oryg. J.S.). To zaś oznaczało, że pod nr 272 mieszka Józef Wrona, wywodzący się „spod zielonek”. Ten szereg dodatkowy ch określeń oznaczał, że Józef Wrona (ojciec Józefa młodszego) mieszkał w placu Moczków (co było i jest historycznym dowodem istnienia zarębku Moczków (Maczków) na Zawodziu), a także, że w sąsiedztwie domu rosły dzikie gruszki nazywane zielonkami ,(a w gwarze duśniorkami). Wszystkie te określenia pozwalały bardzo dokładnie ustalić tożsamość osoby.
Wokół postaci Józefa Wrony syna i z okoliczności poprzedzających jego aresztowanie i późniejszą śmierć, narosło wiele nieścisłości i przekłamań, które czas najwyższy sprostować. U części starszych mieszkańców wsi utrwaliło się przekonanie, że Józef Wrona został aresztowany za to, że uchylał się od pracy. W oczach Niemców było to niewybaczalne przestępstwo. Uchylanie się od pracy było wystarczającym powodem by znaleźć się w kręgu osób pozostających pod ścisłym nadzorem ze strony policji. Było też zasadą, że Niemcy takich ludzi w pierwszej kolejności kierowali na roboty przymusowe, lub wprost do więzień jako szkodników działających na szkodę Rzeszy. Z drugiej strony osoby niepracujące, a pragnące uniknąć przykrości ze strony Niemców były w pierwszej kolejności kandydatami do tworzących się grup partyzanckich, a w każdym razie grup złożonych z ludzi poszukiwanych, zagrożonych karą więzienia. Oddział Józefa Habdasa działający m.in.w Buczkowicach i okolicznych miejscowościach w dużym stopniu opierał się na takich właśnie ludziach. W dużym stopniu, to nie znaczy, że wyłącznie.
Informacja, że Józef Wrona uchylał się od pracy była przez Niemców upowszechniania i utrwalana. Nie jest wykluczone, że Józef był przez jakiś czas bez pracy, jednak nie jest prawdą, że uporczywie uchylał się od pracy. Wedle informacji uzyskanej od jego siostry Anny 29. czerwca 20071 Józef pracował w Bielsku w zakładzie, który wszedł w skład powojennej Befamy. Nie zna pełnej, urzędowej nazwy fabryki w czasie okupacji, ale przytacza jej potoczna nazwę: „U Wymiatałka”1. Nazwa tego przedsiębiorstwa po II wojnie światowej wyszła z użycia. Natomiast nie ulega wątpliwości, że chodziło w tym przypadku o przedsiębiorstwo branży metalowej, należące do znanego w bielskim i bialskim ośrodku przemysłowym Ludwika Wymiatałka. Na aktywność tego przedsiębiorcy w sprawach tworzenia organizacji polskich przemysłowców w Białej oraz kampanii wspierania polskiej wytwórczości, w tym rzemiosła wskazują m.in dwa dokumenty. Pierwszy, pochodzący z 1. lipca 1914 r., w którym jest mowa o powołaniu do życia Powiatowego Towarzystwa Zaliczkowego w Białej mającego siedzibę przy pl. Franciszka 1(drugi Rynek w Białej). W dokumencie tym wymienia się Ludwika Wymiatałka w gronie członków Rady Nadzorczej Towarzystwa obok takich osób jak: Leopold Deimel-dyrektor krajowej szkoły kupieckiej w Białej, dr Kazimierz Niżyński- naczelnik Ekspozytury Banku Krajowego, dr Jan Myciński- notariusz bialski i inni. W innym dokumencie pochodzącym z 4 i 5. września 1922r., a potwierdzającym naukę zawodu kowalskiego przez Wojciecha Gruszeckiego z Buczkowic w kuźni jego ojca (Wojciecha Gruszeckiego sen.) Ludwik Wymiatałek występuje jako przełożony Stowarzyszenia Przemysłowego Metalowców w Białej. Józef Wrona pracował w zakładzie należącym do Ludwika Wymiatałka. Przy bramie tego zakładu Wrona został przez Gestapo aresztowany.

Ludwik Wymiatałek

Poświadczenie o nauce kowalstwa

Pieczęć Bialskich Metalowców

Pieczęć Bialskich Metalowców

Nie ulega jednak wątpliwości, że Józef Wrona uchylał się wszystkimi dostępnymi metodami przed wywozem na roboty przymusowe 2. Jak wielka była jego determinacja, by nie zostać wywiezionym na roboty świadczyć może fakt, że poddał się operacji wyrostka robaczkowego, mimo że nie cierpiał na żadne dolegliwości związane z tym narządem. Ponieważ pozostawał pod stałą kontrolą policji, która odwiedzała go w czasie rekonwalescencji, nie chcąc przegapić chwili, w której chory będzie mógł zostać na roboty skierowany, Józef Wrona przed wejściem policji do mieszkania zrywał opatrunki, by odnawiać ranę pooperacyjną. Uwzględniając te okoliczności można powiedzieć, że uchylał się nie od pracy, a od zesłania na roboty. Używał w tym celu, jak widać, niekonwencjonalnych sposobów. Zagrożenie wywózką na roboty przymusowe mogło być jednak związane z tym, że w świadczeniu pracy w przedsiębiorstwie Wrona mógł nie być mocno zaangażowany.
Zdementowania wymaga również informacja o tym, jakoby Wrona ukrywał się , by pracy nie podejmować. Józef Wrona pracował, więc ukrywanie się z tego powodu , by n ie pracować było bezsensowne. Skoro codziennie stawiać się musiał w pracy i wypełniać swoje obowiązki w fabryce, to w jaki sposób mógł się ukrywać? Nawet jeśli w okresie poprzedzającym aresztowanie przez jakiś czas mógł nie pracować, to z całą pewnością nie była to okoliczność upoważniająca do tak jednoznacznego stwierdzenia.
Nie ma również oparcia w faktach stwierdzenie, które było w środowisku upowszechniane, jakoby Józef Wrona został aresztowany za posądzenie o kradzież królików3., a więc przestępstwo pospolite. Takie wydarzenie miało rzeczywiście miejsce w okresie poprzedzającym aresztowanie, jednak Wrona został od zarzutów oczyszczony. Nie kradzież królika, ani nie uchylanie się od pracy było powodem aresztowania. Te rzekome przyczyny pozbawienia wolności, sprowadzające się do ukazania Józefa Wrony jako pasożyta, a na dodatek złodzieja były powodami wymyślonymi dla celów propagandowych. Miały one na celu jego zdyskredytowanie i zniesławienie. W interesie władz okupacyjnych nie leżało ukazywanie rzeczywistych przyczyn aresztowania.
Józef Wrona był bowiem związany z oddziałem partyzanckim Józefa Habdasa. Współdziałał też z Niklami z Wilkowic i Sromkami z Bystrej, którzy również sympatyzowali z Polską Partia Robotniczą. Wrona zajmował się przewożeniem i kolportażem prasy podziemnej, wydawanej przez Polską Partią Robotniczą. Wspominany wcześniej autor publikacji w Karcie Groni St. Latkiewicz pisze, ze Józef Wrona był aktywnym członkiem Gwardii Ludowej w oddziale Józefa Habdasa z Mesznej. Niemcy, mając informacje o działającym podziemiu, tak związanym z Armią Krajową, jak z ruchem lewicowym, nie musieli się uciekać do wykorzystywania przypadku – pretekstu kradzieży królików, by aresztować członka takiej organizacji. Samo podejrzenie o przynależność do PPR lub Gwardii Ludowej było wystarczającym powodem, by aresztować podejrzanego i osadzić go w Auschwitz. Dlatego też ten wątek kradzieży pojawiający się przy nazwisku Józefa Wrony, był wątpliwej wagi. Tym bardziej, że casus ten został przez samych Niemców zdyskwalifikowany, a faktyczny sprawca ustalony.
Utrzymywania kontaktów Wrony z Habdasem dowodziły liczne wizyty policji w domu Józefa, a także zasadzki, mające na celu ujęcie partyzanta, urządzane przez Niemców w sąsiedztwie domostwa Wronów. Jednym z takich przypadków była brawurowa ucieczka Habdasa z okrążenia zgotowanego przez Niemców, kiedy, korzystając z zarośli nad potokiem, zbiegł w kierunku tzw. „cornego” w Rybarzowicach i dalej, do lasu.
Przywołana już p. Anna Kempys wspomina o jednym wydarzeniu, które poprzedzało późniejsze aresztowanie jej brata. Oto w czasie jednego z powrotów Józefa pociągiem z pracy do domu podszedł do niego nieznany mu człowiek, który w pamięci krewnych zapamiętany został jako „Francuz”. Nie wiadomo dlaczego takie określenie do tego niego przylgnęło. Czy sam się przedstawił jako Francuz, czy też rzeczywiście nim był – nikt dziś nie jest w stanie rozstrzygnąć. W każdym razie „Francuz” w nawiązanej rozmowie narzekał, że nie ma gdzie się schronić przed poszukiwaniami ze strony Niemców. Józef zaoferował mu pomoc i ukrycie w jego domu rodzinnym, wbrew woli rodziców, którzy bardzo nieufnie przyjęli niespodziewanego gościa. Okazało się później, że przybysz jest zainteresowany nawiązaniem kontaktu z Habdasem, co pomogłoby mu przetrwać poszukiwania. Józef postanowił ułatwić ten kontakt. Niezależnie od wcześniej wspomnianych okoliczności trzeba dodać, że mógł to zrobić bez rzucania na siebie specjalnych podejrzeń. Wronowie mieli bowiem konia, którym jeździli do lasu. To mogło tylko sprzyjać stworzeniu okazji do kontaktu. Do spotkania „Francuza” z Habdasem doszło w lesie na stokach Skalitego. Nawykły do ostrożności Habdas po krótkiej rozmowie sam na sam z przybyłym zaczął mieć wątpliwości co do autentyczności historii opowiadanej przez „Francuza”. Podszedł więc Habdas do Wrony i stwierdził, że „Francuz” mu się nie podoba, że wszystko świadczy o tym, że przybysz jest prowokatorem i że najlepszym rozwiązaniem byłoby go zastrzelić. Wrona miał być temu przeciwny. Czy jednak zamiar swój Hadas wykonał, nie wiadomo.
Anna nie zna dalszych losów „Francuza”. Nikt nie wie też, czy „Francuz” został włączony w skład oddziału partyzanckiego. Jest znamienne, że postać tajemniczego „Francuza” pojawiła się w wraz z policją i Gestapo w domu Sikorów z Mesznej po ich aresztowaniu(czyli po 6. grudnia 1943 r.) w czasie kolejnej rewizji w ich domu. Ten fakt niezbicie dowodzi, iż „Francuz” był prowokatorem-konfidentem. To wydarzenie pozwala również lokować w czasie opisywane wcześniej wydarzenia.
Józef Wrona został aresztowany przez gestapo w chwili, gdy wychodził z zakładu. Po aresztowaniu matka widziała się z nim tylko jeden raz w bielskim więzieniu. Z tego czasu utkwił jej w pamięci obraz jej syna rosłego, dorodnego młodzieńca, prowadzonego przez dwóch Niemców, którzy wyglądali przy więźniu jak podrostki. O jego dalszym losie zdecydował sąd specjalny w KL Auschwitz, dokąd został Józef przewieziony. Sąd ten skazał Józefa Wronę na karę śmierci.

Obwieszczenie o egzekucji

Obwieszczenie o egzekucji

Na miejsce publicznej egzekucji wyznaczono Gilowice k. Żywca. Tu bowiem 8 lutego 1944 r. w przysiółku Gilowice- Olszyny w budynku Wincentego Gąsiorka, pracownika jednej z fabryk włókienniczych w Mikuszowicach, doszło do tragicznego w skutkach zdarzenia – zabójstwa dwóch żandarmów z gilowickiego posterunku. Ci żandarmi to Hempel i Barthelt4. Zabójcami, zresztą w tym przypadku przypadkowymi, byli partyzanci por. „Surma” i „Dąbek”, którzy u Gąsiorków znaleźli się, by pobrać przygotowany prowiant dla oddziału partyzanckiego. Zabudowania Gąsiorków znajdowały się na skraju wsi, w sąsiedztwie lasu. Ułatwiało to partyzantom korzystanie z pomocy rodziny. Żandarmi natrafili przypadkowo na obecność partyzantów w domu, a ci by uniknąć zatrzymania, oddali w ich kierunku śmiertelne strzały. Por. „Surma” i „Dąbek” nie wywiązali się z przyjętego zobowiązania przetransportowania ciał zabitych żandarmów aż do Sporysza. Pozostawili je nad potokiem niedaleko domu Gąsiorków. To ułatwiło Niemcom ustalenie faktycznego miejsca zabójstwa. To zdarzenie spowodowało całą serię działań odwetowych ze strony Niemców, a głównie aresztowania wielu osób. Orzeczona została także kara śmierci m.in. dla Wincentego Gąsiorka.
Obwieszczenie o wydanym wyroku śmierci i miejscu egzekucji skazańców noszące datę 2 marca 1944 r. wskazuje:
„Następujący Polacy skazani przez Sąd doraźny za napady bandyckie i mordercze posiadanie broni palnej na karę śmierci zostali 2. marca 1944 w Gillowitz powiat Saybusch publicznie na szubienicy straceni” :
Na liście wymienionych jest dziewięć nazwisk, a wśród nich:
Ludwik Gawlik z Dankowic, znany działacz lewicowy zaangażowany przed wojna w lewicowym ruchu młodzieżowym, jak OM Towarzystwo Uniwersytetów Robotniczych i „Wici”,Jan Sikora z Mesznej jeden z trzech, wywodzących się z jednej rodziny, straconych przez Niemców działaczy Polskiej Partii Robotniczej i współtowarzyszy Habdasa
Józef Wrona urodz. 4.12 19125 w Buczkowicach pow. Bielsko, zam. w Buczkowicach Nr 272 [ któremu] udowodniono i zeznał że od roku 1943 przebywał w drapieżny sposób w Beskidach” […]
„…Wymienieni szerzyli w Beskidach i pow. Żywieckim swe nadużycia przez ciągłe napady bandyckie na spokojną ludność niemiecką i polską, terror i niepokój. Tego rodzaju gwałty polskich zbrodniarzy są ścigane bezwzględnie i z całą wskazaną surowością „6

Gilowice

Gilowice

Wyrok został wykonany 2 marca 1944 r. w Gilowicach. Skazańcy zostali powieszeni. Ich pamięci został poświęcony obelisk wzniesiony w roku 1950 przez mieszkańców Gilowic na niewielkiej polance nad rzeczką Łękawką.
Na pomniku tym przy nazwisku Wrony popełniony został dwa błędy. Data urodzenia wskazana według obwieszczenia o wyroku sądu doraźnego i wykonaniu kary śmierci podana została błędnie 4. 12 1912 zamiast 30.11 1921.7
Nazwiska zamordowanych zamieszczone zostały pod napisem:

„Bóg i Ojczyzna
Honor i Męstwo
Dla braci powieszonych przez Niemców
w dniu 2.III 1944 r. w Gilowicach”

Wiadomość o śmierci syna spowodowała, że jego matka Aniela popadła w głęboką depresję, wymagającą długotrwałego leczenia.

Odtwarzając zaledwie cząstkę życia i działalności bliskich sąsiadów jakimi byli Wojciech Moczek i Józef Wrona nie można nie dostrzegać bliskości losów tych ludzi. Uderza w nich odwaga granicząca z brawurą, wierność w przyjaźni z Habdasem wbrew woli swoich rodziców, umiejętność „obchodzenia” Niemców, doskonała znajomość środowiska, w którym działali, wielka radość życia, z której obaj czerpali garściami, a gdy nadszedł czas najcięższej próby, odporność na tortury, dzięki której mogli ocaleć wszyscy, którzy ich wspierali w walce z okupantem. Równie tragiczne są losy matek obu sąsiadów, którym ból po stracie ukochanych synów pomieszał zmysły.

 Józef Stec


1 Informacja pochodzi od Anny Kempys, zamieszkałej przy ul. Długiej, młodszej siostry Józefa Wrony
2 Informację taką zamieszczono w Karcie Groni nr XIV z 1989 Wyd. Towarzystwo Miłośników Ziemi Żywieckiej, Żywiec 1988- Wł. Latkiewicz „Pamięć zbrodni przekazujemy pokoleniom Egzekucja w Gilowicach 2.III 1944 r. str.21.
3 tamże
4 S. Latkiewicz , „Pamięć zbrodni przekazujemy pokoleniom Egzekucja w Gilowicach 2. III 1944 r.” –Karta Groni 1989 –Nr XIV str. 10 –wyd. TMZZ Żywiec 1988
5 Data urodzin jest błędnie podana obwieszczeniu. Józef Wrona urodził się 30 listopada 1921 r. Dzieńmarca 1921 był dniem chrztu Józefa Wrony, co wynika z księgi urodzeń ( USC Buczkowice). Błąd w roku urodzenia ( 1912 zamiast 1921) należy złożyć na karb pomyłki pisarskiej.
6 Fragment przytoczono za oficjalnym tekstem „Obwieszczenia” zachowując autentyczna pisownię. Obwieszczenie wydane jest przez Geheime Staatspolizei ( Gestapo) w Katowicach
7 St. Latkiewicz , tamże str.8.