73 ROCZNICA WYZWOLENIA SPOD NIEMIECKIEJ OKUPACJI

Rocznica wypędzenia hitlerowców z Buczkowic po trwającej od 3. września 1939 r. do 4/5 kwietnia 1945 r. okupacji to jedna z najważniejszych rocznic w naszej najnowszej historii. Należy o niej pamiętać bez względu na panujący obecnie klimat polityczny. Jego twórcy każą nam dostrzegać w dacie 4/5 kwietnia 1945 r. początek nowej okupacji. Nie jesteśmy jednak posłuszni temu nakazowi, bowiem mamy swój rozum, mamy własne doświadczenia, otwarte oczy i własny osąd minionego czasu. Dlatego, jak co roku spotkaliśmy się przy pomnikach ofiar II wojny światowej, by uczcić tych, którym los odebrał możliwość powitania pierwszego dnia wolności po latach poniżenia i pogardy. Na zaproszenie Zarządu Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego „Zagroda” do wzięcia udziału w rocznicowym spotkaniu odpowiedziały organizacje społeczne, placówki oświatowe i instytucje działające we wsi oraz młodzież szkolna. Było to spotkanie o szczególnej wymowie. Miałem zaszczyt wypowiedzieć parę zdań mówiących o rocznicy i wyjątkowych okolicznościach, które jej towarzyszyły. A wystąpienie to tak brzmiało:
Szanowni zebrani,
Dziękuję Wam za to że w tym dniu i w tym miejscu jesteście. A podziękowanie to składam w imieniu Zarządu Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego „Zagroda”, które jest od chwili swego powstania, czyli od 1989 r. inicjatorem rocznicowych spotkań w naszym lokalnym Miejscu Pamięci. Tradycja tych spotkań liczy sobie już trzydzieści siedem lat. A meldujemy się w tym miejscu w dniu wyzwolenia naszej wsi spod niemieckiej okupacji, która miała swój początek 3. września 1939 r., a koniec w nocy z 4/ 5 kwietnia 1945. To pięć lat i siedem miesięcy. Tylko jeden miesiąc krócej od czasu trwania II wojny światowej na obszarze Europy. Każdy z tych okupacyjnych dni oznaczał statystycznie rzecz ujmując śmierć blisko 3.500 ludzkich istnień. Oznaczał powstawanie w błyskawicznym tempie przemysłu zagłady całych narodów, całych grup etnicznych, stworzonego przez niemieckich, nazistowskich nadludzi. Ziemie polskie, a w tym bliski naszej najdawniejszej historii OŚWIĘCIM-Auschwitz stały się jednym z najbardziej znanych w najnowszej historii świata miejsc, gdzie ten zbrodniczy i opętańczy plan był realizowany pod hasłem Arbeit mach frei. „Praca czyni cię Wolnym”. Gdzie indziej hasło to brzmiało „Każdemu, co mu się należy”- Jedem das seine.
To czasom okupacji zawdzięczamy określanie obozów koncentracyjnych na ziemiach okupowanej Polski mianem polskich obozów śmierci. Czynią to ochotnie niedouczeni, leniwi lub nie ważący swych słów. To z tym okresem wiąże się określenie Holokaust, Shoah, za którym kryje się zagłada Żydów polskich i z wielu krajów Europy. W tych obozach i innych miejscach kaźni zostali uśmierceni ci, których nazwiska znalazły się na naszym pomniku ofiar II wojny światowej. Tylko pięć spośród nich, to nazwiska żołnierzy kampanii wrześniowej. Brakuje na pomniku buczkowiczan, narodowości żydowskiej, których losów do dziś nie znamy. Zapewne zostali zagubieni w bezimiennej masie Żydów, którym zgotowano śmierć.
Wielokrotnie w czasie dorocznych spotkań w tym miejscu przytaczałem fakty, które powinny, a wciąż nie są powszechnie znane w naszej społeczności. Dziś proszę Was byśmy skupili się na wyjątkowych okolicznościach, których pominięcie byłoby niewybaczalnym błędem. Do tych okoliczności zaliczyć trzeba setną rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości oraz fakt, że najpewniej, po raz ostatni świadkiem naszego spotkania jest obelisk, poświęcony pamięci poległych w Buczkowicach żołnierzy radzieckich. Ten obelisk ma zostać zdemontowany na mocy ustanowionego w Rzeczypospolitej prawa, prawa, które ma sprawić, iż propagowanie ustroju komunistycznego stanie się niemożliwe.
Czym zawinił ten obelisk? To obelisk ku pamięci tych, którzy od połowy lutego 1945 r. do kwietnia 1945 stacjonowali w Buczkowicach i sąsiednich Rybarzowicach. W dolnej części wsi przebiegała linia frontu. Nie było tu zaciętych walk, ale były działania zaczepne, uciążliwy wzajemny ostrzał pozycji niemieckich i radzieckich. W takich właśnie działaniach zginęło 10-14 bezimiennych żołnierzy Armii Czerwonej. Wśród części z nich była bardzo młoda i urodziwa oficer, pochowana wraz z grupą swoich kolegów u stóp kopca grunwaldzkiego k. kościoła. Gdy ciała tych żołnierzy ekshumowano,  jej było nietknięte skutkami śmierci. Wiem to od naocznego świadka tej ekshumacji.
Gdy patrzę na ten skromny obelisk, który wznieśli nasi przodkowie tak ciężko doświadczeni przez wojnę, staram się dociec, skąd bierze się ta podobno wielka moc, którą w sobie ma on zawierać, by propagować ustrój komunistyczny, uświadamiam sobie, jak miałką podstawę ma tzw. polityka historyczna. Ta polityka w swym „pomnikowym” segmencie każe nam wymazać z pamięci jedno z najważniejszych wydarzeń historycznych, jakim było wypędzenie Niemców, zakończenie okupacji. Odrodziła się Polska jak Feniks z popiołów podnosząc miasta i wsie z wojennych zniszczeń, lecząc głębokie rany zadane przez okupanta. Odrodziła się Polska inna od tej sprzed 1939 r., bo etnicznie w miarę jednorodna, w optymalnych granicach, zbliżona geograficznie do krajów Zachodu, pełna entuzjazmu na budowanie nowego życia w warunkach trwałego pokoju. Dziś każe nam się w tych faktach dostrzegać dowody nowej okupacji. Jednocześnie opracowuje się scenariusze obchodów stulecia odzyskania przez nasz kraj niepodległości. Ta polityka nakazuje, by za datę zakończenia II wojny światowej przyjąć dzień 4. czerwca 1989 r. Jeszcze w innym przypadku każe się nam przyjąć do wiadomości fakt, że w roku 1968 Polska nie istniała. To tylko przykłady absurdów, które można upowszechniać wśród ciemnego ludu. Podaję je nie po to, by bawić się w politykowanie, ale aby zachęcić do poznawania historii własnej ojczyzny, historii własnej miejscowości, by nie stronić od poznawania historii Europy, której częścią jesteśmy. To zderzenie jest konieczne, by mieć własne zdanie na wielość wydarzeń, które miały tak wielkie znaczenie dla dziejów naszej małej ojczyzny, naszych rodzin. Niezależnie od polityki historycznej, prowadzonej w naszym kraju bezsporne jest, że Buczkowic nie wyzwolił nikt inny, jak żołnierze radzieccy. Oni, wyzwalając spod okupacji hitlerowskiej kolejne fragmenty ziem polskich, przecięli pasmo obozowych i egzekucyjnych śmierci. Po przejściu tych żołnierzy odradzała się Polska taka, jaka w tamtym czasie mogła istnieć. Działo się to za wiedzą i po decyzjach koalicji antyhitlerowskiej, w tym zachodnich aliantów.
Obecna polityka historyczna nie jest w stanie przekonać światłych obywateli, że wolność przyszła do nas wraz z „żołnierzami wyklętymi”. To pod ich sztandarem usiłuje się zgromadzić nacjonalistyczne formacje często o wątpliwych dokonaniach i podziemną wielotysięczną Armię Krajową. Zasługi tej drugiej usiłuje się zmatowić, przemilczać lub pomijać podobnie, jak formacje skupione wokół lewicy.
Z dzisiejszej uroczystości wynieśmy utrwaloną historyczną prawdę o tym, jak wyzwolenie nadeszło i skąd nadeszło. Będziemy pozbawieni obelisku żołnierskiego, ale niech pozostanie w nas pamięć o tych, którzy u nas zginęli, z dala od swego kraju. Utrwalmy w sobie datę 4/5 kwietnia 1945 r. jako tę, od której fragment naszej ojczyzny w której się urodziliśmy, w której wzrastamy i z której będziemy odchodzić, stał się cząstką nowej, innej Polski. Jeśli ta prawda będzie w nas, wtedy z czystym sumieniem, a nie w klimacie bezwolnego stada możemy obchodzić setną rocznicę odzyskania niepodległości. W przeciwnym razie owe rocznicowe sto lat, dzielące nas odzyskania niepodległości znajdzie się jeszcze wiele lat przed nami.”

                                                                                                                                                                     Józef Stec

 J. Stec Honorowy Prezes Zagrody i delegacje organizacji i instytucji (2)

J. Stec Honorowy Prezes Zagrody i delegacje organizacji i instytucji

Grupa młodzieży szkolnej z wychowawcami

Grupa młodzieży szkolnej z wychowawcami

Delegacja Towarzystwa Zagroda z jej prezesem Jerzym Foltyniakiem

Delegacja Towarzystwa Zagroda z jej prezesem Jerzym Foltyniakiem

Kierownictwo Stowarzyszenia Nadzieja

Kierownictwo Stowarzyszenia Nadzieja

Dyrektor szkoły Zenon Cebrat z delegacją szkoły. Strażacy, jak zawsze, na posterunku

Dyrektor szkoły Zenon Cebrat z delegacją szkoły.

 

Dyrektor GOK Monika Bernecka Caputa

Dyrektor GOK Monika Bernecka Caputa

Strażacy , jak zawsze, na posterunku

Strażacy , jak zawsze, na posterunku

Alicja Gruszecka z delegacją Koła Gospodyń Wiejskich

Alicja Gruszecka z delegacją Koła Gospodyń Wiejskich