Buczkowice w okresie II wojny światowej

Zbliżająca się siedemdziesiąta rocznica zakończenia II wojny światowej skłania do przypomnienia tego najokrutniejszego czasu, w którym przyszło żyć naszym dziadom i rodzicom, a także niektórym ze współczesnych mieszkańców Buczkowic. Jakoś nie przyszło nam do głowy, by zastanawiać się nad tym, czy żołnierze, którzy przepędzili niemieckich okupantów byli narodowości rosyjskiej, ukraińskiej, czy byli Azerami, czy Kazachami. Ci mieszkańcy Buczkowic, którzy wyczekiwali wyzwolenia określali ich mianem -„ruski”. To w powszechnym obiegu byli Rosjanie. Nie spotkałem ani jednego mojego rozmówcy, który wspominając czas wyzwolenia spod niemieckiej okupacji wypominał Rosjanom dzień 17. września 1939 r. W przededniu wolności liczył się tylko początek roku 1945 i kolejne mijające tygodnie i dni oczekiwania. To, nie pasuje do dzisiejszej linii polityki historycznej, ale tak było wtedy, gdy zbierałem materiały, które przedstawiam. Oczekiwano „rusków” nie bez obaw, bo nadejście Armii Czerwonej poprzedzała nie zawsze dobra sława. Te niesprawdzone wtedy wieści były jednak niczym wobec gehenny niemieckiej okupacji, czasu pogardy i odczłowieczania Polaków. Dlatego w tym cyklu artykułów przybliżam fakty, które wybuch II wojny światowej poprzedzały w naszym bielskim i bialskim regionie, a także te, które miały miejsce w samych Buczkowicach w tym czasie wojennego utrapienia.
Zarys sytuacji politycznej i społecznej w regionie przed wybuchem II wojny światowej.
Wszystko to, co działo się w Bielsku i Białej w okresie odradzania się niepodległej Polski po roku 1918, a także w latach następnych, miało swoje korzenie we wcześniejszych czasach, w których niemiecki kapitał i związana z nim ludność deklarująca niemieckie korzenie narodowościowe budowała swoje znaczenie oraz potęgę gospodarczą i polityczną. Tak, jak z wielkimi oporami bielska niemczyzna przyjmowała fakt, iż tak Bielsko, jak Biała stały się częścią Polski, tak nie chciała i nawet nie próbowała stwarzać pozorów, że funkcjonowanie w ramach polskich struktur państwowych jest przez nią uznawane za normalne. Do takiej postawy, zwłaszcza niemieckiej społeczności Bielska, skłaniała przede wszystkim liczebność ludności niemieckiej w tym mieście, sięgająca w roku 1921 niemal 62 % ogółu mieszkańców. W tym samym czasie ludność deklarująca polską przynależność narodową uczestniczyła w ogólnej liczbie mieszkańców zaledwie w 23.3%. Na dodatek ludności niemieckiej przewodzili posiadacze największych przedsiębiorstw, które zapewniały dominującą rolę niemieckiego kapitału w gospodarce nie tylko miasta ale całego regionu. Z potęgą tego środowiska przemysłowców musiał się liczyć polski rząd, zwłaszcza, że przedstawiciele bielskich przemysłowców zajmowali eksponowane stanowiska np. w Polskim Związku Przemysłowców Metalowych w Warszawie. Na czoło wysuwa się tu postać Fedora Weinschenka, który był współwłaścicielem Fabryki Maszyn i Odlewni Żelaza Josephiego, znanego ze swych antypolskich działań. Samorządowe organizacje przemysłowców i handlowców kierowane były przez czołowych bielskich kapitalistów narodowości niemieckiej. Ten w gruncie rzeczy antypolski układ uzupełniany był składem władz miasta, w których reprezentacja Polaków była niemal symboliczna. Temu, jak można zakładać, należało przypisywać kuriozalne postanowienia Rady Miejskiej, która uznała się za przedstawiciela wyłącznie niemieckiej części społeczności miasta Poza sferą swego zainteresowania zostawiała pozostałą część mieszkańców, Polaków i Żydów. Ta sytuacja była przedziwna. Dość dodać, że dopiero w roku 1930 pierwszym Polakiem – burmistrzem Bielska został dr Józef Kobiela, prawnik, sędzia powiatowy.
Niemiecka społeczność miasta cechowała się wyjątkowa aktywnością w tworzeniu różnych organizacji społecznych i politycznych. Środowisko niemieckie nie stroniło od łączenia organizacji w większe grupy o charakterze federacji, które zapewniały jednolitość działania w sprawach narodowościowych i politycznych skupionych w nich organizacji Tym sposobem skuteczność oddziaływania organizacji zwiększała się niepomiernie Pod ich wpływem znalazły się tysiące Niemców.[1] Bez znaczenia była tu nazwa i zakres merytoryczny zainteresowań organizacji. Liczyła się za to idea wspólnoty narodowościowej. Daleko posunięta autonomia Bielska wobec odrodzonego państwa sprawiała, że mimo formalnej przynależności do Polski, żywioł niemiecki w mieście górował. Pewnym przejawem nowej sytuacji były wprowadzone w Bielsku, wbrew ustawie z roku 1923, dwujęzyczne szyldy na budynkach instytucji, fabryk i placówek handlowych, a także w tekstach ogłoszeń i publicznych komunikatów. Do tego dochodziła jeszcze powszechność stosowania języka niemieckiego w pracy miejskich urzędów i instytucji. To eksponowanie języka niemieckiego, obok języka polskiego, w wymienionych dziedzinach zostało najpierw częściowo ograniczone, a następnie zlikwidowane. Stało się tak dopiero w roku 1929. Potrzebne było orzeczenie Najwyższego Trybunału Administracyjnego, który orzekał w sporze między magistratem bielskim a Urzędem Wojewódzkim Śląskim i Ministerstwem Spraw Wewnętrznych. Nawet w Białej, która była bardziej podatna na respektowanie polskiego prawa, do zaniechania używania języka niemieckiego w obiegu urzędowym doszło dopiero w roku 1924[2]. Trudną próbę przechodziły Bielsku polskie placówki oświatowe, którym władze miejskie nie tylko nie pomagały finansowo, ale zabiegały o to, by były one kierowane przez Niemców[3].
To zaledwie znaki rozpoznawcze tamtego czasu, które nie wyczerpują wszystkich znamion tworzenia z bielskiej społeczności niemieckiej czegoś, co nazywano niemiecką wyspą językową, żyjącą w jej mniemaniu, jakby w oblężonej twierdzy, oblanej polskim żywiołem, który starał się rzekomo wchłonąć to obce, niemieckie ciało.
Sytuacja w drugim mieście powiatowym, Białej była podobna, acz nie identyczna. Środowisko Niemców bialskich choć było mniej liczne, jednak również wrogo nastawione wobec ludności polskiej. Dały tu o sobie znać odmienności, jakie rysowały się w tym mieście już od chwili pojawienia się nadziei na odrodzenie się państwa polskiego.
Tu w roku 1918 działał, jak już wspomniano wcześniej, Bialski Komitet Narodowy z drem Mikulskim na czele, ściśle współdziałający z Radą Narodową Śląska Cieszyńskiego z Cieszyna oraz Polską Komisją Likwidacyjną w Krakowie. Biała różniła się również od Bielska tym, że posiadała większe skupisko polskiej inteligencji, która swoja działalnością pobudzała całe środowisko do kształtowania nowego, polskiego oblicza miasta i powiatu bialskiego.
Jeśli przypominam te podstawowe, zapewne nie wszystkie, okoliczności charakteryzujące okres po roku 1918 aż do wybuchu II wojny światowej, to dlatego, że wszystko to, co ważyło na sprawach obu miast, miało bezpośredni wpływ na rozwój sytuacji w okalających je miejscowościach. Stąd, ze wsi, rekrutowali się pracownicy bielskich i bialskich fabryk, stąd spływały do miast strumienie polskiej ludności, która z ośrodkami miejskimi zaczęła wiązać swoją przyszłość nie tylko zawodową. Napływ polskiej ludności do miast powodował z kolei zmianę ich struktury narodowościowej na korzyść Polaków. Zaczęto mówić o postępującym procesie repolonizacji Bielska i Białej. A był to proces dynamiczny, którego skalę wskazałem wcześniej[4].
Było to zjawisko, w którym zdeklarowani Niemcy upatrywali niebezpieczeństwa polskiej dominacji zwłaszcza w Bielsku. Dlatego środowisko to starało się przeszkodzić różnymi sposobami repolonizacji obu ośrodków miejskich. Nie było to trudne, jeśli wziąć pod uwagę, że masa robotników zatrudnionych w fabrykach była zdana na łaskę lub niełaskę właścicieli, Niemców i jeśli uwzględnić, że większość okresu międzywojennego władzę zwłaszcza w Bielsku sprawowali przedstawiciele środowisk niemieckich. Trzeba też wspomnieć, że strona polska w porównaniu z niemiecką była słabiej zorganizowana. Organizacje społeczne, skupiające Polaków nie mogły się równać z organizacjami niemieckimi pod względem wielkości środków finansowych, czy majątku trwałego. Te ostatnie bowiem korzystały nie tylko z kiesy niemieckich ludzi interesu, ale były zasilane spoza granic Polski, w sposób jawny lub ukryty. Wymienić tu trzeba np. Towarzystwo Akcyjne Concordia, które „gospodarowało” 15 milionami marek bezzwrotnej zapomogi, przeznaczonej dla Niemców poza granicami Niemiec, czy później Fundację Niemiecką (Deutsche Stiftung) utworzoną pod patronatem specjalnego komitetu parlamentarnego i radcy rządowego Ericha Kramer Moelenberga[5] Sieć wsparcia uzupełniały instytucje bankowe takie jak Agrar-Commerzbank w Katowicach, na czele którego stał Otto Ulitz szef Der Deutsche Volksbund zur Wahrung der Minderheitsrechte (w skrócie Volksbund). Przywołanie tych przykładów to tylko namiastka rzeczywistego wsparcia dla organizacji niemieckich w naszym regionie. Volksbund był rodzajem federacji organizacji niemieckich, która zapewnić miała jedność ich działań w sferze politycznej. To jedna z okoliczności.
A druga to taka, że w ramach tego związku (federacji) działał Nazionalsocjalistischer Verein,[6] który stał się bazą dla powstania w roku 1931 tzw. Jungdeudsche Partei, zwanej też partią młodoniemiecką Ten fakt jest niezmiernie ważny dla całego regionu co najmniej z dwóch powodów.[7].
Po pierwsze wskazuje, że powstanie partii o narodowosocjalistycznym programie zyskało wsparcie grupy największych przemysłowców niemieckich: Georga Schwabego (dzisiejsza Indukta) Wolfganga Josephiego i Fedora Wienschenka (Befama), Karla Jankowskiego.Po drugie, na czele tej partii znalazł się inż. Rudolf Wiesner, którego antypolska działalność odcisnęła bardzo głębokie piętno na dalszych latach zmagań o polskość bielska, o integralność terytorialną Rzeczypospolitej. Działalność Wiesnera stała się przykładem funkcjonowania wewnętrznego wroga Polski, określanego mianem V kolumny. Obok niego przypomnieć należy Wilhelma Schneidera, Rudolfa Krystę i Emila Mitręgę, jako tych, którzy w roku 1932 zostali członkami pierwszego zarządu partii, liczącej oficjalnie 500 członków i całe setki sympatyków. Nowa partia uczyniła swym prasowym organem Beskidenlaendische Deutsche Zeitung. A od roku 1933 zaczęła wydawać Der Aufbruch [8]. Tytuł ten publikował teksty z zakresu teorii i programu partii. Jego redaktorem naczelnym został Adolf Christianus, który należał do najbardziej zjadliwych, antypolskich dziennikarzy. Na jego wyjątkowo szkodliwą działalność dla stosunków polsko-niemieckich w regionie bielskim wskazywał później gen Józef Adolf Kustroń, dowódca 21 Dywizji Górskiej. Rudolf Wiesner w następstwie grzeczności świadczonych Niemcom przez rządy polskie uzyskał mandat senatora Rzeczypospolitej. Ten zaszczyt czynił z Wiesnera osobę o niebywałych możliwościach działania, które skwapliwie wykorzystywał, wysuwając coraz to nowe pomysły wzmocnienia niemieckiego lobby na polskie władze państwowe i lokalne. Polski senator nie taił swych narodowosocjalistycznych poglądów. W szerokim zakresie korzystał w materiałów NSDAP. Jungdeutsche Partei stała się w Polsce partnerem dla naboru agentów dla potrzeb niemieckiego wywiadu SD i SS (odpowiednio Germanische Leitstelle i Volksdeutsche Mittelstelle). Pod jego patronatem stworzony został tzw. plan Süd-Ost, plan wielkiej politycznej prowokacji, wymierzonej przeciwko Polakom. Jej celem było wykazanie zamiarów zniszczenia 39 obiektów użyteczności publicznej, a także wilii samego Wiesnera. Wskazani zostali z imienia i nazwiska wykonawcy tych aktów sabotażu, które w części nie doszły do skutku, bądź były nieudane[9]. Te czyny obciążać miały Polaków. W ramach działań tej partii został sporządzony wykaz osób szczególnie niebezpiecznych dla sprawy niemieckiej w Bielsku i okolicach.

Rudolf Wiesner lider Jungdeutsche Partei

Rudolf Wiesner lider Jungdeutsche Partei

Był to swoisty list gończy za działaczami polskimi, którzy w sposób wyraźny przeciwstawiali się destrukcyjnej działalności Wiesnera[10].Wreszcie wspomnieć należy, że to członkowie tej partii, członkowie Freikorpsu gromadzili i ukrywali w specjalnych magazynach w górach (na Klimczoku i Hali Lipowskiej)[11] oraz w obiektach miejskich broń, pochodzącą z przemytu. To ta partia była potencjalnym odbiorcą przemycanych znacznych sum pieniężnych, przeznaczonych na finansowanie rozmaitych akcji antypolskich aż do samego wybuchu wojny. To fanatyczne środowisko, stało się centrum szkoleniowym dla członków Freikorpsu (korpusu ochotniczego) formacji, która dała o sobie znać jako formacja terrorystyczna. Wiesner był skrajnym niechlubnym przykładem efektów polityki ministra Becka wobec Niemiec. Był też przykładem, jak szermując demagogicznymi hasłami, można skutecznie prowadzić destrukcyjną działalność wewnątrz państwa, któremu brakuje zdecydowania w zwalczaniu ideologicznej dywersji, a także, jak polityczna poprawność ze strony polskiego rządu szkodziła sprawie narodowej i niepodległości Polski. O tym, jak niecnymi metodami prowadzona była walka z Polakami w Bielsku i okolicach świadczy fakt, że sami Niemcy po wybuchu wojny nie powierzyli Wiesnerowi żadnej odpowiedzialnej funkcji. Uznali, że wszystko, co było możliwe zrobił dla Niemców w naszym regionie, sprawując mandat senatora Rzeczypospolitej. Sami Niemcy uznali go za człowieka, który w nowych, wojennych warunkach nie był już w stanie niczego pożytecznego dla nich uczynić.

Inż. Jerzy Stonawski pierwszy polski dyrektor Państwowej Szkoły Przemysłowej w Bielsku (1)

Inż. Jerzy Stonawski pierwszy polski dyrektor Państwowej Szkoły Przemysłowej w Bielsku (1)

Jeśli zaś chodzi o stronę polską w tych zmaganiach, to zaznaczyć trzeba, że we własnym kraju, w wolnej Polsce z wielkim trudem organizowano polskie szkolnictwo. O tym, jak wielkie to były trudności świadczy fakt, że pierwsza szkoła polska z 260 uczniami, skupionymi w pięciu klasach, powstała w

Bielsku w roku 1919. W tym czasie działało w mieście 7 szkół niemieckich z 47 klasami. Polskie gimnazjum dla młodzieży bielskiej powstało w Skoczowie, bowiem władze miejskie Bielska nie potrafiły dla niego znaleźć stosownego budynku. Znakomita szkoła przemysłowa, kształcąca w zawodach technicznych uległa polonizacji dopiero w latach 1923-1926, by w kolejnych latach zapewniać przemysłowi znakomicie wykształcone kadry.

Inż.Stanisław Szumiec  dyrektor Szkoły Ogrodniczej

Inż.Stanisław Szumiec dyrektor Szkoły Ogrodniczej

W Białej rozwijać się zaczęło szkolnictwo zawodowe. Na czoło wysunęła się w tym typie placówek szkoła handlowa, kierowana przez

Leopold Jan Deimel dyrektor Szkoły Kupieckiej

Leopold Jan Deimel dyrektor Szkoły Kupieckiej

Leopolda Jana Deimla i szkoła ogrodnicza, którą kierował inż. Stanisław Szumiec. Obok gimnazjum i seminarium nauczycielskiego, Biała stawała się ważnym ośrodkiem upowszechniania oświaty w polskich szkołach. Zarówno w Bielsku, jak w Białej, dzięki istnieniu prężnego ośrodka przemysłowego, powstała silna grupa robotnicza, która podejmowała udane próby organizowania się w związki zawodowe oraz partie polityczne. Bez wdawania się w szczegóły należy podkreślić, że w tej dziedzinie oba ośrodki miejskie stały się skupiskiem wielu partii o bardzo zróżni

Bielska Szkoła Przemysłowa w Bielsku (ul.T.Sixta)

Bielska Szkoła Przemysłowa w Bielsku (ul.T.Sixta)

cowanych programach politycznych. Poza ugrupowaniami o konotacjach narodowościowych, zwłaszcza niemieckiej, które w okresie po roku 1918 były zawsze obecne na scenie politycznej regionu i to w skali znaczącej, w coraz większą siłę rośli socjaliści, którzy zdecydowanie mniej ostro eksponowali tę ideę. Świadczyły o tym wyniki kolejnych wyborów parlamentarnych.
Tak więc miasta powiatowe, jak okalające je miejscowości stały się swoistym tyglem, w którym ścierały się problemy narodowościowe i polityczne. Nie można pominąć faktu, że Niemcy to wielcy właściciele i przemysłowcy, zaś Polacy, to głównie robotnicy najemni. Te dysproporcje ekonomiczne w powiązaniu z problemami narodowościowymi wyciskały piętno na sytuacji całego regionu. Na to wszystko nakładały się sprawy, będące efektem działań polskich władz państwowych.

Józef Stec


[1] Witold Nawrocki „O działalności Jungdeutsche Partei” Kal, Besk.1967 str. 129. Mówi się tu o jednej takiej federacji skupiającej 17 związków lokalnych , do których należało 3720 członków. Był to Deutsche Turnerschaft
[2] Bielsko-Biała Zarys rozwoju miasta i powiatu,  str.218
[3] Ryszard Miłoszewski „W walce o polskość”, Kal. Besk. 1979 r. str.161
[4] Por. dane z rozdziału „ Buczkowice w układach administracyjnych na przestrzeni wieków.
[5] Witold Nawrocki , O działalności Jungdeutsche Partei str.130.
[6] Związek Narodowosocjalistyczny
[7] Witold Nawrocki, tamże str.130
[8] W luźnym tłumaczeniu „ wymarsz”
[9] Chodzi o Gruppe Franzelmit Rebussione und Urbantke, a także Lenza , Steckela i Jackela
[10] Chodzi o tzw. „Sonderfahndungsbuch in Polen” Por. Józef Kliś „Wspomnienie o wielkim patriocie walecznym dowódcy Kal Besk. 1972 str.164
[11] Ryszard Miłoszewski, „Podbeskidzie w kampanii wrześniowej”, Kal. Besk. 1970, str.161