PROTEST PRZECIW PUBLIKACJI

Poniżej tekst zapowiedzianego wcześniej protestu przeciw publikacji 

Pan

Hieronim Bajor

Prezes Stowarzyszenia

Pamięci  Armii Krajowej
Bielsko-Biała

Sprawa publikacji „Tylko odzyskać Ojczyznę pragniemy…”

W niniejszym wystąpieniu pragnę przedłożyć Panu szereg uwag na temat merytorycznej strony zawartości opisu obiektu Pamięci Narodowej w Buczkowicach, który nazywany jest powszechnie pomnikiem ofiar II wojny światowej. Uwagi te formułuję w swoim imieniu, ale także w imieniu Zarządu Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego „Zagroda” w Buczkowicach, które od chwili swego powstania, to jest od stycznia 1989, stało się nieformalnym opiekunem tego obiektu i placu, na którym pomnik jest posadowiony. Towarzystwo przejęło na siebie ten obowiązek od Rady Sołeckiej, która sprawowała nad nim pieczę od 1981 r. Zarówno Rada Sołecka, jak Towarzystwo Społeczno-Kulturalne było inicjatorem tak odbudowy pomnika, jak kolejnych zabiegów remontowych i modernizacyjnych. Tym ostatnim pracom towarzyszyło aktualizowanie danych zapisanych na tablicy pamięci, a w tym poszerzanie listy ofiar wojny, które odkrywane były w toku prac badawczych nad najnowszą historią Buczkowic.
Ten obszerny wstęp  uczyniłem, by uświadomić kierownictwu Waszego Stowarzyszenia, jako wydawcy wspomnianej w nagłówku publikacji, że mam obowiązek zabrania głosu w sytuacji, gdy zaczyna się upowszechniać wytwory wyobraźni autora opisu tego obiektu, a nie historyczne fakty. To, co zostało napisane przez autora noty o pomniku ofiar wojny w Buczkowicach, jest powodem, by złożyć stanowczy protest przeciwko temu fragmentowi publikacji. Opis tego Miejsca Pamięci jest manifestacją braku wiedzy o sprawie, którą się opisuje, dowodem na brak elementarnej przyzwoitości poznania dostępnych źródeł na ten temat, a także pospolitych kłamstw. Jeśli takie opowieści mają być materiałem służącym edukacji młodego pokolenia, to temu pokoleniu już teraz składam wyrazy najgłębszego współczucia. Nauczycieli nie gratuluję.
By nie być gołosłownym, przedstawię uwagi odnoszące się do merytorycznej strony publikacji.

1. Trzeba ubolewać, że autor noty o pomniku buczkowickim mówi o mieszkańcach Buczkowic, „…którzy zginęli z rąk nazistów podczas II wojny światowej”. Gdzie, w który miejscu na pomniku czy w jego otoczeniu użyte jest słowo „naziści”? Dla mnie jest jasne, że ofiary wymienione na pomniku zginęły z rąk niemieckich. Czy Stowarzyszenie ma zamiar upowszechniać pogląd o dobrych Niemcach i złych, mordujących nazistach? Autor nie waży słów, co zasługuje na napomnienie. Tą uwagą staram się to uczynić.

2. Chcę zapytać, na jakiej postawie autor opisu tego Miejsca Pamięci, pisząc o okolicznościach powstania pomnika (rozumiem, że w jego pierwszej postaci), wypowiada następujące stwierdzenie: „Upamiętniał on ludzi związanych z lewicowym nurtem życia politycznego, w tym także tych, którzy wierzyli hasłom przedwojennych działaczy KPP”. Gdyby autor dołożył minimum staranności, to sam musiałby stwierdzić, że wypowiadając te słowa działa w stanie zamroczenia. Gdyby znał losy ludzi zamordowanych w więzieniach, obozach koncentracyjnych lub w walkach w kampanii wrześniowej, którzy zostali wymienieni na pomniku wzniesionym w roku 1947, to by wiedział, że osób tych było dwadzieścia (20). Wśród nich, w miarę wiarygodne dane o związkach z ideologią KPP można dostrzec u jednej osoby, której nazwisko brzmi Jan Gluza.
Cztery osoby były sympatykami lub członkami Polskiej Partii Socjalistycznej. Nazwiska tych osób są znane.
Dalsze pięć osób to członkowie buczkowickiej grupy ZWZ/AK, kierowanej przez ppor. Władysława Kubicę.
Kolejnych pięć osób to żołnierze września oraz partyzant oddziału AK na Nowogródczyźnie, dowodzonego przez por. Jana Piwnika „Ponurego”, zastrzelony 29 kwietni 1944 r. w Szczuczynie Nowogródzkim. Wśród żołnierzy ujęty był dr Roman Białek, o którym jeszcze wspomnę.
Trzej inni zamordowani, to b. legioniści i członkowie Sokoła .
Wreszcie jeden młody człowiek który został ścięty we Wrocławiu za podejrzenie o posiadanie broni.
Jedna osoba przebywająca w czasie Powstania Warszawskiego w Warszawie została uwidoczniona na pomniku, mimo że wojnę przeżyła.
Jeśli w świetle tych danych autor opisu pomnika jest przekonany o wpływie ideologii KPP na listę ofiar, to chylę czoła przed głębią jego intelektu. Żeby jednak mój ukłon nie był zbyt wczesny, to dopowiem, że składam go przy założeniu, że autor wie cokolwiek o przeszłości tych ludzi, którzy życie stracili. On, niestety, tej wiedzy nie posiadł. Owocami braku tej wiedzy chce epatować młodych ludzi.(v. cele edukacyjne publikacji). To jest działanie niegodne.
Zachęcam do zachowania trzeźwości w ocenie wpływu ideologii KPP na ilość i spis ofiar na pierwotnej wersji pomnika. Jeśli byłoby tak, jak autor opisu twierdzi, to cała grupa tych pierwszych upamiętnionych mieszkańców Buczkowic musiałaby być pod wpływami komunistycznej ideologii. Gratuluję po raz kolejny. Ale czy takie myśli autora nie przypominają jednej z chorób opisanych w literaturze medycznej?

3. Autor stwierdza też, że „Dopisano również nazwisko Romana Białka, który zginął w Katyniu”. Oświadczam więc, że nazwisko doktora nie było dopisywane. Na pierwotnej wersji pomnika widniało ono w pierwszej pozycji drugiej kolumny ofiar. Prawdą jest natomiast, że widniało wśród ofiar zamordowanych przez Niemców, co było po prostu kłamstwem uznanym za prawdę w ówczesnej rzeczywistości politycznej. By zatem pomnik oddawał prawdę, w czasie kolejnej modernizacji i odnawiania obiektu nazwisko dra Romana Białka zostało wyodrębnione i wyniesione na osobną tablicę na frontowej stronie pomnika ze wskazaniem miejsca śmierci. Stało się to na mój wniosek i w sposób przeze mnie zaproponowany. Jeśli więc autor noty twierdzi, że nazwisko doktora zostało dopisane, to stwierdzam, że autor po prostu upowszechnia kłamstwo. Nikt nie musiał nazwiska dra Białka na pomniku dopisywać, bo było ono na nim od początku jego istnienia. Jeśli kierownictwo Stowarzyszenia miałoby wątpliwości co do tych stwierdzeń, to zapraszam do sali historycznej miejscowego Zespołu Szkół, gdzie tablice z pierwszej wersji pomnika zostały wmontowane właśnie ku pamięci. Stało się tak dzięki panującej w tej sprawie zgodzie wszystkich, którzy dbali o właściwe kształtowanie postaw patriotycznych dzieci i młodzieży. Modernizując pomnik sprostowaliśmy oczywisty fałsz, który był zawarty w pierwotnym napisie. Jeśli zatem autor noty wziął się za „obróbkę” niegodnych, jego zdaniem, zabiegów na nazwisku zacnego człowieka, jakim był doktor, to powinien wskazać na te działania, jako godne szacunku. To, jak sądzę nie leżało w tzw. linii jego wywodów, więc dał sobie z tym spokój. To Towarzystwo „Zagroda” dało praktyczny dowód troski o historyczną prawdę, a autor tekstu o pomniku prawdę umiejscowił na dolnej półce z rupieciem.
4. Odnosząc się do nazwisk, które zostały dodatkowo wprowadzone na tablicę pamięci stwierdzam:
Istotnie, dzięki moim badaniom i dociekaniom, które prowadziłem od lat, udało się dotrzeć do materiałów, które pokazywały w daleko szerszym zakresie, aniżeli było to wiadome w roku 1947, skalę męczeństwa buczkowian w czasie II wojny. Odsłanianie faktów z historii własnych miejscowości jest, naszym zdaniem, jednym z podstawowych celów działalności towarzystw regionalnych, do grona których mamy zaszczyt należeć. Uznaliśmy za nasz obowiązek upamiętnienie tych osób, poprzez montaż dodatkowej tablicy z ich nazwiskami. Stało się to również z inicjatywy Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego „Zagroda”, którym kieruję od blisko 25 lat. Pracom tym towarzyszyło wykonanie dostojnego otoczenia (obramowania) całego placu. Autor opisu stwierdza, że dopisanie kolejnych nazwisk miało miejsce w latach dziewięćdziesiątych. Nie jest to wprawdzie rzecz najważniejsza, ale i w tym miejscu autor podaje nieprawdę. To o czym mówimy, stało się bowiem w roku 2011, a dniem, w którym przekazano społeczności wsi dzisiejszą wersję pomnika, był dzień 3. Maja. Pragnę też uświadomić, że poglądy polityczne osób upamiętnionych na pomniku na  dodatkowej tablicy  nie miały żadnego związku z faktem uczczenia ich pamięci. W tym czasie na pomniku zostały uwidocznione m.in. nazwiska buczkowian- więźniów więzienia w Mysłowicach, straconych w publicznej egzekucji w Olkuszu (lipiec 1940), więźniowie KL. Auschwitz, uchylający się od pracy lub osadzeni w nim za drobne przestępstwa, starzec otruty przez Niemców w Polenlagerze 92 w Kietrzu, a także zmarły na gruźlicę robotnik wapiennika, więzień tego obozu. Ukazane zostały nazwiska matki i syna, zamordowanych w bielskim więzieniu za pomoc partyzantom Józefa Habdasa.
Tylko w głowie autora tekstu publikacji Waszego Stowarzyszenia mogła się narodzić myśl, że ukazanie się nowych nazwisk odnosiło się do osób, których poglądy odbiegały od mających swe korzenie w ideologii KPP-owskiej. Dla nas bez znaczenia są, były i będą polityczne poglądy osób pomordowanych. Dla nas ważne było zawsze to, że wywodzili się z Buczkowic i że ponieśli śmierć z rąk okupanta. Nie chcę być uznany człowieka, któremu brak taktu, ale nie mam innego określenia na to, co wbijać chce do głowy autor, jak po prostu słowo b r e d n i e. Brednie, za którymi kryje się niecna chęć klasyfikowania ofiar wedle ich zapatrywań. Gdyby autor znał biogramy tych ludzi zapewne by się ocknął. Ale ich nie znał, choć mógł poznać, bo są dostępne. Nawiązując do powyższego fragmentu mego wystąpienia zarzucam autorowi tekstu o buczkowickim pomniku brak staranności w zbieraniu niezbędnych materiałów. Choć zabrzmi to nieskromnie, skieruję autora do moich dwóch książek o jednobrzmiącym tytule „Cześć i pamięć”(r. wyd.2008) oraz Cześć i pamięć. Aneks” (r. wyd. 2011) gdzie znajdzie wszystko, co dotyczy powstawania pomnika i procesu uzupełniania katalogu ofiar wojny, wywodzących się z Buczkowic. Tam też znajdzie biogramy wszystkich osób, które zostały na pomniku upamiętnione, a także całą masę materiału dokumentacyjnego. W „Aneksie” zostały również zamieszczone nazwiska buczkowian, którzy zginęli w obozach i w miejscach kaźni NKWD, którzy zostali uwięzieni za działalność poza Buczkowicami. Książki te zostały przez Towarzystwo przekazanie bezpłatnie do Książnicy Beskidzkiej. Są również dostępne we wszystkich placówkach Biblioteki Gminnej w Buczkowicach. Chcę również Pana Prezesa poinformować, że Towarzystwo do dziś dysponuje nierozmontowaną wystawą poświęconą pamięci tych ofiar, która towarzyszyła podniosłej uroczystości promocji książki, odbywającej się przy udziale rodzin osób pomordowanych. Te publikacje, wystawa i żywe słowo komentarza zapadły głęboko w pamięci buczkowian. Autora tekstu zapraszam do jej obejrzenia. Może będzie to chwila, która przyczyni się do otwarcia  jego umysłu i dostrzegania tragedii ludzi bez przypinania im politycznych etykiet. Wycena ofiar wedle politycznego kryterium jest zabiegiem niegodnym rzetelnego badacza dziejów, a obrzydliwym, jeśli chodzi o kogoś, kto zamierza maluczkim nieść kaganek oświaty.
Na koniec tej części wystąpienia proszę o wyjaśnienie, jak to jest, że chyba tylko w odniesieniu do omawianej części publikacji nie została przytoczona bibliografia. Czy jest to przypadek, czy potwierdzenie prawdziwości moich przykrych dla autora słów krytyki.

 Do tablicy poświęconej Towarzystwu Szkoły Ludowej zgłaszam uwagi następujące:

1. Autor posługuje się nazwą Towarzystwo Szkół Ludowych, które jest nazwą błędną. Prawidłowa nazwa TSL brzmi „Towarzystwo Szkoły Ludowej”. Jest to błąd rzeczowy, który nie powinien ujść uwadze recenzenta.

2. Tablica pamiątkowa umieszczona na budynku Gminnego Ośrodka Kultury w żaden sposób nie ma związku z ofiarami wojny- nauczycielami. Poświęcona jest działaczom Towarzystwa Szkoły Ludowej, działającym w Buczkowicach od 14. lutego 1926 r. Została ufundowana przez Radę Sołecką Buczkowic w roku 1988 i odsłonięta w listopadzie tegoż roku, z okazji 70 rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. Był to wyraz hołdu mieszkańców dla organizacji, która była prekursorem czytelnictwa i jednym z głównych animatorów życia społecznego we wsi. W tym samym terminie odsłonięto tablice pamiątkowe poświęcone Towarzystwu Gimnastycznemu „Sokół” oraz upamiętniającą działalność Polskiej Partii Socjalistycznej i Organizacji Młodzieży TUR w Buczkowicach. Wypowiadam się w tej sprawie jednoznacznie i zdecydowanie, albowiem byłem pomysłodawcą wszystkich tych tablic, jak również zamieszczonych na nich treści.
Łączenie tablicy TSL z pamięcią o pomordowanych nauczycielach dowodzi kompletnej ignorancji autora tekstu. Dodam, że spośród nauczycieli pracujących przed wybuchem wojny w Buczkowicach żaden nie został przez Niemców zamordowany. Nie było ku temu nawet okazji, ponieważ w Buczkowicach nie było prowadzone tajne nauczanie, co wykazał w stosownym opracowaniu mój znakomity nauczyciel Kazimierz Wójtowicz. Służę źródłami.
Nie są znane dokumenty (przynajmniej dotychczas), które dowodziłyby zaangażowania tej grupy osób w aktywny ruch oporu. Upowszechnianie informacji nieprawdziwych odczytuję jako próbę pisania historii na nowo. Skutki będą wiadome: Jaki informator, taka historia. Jestem gotów wysłuchać autora tekstu o tablicy TSL, by ustalić źródła na których się opierał.
Do opisu grobu Józefa Habdasa.

Nie wiem, z jakiego źródła autor korzystał, pisząc o zachowaniu Habdasa, jako o lokalnym watażce, dokonującym rabunków. Badałem historię życia tego człowieka, a na dodatek wiele godzin spędziłem na rozmowie z żyjącym do dziś człowiekiem, byłym sąsiadem Habdasa. Z tej rozmowy wyniosłem, że Habdas, przy wszystkich swoich wadach i niedoskonałościach natury obyczajowej, nikogo z Polaków nie skrzywdził. W Buczkowicach (i nie tylko) działalność Habdasa, skierowana przeciwko Niemcom, nie budziła kontrowersji. Krytycznie natomiast były oceniane jego wyczyny obyczajowe. Kolejny raz muszę stwierdzić, że autor nie zna historii życia i działalności Habdasa, miesza fakty. Kartki żywnościowe to dla niego drobnostka.(sic!) Uświadomię więc, że „wizyta” w Kętach Podlesiu nie miała na celu wysadzenia pociągu, a napad na leśniczego Dekiffa i zdobycie broni. Autor pomija natomiast wysadzenie pociągu relacji Żywiec-Katowice w 1944, a także wykonanie wyroków śmierci na niemieckich konfidentach, np. na Magurce. Pomija też napad na Urząd Gminy w Kozach i skutki tego napadu.
Poza tym, niegodne jest opatrywanie treści tablicy memorialnej własnym odautorskim komentarzem. Jest oczywiste, że każdy pomnik nosi na sobie piętno czasu, w którym powstawał. Od tej cechy nie są wolne  również dzisiaj wznoszone pomniki.
Kończąc, pragnę stwierdzić, że odsyłanie czytelników Waszej publikacji do materiałów Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego w Katowicach nie jest krokiem przemyślanym. Miałem możliwość śledzenia merytorycznej zawartości uwidacznianych tam danych. Materiały, mówiące o aktualnym wyglądzie Miejsc Pamięci w Buczkowicach przez dwa lata od ich przesłania, nie zostały na strony Urzędu wprowadzone. Nie mam zatem zaufania do sprawności Śląskiego Urzędu w tej dziedzinie. To był powód, że na stronie internetowej Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego „Zagroda” utworzyliśmy stronę „Miejsca Pamięci w Buczkowicach”, na którą autora tekstów o Buczkowicach zapraszam. Może informacje tam zamieszczone, rzucą więcej światła, by zamiast pokazać własne wizje miejsc pamięci w powiecie bielskim i tworzyć tendencyjny wybór tych miejsc, ukazać je wszystkie takimi, jakie one dzisiaj są. To byłaby najlepsza pomoc służąca wychowaniu patriotycznemu. Przedstawiając te uwagi ograniczyłem się wyłącznie do spraw odnoszących się do Buczkowic, choć stwierdziłem, że podobne przekłamania pojawiły się również opisach miejsc pamięci w innych miejscowościach powiatu.
W tej sytuacji proszę o spowodowanie, by z książki zostały usunięte co najmniej te jej fragmenty, które w swym wystąpieniu wskazałem. Przyjmę w dobrej wierze każdą inną propozycję Zarządu kierowanego przez Pana, jeśli zapobiegnie ona upowszechnianiu tak żenującego pod względem merytorycznym materiału o wybranych Miejscach Pamięci. Jednocześnie, w poczuciu lojalności wobec Waszej organizacji, która wraz z naszym Towarzystwem należy do rodziny stowarzyszeń, uprzejmie informuję, że zastrzegamy sobie podjęcie kroków, które uświadomią ewentualnym czytelnikom skalę manipulacji zastosowanej przy opisie naszych Miejsc Pamięci.
Będę wdzięczny za poinformowanie mnie o podjętych przez Was krokach.
Polecam autorowi tekstu o Buczkowicach stronę internetową Towarzystwa „Zagroda”.

www.towarzystwo-zagroda.pl

Łączę wyrazy szacunku

Józef Stec

 Buczkowice, 10. października 2013r.