Sprawa pomnika – odsłona druga.

Płanetnicy nad Buczkowicami

Ostatnio w prasie i internecie głośno się zrobiło o naszej, wsi, która jest siedzibą władz Gminy o tej samej nazwie. Powodem emocji stał się pomnik, który w roku 1947 mieszkańcy Buczkowic wznieśli, jak napisali, „Ku chwale” żołnierzy radzieckich, których w przypływie emocji ośmielili się nazwać bohaterami. Mieszkańcy chcieli pomnikiem oddać cześć żołnierzom radzieckim, którzy tu stracili swoje życie w czasie prawie sześciotygodniowego unieruchomienia frontu (od 12 lutego do 4. kwietnia 1945 r.), a więc na kilka tygodni przed zakończeniem wojny. Tu ich pochowano, jako żołnierzy bezimiennych i później, po ekshumacji przeniesiono na cmentarz żołnierzy radzieckich w Bielsku-Białej.
Pomnik poświęcony tym żołnierzom umiejscowiono w bezpośrednim sąsiedztwie drugiego pomnika, którym upamiętnionych zostało 35 mieszkańców Buczkowic, którzy stracili swoje życie w czasie kampanii wrześniowej, w hitlerowskich obozach koncentracyjnych, więzieniach gestapo, w publicznych egzekucjach, a także w Katyniu. Od roku 1947 po uroczystości odsłonięcia i poświęcenia przez ks. Józefa Zapałę żołnierza polskiego podziemia antyhitlerowskiego oba pomniki stały się naszym lokalnym miejscem pamięci o ofiarach wojny. Dbaliśmy i dbamy o godny wygląd tego miejsca tak, jak winno się pielęgnować pamięć o każdym, a szczególnie żołnierzach, którzy stracili życie w wojennej zawierusze. Ci żołnierze radzieccy, którzy polegli w Buczkowicach stanowili małą cząstkę z 600 tysięcy trupów, które pozostawiła Armia Czerwona na polskiej ziemi.
Teraz, po 67 latach od chwili wzniesienia obu pomników, a więc i pomnika poległych w Buczkowicach żołnierzy radzieckich, co znamienitsze postacie polskiego Sejmu, a także buntownicze pokolenie młodych z głębszej Żywiecczyzny żąda wprost, lub w sposób zawoalowany usunięcia pomnika żołnierzy radzieckich. Jako powód swych oczekiwań, czy żądań. podają iż pomnik ten jest nośnikiem symboli komunistycznych, honoruje zbrodniarzy i gwałcicieli, którzy Polskę pozbawili połowy terytorium Rzeczypospolitej, i przyczynili się do unicestwienia partyzantów VII Okręgu Narodowych Sił Zbrojnych. Dla mniej zorientowanych należy się wyjaśnienie, że siły wspomnianego VII Okręgu NSZ to głównie grupa Henryka Flamego „Bartka”, operująca w Beskidach z bazą na Baraniej Górze.
Żeby nie było anonimowo, to z pierwszym żądaniem usunięcia pomnika wystąpiła p. Marcelina Sieracka, kierująca Klubem Patriotycznym imienia por. Antoniego Bieguna ps. „Sztubak”. Jak wynika to z noty zamieszczonej w internecie, pani prezes studiuje prawo na Uniwersytecie Śląskim. Obecnego zaawansowania w pobieraniu nauk niestety nie znamy, choć życzymy jak najlepiej. Wspomniane zaś znamienite postaci Sejmu to panowie posłowie Stanisław Pięta z Bielska- Białej oraz Zbigniew Girzyński z kujawsko – pomorskiego Wystąpienie ich autorstwa, jak przystało na osoby wykształcone i obyte w polityce jest wysublimowane w treści. Panowie posłowie żądając usunięcia pomnika, przedkładają Radzie Gminy prośbę o „…przemyślenie sensu czczenia na terenie (…) miejscowości żołnierzy „Armii Czerwonej, którzy „zginęli w walce o Polskę Ludową”. Obaj panowie posłowie legitymują się wykształceniem z dziedziny historii (szczególnie p. poseł Girzyński), zaś pan poseł Pięta jest prawnikiem i jednocześnie specjalistą z dziedziny nauczania historii. Pani Marcelina Sieracka liczy sobie 22 lata (wieku nie wypominam, a wspominam o tym dla porządku), zaś obaj panowie parlamentarzyści mieszczą się w przedziale mocnych czterdziestolatków. Stawiający żądania usunięcia pomnika związani są z Prawem i Sprawiedliwością. Tyle o inicjatorach pomnikowej burzy.
Wypada odnieść się w pierwszej kolejności do motywów, które są podstawą wystąpienia panów posłów. Osobiście dziękuję im za ukazania całej Polsce naszego miejsca pamięci.Wygląd ogólny Miejsca pamięci
Dobrze się obaj prezentowali w towarzystwie pani Marceliny Sierackiej w jego scenerii odczytując głośno nieobecnej publiczności tekst swego wystąpienia do Rady Gminy. Wierzę, że panowie szanują pamięć o zmarłych, więc jestem przekonany, że ścisnęło się im w tym miejscu serce. Wszak pozowali fotografowi, stojąc pomiędzy pomnikiem poświęconym żołnierzom radzieckim i pomnikiem upamiętniającym zamordowanych w czasie wojny 35 wymienionych z imienia i nazwiska mieszkańców Buczkowic. Zapewnie rzadko się panom posłom zdarza składać niezapowiadane wizyty w tak dostojnym i zadbanym miejscu, gdzie obok siebie stoją pomniki poświęcone ofiarom tej samej wojny. Pomnik zolnierzy radzieckich 15.8 2011
Panowie w swym wniosku przywołują argument, iż żołnierze radzieccy „zginęli w walce o Polskę Ludową” co zdaje się brzmieć jak jedna z największych żołnierskich zbrodni. Tak zapisano na pomniku, bo nazwisk tych żołnierzy nie znano. Gdyby były one znane i zapisane na obelisku, to pewnie byłyby protesty dotyczące zamieszczania obco brzmiących nazwisk, za którymi kryją się „ruscy”. Panowie, jako późno urodzeni, nie są w stanie pojąć radości mieszkańców ze zbliżania się wojsk radzieckich. Nie była to radość wolna od obaw o dalsze losy kraju i rodzin. To była zwyczajna obawa przed nowym i nieznanym.
Panowie posłowie jakoś nie ubolewają, że stali się mimo woli pokoleniem Polski Ludowej, która stworzyła im warunki dla zdobycia wykształcenia i w efekcie, umożliwiła sięganie po ważne państwowe, ale służebne wobec nas funkcje w najważniejszym organie przedstawicielskim Rzeczypospolitej. Obaj panowie posłowie zaprezentowali się w swym wystąpieniu jako ludzie, którzy mają swoje dodatkowe zainteresowania. To jest niewątpliwie cecha chwalebna. Pan poseł Girzyński jest prominentnym członkiem zespołu miłośników historii w Sejmie, zaś nasz bielski poseł pan Stanisław Pięta szefuje zespołowi posłów, którzy poświęcają część swego czasu zainteresowaniu „żołnierzami wyklętymi”.
Panowie posłowie w swym wniosku do Rady Gminy piszą m. in.: „ Pozwalamy sobie zwrócić Waszą uwagę, na liczne zbrodnie, których dopuścili się „bohaterowie Armii Radzieckiej i kolaborujące z sowieckim okupantem organa bezpieczeństwa „Polski Ludowej”.(koniec cytatu i zgodnie z pisownią oryginału).Panowie posłowie rzeczywiście pozwalają sobie …zwrócić uwagę na fakt sowieckiej okupacji, bo są o niej święcie przekonani. Urodzili się pod okupacją a więc mogą sobie pozwalać zwracać uwagę każdemu, nawet temu, kto ich zdania nie podziela. Nie zdradzają jednak kto prowadził tajne komplety, na których  zdobywali wykształcenie pod sowiecką okupacją. Przywoływanie we wniosku okoliczności dotyczących działań służby bezpieczeństwa jest pozbawione merytorycznych racji. Pomnik nie oddaje hołdu funkcjonariuszom dawnej UB ani SB. Pomnik upamiętnia zwykłych żołnierzy, którzy zginęli w walce na placu boju, którym były Buczkowice. O tym panowie posłowie zupełnie zapomnieli. Zapomniał historyk i obrońca czynów „żołnierzy wyklętych”. Szczególną uwagę zwraca ten fragment wystąpienia, który zawiera odwołanie się do Konstytucji Rzeczpospolitej Polskiej oraz kodeksu karnego. Panowie posłowie stwierdzają, że „Eksponowanie publiczne symboli komunistycznych takich jak sowiecka gwiazda oraz sierp i młot jest naruszeniem Konstytucji Rzeczypospolitej oraz przepisów Kodeksu karnego, które zakazują propagowania ustrojów totalitarnych”. Przytoczony fragment wystąpienia panów posłów zmusza do podniesienia sprawy zasadniczej. Panowie posłowie, jako powołani do stanowienia prawa, winni to prawo znać. Jeśli więc twierdzą, że sowiecka gwiazda, sierp i młot, widniejące na pomniku, naruszają Konstytucję Rzeczypospolitej i kodeks karny, to głoszą tezy nie mające w tych aktach prawnych uzasadnienia. Korzystając z mandatu poselskiego chcą stworzyć w adresacie-członkach Rady Gminy, przekonanie, iż trwanie pomnika będzie oznaczać naruszenie ustawy zasadniczej, oraz rodzić sankcje karne, rzekomo zapisane w kodeksie karnym. Jest zawstydzające, że stanowiący prawo członkowie Sejmu pomijają fakt, Konstytucja Rzeczypospolitej w art.13 odnosi się najogólniej do problematyki powoływania partii i organizacji, które odwołują się w swoich programach do totalitarnych metod działania i praktyk charakterystycznych dla nazizmu, faszyzmu i komunizmu. Panowie posłowie, powołując się na niezapisane w Konstytucji normy, chcą uczynić z mieszkańców Buczkowic tych, którzy naruszają jej postanowienia. Sprzeczne z postanowieniami Konstytucji rozumowanie panów posłów prowadzi wprost do przepisów art.256 kodeksu karnego, który określa sankcje karne za propagowanie faszystowskiego lub innego totalitarnego ustroju państwa lub nawołuje do nienawiści na tle narodowościowym, etnicznym, rasowym lub wyznaniowym. Trzeba zapytać panów posłów czy pomnik, upamiętniający poległych żołnierzy jest w stanie wyczerpać dyspozycję tego przepisu kodeksu karnego. Wnioskodawcy przywołując kodeks karny, w kontekście pomnika ofiar wojny przedstawiają sankcje ze wspomnianego artykułu 256 k.k. w takim jego brzmieniu, jak chcieliby go widzieć. Rzecz w tym, że przemilczają wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 19. lipca 2011 r., w którym za niekonstytucyjne uznano penalizację posiadania elementów charakterystycznych dla państw totalitarnych. Trybunał Konstytucyjny jednoznacznie rozstrzygnął ten problem, co było powodem zmian w kodeksie karnym. Panowie posłowie fakty te świadomie pomijają (bo o brak wiedzy w takiej sprawie trudno ich podejrzewać). Używając mocnych słów, starają się stwarzać wrażenie, że zamieszczone przed prawie siedemdziesięciu laty na pomniku elementy znaku (herbu) państwa radzieckiego z czasów wojny podlega karze, oznacza upowszechnianie nieprawdy i wprowadza w błąd organ, który będzie zajmował się ich wystąpieniem. To prawna i etyczna strona tej sprawy. Jest prawdą, że na pomniku widnieje gwiazda oraz sierp i młot – znaki radzieckiego państwa. Tym razem ja pozwolę sobie zwrócić uwagę panów posłów na oczywisty fakt, że żołnierz radziecki, podobnie jak polski i każdy inny ma prawo do tego, by na pomniku jemu poświęconym widniało godło państwa, któremu służył. Obowiązkiem żywych jest prawo to uszanować, bo tego wymaga również szacunek dla śmierci żołnierza i jego narodowej przynależności.
Wnioski, które wymieniłem są kolejnym przejawem walki z pamięcią o dniach wyzwolenia Buczkowic spod niemieckiej okupacji. To staje się zadaniem coraz łatwiejszym, bo bezpośredni świadkowie tamtych wydarzeń odchodzą, a oportunizm i zamazywanie rzeczywistej historii staje się cnotą.. Stwarzane jest coraz szersze pole dla popisów barbarzyńców. Nie jest tajemnicą, że przez kolejne lata, poprzedzające obecne wydarzenia pomnik żołnierzy radzieckich w Buczkowicach był profanowany przez „prawdziwych Polaków”, którzy dali próbę swego zoologicznego patriotyzmu. Najlżejszym aktem profanacji jest uczynienie z obelisku słupa ogłoszeniowego o marszach, rajdach ku pamięci „żołnierzy wyklętych” spod znaku Narodowych Sił Zbrojnych. O wcześniejszych aktach wandalizmu i ich treści świadczą fotografie, które zostały zachowane ku pamięci. Aż dziw bierze, że tego rodzaju akty, zawierające w sobie ewidentnie elementy wskazujące na głoszenie haseł nienawiści na tle narodowościowym nie poruszają panów posłów, autorów wystąpienia do Rady Gminy Buczkowice. A może wnioskodawcy nie mają wiedzy o tym, jakie harce wyprawiała w Buczkowicach przy tym pomniku dzielna prawicowa młodzież?  Pomnik po wizycie prawdziwych Polaków 11. 9 2012 r.
Zastanawiam się, czy aby nie dość narzucania swoich poglądów innym. Może wnioskodawcy zajęliby się tym, co im społeczeństwo, jako posłom, zleciło, a swoje zainteresowania realizowali poza Sejmem tak, jak robią to zwyczajni ludzie z zainteresowaniami.
Wspomniałem na wstępie o tym, że wystąpienie panów posłów to zawoalowany wniosek o usunięcie pomnika. Posłowie nie żądają wprost jego usunięcia, ale namawiają nas do przemyślenia sensu czczenia pamięci i uświadamiają nas, a w pierwszym rzędzie Radę Gminy na jakie zarzuty i sankcje się wspólnie narażamy. Czynią to na wiwat, bo doskonale wiedzą o tym, że naruszania Konstytucji, ani kodeksu karnego w istnieniu pomnika nie można się dopatrzeć, a na dodatek, doskonale wiedzą o tym, że zbiorowa odpowiedzialność nie jest zasadą w naszym systemie prawnym. Panowie posłowie mają wątpliwości, jak się wydaje, czy ma sens zachowanie pamięci o żołnierzach radzieckich. A ja zapytam o sens wszczynania awantur na takie tematy. Proszę nie zadawać nam pytań o sens naszych działań, skoro w postępowaniu panów posłów w tej sprawie nam się trudno sensu dopatrzeć. Jeśli on gdzieś się pojawia, to tylko w tym, że panowie chcą mieszkańcom Buczkowic narzucić swoje poglądy m.in. na sprawę wyzwolenia naszej miejscowości. My zaś pod groźbą sugerowanych kar mamy je pokornie przyjąć. Dziękuję za tę lekcję demokracji. Poczekam.

Józef Stec

Znak jaszczura, by nie było wątpliwościOwoce kolejnej wizyty 25 11 2012Rajd 1.marca 2014Rajd 2-3 maja 2014