O godzinie „W” w Bystrej Śląskiej

Jak co roku, miałem honor uczestniczyć w spotkaniu upamiętniającym rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego. Inicjatorem zgromadzenia było Towarzystwo Miłośników Bystrej. Tradycyjnie  już zgromadziliśmy się wokół obelisku wzniesionego w roku 1965 przez kursantów-kandydatów na drużynowych drużyn młodszo- harcerskich. Byłem komendantem tego obozu. Darzę to miejsce i obelisk swoim niegasnącym sentymentem pogłębianym świadomością wydarzenia, które obelisk upamiętnia. Uczucie to nie mija mimo upływu 52 lat od chwili, gdy przy nim, dopiero co odsłoniętym przyjmowałem 1. sierpnia 1965 r. od harcerzy Przyrzeczenie Harcerskie. Powiem, że wraz z upływem lat czuję coraz mocniejszą więź z tym zacienionym lasem miejscem. Ono nabiera cech historyczności. Takiej skromnej, surowej jak surowy w swym kształcie jest odłam skalny –obelisk. Jest to bodaj jedyny taki obiekt w naszym regionie, który upamiętnia najmłodszych powstańców skupionych w Szarych Szeregach. To tym cenniejsze, że został wzniesiony na terenach wcielonych w czasie II wojny światowej do Niemieckiej Rzeszy. Tu wieści o Powstaniu Warszawskim albo nie docierały, albo były w ograniczonym obiegu.Harcerze Powstańcom
Wśród uczestników zgromadzenia witaliśmy Wójta Gminy Wilkowice p. Mieczysława Rączkę, współorganizatora uroczystości prezesa Klubu Sportowego „Klimczok” dr. Zbigniewa Baneta, grono starszyzny harcerskiej z Mesznej, radnych gminnych i powiatowych oraz Zarząd i liczne grono członków Towarzystwa Miłośników Bystrej.
Koncelebrowaną Mszę polową odprawił superior zakonu Salwatorianów z Bystrej Śląskiej ks. Jan Socha w asyście proboszcza parafii w Bystrej Krakowskiej i czarnoskórego diakona. Dokładnie o godzinie 17.00 rozległa się syrena przypominająca godzinę rozpoczęcia Powstania. W drugiej części uroczystości, która odbyła się w Gminnym Ośrodku Kultury „Promyk” w Bystrej prelekcję na temat losu cywilnej ludności walczącego miasta. Wygłosiła ja p. Dyrektor Muzeum Dulag 121  Małgorzata Bojanowska. Filmową ilustracją dopełniającą prelekcję był film  w reż. G. Szuplewskiego „Exodus Warszawy 1944” oraz wystawa zawierająca podstawowe dane o losie uchodźców z Warszawy i ich obozowych przeżyciach w Durchgangslager 121 ( Durchlager 121).Trudno nie odnieść się właśnie do tej prelekcyjno-wystawowo-filmowej części uroczystości, bowiem była tym, co w historii Powstania Warszawskiego jest bądź pomijane, bądź wypowiadane jakby mimochodem, prawie niesłyszalnym szeptem. A to ludność cywilna stolicy była tym bohaterem Powstania, o którym powinno być najgłośniej. Nie było i nie jest tak, bowiem trzeba by wtedy wykrzyczeć pełną prawdę o samym Powstaniu i tych, którzy do jego wybuchu doprowadzili. Choć skala cierpienia ludności cywilnej Warszawy wyrażona w liczbach przytłacza, to relacje tych, których osadzono w obozie przejściowym w Pruszkowie , a którzy stali się bohaterami „Exodusu Warszawy 1944” jest rozdzierająca. Dodać też trzeba, że wychodźstwo z Warszawy (dość masowe) miało głównie miejsce na początku Powstania. Z czasem ilość uciekinierów malała. A malała między innymi dlatego, że ucieczkę z walczącego miasta poczytywano za przejaw braku patriotyzmu, tchórzostwa. Taki klimat nie był dziełem przypadku.
Opuszczający Warszawę cywile ucieczką spod bomb, masowych egzekucji ratowali życie na czas przejściowy. Obóz w Pruszkowie dla wielu tysięcy był etapem w drodze do ob. ozów koncentracyjnych, do wyniszczających robót przymusowych, a często był ostatnim etapem ziemskiego życia. Tu w Pruszkowie również miały miejsce egzekucje.
Nie widziałem filmu i wystawy o Pruszkowie wcześniej, ale po zakończeniu tej części uroczystości umocniłem się w swoim negatywnym stanowisku wobec idei Powstania Warszawskiego. Zwykle w czasie uroczystości w Bystrej miałem możność w części wspomnieniowej zabrać głos. Honorowano mnie w ten sposób jako inicjatora budowy „harcerskiego” obelisku. W tym roku, z uwagi na zmienioną formułę zgromadzenia nie było części wspomnieniowej ani harcerskiej gawędy.
Gdyby ona w programie była, powiedziałbym uczestnikom uroczystości to, co można byłoby uznać za rodzaj podsumowania dotychczasowych moich gawęd. A podsumowanie to ująłem tak:
Co chciałem powiedzieć w 73 rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego przy obelisku wzniesionym w Bystrej przez moich harcerzy w roku 1965, a poświęconym Szarym Szeregom

1. To już 52 lata minęły od chwili, gdy ten surowy, podarowany przez naturę głaz został posadowiony przy śródleśnej ścieżce ku chwale harcerzy, skupionych w Szarych Szeregach w całej Polsce. Te jednostki, które działały w Warszawie stały się najbardziej rozpoznawalne, bo były tymi, które tak dzielnie zapisały się w dziejach Powstania Warszawskiego. Wznieśliśmy ten głaz w 21. rocznicę wybuchu tego Powstania, która, jak wspomniałem w czasie jednej z gawęd przy ognisku, zapisała się w życiorysach młodych chłopaków jako trwały znak, od którego rozpoczynali harcerską wierną służbę Ojczyźnie składając Harcerskie Przyrzeczenie.
Hufiec Beskidzki miał w swoich szeregach uczestników Powstania Warszawskiego To m.in. harcmistrzyni Aniela Libionka, i hacmistrzyni Wyporska. W naszych beskidzkich Szarych Szeregach na trwale w wojennych dziejach zapisał się patron naszego Hufca hm. Józef Drożdż, Franciszek Jeleśniański, Kazimierz Sumper i wielu innych, którzy są godni do zajmowania miejsca w panteonie harcerskiej chwały.

2. Gdy patrzę teraz na to nasze w cudzysłowie „dzieło” przychodzi mi na myśl powstańcza mogiła opisana w powieści Nad Niemnem, odwiedzana przez członków rodu Bohatyrowiczów. To romantyczne skojarzenie, być może nieuprawnione, ale ono mi towarzyszy. To dobrze, że harcerski obelisk otaczany jest przez tak wielu pamiętających o Powstaniu Warszawskim, o bohaterstwie, troskach, radościach i rozpaczy, którą przyniosła jego klęska.

3. Przez dwa kolejne lata- moje gawędy przy ognisku. Podnosiłem te kwestie, które musi stawiać sobie każdy człowiek, starający się dociec obiektywnej prawdy o każdym historycznym wydarzeniu. A Powstanie Warszawskie, to wydarzenie nie takie sobie, to wydarzenie, które nosi z sobą znamiona heroizmu najwyższego lotu jeśli chodzi o ludność cywilną i powstańcze masy, ale niesie z sobą znamię największej na świecie z punktu wojskowego klęski oraz tragedii humanitarnej i śmierci miasta stołecznego.

4. Dlatego nie mówiłem o moralnym zwycięstwie powstania, bo jest to kategoria bardziej literacka, aniżeli pożyteczna z punktu widzenia oceny sensu wywołania powstania i jego trwania przez tragiczne 63 dni. Dlatego mówiłem o tym, co decyzje o Powstaniu czyniło wątpliwą, opartą na wierze w niestety nieistniejące lub wysoce wątpliwe dane często wykreowane, by przekonanie o sile Armii Krajowej umacniać wobec aliantów zachodnich. Mówiłem krytycznie o niedostatkach (ostrożnie mówiąc) dowodzenia i niewygórowanych kwalifikacjach dowódców. Mówiłem też o poglądach części kierownictwa powstania na temat roli i znaczenia obecności w mieście setek tysięcy ludności cywilnej. Mówiłem również o postawie Armii Czerwonej wobec Powstania i przyczynach, które tę postawę kształtowały.

5.Wystąpienia moje mogły być przez część słuchaczy-uczestników uroczystości rocznicowych potraktowane jako wywody człowieka, który przedstawia uzasadnienie dla tez wcześniej założonych, których głównym przesłaniem i zamiarem było kwestionowanie sensu Powstania. Doszły do mnie takie sygnały, że moje gawędy upowszechniały tendencyjne opinie i oceny. Nie mam żadnego powodu być z tego powodu zagniewany. Szanuję prawo każdego do własnego zdania i przekonań. Pozostaję jednak przy swoim przekonaniu o bezsensowności wzniecania Powstania, o wysłaniu na śmierć wielu tysięcy mieszkańców Warszawy i wygnanie z miasta kolejnych setek tysięcy jej synów. Pozostaję głęboko przekonany o tym, że Powstanie zamordowało również Warszawę jako serce Polski.

6. W 73 rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego po raz kolejny muszę powiedzieć, że żadnego z wypowiedzianych wcześniej słów nie zmieniam. Nie wgłębiałem się przy wypowiadaniu swoich opinii i ocen w szczegóły poszczególnych akcji powstańczych, choć i one zawierają wiele danych o ich przygotowaniu, operacyjnych założeniach czy bojowych możliwościach. Koncentrowałem się na sprawach kierowania Powstaniem począwszy od chwili podjęcia decyzji o jego wybuchu, aż do kapitulacji. Koncentrowałem się na istocie kontaktów kierownictwa Armii Krajowej z polskim rządem w Londynie i sposobie podejmowania decyzji w sprawach istotnych dla biegu walk. Dlatego tak wyraźnie rozdzielałem i nadal rozdzielam bohaterstwo powstańców ich zdyscyplinowanie i wolę walki od tego, co związane było z działaniami dowództwa Powstania. Doszedłem do wniosku, że w tych dziedzinach mamy do czynienia z jakby dwoma światami. Świat z powstańczej linii, to świat realny, a ten z dowódczych narad to świat życzeń, wyobrażeń, kalkulacji opartych na wierze w coś, co nigdy nie było w zasięgu.

Prof. Andrzej Leon Sowa

Prof. Andrzej Leon Sowa

Swoje opinie i poglądy oparłem na przestudiowaniu tysięcy stron opracowań dotyczących Powstania. Z tych tomów i publikacji nieksiążkowych wyłonił się jasny, rzeczywisty obraz powstańczej rzeczywistości. Tę rzeczywistość starałem się nakreślać nie bacząc na to, czy z punktu widzenia aktualnych kierunków w polityce są one akceptowane, czy też nie.

Anna Świrszczyńska w Powstaniu

Anna Świrszczyńska w Powstaniu

Prof. Andrzej Leon Sowa w swym w liczącym prawie 700 stron dziele „Kto wydał wyrok na miasto” na str. 682 zamieścił wiersz powstańczej sanitariuszki Anny Świrszczyńskiej, którego fragmenty tak brzmią:

Opłakujemy godzinę

Kiedy się wszystko zaczęło […]

I godzinę

Kiedy wszystko się skończyło.

Kiedy na miejscu, gdzie żyło milion ludzi

Przyszła pustka po milionie ludzi

Ci co wydali pierwszy rozkaz do walki

Niech policzą teraz nasze trupy.

Niech pójdą przez ulice

Których nie ma

Przez miasto, którego nie ma […]

Niech liczą aż do śmierci

Nasze trupy.

Ten tekst przygotowany przed uroczystościami zderzył się z tym wszystkim, co znalazło się w filmie, w prelekcji i na wystawie „Dulag 121”.
Na koniec muszę wspomnieć o homilii wygłoszonej przez celebransa Mszy polowej. To, co usłyszeli uczestnicy od kaznodziei dowodzi, jak ograniczoną wiedzę ten człowiek posiadł, jak intencjonalnie z niej korzystał, jak daleko lokował się w życiu od rzeczywistości. Homilia do gruntu mnie wzburzyła, podobnie, jak wielu uczestników nabożeństwa. Odnosiłem wrażenie, że nikt nie spodziewał się takiej mowy przy upamiętnianiu tak pod każdym względem wielkiego wydarzenia. To był przykry incydent, tym przykrzejszy, że miał miejsce w czasie nabożeństwa.Obóz przejściowy w Pruszkowie

Gulag 121 001

Gulag 121 001

Zaproszenie Bystra 2017 001

Zaproszenie Bystra 2017 001

      2.sierpnia 2017

  Józef Stec