Radzieckim żołnierzom z przedwiośnia 1945 r.

 Ten niewielki artykuł poświęcam tym, którzy w szeregach Armii Czerwonej na swym bojowym szlaku w marszu na Berlin natknęli się na miasta Bielsko i Białą i miejscowości obecnego powiatu bielskiego. Szczególne miejsce wśród nich należy się poległym o wyzwolenie naszych ziem. Nie znamy większości nazwisk tych żołnierzy. Oni zaś zapewne nie do końca zdawali sobie sprawę gdzie zastała ich śmierć. Komunikaty wojenne nie zawsze docierały do każdego z nich z osobna. Ich rodziny w dalekim kraju, być może odczytywały obco brzmiące nazwy beskidzkich miejscowości z nadzieją, że wiadomość o śmierci ich synów, braci, wnuków jest wynikiem pomyłki, o którą tak łatwo w bitewnym zamęcie. Niedowierzanie, że to najtragiczniejsze, co może spotkać żołnierza na froncie – śmierć zabrała ich najbliższego. Wszak ci co polegli, byli młodzi, wyrwani na front w ostatnich miesiącach okrutnej wojny, gdy starszych, bardziej doświadczonych życiem już zabrakło.  Przed tymi młodymi było jeszcze tak wiele lat życia. A ono zgasło.
Trudno od takich refleksji uciec w chwilach, które normalni ludzie, którzy przeżyli koszmar ostatniej okrutnej wojny, lub starali się zgłębić o niej wiedzę, wspominają pierwszy dzień po odzyskaniu wolności w lutym, czy kwietniu 1945 r. Ich głosu jednak nie słyszą jednak  politycy, którzy starają się zawrócić bieg historii, starają się wciskać sobie równym i młodszym od siebie zwyczajną głupotę i kłamstwa, które kotłują się im w przestrzeni pomiędzy uszami, tam, gdzie zwykle mieści się głowa w części wypełniona mózgiem.
Miałem w ogóle o tych wydarzeniach nie pisać, bo po wielokroć już wypowiadałem się na ten temat prezentując opinie oparte na realistycznej ocenie ówczesnej sytuacji tak wojennej, jak politycznej. Nie zdzierżyłem jednak po lekturze notatek prasowych w Dzienniku Zachodnimi lokalnym informatorze wychodzącym w Bielsku-Białej. Notatki te zawierały opis uroczystości  73. rocznicy wyzwolenia miasta i części powiatu bielskiego spod okupacji niemieckiej.
Użyłem już wcześniej (w innym artykule ) maksymy, której autorem jest rzymski poeta Horacy: ”Głupotą sięgamy samego nieba”. To myśl, która jak ulał przystaje do postawy polityków z ministerialnej półki i działaczy samorządowych, którzy oportunistycznie udają, że wyzwolenia miast Bielska i Białej dokonały jakieś bliżej nieokreślone moce, a nie żołnierze  sojuszniczej naówczas Armii Czerwonej. Uważają, że oddanie hołdu prochom żołnierskim na cmentarzu przy ul. Lwowskiej w kolejną rocznicę wyzwolenia miasta, ubliża sprawowanym przez nich urzędom i może ich zwolnić od okazania zwyczajnej człowieczej wdzięczności za możliwość dożycia pierwszego dnia wolności po pięciu latach okupacyjnego mroku. Dzisiejsi zakłamywacze historii i autorzy historii „po nowemu” nie odczuwają wdzięczności za przeżycie koszmaru wojny, bo oni w lutym 1945 r. nie byli nawet zapisani w boskich planach. Nie pamiętają zapewne o swoich rodzicach, którym dane było dzień wyzwolenia powitać.
Dlatego z wielką rozterką czytałem artykuły – relacje z uroczystości, które miały miejsce 12. lutego 2017 r. na cmentarzu wojennym żołnierzy Armii Czerwonej w Bielsku-Białej, gdzie spoczywa ich bez mała 10.700. Obecność na uroczystościach Konsula Generalnego  Federacji Rosyjskiej z Krakowa Aleksandra Minina dowodzi znaczenia, jakie tej rocznicy nadawał w czasie wojny Związek Radziecki i obecnie nadaje dzisiejsza  Rosja. To nie przypadek, że wyzwolenie od Niemców Bielska i Białej było czczone w czasie wojny salwami armatnimi w Moskwie. To fakt, który odzwierciedlał znaczenie tego regionu dla dalszego biegu wydarzeń wojennych na tzw. kierunku ostrawskim. Ale o tym wszystkim zapomniał Prezydent Miasta, Starosta Bielski (innych osób nie wspomnę, bo brak wiadomości na ten temat). Pamiętali jako jedyni z naszej, polskiej strony, byli żołnierze Wojska Polskiego, którzy z młodzieżą jednej z klas mundurowych i pocztami sztandarowymi szkół tworzyli „tłum wdzięcznych bielszczan”. Kapelan też był. Nie natknąłem się niestety na żaden komunikat o organizowanej uroczystości, który mógłby sprawić, że poza grupką młodzieży i pocztami sztandarowymi stawiliby się tam zwykli mieszkańcy również z okolicznych miejscowości.

Pomnik na cmentarzu żołnierzy radzieckich w Bielsku-Białej

Pomnik na cmentarzu żołnierzy radzieckich w Bielsku-Białej

Nie dziwi mnie treść wystąpienia Konsula Generalnego Rosji który na cmentarzu powiedział m.in.: „Okazuje się otóż, że nie byli wyzwolicielami, bo wyzwolenia nie było, bo nastąpiła „ nowa okupacja”. Coraz częściej ukazują się w polskich mediach różnego rodzaju obrzydliwe materiały paszkwilantów od historii, z których wynika, że „nowy okupant” był nawet okrutniejszy od poprzedniego. Więc teraz, w ich rozumieniu, to usprawiedliwia niszczenie pomników, wymazywanie lub przeformowanie ludzkiej pamięci!…”.(podaję za Dziennikiem Zachodnim z 16. 2 2018).
Zabrakło naszym włodarzom wielkości ducha ks. Józefa Sanaka, który potrafił oddzielić od wielkiej polityki żołnierską ofiarę życia i umiał zachować się po prostu przyzwoicie. W lokalnej gazecie (z marca 2018 r.) przeczytałem:„ Z roku na rok coraz skromniejsze i mniej liczne delegacje weteranów pojawiają się na rocznicowych uroczystościach. Rzeczywiście. Czy i oni przyswajają nową wersję historii regionu? To nieprzyzwoite zadziwienie.
Oni odchodzą, coraz mniej ich po prostu żyje. Coraz mniej jest świadków tamtych wydarzeń, a głosy żyjących stają się coraz słabiej słyszalne. Ci, którzy żyją, zwykle nie są „żołnierzami wyklętymi”, więc drzwi szkół przed nimi są najczęściej zamknięte. Coraz głośniej natomiast słyszalne są złote myśli posła ziemi bielskiej- intelektualnego giganta, (który narodził się po ponad ćwierć wieku od zakończenia II wojny światowej), który domaga się wyciągnięcia konsekwencji wobec szkoły, która ośmieliła się delegować mundurową klasę na żołnierski cmentarz. Minister Obrony Narodowej, (niewiele bardziej zaawansowany wiekiem od wspomnianego bezimiennie posła), poruszony do głębi, wyjaśnić ma okoliczności, w jakich doszło do współdziałania Związku Żołnierzy Wojska Polskiego – Zarządu Regionalnego w Bielsku-Białej z kierownictwem Technikum Logistycznego ZDZ. Nasze Ministerstwo Obrony Narodowej zerwało współpracę ze Związkiem Żołnierzy Wojska Polskiego, i to już dwa lata temu! Trudno nie zrozumieć oburzenia tak posła, jak ministra. Wszak skandal zawsze jest skandalem.
Poseł ostatnio Buczkowic nie odwiedza, a Minister za daleko, więc nie można im przekazać wyrazów solidarności w oburzeniu. Chociaż nic nie wiadomo… Politycy chadzają różnymi ścieżkami. Reakcja polityków mogłaby być uznana za element politycznego folkloru i to niezbyt wysokiego lotu, gdyby nie dotyczyła poważnej sprawy, szacunku dla pamięci historycznej, ludzkiej wdzięczności za zakończenie hitlerowskiego okupacyjnego koszmaru, przerwania łańcucha zagłady mieszkańców naszej ziemi.
Te uczucia, jak widać, pozostają poza zasięgiem pewnej grupy ludzi. Rozpocząłem te kilka myśli od słów Horacego, a zakończę przytoczeniem  stwierdzenia innego Rzymianina, Seneki Młodszego ( 3-65 n.e.), który tak je zapisał: „Każdy lud może żyć i rozwijać się tylko dotąd, dokąd zna i miłuje swoją przeszłość, ginie, gdy traci dla niej szacunek”.

 

                         Józef Stec
Po wydarzeniach na cmentarzu żołnierzy
radzieckich w Bielsku-Białej

marzec 2018 r.