Zebranie wiejskie sprawozdawcze.

3. marca 2014 r. odbyło się wiejskie zebranie sprawozdawcze za rok 2013.Obecny był Wójt Gminy niektórzy radni gminni, reprezentujący Buczkowice w Radzie Gminy i oczywiście mieszkańcy. Tematem zasadniczym były sprawozdania z działalności Sołtysa w roku 2013 oraz informacja o działaniach Rady Sołeckiej w minionym roku. Wójt przedstawił informację na temat zadań zrealizowanych we wsi w roku 2013. Zadaniem Sołtysa było również przedłożenie zebranym informacji o sposobie wykonania uchwał zebrania wiejskiego z października 2012 r., które odnosiły się do wdrożenia zasad, którymi powinien się kierować Wójt przy podejmowaniu modernizacji nawierzchni ulic we wsi. Ta sprawa stała się jedną z kluczowych, które wywołały dyskusje. A dyskusja spowodowana została m.in. tym, że Sołtys zamiast informować o tym, co zostało zrobione, by postanowienia tej uchwały wykonać, prowadził wywód jak usprawiedliwić zupełny bezruch wokół niej. Problemem, który postawił było nie to, co zrobiono, by uchwałę wykonać, ale to, czy taka uchwała ma sens. A sens uchwały dostrzegali uczestnicy zebrania wiejskiego, którzy po pierwsze ją uchwalili, by uporządkować zamierzenia inwestycyjne i uwolnić je od swobodnego uznania władzy, by stworzyć orientacyjne ramy, dające wyobrażenie o tym, w jakiej kolejności ulice będą modernizowane. Argument przygważdżający wygłoszony przez Sołtysa, mający podważyć sens uchwały sprowadzał się do tego, czy jest właściwe, by Zebranie Wiejskie wiązało ręce przyszłej władzy, która będzie wybrana w listopadzie b.r. Szkopuł w tym, że modernizacja nawierzchni ulic jest problemem, który nie będzie znikał, ani się pojawiał wraz ze zmianami władzy. On po prostu jest i będzie istniał niezależnie od tego, kto władzę będzie sprawował. Jedną z przesłanek dla uchwalenia tej uchwały było uzyskanie społecznego konsensusu w sprawach kolejności wykonywania prac modernizacyjnych, które powinny być podporządkowane myśleniu o priorytetach decydujących o sprawności układu komunikacyjnego.
Bardzo krytyczne było wystąpienie przewodniczącego Rady Sołeckiej, który po raz kolejny wypunktował okoliczności, które uniemożliwiają rozwiązanie najprostszych spraw, gnębiących ludzi nawet wtedy, gdy załatwienie tychże spraw nie rodzi konieczności ponoszenia wydatków budżetowych. Wskazał w swej informacji na poszerzająca się objętość „białej księgi” nierozpatrzonych wniosków, które Rada Sołecka przedkładała Wójtowi. Wskazał m.in. na grobowe milczenie Wójta wobec wadliwego wykonania pokrycia dachu na części obiektów szkolnych, czy wad wykonawstwa prac tynkarskich na budynku przedszkola. Przewodniczący Rady Sołeckiej stwierdził, że praca w Radzie nie daje powodów do satysfakcji, bowiem nie spotyka się z należytą uwagą i zaangażowaniem władz gminnych. W tym pomijaniu głosów płynących z Rady Sołeckiej przejawia się brak wyobrażenia o sensie społeczeństwa obywatelskiego, o miejscu władzy wykonawczej w systemie władz samorządowych, których nadrzędnym celem winno być rozwiązywanie spraw utrudniających życie mieszkańcom.
Wiele miejsca poświęcono w dyskusji na temat nieoczekiwanie słabych skutków nowych uregulowań w dziedzinie gromadzenia i gospodarki odpadami. Mimo iż cała gmina przeszłą proces wdrażania nowych rozwiązań bezkolizyjnie, to jednak skala zanieczyszczenia wsi odpadami jest zastraszająca. Podawano szereg przykładów uzasadniających takie sądy. Okazuje się, że nie wystarczy mieć przyzwoite przepisy lokalne, ale trzeba je umieć egzekwować, a także dawać szanse dla przyzwoitego zachowania się mieszkańców i turystów w miejscach publicznych. A tego u nas zabrakło.
Niewytłumaczalne jest zjawisko kompletnego bezruchu w porządkowaniu koryta rzeki Żylicy przez Krakowski Zarząd Gospodarki Wodnej i jej placówkę terenową z Żywca zajmującą się zlewnią Soły i Skawy. To, co zniszczyła powódź przed laty, okazuje się niemożliwe do naprawienia. Żylica, zamiast być wymarzonym miejscem wypoczynku, staje się powodem wstydu i obaw przed grożącym niebezpieczeństwem. I to się dzieje w gminie, która za główną dziedzinę swojej gospodarki uznała turystykę. Ale chyba turystykę do Żywca i Krakowa, by się dowiedzieć, że brak środków nie pozwala na podjęcie jakichkolwiek prac, nawet tych najprostszych, polegających na usunięciu niebezpiecznych elementów betonowych i rozgarnięcie żwirowych łach, które, nieusuwalne od lat, tworzą w wąskim korycie porośnięte zaroślami wyspy. Ale to podobno miejsce odpoczynku dla dzikich kaczek. I tym się wyraża wyższość troski o naturalne środowisko nad warunkami życia ludzi. Za to pocieszające jest, że w roku 2014 zakończona zostanie budowa we wsi kanalizacji sanitarnej. Ostatnie 37 budynków mieszkalnych zostanie włączonych do sieci.