Wybrane aspekty przewidywanej likwidacji pomnika w Buczkowicach, poświęconego żołnierzom Armii Czerwonej.

Zajęcie się przedstawionymi w tytule tego dokumentu problemami jest następstwem oczekującymi wieś, a także Radę Gminy, ewentualnie Wójta Gminy działaniami, wymuszonymi przez ustawy dekomunizacyjne: z 1. czerwca 2016, a szczególnie przez ustawę z 2o. lipca 2017 r. Ta ostatnia, zawierająca nowelę ustawy wcześniej wymienionej ma, zdaniem ustawodawcy, wywołać skutek w postaci „usunięcia”  m.in. pomnika poświęconego żołnierzom Armii Radzieckiej, poległym w Buczkowicach w roku 1945.  W tym stanie rzeczy konieczne jest przypomnienie, ważnych dla sprawy okoliczności, które, mimo swego znaczenia, mogą nie być dostrzeżone przy podejmowaniu decyzji, określających dalsze losy tego pomnika.Wydaje się również konieczne przedłożenie sugestii, co do sposobu rozwiązania sprawy pomnika, jeśli stanowisko władz państwowych będzie starało się przymusić władze gminne i mieszkańców, by te zastosowały się do postanowień przytaczanych ustaw. Problemy, które pojawiają się na tle stosowania wspominanych wcześniej ustaw, proponuję rozważyć wedle następującego porządku:
1. Historyczne przesłanki budowy pomnika – obelisku
2. Kwestie majątkowe związane z budowlą powstałą we wsi w czynie społecznym oraz uprawnień do dysponowania tym majątkiem
3. Historyczne i kulturowe znaczenie miejsca pamięci dla lokalnego środowiska
4. Język ustawy lipcowej
5. Sugestie odnośnie do sposobu wykonania postanowień ustawy dekomunizacyjnej
6. Wnioski końcowe

Historyczne przesłanki budowy pomnika- obelisku
Pomnik w postaci obelisku został wzniesiony w roku 1947 jako wyraz pamięci o poległych we wsi żołnierzy radzieckich, zajmujących w okresie od 12. lutego 1945 do pierwszych dni kwietnia tegoż roku pozycje w dolnych Buczkowicach, a także w rejonie tzw. Jamy, czyli terenów sąsiadujących ze wsią Meszna. W tym okresie żołnierze ci byli świadkami licznych pożarów wzniecanych przez Niemców, które miały im oczyścić przedpole spodziewanego natarcia oddziałów radzieckich. Podejmowali szereg wypadów w rejony zajęte przez Niemców i przez nich umocnione. Ostrzeliwali pozycje niemieckie tak przy użyciu artylerii, jak broni maszynowej. Niekorzystne,( z punktu widzenia wojskowego), usytuowanie pozycji radzieckich, w które miały wgląd wojska niemieckie, rozlokowane po zachodniej i stronie wsi sąsiednich, spowodowały śmierć około 14 nieznanych z nazwiska żołnierzy radzieckich, a także 16 cywilnych zidentyfikowanych mieszkańców Buczkowic. Sam fakt stacjonowania wojsk radzieckich we wsi nie spowodował strat w mieniu, jak ludności cywilnej, spowodowanych przez żołnierzy radzieckich. Nie znaczy to jednak, że czas ten nie przynosił określonych utrudnień w życiu codziennym mieszkańców, trudności, zrozumiałych w warunkach działań wojennych Obecność oddziałów radzieckich wyeliminowała całkowicie stosowanie przez okupanta represji, które wcześniej były codziennością.
Nieistotne z punktu widzenia rozmiaru incydenty, wywołane przez pojedynczych żołnierzy radzieckich, były bez zwłoki zażegnywane przez radzieckie służby wojskowe, a ich sprawcy byli surowo karani. Wszystkie te okoliczności sprawiły, że wbrew wcześniejszym obawom ludność cywilna wsi widziała w żołnierzach tej armii wyzwolicieli. To przeświadczenie zdecydowało o wzniesieniu w roku 1947 obelisku, poświęconego tym żołnierzom. Obelisk ten stał się stałym elementem miejsca, nazwanego później lokalnym Miejscem Pamięci Narodowej. Jego głównym obiektem stał się pomnik ofiar wojny i prześladowań mieszkańców Buczkowic. A były to ofiary – więźniowie obozów koncentracyjnych, zamordowani w największych i najcięższych obozach w Europie od KL Auschwitz począwszy poprzez Dachau, Gross Rosen, Mauthausen/Gusen, Buchenwald, Oranienburg, Sachsenhausen, Mittelbau- Nordhausen-Dora, Flossenbürg, aż po KZ Struthof- Natzweiler w Alzacji, w więzieniach śledczych w Mysłowicach, Bielsku, Polenlagrze Nr 92 w Katscher (Kietrzu)i Polenlagrze Nr 28 w Orzeszu k. Mikołowa, w bitwach partyzanckich na Nowogródczyźnie, a także w Katyniu.
Pomnik buczkowiczan poświęcony jest również żołnierzom Września 1939, poległym w znanych i nieznanych miejscach. Symbolicznie pomnik oddaje również cześć wspomnianym wcześniej 16 cywilom, często przypadkowym ofiarom poległym z rąk niemieckich na przełomie zimy i wiosny roku 1945. Mieszkańcy ci, mimo, iż nie są wymienieni na tablicy pamięci, znani są z imienia i nazwiska. Znane są również okoliczności ich śmierci. Pochówek tych poległych odbywał się w ekstremalnych warunkach, pod silnym ostrzałem niemieckim, często po wielu dniach od chwili śmierci.
Żołnierze radzieccy, którzy zajęli Buczkowice wchodzili w skład 1. Armii Gwardii, której dowódcą był generał pułkownik Andriej Greczko. Pomnik żołnierzy radzieckich został wybudowany i odsłonięty po ekshumowaniu ciał i przeniesieniu ich na cmentarz centralny (zapewne w Bielsku). Nie mamy więc w jego przypadku do czynienia z pomnikiem na grobach, ale w miejscu, w którym groby te się przejściowo znajdowały.

Kwestie majątkowe związane z budowlą powstałą w czynie społecznym oraz uprawnieniami do dysponowania tym majątkiem.
Oba pomniki powstały w czasie, gdy Buczkowice, jako Gromada o tej samej nazwie wschodziła w skład gminy zbiorowej Wilkowice – Bystra. Jedyną osobą reprezentującą władze gminne we wsi był w tym czasie sołtys Andrzej Urbański. Funkcję tę pełnił z woli mieszkańców jako ten, który powrócił do wsi z głębi Rzeszy, dokąd był zesłany na przymusowe roboty. Wokół niego oraz Józefa Urody, przedwojennego buczkowickiego organisty, osadzonego w roku 1942 wraz z całą rodziną w Polenlagrze Nr 92 w Kietrzu, skupili się ludzie, tworzący miejscowy aktyw społeczny. Tak uformowany społeczny komitet budowy pomników wsparli mieszkańcy Buczkowic własnymi składkami oraz darowiznami, złożonymi przez organizacje społeczne.
Owocem tej społecznej mobilizacji były wzniesione oba pomniki. Akcja gromadzenia środków pieniężnych rozpoczęta została 2. listopada 1946 r. Umiejscowienie pomników ofiar wojny wywodzących się z naszej wsi, jak poległych w Buczkowicach żołnierzy radzieckich symbolicznie łączyło losy tych ludzi. I jedni i drudzy z stracili życie z rąk tego samego wroga. A ocaleni od zagłady mieszkańcy wsi nie mieli wątpliwości, że obie kategorie ofiar godne są uwiecznienia.Odsłonięte pomniki oraz teren, na którym obiekty te zostały wzniesione, w czasie specjalnej uroczystości poświęcił ks. Józef Zapała, ówczesny administrator parafii Buczkowice. Oba obiekty zostały wzniesione na gruntach, stanowiących przed wybuchem wojny własność buczkowickiego gniazda Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół”, zdelegalizowanego przez okupanta z chwilą wybuchu wojny, zaś po zakończeniu II wojny światowej znacjonalizowanych, jako, że „Sokół” nie miał możliwości podjęcia działalności statutowej.
W czasie, w którym fakty te miały miejsce, nie funkcjonowało pojęcie samorządu gminnego (terytorialnego), ani w rozumieniu ustawodawstwa przedwojennego, ani w obecnym rozumieniu tej definicji, bowiem gminy w tamtym czasie stanowiły element składowy struktury tzw. jednolitej władzy i administracji państwowej. Przynależność do gminy zbiorowej Wilkowice – Bystra była jedyną pozostałością po przedwojennym samorządzie. W ówczesnym systemie prawnym, choć czyny społeczne nie miały jeszcze we wczesnych latach powojennych szczegółowo określonych ram prawnych, wszystkie wytwory materialne, będące następstwem aktywności społecznej z mocy prawa, stawały się własnością Skarbu Państwa pod bezpośrednim zarządem władz gminnych.  Tym samym uznać trzeba, że oba wybudowane w Buczkowicach pomniki z mocy prawa stały się własnością Skarbu Państwa. Stan ten wzmocniony jest zapisami kodeksu cywilnego, jako że oba pomniki zostały wzniesione na nieruchomości (gruncie), należącym do Skarbu Państwa.Z punktu widzenia ewidencji majątkowej gminy pomnik poświęcony żołnierzom radzieckim winien być ujęty rzeczowo i wartościowo w ewidencji majątku, najpierw Gminy Zbiorowej w Wilkowicach-Bystrej, a po zmianach w podziale administracyjnym kraju i powołaniu do życia samodzielnych Gromad, (w tym Buczkowic), wartość obiektów winna zostać ujęta w ewidencji prowadzonej przez Prezydium Gromadzkiej Rady Narodowej w Buczkowicach.
Fakt, czy tak się stało, wymaga wyjaśnienia, bowiem dostępne na ten temat materiały danych takich nie zawierały.W okresie po powstaniu gmin w latach 90-tych XX wieku i zakończeniu procesu komunalizacji mienia, służącego Gminie do realizacji jej statutowych zadań, oba pomniki powinny być składnikiem mienia gminnego Gminy Buczkowice. Koleje losu pomników jako składników mienia nie zależą jednak od dopełnienia, lub niedopełnienia obowiązków urzędniczych, w następstwie których wartość tego majątku wynika z ksiąg, obrazujących obecny stan mienia komunalnego Gminy czy też księgi ją pomijają. W przypadku, gdy pomniki w księgach majątkowych Gminy nie widnieją, konieczne jest ich ujawnienie tak pod względem rzeczowym, jak pieniężnym- finansowym. Sprawy, o których mowa należy uporządkować tak, by wiedzieć o czym mówimy  rozpatrując sprawy majątkowe Gminy.Nie ulega wątpliwości, że pomniki są własnością Gminy. W Gminie nie występuje bowiem tzw. mienie wiejskie, stanowiącego dawniej wyłączną własność wsi i przez  nią administrowane.Przypomnienie tych okoliczności jest istotne z punktu widzenia uprawnień do dysponowania składnikami majątkowymi Gminy i podmiotu, który takie uprawnienie posiada na podstawie przepisów, regulujących działalność samorządu gminnego.

Historyczne i kulturowe znaczenie Miejsca Pamięci dla lokalnego środowiska
Z punktu widzenia kulturowego i historycznego oba pomniki są pamiątką czasu zakończenia hitlerowskiej okupacji. Są pamiątkami historycznymi, których znaczenie nie podlega przecenieniu.Konieczne jest jednoznacznie odniesienie się do kulturowej i historycznej wymowy obelisku, upamiętniającego śmierć żołnierzy radzieckich. Inicjatorzy budowy tego pomnika, członkowie naszej wiejskiej społeczności tak dotkliwie doświadczonej w czasie II światowej uznali za słuszne upamiętnienie zakończenia okupacji wsi przez Niemców. Ten historyczny fakt nie powinien i nie może być kwestionowany. Nie może również być kwestionowany fakt, że siłą, która go dokonała na naszych ziemiach, była wspominana 1. Armia Gwardii Armii Czerwonej. Kto fakty te kwestionuje, fałszuje historię.Obelisk w Buczkowicach jest świadectwem doniosłego historycznego wydarzenia, jakim było wypędzenie ze wsi niemieckich okupantów, a nie dowodem gloryfikowania idei komunistycznych, jak to się obecnie określa. Był i jest materialnym dowodem szacunku naszego środowiska dla żołnierskiej ofiary, docenionej przez naszych przodków. Obelisk jest wyrazem woli tych przodków, upamiętnienia poległych, której nie powinniśmy podważać. Jest też materialnym dokumentem czasów, w którym powstał. Jako świadek historii i złożoności naszych dziejów winien być otoczony naszą opieką. Obelisk jest elementem naszej społecznej tradycji ściśle powiązanej z pamięcią o tych, którzy odeszli. W tym przeświadczeniu społeczność wiejska działała, choć z różnym natężeniem, na przestrzeni wszystkich powojennych lat.
Po roku 1981 działania te nabrały szczególnego wymiaru. Wypełnione były poddawaniu obu pomników, w tym obelisku  zabiegom remontowym, odnawianiu napisów, usuwaniu błędów i nieścisłości wykazywanych w trakcie prowadzenia prac nad dokumentowaniem najnowszej historii miejscowości. Wiele czasu i starania poświęciliśmy nadaniu otoczenia pomników wyglądu odpowiadającego powadze i znaczeniu tego miejsca. Godny jego wygląd sprawiał, że stało się ono miejscem miejsko-gminnych, gminnych oraz wiejskich uroczystości patriotycznych.
Należy dodać, że wszystkie z wymienionych wcześniej zabiegów remontowych i modernizacyjnych czynione były dzięki staraniom Rady Sołeckiej, a po roku 1989 z inicjatywy Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego „Zagroda” przy wsparciu budżetu Gminy Buczkowice. Ten ostatni fakt wymaga podkreślenia, bowiem stanowił on zdyskontowanie społecznego, bezinteresownego zaangażowania się mieszkańców wsi  w praktyczna opiekę nad tym miejscem pamięci. Choć oba obiekty nie zostały wpisane do rejestru zabytków, wszystkie prace prowadzone przy ich konserwacji, a nawet odbudowie (pomnik buczkowiczan) w sposób odpowiadający rygorom odnoszącym się do obiektów zabytkowych, zaś materialny zakres prac prowadzony był za wiedzą władz statutowo sprawujących nadzór nad stanem Miejsc Pamięci Narodowej. Trzeba też wiedzieć, że starania Rady Sołeckiej, działającej po roku 1981 aż do pierwszych lat po roku 2000 o miejsce pamięci, stało się przesłanką dla nadania Radzie jako całości Złotej Odznaki Opiekuna Miejsc Pamięci Narodowej, a szczególnie zaangażowanym w dzieło utrzymania miejsca w stanie godnym tej nazwy, srebrnych odznak Opiekuna Miejsc Pamięci Narodowej. Od czterech lat obelisk poświęcony żołnierzom radzieckim stał się jednak obiektem profanacji, którym w sukurs przychodziły heppeningi m.in. z udziałem posłów do Sejmu RP, wywodzących się z Prawa i Sprawiedliwości, a także organizacji, których celem jest, jak starają się one dowodzić, przywracanie pamięci o tzw. „żołnierzach wyklętych”. Profanacja sprowadzała się do zamalowywania i przy okazji uszkadzania napisów na obelisku, umieszczania na nim napisów obelżywych i obrażających pamięć o poległych, znaków charakterystycznych dla Narodowych Sił Zbrojnych, wywieszania banerów urągających budowniczym obelisku. Wszystkieprzypadki znieważania tego obiektu są udokumentowane, a przedmioty służące temu celowi są przechowywane. Jest również faktem, że właściciel tego miejsca, a więc podmiot zobowiązany z mocy prawa do jego ochrony te akty wandalizmu i profanacji  pozostawił bez kierowania ich na drogę postępowania karnego, odpowiedniego dla kategorii tych czynów. Traktowane one były jako przejaw chuligańskich wybryków, szczeniactwa i wyrazów wyimaginowanego buntu, a nie zjawisko, któremu patronują określone kręgi polityczne.
Trzeba dodać, że akty wandalizmu wobec obelisku ustały, gdy ukazała się pierwsza z ustaw dekomunizacyjnych. Jest to dowodem na sterowanie tymi działaniami przez konkretne środowisko/a/ polityczne.W r. 2009 r. pojawiły się również inicjatywy, których inspiratorem było kierownictwo ówczesnej Rady Sołeckiej. Inicjatywy te zmierzały m.in. do usunięcia pomnika, zmiany tekstów napisów na nim zamieszczonych. Inicjatywy te zakończyły się ustaleniem, iż obelisk winien pozostać w niezmienionej postaci i miejscu. Te ustalenia umocowanych przedstawicieli społeczności wiejskiej traktować należy na równi z oświadczeniem woli naszego środowiska odnośnie do utrzymania status quo. Stanowisko to należy uznać za wiążące władze Gminy w sprawie losów obelisku.
Troska o ochronę dziedzictwa kulturowego i zachowanie tradycji należy do niezbywalnych zadań własnych Gminy, chronionych przez konstytucyjną zasadę uznania samorządu za odrębny podmiot organizacji społeczeństwa. Jeśli zaś mowa o konstytucyjnie gwarantowanym samorządzie, to nie można mówić o zmianie tego stanu ustawą zwykłą, jaką jest zespół ustaw dekomunizujących przestrzeń publiczną i nakazujących rugowanie z niej obiektów, stanowiących historyczne dziedzictwo poszczególnych wspólnot samorządowych.

Język ustawy lipcowej
Można zakładać, że przepisy ustawy z 22. czerwca 2017 r. o zmianie ustawy o zakazie propagowania komunizmu lub innego ustroju totalitarnego przez nazwy budowli, obiektów i urządzeń użyteczności publicznej (Dz.U. RP poz. 1389) Wojewoda, jak Instytut Pamięci Narodowej, jako instytucja opiniująca charakter obelisku, uznają go  za obiekt podlegający usunięciu z przestrzeni publicznej. Założenie to zdaje się być tym więcej prawdopodobne, jeśli nie pewne, jeśli uwzględnić ideologiczną determinację autorów ustawy i większości parlamentarnej, która ustawę tę uchwaliła. Nie bez znaczenia w sprawie ma niedostatek wiedzy z dziedziny semantyki. Pierwszej z okoliczności nie trzeba uzasadniać, bowiem intencje ustawodawcy wynikają nie tylko z samej ustawy, ale również z całości poczynań ośrodków dyspozycyjnych obozu rządzącego po wyborach 2015 r. Niedostatek wiedzy z dziedziny semantyki ma szczególne znaczenie dla kwalifikacji obelisku w Buczkowicach.
Rozdział 2. przywoływanej wyżej ustawy nosi tytuł : „Zakaz propagowania komunizmu lub innego ustroju totalitarnego przez pomniki”. Art. 5a ust.1. otwierający ten rozdział ustawy mówi :„Pomniki nie mogą upamiętniać osób, organizacji, wydarzeń lub dat symbolizujących komunizm lub inny ustrój totalitarny, ani w inny sposób takiego ustroju propagować…”.
Ustawa, zakazując upamiętniania wydarzeń, ustanawia jednocześnie w przypadku naszej wsi nakaz – obowiązek pamiętania o zakończeniu niemieckiej prawie pięcioletniej okupacji. Nakazuje nam zapomnienie o jednym z bardzo ważny wydarzeń historycznych, które kończyło czasy poniżenia, czasy walki o biologiczne przetrwanie. To nakaz obligujący do manifestowania uczuć zemsty na pamięci żołnierzy, którzy okupacyjny koszmar zakończyli. Zakaz upamiętnienia tego wydarzenia, jakim był dzień wyzwolenia, oznacza powstanie obowiązku wybiórczego traktowania historii i pisania jej od nowa, wbrew faktom. To nakaz ubliżający ludziom myślącym, szanującym dzieje własnej miejscowości.
Kluczowe jest również słowo „propagowanie” użyte w ustawie. Wedle słownika języka polskiego hasło „propagować” oznacza: szerzyć, upowszechniać idee, hasła, myśli, zjednywanie kogoś do jakiejś idei, akcji… agitowanie na rzecz jakiegoś programu politycznego. Ustawodawca zdawał sobie zapewne sprawę z tego, że w postępowaniu sądowym udowodnienie czynów oznaczających propagowanie m.in. jakiejś idei jest procesem bardzo trudnym. Nie można bowiem propagować jakiejś idei, (bo o to w tym przypadku chodzi), bez wykazywania się określoną aktywnością, którą w największym skrócie można określić słowami: prowadzić propagandę, namawiać, krzewić idee. Jeśli więc mamy do czynienia z budowlą, która tkwi w przestrzeni publicznej wyłącznie jako świadek historycznego wydarzenia,nie mogąc z natury rzeczy niczego czynnie krzewić, to czynienie z tego obiektu rzeczy oskarżanej o takie działanie, jest oczywistym nadużyciem, by nie powiedzieć dowodem braku szacunku dla naszego języka. Dlatego ustawodawca nie zajmuje się faktycznym znaczeniem słów propagowanie, agitacja, ale każe wszystkim, którzy mają się tematem zajmować, przyjąć jego (ustawodawcy ) wykładnię tych określeń. A jego wyobraźnię kształtuje przekonanie, wiara, i inne uczucia, które dowodu nie wymagają.
Kolejnym wyrażeniem, które z ustawy wynika, a odnoszącym się do wykluczanych obiektów (m.in. pomników) są słowa „symbolizujących komunizm lub inny ustrój totalitarny…”. Posługując się cytatem znanego publicysty można zapytać:„ Symbolizuje, czyli co robi? Rozkułacza? Cenzuruje? Aresztuje? Ateizuje?. Przecież nic z tego, co w komunizmie było złe nie robi, a symbolizowanie tkwi w waszych głowach zindoktrynowanych antykomunizmem…Te pytania trzeba skierować pod adresem tych, którzy doprowadzili do uchwalenia ustawy dekomunizacyjnej, przeczącej zdrowemu rozsądkowi. Ograniczanie posłom większości parlamentarnej prawa do uznania czegoś lub kogoś za symbol (czegoś tam…) nie jest możliwe. Wskazywanie symboli jest z jednej strony prawem do głoszenia swoich poglądów, ale jednocześnie jest obrazem odczuć głosiciela tych poglądów, stanu jego ducha, wyobraźni, wiary. Lud, który dziś jest przewrotnie nazywany suwerenem, nie może zakazać większości parlamentarnej stanowienia prawa, które w ostatecznym rachunku nakazuje owemu ludowi wyznawanie obcych mu zasad lub wiarę w zasady, które są mu obce.
W naszych warunkach większość parlamentarna, wykorzystując przymus państwowy, każe wszystkim podzielać stan jej ducha, utożsamiać się z jej wyobrażeniami, a jednocześnie lekceważyć niezbite historyczne fakty.
Mamy do czynienia z sytuacją, gdy wyobrażenia zbiorowe ustawodawcy przybierają postać powszechnie obowiązującej wykładni co symbolem ma być. To jest stan, który należy traktować na równi z dyktatem popartym opresją ze strony państwa. W odniesieniu do naszego obelisku można zadać pytanie, czy on swoją bryłą, kształtem symbolizuje komunizm? Czy zamieszczone na nim napisy sławią komunizm? Czy propagują idee stanowiące nieodłączną część tej politycznej orientacji? Czy jest propagowaniem komunizmu oddawanie szacunku żołnierzom z alianckiej armii poległym w walce z naszym hitlerowskim wrogiem? Horacy, rzymski poeta, powiedziałby w takim przypadku: „Coelum ipsum petimus stultitia”.„Głupotą sięgamy samego nieba”
Niewątpliwym zarzutem kierowanym wobec naszego obelisku są widniejące na nim gwiazda oraz sierp i młot. To również one wedle pomysłodawców ustawy mają rzekomo symbolizować komunizm. Rzecz jednak w tym, że zarówno gwiazda, jak sierp i młot były elementami herbu Związku Radzieckiego, którego żołnierze w Buczkowicach walczyli, wypełniając wolę władz swego kraju. Walczący żołnierz ma prawo do swego państwowego symbolu. Poległemu żołnierzowi symbole te są przypisane. Tak jest w całym cywilizowanym świecie. Pod znakiem polskiego orła spoczywają polscy żołnierze wszędzie tam, gdzie została ich śmierć. Co, poza politycznym zacietrzewieniem, każe dostrzegać w elementach herbu państwowego przejaw symbolizujący komunizm? Na to pytanie zdaje się pośrednio odpowiedzieć Bronisław Łagowski w felietonie „Wnioski” z 22. maja 2005 r., antycypując obecną sytuację m.in. w Polsce.
Nie mając innych możliwości faktycznego odwetowego szkodzenia Rosji – spadkobiercy b. Związku Radzieckiego, władze Polski wypowiadają jej (Rosji) „wojnę historyczną”. Te słowa były wypowiedziane na wiele lat przed „wojną pomnikową”, ale już w czasie trwania wojny historycznej. Obecny etap tej wojny zakłada natarcie m.in. na symbole kraju uznanego za przeciwnika.
Należy w tym miejscu odwołać się pomocniczo do wyroku z 19. lipca 2011 r. Trybunału Konstytucyjnego (Sygn. akt. K 11/10) który dotyczył nowelizacji kodeksu karnego, a głównie karalności czynów polegających na nabywaniu, rozpowszechnianiu, utrwalaniu druku, przedmiotów zawierających treści lub symboliki faszystowskiej, komunistycznej lub innej totalitarnej. Wyrok Trybunału w tej części, którą można pomocniczo stosować do sytuacji naszego obelisku stwierdził, że karalność takich czynów jest niezgodna z Konstytucją. By karalność była dopuszczalna, musi po stronie sprawcy czynu występować zamiar bezpośredni propagowania ustroju totalitarnego. A czy można mówić o propagowaniu komunizmu przez milczący obelisk i umieszczone na nim symbole z herbu państwa, który jest obecnie tylko kategorią historyczną? Ustawa z 20. lipca 2017 r. nie eksponuje wprost pojęcia „Polska Ludowa”, lecz  niewątpliwie tzw. duch ustawy odnosi się również do tego pojęcia. Występuje ono na naszym obelisku w sformułowaniu: „…którzy zginęli w walce o Polskę Ludową”. W czasie, gdy obelisk był budowany pojęcie „Polska Ludowa” nie było w powszechnym i oficjalnym obiegu. Wtedy nasze państwo nosiło nazwę „Rzeczpospolita Polska”. Trzeba zatem uznać, że budowniczowie obelisku posłużyli się określeniem „Polska Ludowa” jako pojęciem, wynikającym z programu politycznego m.in. Polskiej Partii Robotniczej – jednej z sił lewicowych w powojennej Polsce. Jeśli to sformułowanie miałoby podlegać restrykcjom ustawy lipcowej, to należałoby również poddać cenzurze zmiany w programie działania Rządu Londyńskiego z wczesnego lata 1944 r., który założył konieczność przeprowadzenia głębokich reform społecznych w powojennej Polsce pod hasłem uczynienia z naszego kraju Polski ludowej. Cenzurą powinno się objąć jedno z naczelnych haseł programowych ludowców, współtworzących rząd londyński, którzy oczekiwaną powojenną Polskę nazywali Polską ludową. W każdym z tych programów zmian, koniecznych do wprowadzenia do ustroju Polski po zakończeniu II wojny światowej określenie „Polska ludowa” rozumiane było jako cecha kraju, w którym nastąpią gruntowne zmiany gospodarcze i społeczne.
Ich zewnętrznym wyrazem miało być zerwanie z dominacją klas posiadających, wielkimi majątkami, wielkim rozwarstwienie społecznym, prawami pracowniczymi, prawem do nauki i innymi prawami, które w II Rzeczypospolitej poddawane były daleko idącej reglamentacji. Członkowie partii ludowych nie wytworzyli koniunkturalnie hasła Polski dla ludu. Oni byli kształtowani od lat w klimacie tego programu. Rząd londyński natomiast, czego dowodzą historyczne źródła, zaczął się posługiwać hasłem „Polski ludowej” pod wpływem rozwoju sytuacji wojskowej i politycznej na froncie wschodnim II wojny światowej. A sytuacja ta wskazywała na nieuchronność zajęcia polskich ziem przez Armię Czerwoną, a co za tym szło, wprowadzenia w wyzwolonej od Niemców Polsce nowego ustroju o lewicowym obliczu. Nie można mieć również wątpliwości, że socjalny i społeczny program rządu londyńskiego został skorygowany w klimacie obaw tego środowiska przed powszechnym przyzwoleniem Polaków na program lewicy.
W odróżnieniu zatem od partii grupujących chłopstwo, program rządu londyńskiego był naznaczony koniunkturalizmem, wywołanym okolicznościami a nie głębokim przekonaniem o słuszności zmian w treści jego programu. Istnieją zatem podstawy dla bardzo krytycznej oceny intencji tego rządu w dziedzinie reform społecznych.
Polska Ludowa nie cieszy się szacunkiem obecnie rządzących Polską, mimo że inna formuła władzy w Polsce w tamtym czasie i w ówczesnych warunkach geopolitycznych nie była możliwa. To zdumiewające, że największymi i zdeklarowanymi jej przeciwnikami (a nawet wrogami) są beneficjenci tego okresu historycznego naszych dziejów. Okres ten, jak należy sądzić, ukształtował w ramach swoich metod działania oryginalną opozycję, która korzystając z większych lub mniejszych dobrodziejstw Polski Ludowej, gdy już nie ma po niej śladu, tropi wytrwale wszystkie jej pozostałości. Ustawa o „usunięciu” napiętnowanych czasem pomników jest wyrazem tego tropienia. Owo „usunięcie” jest tylko literacką formułą, pod którą kryje się burzenie, niszczenie, rozbiórka i inne formy zniszczenia pamiątek po poległych sześciuset tysiącach żołnierzy Armii Radzieckiej, armii, która była wraz z polskimi siłami zbrojnymi podstawowym elementem antyhitlerowskiej koalicji. Twierdzenia wcześniejsze nie oznaczają bezkrytycznej aprobaty dla wynaturzeń, które pojawiły się w pierwszych latach powojennej Polski.
Autorzy i nadzorcy wykonania ustawy dają wykładnię słowa „usunięcie” pomników. Dowodów dostarczają niemal codziennie serwisy wiadomości, w których maszyny budowlane kruszą pomniki, niszczą mauzolea, tablice pamiątkowe. Przeczy to składanym deklaracjom o stworzeniu skansenu tych obiektów (podobno w Zachodnio-Pomorskiem), z dala od wielkich skupisk ludzkich. Nie mówi się jednak, czy w tym skansenie znajdzie się zakątek przeznaczony pod gruz z pomników zburzonych.„Usunięcie” pomników i innych obiektów wymienionych w ustawie lipcowej odbywa się w warunkach naruszania umowy zawartej ze Związkiem Radzieckim, a dotyczącej wzajemnej ochrony miejsc pamięci i grobów wojennych. To przykry przykład braku poszanowania norm prawa, w katalogu których umowy międzynarodowe zajmują poczesne miejsce.
Tak wygląda rzeczywistość, która w naszym. buczkowickim przypadku została skierowana przeciwko tym, którzy w nocy z 4/ 5 kwietnia 1945 r., a więc przed ponad siedemdziesięciu laty, przepędzili ze wsi Niemców. Nam zaś, którzy się ostaliśmy dzięki ofierze tych ludzi przychodzi „usunąć” obelisk poświęcony ich pamięci. Mamy być lojalnymi, bezrefleksyjnymi wykonawcami przepisów prawa, ustanowionego przez część naszych przedstawicieli. Ustawodawca okazał się jednak łaskawy, dokonując wyłączenia spod rygorów ustawy niektórych pomników. Kategorie tych obiektów wymienione są w art. 5a.ust.3. ustawy z 20.lipca 2017 r.
To pomniki:
a/niewystawione na widok publiczny
b/ umiejscowione na cmentarzach lub innych miejscach spoczynku
c/ wystawione na widok publiczny, ale w celach artystycznych, edukacyjnych, naukowych, a w każdym razie innych aniżeli propagowanie ustroju totalitarnego
d/ wpisane do rejestru zabytków
Poza punktem d/ pozostałe kategorie pomników wyłączonych spod działania ustawy można uznać za przykłady ułomności legislacyjnej. Przykładem wiodącym prym w tej konkurencji są postanowienia pktu c/.
Trudno w tej sytuacji nie zadać sobie pytania, który inicjator budowy pomnika nie zakłada, że zaproponowany przez niego pomnik nie będzie spełniał funkcji edukacyjnej, kształtował zmysłu artystycznego.
Kolejne pytanie to: Kto buduje pomnik upamiętniający kogoś lub jakieś wydarzenie i umieszcza obiekt w komórce, by nikt go nie oglądał? W tej sytuacji należałoby rozważyć podjęcie kroków następujących:

Sugestie odnośnie do sposobu wykonania postanowień ustawy dekomunizacyjnej

1. Rada Gminy może podjąć uchwałę w sprawie odmowy „usunięcia” pomnika uznając go za obiekt, który nie został wybudowany jako sławiący i propagujący ustrój totalitarny, ale upamiętniający zakończenie niemieckiej okupacji i oddający pamięć o poległych. Obecnie spełnia rolę obiektu historycznego, służącego m.in. celom edukacyjnym. Celom edukacyjnym może służyć wyłącznie pomnik istniejący i to w dodatku w naszym lokalnym miejscu pamięci, gdzie symbolicznie zostały splecione losy zamordowanych przez Niemców mieszkańców Buczkowic oraz nieznanych z imienia i nazwiska żołnierzy, którzy, którzy przerwali czas zbrodniczej hitlerowskiej okupacji.
Istniejący pomnik jest materialną pomocą naukową, pozwalającą prowadzić naukę historii najnowszej, a także wiedzy o społeczeństwie. Roli tej nigdy nie spełni pomnik wywieziony do oddalonego o 800 km skansenu lub złom skalny pozostały po zburzeniu obiektu. Realizacja tej propozycji oznaczałaby uznanie naszego obelisku za odpowiadający wymogom pktu „c” wyłączeń spod działania ustawy.

2. Nie należy również wykluczać wykorzystania prawnych i faktycznych przeszkód, by obelisk przenieść na cmentarz komunalny w Buczkowicach, co oznaczałoby jego przybliżenie do drugiego miejsca poległych żołnierzy radzieckich, znajdującego się u stóp Kopca Grunwaldzkiego w obejściu kościelnym. Przeniesienie pomnika na cmentarz komunalny nie może być uznane za próbę obejścia postanowień ustawy, bowiem pomnik znalazłby się na cmentarzu, gdzie wcześniej znaleźć się nie mógł, bowiem w roku 1947 cmentarz komunalny we wsi nie funkcjonował.
Cmentarz jest specyficzną przestrzenią publiczną. Jest to rozwiązanie uwzględniające fakt, że we wsi nie mamy obecnie grobów żołnierzy radzieckich w sąsiedztwie których byłoby możliwe umiejscowienie przeniesionego pomnika.

3. Proponuje się rozważyć kolejne, i jak się wydaje, ostatnie z rozwiązań w sprawie obelisku, które mogą odpowiadać w minimalnym stopniu wymaganiom racjonalności.
Możliwe jest, po zdemontowania górnego segmentu obelisku, na którym znajdują się napisy i symbole, zdjęcie metodą mechaniczną płyty z napisami, a to w celu jej przechowania w zasobach Izby Tradycji Towarzystwa Społeczno – Kulturalnego „Zagroda”, jako pamiątki historycznej. Miejsce przechowywania, a także sposób zabezpieczenia płyty byłyby przedmiotem dodatkowych ustaleń. Pozostała po wykonaniu wskazanego zabiegu część obelisku po niewielkiej adaptacji mogłaby służyć za postument pod odpowiednio wkomponowaną tablicę pamiątkową poświęconą np. buczkowickim legionistom lub np. popiersie pierwszego Prezydenta Niepodległej Rzeczypospolitej Prof. Gabriela Narutowicza.

Problem upamiętnienia żołnierzy Legionów Polskich z lat 1914-1918 był przedmiotem rozważań przez Walne Zgromadzenie Towarzystwa Społeczno -Kulturalnego „Zagroda”. Druga z propozycji jest propozycją dotąd nie dyskutowaną, lecz godną rozważenia. Upamiętnienie Gabriela Narutowicza byłoby symbolicznym naprawieniem wielkiej szkody wyrządzonej temu znakomitemu uczonemu w Bielsku, gdzie jego pomnik nie został odbudowany, choć był jedynym tego rodzaju obiektem w Polsce. Odnośnie zaś wspominanej płyty z inskrypcjami pochodzącej z obelisku, to jej umiejscowienie w obiekcie zamkniętym czyni z niej eksponat w izbie tradycji miejscowości

4. Rada Gminy (lub organ wykonawczy-Wójt) może rozważyć (odpowiednio) bądź uchwały bądź wydanie postanowienia (zarządzenia) o wykonaniu obudowy istniejącego obelisku trwałą a estetyczną osłoną i pozostawienia tak powstałej konstrukcji (kolumny) w dotychczasowym miejscu z zamiarem uczynienia z niej elementu małej architektury symbolizującego odzyskanie wolności. Rozwiązanie to uczyniłoby zadość postanowieniu o niewystawieniu pomnika na widok publiczny. Rozumieć bowiem należy, że niewystawienie pomnika na widok publiczny musi oznaczać uniemożliwienie oglądania jego bryły oraz inskrypcji. Powstała zaś w następstwie takiego zabiegu kolumna i tak będzie oznaczać upamiętnienie zwycięstwa, podobnie, jak proponowane przez Ministerstwo Obrony Narodowej Kolumny Niepodległości. Łatwo zauważyć, że propozycja zamieszczona w pkcie 4.jest propozycją odpowiadającą poziomowi intelektualnemu prawnych uregulowań zawartych w ustawie z lipca 2017 r.

Wnioski końcowe
Sumując, należałoby stwierdzić, że obelisk poświęcony żołnierzom radzieckim, poległym w Buczkowicach na przełomie zimy i wiosny roku 1945, nie kwalifikuje się do „usunięcia”. Jeśli jednak wystąpią jednoznaczne naciski ze strony władz państwowych, to sugeruje się oczekiwania władz spełnić w sposób odpowiadający  jednemu z przedstawionych rozwiązań, nie wykluczając tej, wymienionej w pkcie 4. katalogu propozycji. Należy jednak zaznaczyć, że oczekiwania władz bezpardonowo i bez uznawania racji środowisk, które wzniosły inkryminowane ustawą obiekty, są rażącym naruszeniem zasad samorządności lokalnej, a zastosowany ewentualnie administracyjny przymus winien się spotkać ze skierowaniem sprawy na drogę postępowania sądowego wszystkich dostępnych instancji W żadnym przypadku nie należy podejmować działań sprowadzających się do całkowitego zniszczenia obelisku jako obiektu wzniesionego 72 lata temu czynem społecznym przez tych naszych przodków, którzy jako jedyni mieli prawo wyrażać swoją wdzięczność z wolności odzyskanej po latach hitlerowskiej okupacji. Burzenie pomników jest cechą społeczeństw prymitywnych.

Stara rzymska zasada mówi: ” Czasy mijają, a pomniki zostają”. Tak powinno zostać.

1.stycznia 2018. Józef Stec