Sto lat temu w Bielsku i Białej

5 września 2p14 r. w Książnicy Beskidzkiej w Bielsku-Białej odbyło się spotkanie, któremu patronowała Książnica Beskidzka i Bielsko-Bialskie Towarzystwo Historyczne. Celem spotkania była promocja broszury noszącej tytuł „Bitwa nad Białą” (W cieniu wielkiej wojny) autorstwa Jacka Kachela, cenionego popularyzatora wiedzy o regionie. Ta niewielka objętościowo pozycja przybliża okoliczności i przebieg spektakularnych wydarzeń, których areną przed ponad 100 laty były dwa bliźniacze miasta Bielsko i Biała.
Oba znajdowały się w granicach monarchii Austro-Węgierskiej z tym, że Bielsko było częścią tzw. Śląska Austriackiego, jako element dawnego księstwa Cieszyńskiego, zaś Biała była miastem, położonym na zachodniej rubieży Galicji. Granicę pomiędzy Galicją a Śląskiem Austriackim w tym miejscy wyznaczała rzeka Biała. Wydarzenia, które opisuje Jacek Kachel, rozegrały się 28. czerwca 1914 r.
Zasługują one na przypomnienie co najmniej z trzech powodów. Pierwszym jest dążenie Polaków do uzyskania w Bielsku zawłaszczonym przez Niemców praw dla siebie. Drugim jest fakt znaczącego udziału w tych wydarzeniach buczkowian, a szczególnie strażaków. Trzecim zaś powodem jest to, że zajścia w Bielsku zbiegły się z zamachem na następcę tronu austriackiego w Sarajewie. Zbieżność bitwy nad Białą z zamachem jest oczywiście przypadkowa, ale ten zbieg daty przyczynił się zapewne do nadania książce podtytułu „W cieniu wielkiej wojny”. Bezpośrednią przyczyną bielskich wydarzeń były obchody dziesięciolecia istnienia bielskiego gniazda Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół”. Imprezą, którą rocznicę tę zamierzono uświetnić było spotkanie w Domu Polskim w Bielsku, które, jak wskazywał jego porządek, miało mieć charakter festynu, poprzedzonego uroczystościami oficjalnymi. Uczestnikami imprezy miały być delegacje sokołów z Galicji, strażacy, skauci i niezrzeszeni mieszkańcy z okolicznych miejscowości.
Autor opracowania przypomniał warunki polityczne i narodowościowe, w których obchody rocznicowe miały się odbywać. Opisał reakcje niemieckich gospodarzy Bielska na zapowiedź wizyty polskich zorganizowanych grup z Galicji. A były to reakcje skrajnie nacjonalistyczne przepełnione obawą spolonizowania Bielska, odebrania Niemcom – właścicielom wielu zakładów przemysłowych głosu decydującego w sprawach charakteru miasta. Chodziło tu przede wszystkim o utrzymanie, widocznych na każdym kroku niemieckich wpływów w mieście. Przypomnienie tych faktów pozwala uświadomić współczesnym, iż Bielsko na początku XX wieku, a także wcześniej miało wyjątkowy status, który określany był mianem niemieckiej wyspy językowej, która wszelkimi sposobami starała się nie dopuszczać do zaistnienia i wzrostu znaczenia „żywiołu” polskiego w Bielsku. W opracowaniu znajdziemy przykłady działań, które bielscy hakatyści podejmowali, by wszelkimi sposobami nie dopuścić do polskiej manifestacji na ulicach Bielska. Nie wykluczali nawet mordów, bo na temat aktów wandalizmu wobec Domu Polskiego, które bywały na porządku dziennym nie trzeba było specjalnie debatować. Wśród tych nadzwyczajnych działań warto wymienić uchwalony przez radę miasta na dzień przed festynem zakaz przemarszu przez Bielsko, zakaz poruszania się po mieście w umundurowaniu jakiejkolwiek organizacji, zakaz posiadania odznak jakiejkolwiek organizacji.
Nadspodziewanie wielka mobilizacja sił proniemieckich nie zniechęciła Polaków od wzięcia udziału w rocznicowym festynie. Sokoli, strażacy, skauci i robotnicy zostali skierowani na wąską kładkę nad Białą, po której mieli się dostać do Bielska. Przewodzący im posłowie Jan Zamorski i Ludwik Dobija zostali przez niemieckie bojówki poturbowani. Niemcy bielscy przywołali na pomoc żandarmów austriackich i wojsko, które uniemożliwiło przemarsz Polaków do Domu Polskiego. Doszło do gwałtownych starć na kamienie i pięści z polskiej strony, zaś bielskim Niemcom przyszli z pomocą uzbrojeni mundurowi. Byli ranni po obu stronach. Autor wspomina, że w pierwszej linii Polaków przy kładce nad Białą byli strażacy z Buczkowic.
Bitwa nad Białą, bo tak zostały nazwane starcia nad graniczną rzeką, wywołała wielkie poruszenie w Galicji i stolicy Austro-Węgier. Tytuły prasowe (w zależności od tego z jakimi kręgami były związane) to wychwalały postawę Polaków, to znów chwaliły zdecydowanie Niemców w rozprawie z sokolstwem. Autor przytacza niezwykle bogatą paletę czasopism i gazet codziennych opisujących bielskie wydarzenia. To bardzo cenne w tej broszurze, bo dostęp do tytułów prasowych z tamtego czasu jest utrudniony.
Jacek Kachel postawił w swoim opracowaniu interesującą tezę, która zmierza do obalenia dość powszechnego wśród regionalistów  poglądu, jakoby bitwa nad Białą była bitwą sokołów z siłami hakatystów. Oryginalność tej tezy zasadza się na tym, że sokoli. zamykając kolumnę zmierzająca do Domu Polskiego, nie mieli możliwości bezpośredniego uczestniczenia w wymianie ciosów z Niemcami. Nie mieli, zdaniem autora, możliwości dotarcia do rejonu starć, a co za tym idzie, nie mieli możliwości uczestniczenia w starciu z Niemcami. Miało to wynikać z rozkazu zatrzymania kolumny w chwili pojawienia się bojówek niemieckich i rozkazu pozostania na swoich miejscach do czasu ostatecznego rozwoju sytuacji. Autor stara się wykazać, że głównymi uczestnikami wymiany ciosów z Niemcami byli strażacy i robotnicy. To ciekawa teza. Data bitwy nad Białą 28. czerwca 1914 r. jest zbieżna w czasie z zabójstwem następcy austriackiego tronu księcia Ferdynanda i jego żony w Sarajewie. 28. czerwca 1914 r. Gawriło Princip dokonał zamachu na książęcą parę. To drugie zdarzenie stało się iskrą, która, w niespełna miesiąc później dała początek I wojnie światowej. Warte podkreślenia jest stwierdzenia autora, że zmagania Polaków z Niemcami w Bielsku miały miejsce w jednym ówczesnym państwie i w czasie, gdy w cesarstwie austro-węgierskim wolność dla narodów skupionych w ramach cesarstwa zaczynały stawać się priorytetem. Bielsko okazało się w tej dziedzinie ostoją starych porządków czynie wspartych przez policyjne i wojskowe władze austriackie.
W prezentacji broszury autor wypowiedział również tezy, z którymi można by dyskutować. Dwie z nich budzą moje wątpliwości, a mianowicie teza o nacjonalistycznym charakterze reakcji Polaków na wydarzenia w Bielsku, a także teza o powodach zmiany stanowiska Prezydenta Krakowa dra Juliusza Leo wobec tych wydarzeń. Nie wydaje mi się, by stwierdzenia te były uprawnione, jeśli uwzględnić okoliczności, w jakich rozgrywały się bielskie wydarzenia, o co apelował autor w swoim słowie To jednak odrębny temat.

Jacek Kachel - autor książki

Jacek Kachel – autor książki

Fragment okładki książki

Fragment okładki książki

Józef Stec