Patronem szkoły być? – Nie- mo – żli- we!

Alojzy Sikora

Alojzy Sikora

Kolejną sylwetką z grona ludzi związanych z lewicą polityczną i społeczną, którym poświęcone jest to wspomnienie to Alojzy Sikora. A że jego losów niepodobna oddzielić od losów jego dwóch synów, Jana i Józefa, więc ich trzech należy przywołać i przypomnieć współczesnym, by pamięć o tych ludziach nie uległa całkowitemu zatarciu. Wymaga tego działalność społeczna Alojzego Sikory nakierowana na obronę ekonomicznych i społecznych interesów robotników bielskich i bialskich fabryk w okresie dwudziestolecia międzywojennego. Działalność ta stała się zaczynem politycznej, lewicowej pracy w szeregach Komunistycznej Partii Polski, a następnie, po jej rozwiązaniu w roku 1938, w gronie zaangażowanych ludzi lewicy pracujących nad kształceniem ludzi pracy najemnej. Wreszcie od 1942 r. w działalności Polskiej Partii Robotniczej. Alojzy Sikora zasługuje na naszą pamięć również ze względu na bezgraniczne oddanie się sprawie odzyskania niepodległości utraconej po najeździe hitlerowskich Niemiec na Polskę 1. września 1939 r. Oddanie tej sprawie było rzeczywiście bezgraniczne, bo jego finałem była męczeńska śmierć z rąk oprawców, a także złożenie na symbolicznym ołtarzu ojczyzny życia dwóch synów- Jana i Józefa, którzy śladem ojca idąc włączyli się w działania antyhitlerowskiego ruchu oporu. Pamięć o tych ludziach jest obowiązkiem oczekujących prawdy historycznej takiej jaka ona była i jest, bez ulegania naporowi tendencyjnej i jednostronnej polityki historycznej. Ta polityka dławi pamięć i usuwa w cień postacie osób zaangażowanych po stronie idei  lewicowych bez względu na ich rzeczywiste zasługi i dokonania.
Postacie Alojzego Sikory i jego synów winny być znane w Buczkowicach, bo część ich działalności była związana z naszą wsią. To jest również powodem opracowania biogramu Sikorów, a w szczególności Alojzego.
Alojzy Sikora urodził się 18.czerwca 1893 r. w Białej Krakowskiej z Wojciecha i Marii z Latkowskich. Jego ojciec przybył do Białej z okolic Wieliczki. Alojzy szkołę podstawową ukończył w Białej, podobnie, jak szkołę zawodową. W tej drugiej pobierał naukę w języku niemieckim, jako że jego wiek szkolny przypadł na czasy zaborów. Zabór austriacki pod którym Biała pozostawała, tylko taki język oferowała uczniom uczących się zawodu.  W okresie późniejszego dzieciństwa i wczesnej młodości Alojzy Sikora był członkiem Młodzieżowego Związku Katolickiego w Białej [chodzi zapewne o Związek Katolickiej Młodzieży Męskiej], gdzie jako uzdolniony muzycznie (grał na trzech instrumentach) i, nie tylko muzycznie, angażowany był do pracy w amatorskim zespole teatralnym.
Szkołę zawodową Alojzy ukończył jako odlewnik-formierz. Będąc zaledwie siedemnastoletnim młodzieńcem, znalazł pracę najpierw w odlewni żeliwa i maszyn w Ostrawie, a następnie  w Śląsko – Morawskich Zakładach  Metalowych Atmos ( lub Akmost) w Ostrawie. Z tym miastem był związany od sierpnia 1911 r. do końca czerwca 1913 r. Po wybuchu I wojny światowej, jako dwudziestojedno latek został powołany do armii austriackiej. Przez cały okres trwania wojny, do roku 1918 był żołnierzem XVI Pułku Piechoty (Landsturm Infanterie Regiment 16), w którym dosłużył się stopnia kaprala.
Po zakończeniu wojny Alojzy Sikora zawarł związek małżeński z Franciszką Kwaśny z Mesznej, Od chwili poślubienia Franciszki, która jeszcze w trakcie trwania wojny urodziła mu córkę Annę, zamieszkał w Mesznej. Było to stałe miejsce zamieszkania jego rozrastającej się  rodziny. Małżeństwo Alojzego i Franciszki wydało na świat pięcioro dzieci:

Córki Sikory

Córki Sikory

- Annę, urodzoną w roku 1917,
– Walerię, urodzoną w roku 1919,
– Leokadię, urodzoną w roku 1921,
– Jana, urodzonego 16. listopada 1923 r.
– Józefa, urodzonego 16. marca 1925 r.
Po odzyskaniu przez Polskę nie podległości od marca 1919 r. podejmował pracę w swoim zawodzie w wielu przedsiębiorstwach o profilu metalowym. Rozpoczynał w Krakowie od fabryki maszyn i wagonów L. Zieleniewskiego jako formierz. Zatrudnienie to trwało niespełna cztery miesiące. Potem podjął pracę w firmie J. Ochsnera w Białej, gdzie był odlewaczem. Jak na ówczesny czas pracował w tej firmie przez dwadzieścia siedem miesięcy. (VIII 1919-X 1921). Potem była fabryka maszyn Josephiego, fabryka maszyn rolniczych „Trzebinia” w Trzebini, a następnie fabryka, której właścicielem był Szmeja. W tej ostatniej fabryce okres zatrudnienia był rekordowo krótki, bo trwał od 5. maja 1924 do 13. czerwca 1924. Powodem wyrzucenia z pracy było przygotowanie strajku robotników. Karuzela zakładów kręciła się nadal. Kolejny raz Sikora podjął pracę u Josephiego, a potem w zakładach metalowych Adolfa Mencla. Mencel zatrudniał Sikorę od 8.sierpnia 1927 do 5. listopada 1928r. Potem nastąpił długi okres pozostawania na bezrobociu. Tak przynajmniej twierdzili przyjaciele Alojzego Sikory, którzy starali się odtworzyć jego zawodowe ścieżki.
Kolejnym przedsiębiorstwem, w którym zatrudniony był od połowy stycznia 1934 r. Alojzy Sikora, była firma Benn sp. z o.o. Fabryka Maszyn i Nowoczesnych Pędni położona przy dawnej ul. Rzeźniczej 41. Nazwę skróconą Benn firma przyjęła od nazwiska jednego z udziałowców spółki, Hansa Hamiltona Benna. Pozostali udziałowcy to Artur Newman Dare i Norbert Krokowski. Firma zajmowała się m.in. produkcją pędni, czyli urządzeń, które poprzez system przekładni i kół pasowych pozwalają na pracę wielu maszyn i urządzeń zasilanych z jednego źródła energii. Firma produkowała również koła zębate, sprzęgła, imadła i całą gamę odlewów żeliwnych nie tylko na własne potrzeby. W firmie produkowane były również maszyny. Alojzy Sikora pracował w tej firmie jako formierz- odlewnik (odlewacz). Szersze wskazanie na tę firmę  i profil jej produkcji związane jest z tym, że to właśnie firma Benn wskazywana jest najczęściej w życiorysach Sikory. Trudno dziś określić w jakim czasie poglądy polityczne Alojzego Sikory stały się wyraziście lewicowe. Sądzić należy jednak, że zatrudnienie w wielu zakładach pracy pozwoliło na wykrystalizowaniu się tych poglądów. Zaczął wyrastać na człowieka szanowanego przez robotników, a poprzez zaangażowanie w działalność w tzw. Klasowym Związku Zawodowym Metalowców stawał się ich  godnym reprezentantem. Funkcja związkowego delegata, a także członkostwo w Komunistycznej Partii Polski były tymi czynnikami, które stawiały Alojzego Sikorę w ścisłym gronie organizatorów strajków na tle ekonomicznym. Z zachowanego dokumentu sporządzonego 28. października 1961 r. przez przyjaciół współpracujących z Alojzym Sikorą w sferze politycznej, a także zawodowej wynika, że Alojzy Sikora miał bardzo szerokie grono współpracowników o znanych w środowisku bielskim , bialskim i żywieckim nazwiskach. Byli wśród nich  m.in. buczkowiccy społecznicy, skupieni wokół Komitetu Dzielnicowego KPP, którego siedzibą były Buczkowice. Byli to m.in. Władysława Wrona, Jan Gluza, Antoni Gluza, Władysław Kubica. Spoza najbliższego środowiska buczkowickiego wymienić należy Tadeusz Pykę, późniejszego wicepremiera rządu, Alojzego Imielskiego, powojennego przewodniczącego Gminnej Rady Narodowej w gminie zbiorowej Wilkowice-Bystra, czy działaczy politycznych z Bielska i najbliższych jego okolic ( Kamienicy i Starego Bielska). Alojzy Sikora jako ściśle współpracujący z Komitetem Dzielnicowym w Buczkowicach był inicjatorem powstania komórek KPP w Mesznej i Bystrej. To w okresie działalności związanej z Bystrą nawiązała się ściślejsza znajomość Alojzego Sikory z rodziną Habdasów-ojcem i trzema synami, która trwała przez lata przybierając z czasem formy walki zbrojnej z niemieckim okupantem.
Początek lat trzydziestych ubiegłego wieku zaznaczyły się w życiu Alojzego Sikory zaangażowaniem w pracę na rzecz szkoły w Mesznej, w czym zgodnie go wspierali Jan Łukaszek, Antoni Kufel i Józef Sromek. Kierownikiem szkoły w tym

Włodzimierz Hadżaj

Włodzimierz Hadżaj

czasie (od 16 listopada 1930 r.) był Włodzimierz Hadżaj, który został skierowany do Mesznej decyzją Ministerstwa Wyznań i Oświecenia Publicznego po pozbawieniu go funkcji kierownika szkoły w Wołczem (w województwie lwowskim). Powodem tej decyzji były poglądy polityczne Hadżaja wyrażające się prawdopodobnie skłonnością do głoszenia myśli bliskich komunistom. Odłączony od rodziny, w całkiem nowym środowisku, różnym także pod względem wyznaniowym( Hadżaj był greko-katolikiem) podjął współpracę z ludźmi skupionymi przy szkole. A że były to czasy wielkiego światowego kryzysu ekonomicznego, podjęta wspólnie z Komitetem Rodzicielskim inicjatywa utworzenia grupy amatorskiego teatru i wystawiania spektakli teatralnych przynosiła skromne dochody, którymi zaspokajane były najpilniejsze potrzeby szkoły, a także podstawowe potrzeby najuboższych dzieci.

Hadżaj z dziećm

Hadżaj z dziećm

W działalności teatru amatorskiego, którego inicjatorem i animatorem był Alojzy Sikora Umiejętności aktorskie i gry na instrumentach stały się niezwykle przydatne. Będąc skarbnikiem w Komitecie Rodzicielskim czynnie uczestniczył w zabieganiu o środki pieniężne na ważne cele społeczne. Komitet bowiem łożył na dożywianie dzieci, a także odzież dla nich. Temu zadaniu poświęcił wiele swego czasu i zdolności organizatorskie.
W roku 1936 Alojzy Sikora był inicjatorem podjęcia w zakładach Benn strajku solidarnościowego z robotnicami strajkującymi w zakładach przetwórstwa lnu i konopi „Lenko”. Ten jeden z największych pod względem rozmiarów strajk, a także skala strajków solidarnościowych będąca między innymi działaniami Alojzego Sikory, dotyczyła nie zagadnień politycznych, ale podstawowych praw pracowniczych, sprzeciwu wobec ciągłego obniżania płac, skandalicznych warunków pracy w tumanach wszechobecnego pyłu, a także traktowania pracownic przez średni i wyższy dozór techniczny. Wielka manifestacja strajkujących, zachęconych do wzięcia w niej udziału przez robotników od Benna, napotkała na swej drodze policję, która dla rozpędzenia tłumu użyła gazów łzawiących.
Doszło do bezpośrednich starć z policją. Gdy w sierpniu roku 1938 decyzja tzw. Kominternu czyli III Międzynarodówki Komunistycznej rozwiązana została Komunistyczna Partia Polski, Alojzy Sikora zajął się utworzeniem w Mesznej organizacji Towarzystwo Uniwersytetów Robotniczych, które szerzyły wiedzę z dziedziny społecznej, ogólnej i politycznej. W tej działalności, w którą byli zaangażowani zarówno Habdasowie z Bystrej, jak Matlakowie z Mesznej Sikora był czynnie wspierany przez grupę działaczy z Buczkowic, którzy prowadzili identyczną działalność w swym lokalu przy dzisiejszej ulicy Lipowskiej 240. Już samo spotkanie inaugurujące działalność TUR-u w Mesznej zapisało się w historii tym, że wziął w nim udział Józef Cyrankiewicz. Zamysł pobicia gościa przez grupę przeciwników tej inicjatywy, wywodzących się z miejscowej endecji, został udaremniony dzięki Józefowi Habdasowi, który dał popis swoich fizycznych możliwości. Jak wspominali przyjaciele Sikory, Habdas rzucał endekami jak piłkami. Trzeba też dodać, że powołanie do życia TUR-u poza edukacyjnymi celami miało również na względzie utrzymywanie kontaktów pomiędzy ludźmi o wyraźnych lewicowych poglądach, przy zachowaniu zasad legalnego działania organizacji.Lenko
Wraz z wybuchem wojny Alojzy Sikora nie zaprzestał swej działalności, ale zmienił jej formy. Teraz jego dom stał się miejscem spotkań i wymiany poglądów, miejscem, w którym powstawały ulotki drukowane na posiadanej maszynie do pisania, skąd rozchodziły się lewicowe pisma. Dom Sikorów stał się schronieniem dla rodziny Franciszka Zawieruchy-działacza związkowego, po jego aresztowaniu. Dom Sikorów stał się też swego rodzaju ośrodkiem, w którym skupiały się w Mesznej nici współpracy ludzi antyhitlerowskiego lewicowego ruchu oporu, sięgające na Żywiecczyznę. Sikora i jego synowie Jan i Józef stali się emisariuszami, kurierami docierającymi do odległych miejsc powiatów bialskiego, bielskiego i żywieckiego, dokąd docierali z podziemną prasą. Większej jeszcze aktywności nabrała działalność Sikorów po powstaniu Polskiej Partii Robotniczej w końcu roku 1942. Współpracujący w tym czasie z Sikorami wspominają o ich bardzo konkretnych kontaktach ze Stanisławem Bularzem- redaktorem Trybuny Śląskiej i Franciszkiem Kamińskim- łącznikiem pomiędzy rejonem bielskim i cieszyńskim. Alojzy Sikora był też przewodnikiem Józefa Kluski w jego drodze ku oddziałowi partyzanckiemu, działającemu na Żywiecczyźnie pod dowództwem Antoniego Wajdy z Łodygowic. Łączność pomiędzy Łodygowicami a Buczkowicami i Meszną była systematyczna. Uczestniczyli w niej m.in. Józef Stec i Jan Trzopek z Buczkowic. Wizyty konspiratorów nie pozostały niezauważone przez niemieckich konfidentów, którzy często podążali tropem łączników i upewniali się, gdzie znajduje się docelowy punkt ich wędrówek. Tym punktem był dom Sikorów.
W życiorysie Jana Sikory znajdziemy akcję sabotażową skierowaną na gazownię miejską w Bielsku, a także palenie stogów ze zbożem w Lipowej czy unieruchomienie elektrowni w Szczyrku. Nie do przecenienia jest wkład rodziny Sikorów w upowszechnianie materiałów propagandowych, których celem było podtrzymanie na duchu zastraszonej ludności i budzenie nadziei na klęskę Niemiec.
Nie ma też wątpliwości o współdziałaniu Alojzego Sikory i jego synów z oddziałem Józefa Habdasa- ”Kwaśnego”, choć wobec strat jakie poniósł sam oddział i Sikorowie, jest to wycinek najsłabiej udokumentowany choćby tylko zeznaniami naocznych świadków. To niestety podstawowy niedostatek źródeł informacji dotyczących konkretnych akcji sabotażowych, czy działań o innym charakterze. Brak tych informacji jest również okazją do pomniejszania znaczenia udziału tych grup oporu antyhitlerowskiego w walce z Niemcami, a nawet formułowania ośmieszających tę działalność opinii. Pomija się fakt, że w tamtym czasie każdy przejaw oporu przeciwko Niemcom, każda okazja, która wprowadzała niepokój lub konieczność podniesionej gotowości w ich szeregach, miała niebagatelne znaczenie psychologiczne dla polskiej ludności. Każda szkoda wyrządzona okupantowi miała swój ciężar. Przykładem jest tu m.in. wspominane spalenie stogów ze zbożem w Lipowej. Spalone zboże nie trafiło na zaopatrzenie niemieckich wojsk. Było najprostszą formą sprowadzenia kłopotów na administratora majątku, który nie mógł się wywiązać z nałożonych kontyngentów. Grono prowadzących akcje dywersyjne związane rygorami konspiracji podejmowało akcje nie po to, by tworzyć dokumenty, ale by działać skutecznie wtedy, gdy inne ugrupowania (np. ZWZ-AK) zostały pozbawione wielu wartościowych i doświadczonych przywódców działających w naszym bielskim i bialskim regionie. Wystarczy wspomnieć masowe aresztowanie po zdradzie, jakiej dopuścili się oficerowie AK Mieczysław  Mólka-Choynowski i jego towarzysz Ryszard Dębowicz ps. „Radom”. To, że lewicowi konspiratorzy nie mieli wojskowego przygotowania, nie dowodzili plutonami, batalionami i dywizjami, których liczebność była wątpliwa, ale działali w gronie najbliższych przyjaciół, nie jest żadnym argumentem, by tej działalności nie szanować. W rodzinie Sikorów nie było tajemnicą, że ojciec i synowie często na wiele dni i nocy znikali z domu na różnego rodzaju akcje, i trudno się dziwić, że reszta rodziny nie znała tras tych wędrówek i miejsc przeprowadzanych akcji. Czy można mieć wątpliwości co do tego, że warunki konspiracji, nawet jeśli były one w którymś miejscu niezbyt doskonałe, wymagały zachowania takich spraw w sekrecie?
Ruch oporu związany z lewicą to ruch złożony głównie z robotników a nie ludzi związanych z wojskiem. Dlatego pierwsze akcje ukierunkowane były na pozyskanie broni i amunicji, a także pozyskania kart zaopatrzeniowych, odzieży i butów. Partyzantka lewicowa w naszym rejonie, w tym głównie oddział Habdasa, poprzez zarekwirowanie kart zaopatrzeniowych i ich częściowe rozdysponowanie pomiędzy miejscową ludność nie ograbiał ludności z żywności, której miała w niewystarczającej ilości, ale z pomocy mieszkańców korzystał przy wykupie towarów na „kartki”. Nie prowadził osławionych w późniejszym czasie tzw. akcji aprowizacyjnych. Ci członkowie ruchu oporu, którzy pracowali w zakładach przemysłowych podejmowali akcje sabotażowe. Alojzemu Sikorze zawdzięcza się taka właśnie akcję w zakładach Benn. Inni sabotażyści z lewicy przeprowadzali akcje sabotażowe w zakładach Berthellemuss-Suchy, w zakładach Szmidta, fabryce papieru i tektury Braci Niemojewskich, elektrowni bielskiej, czy fabryce Münstermanna oraz w „Mewie”. Gdy powstały formalne oddziały partyzanckie „Marcin” i Oddział Górski GL-AL Józefa Habdasa, podjęte były akcje wysadzania torów kolejowych utrudniające komunikację. W akcjach kolejowych powodowane były wykolejenia pociągów oraz ich niszczenie. Zarówno Alojzy Sikora jak jego synowie Jan i Józef brali udział w tych operacjach.

Józef Sikora

Józef Sikora

Jak zawsze w takich przypadkach problemem jest ocena, czy akcji tych było wystarczająco dużo, czy były one spektakularne tak pod względem wielkości wyrządzonych strat czy rozgłosu.

Jan Sikora

Jan Sikora

Działalność Alojzego Sikory i jego synów zakończyło aresztowanie wszystkich trzech , które nastąpiło 6. grudnia 1943 r. Alojzy i Jan zostali zatrzymani w drodze do stacji kolejowej w Wilkowicach. Stąd dojeżdżali do Bielska. Wiadomość o aresztowaniu dotarła bardzo szybko do Józefa, który pracował w zakładzie wulkanizatorskim przy ul. Cieszyńskiej w Bielsku. Chciano w ten sposób zapobiec aresztowaniu drugiego z synów Sikory. Ten jednak nie schronił się. Aresztowanie stało się tylko kwestią czasu, a ten nadszedł szybko, bo w tym samym dniu. We władzach okręgu PPR wiele godzin debatowano nad ustaleniem denuncjatora Sikorów. Ustalono, że był nim znany z nazwiska konfident, ulokowany w strukturach PPR w Wilkowicach. Rozpracowującym agenta był Stanisław Klimczak. Informacja o nazwisku konfidenta pochodzi z „życiorysu” spisanego przez przyjaciół walki w październiku 1961 r. Te ustalenia obrad instancji partyjnej były powodem wydanie na zdrajcę wyroku śmierci, który został na nim wykonany najprawdopodobniej przez Józefa Habdasa.W czasie sześciotygodniowych przesłuchań aresztantów, w czasie których byli poddawani znanym skądinąd metodom tortur, Sikorowie nie wydali swoich przyjaciół z konspiracji. Druga odsłona wydarzeń towarzyszących aresztowaniom rozgrywała się w domu Sikorów, gdzie zadaniem najpilniejszym było usunięcie wszystkich materiałów, jak ulotki, prasa podziemna, maszyna do pisania, które mogły aresztowanych obciążać. Te porządki okazały się być niezbędne, bowiem już w następnym dniu po aresztowaniu gestapo urządziło w domu gruntowną rewizję. Żonę Alojzego ciężko pobito, wybito jej zęby. Obrażenia spowodowane w trakcie przesłuchania sprawiły, że do zdrowia nigdy już nie powróciła.
Zmarła 30. października 1965 r. Przesłuchiwana była również najmłodsza córka Sikorów Leokadia, późniejsza pracownica Technikum Włókienniczego w Bielsku-Białej. Bita i kopana po całym ciele pod groźbą noża wbijanego w ciało nie ujawniła żadnych szczegółów dotyczących działalności podziemnej, której miejscem był jej dom rodzinny. Przypadek  sprawił, że znajomy Sikorów niejaki Walenty Kępys w czasie trwania rewizji i przesłuchań zaszedł do domu Sikorów, by zasięgnąć wiadomości o losie Sikorów. Kępys został ciężko pobity, bowiem Niemcy uznali, że musiał mieć związki konspiracyjne z aresztowanymi Sikorami.
Niezwykle interesującym epizodem związanym z rewizją i przesłuchaniami domowników Sikory była obecność świadka „oskarżenia”, który był określany jako „Francuz”. Zeznawał on, że bywał w domu Sikorów, gdzie był karmiony i obdarowywany odzieżą jako partyzant przez Walerię Walicę- zamężną córkę Alojzego Sikory. Twierdził, że Jan Sikora kontaktował go z partyzantami. Członkowie rodziny stanowczo zaprzeczyli spotkaniom z tym człowiekiem. Zeznania „Francuza” stały się dla Niemców mało przydatne.
Fragment rewizji gestapo w domu Sikorów przywołuje inne wydarzenie, które z udziałem „Francuza” miało miejsce zapewne po wydarzeniach w Mesznej. W relacji dotyczącej Józefa Wrony z Buczkowic, który za współpracę z partyzantami Habdasa został powieszony 2. marca 1944 r. w publicznej egzekucji w Gilowicach, pojawił się również człowiek określany mianem „:Francuz”. Chciał on, korzystając z pośrednictwa Wrony, nawiązać kontakt z Habdasem. Wrona pozostający w przyjacielskich stosunkach z dowódcą partyzantów umożliwił ten kontakt. Miał on miejsce w lesie na stokach Skalitego. Francuz kreował się na człowieka prześladowanego przez Niemców i szukającego schronienia w gronie partyzantów. Było to pierwsze i ostatnie spotkanie, w którym Francuz brał udział.  Ślad po nim zaginął.
Jan Sikora pojawił się w domu rodzinnym pod eskortą gestapo prowadzony na powrozie. W innej relacji ustnie przekazanej sąsiadka Sikorów mówi, że Jan przykuty był do łańcucha w czasie tej drogi. Nie jest możliwe dzisiaj zweryfikowanie tej informacji. W każdym razie prowadzony był na uwięzi jak zwierzę, lub  niewolnik. Był okaleczony, pokryty krwią, z twarzą posiniaczoną. Niemcy oczekiwali, że wskaże on miejsce ukrycia maszyny do pisania. Jan pozostał nieugięty. Maszyna najprawdopodobniej pozostaje do dziś zakopana w przydomowym ogródku. Miejsce to nie zostało ustalone. Ciąg dalszy przesłuchań Jana  zapewne nastąpił w siedzibie gestapo w Bielsku, bo przekazana do prania bielizna była skrwawiona, a przyklejone do niej strzępy skóry dowodziły, że bicie musiało być okrutne.
Sześciotygodniowe przesłuchania w Bielsku zakończyła wywózka do KL Auschwitz, a ulokowanie Sikorów w Bloku Śmierci (Blok 11) nie pozostawiało złudzeń. Najwcześniej zginął Jan Sikora, który został dowieziony do Gilowic na publiczna egzekucję, którą zapowiadało obwieszczenie zawierające nazwiska i zwięzły opis zbrodniczych czynów, popełnionych przez skazańców, a skierowanych przeciwko Rzeszy. Obwieszczenie dotyczyło dziewięciu skazanych, wśród których znaleźli się m.in. Ludwik Gawlik z Dankowic (ps. „Flinta”), Józef Wrona z Buczkowic oraz Jan Sikora z Mesznej.

Gilowice -obelisk

Gilowice -obelisk

Wycinek z tablicy  w Gilowicach

Wycinek z tablicy
w Gilowicach

„…Wymienieni szerzyli w Beskidach i pow. Żywieckim swe nadużycia przecz ciągłe napady bandyckie na spokojną ludność niemiecką i polską, terror i niepokój. Tego rodzaju gwałty polskich zbrodniarzy są ścigane bezwzględnie i z całą wskazana surowością”- .[pisownia jak w oryginale-JS]- to fragment uzasadnienia surowości wymierzonej kary zamieszczony w obwieszczeniu Geheime Staatspolitzei w Katowicach z 2. marca 1944 r.

Trzeba dodać, że publiczna egzekucja została zarządzona jako akt odwetu za przypadkową  śmierć dwóch żandarmów z gilowickiego posterunku Hempla i Barthelta zastrzelonych przez dwóch partyzantów-por. „Surmę” i „Dąbka”. Partyzanci znaleźli się w domu Wincentego Gąsiorka, pracownika mikuszowickiego zakładu włókienniczego, by odebrać przygotowaną dla partyzantów żywność. Tam naszli ich żandarmi, których „leśni” zlikwidowali w obawie przed aresztowaniem. Wśród skazanych na śmierć przez powieszenie w egzekucji publicznej nad potokiem Łękawka znalazł się również Wincenty Gąsiorek- właściciel budynku, w którym rozegrała się akcja. Egzekucja została przeprowadzona 2. marca 1944 r.
Drugi z synów Sikory –Józef 13. sierpnia 1944 r. został przetransportowany z Auschwitz- Birkenau do KZ Flossenbürg w Bawarii. Tu urwał się po nim ślad. Nie jest znana data jego śmierci ani dalsze losy. Specjalny Urząd Stanu

Pomnik w Szczyrku

Pomnik w Szczyrku

Cywilnego w Arolsen potwierdził te fakty dokumentem D- 3548.
Alojzy Sikora skazany na śmierć w KL Auschwitz został powieszony w publicznej egzekucji, która miała miejsce 12. marca 1944 r.w Szczyrku w tzw. „Zwierzyńcu”. Był jednym z pięciu skazańców dowiezionych z Auschwitz. Egzekucja została wyznaczona w odwecie za postrzelenie przez partyzantów leśniczego Jarosława Kriża. Choć poszkodowany uznał swój przypadek za całkowicie nieistotny, a partyzanci popełnili błąd uznając mundur leśniczego za mundur wojskowy, makabryczne widowisko musiało się odbyć, by zastraszyć licznie choć  przymusowo zgromadzoną publiczność. Wraz z Alojzym Sikorą życie odebrano tu również Julianowi Śliwińskiemu, Stanisławowi Kukule, Janowi

Konikowi i Bronisławowi Niklowi. Egzekucję prowadził Henryk Zender- miejscowy funkcjonariusz NSDAP.
Nazwisko Jana Sikory widnieje na pomniku wzniesionym przez mieszkańców Gilowic w roku 1950 w miejscu egzekucji nad Łękawką, a pamięć o nim przywodzi Krzyż Walecznych nadany mu w roku 1946. Upamiętniono pomnikiem śmierć więźniów powieszonych w dwóch egzekucjach w Szczyrku w marcu, (wśród których był Alojzy Sikora) i w sierpniu 1944. Na tym pomniku nie zamieszczono nazwisk ofiar. Po Józefie Sikorze pozostała jedynie pamięć najbliższych i być może prochy we Flossenbürgu.
Pamięć o Sikorach przede wszystkim jako ofiarach hitlerowskiej przemocy, a także ludziach związanych organicznie z Meszną stał się powodem nadania miejscowej szkole, której tak wiele pożytecznego uczynił Alojzy Sikora, jego imienia. Nie może dziwić, fakt, że wniosek w tej sprawie przedstawił Alojzy Imielski, b. Przewodniczący Gminnej Rady Narodowej w Wilkowicach, który znał drogę życiową swego przyjaciela, jego walkę o godność robotników i walkę z niemieckim okupantem. Stało się to w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku.
W stulecie szkoły w roku 2011 Sikora i jego synowie okazali się niegodnymi patronowania szkole. Pozbawiony tego honorowego tytułu Alojzy Sikora uwieczniony na portrecie namalowanym przez swego krewnego został zamknięty w szkolnym archiwum. Fotografie zamordowanych synów zniknęły. O przeszłości patronów świadczy tablica pamiątkowa na ścianie szkolnego korytarza zawierająca szereg błędów w datach dotyczących etapów życia bohaterów szkoły. Ale to świadectwo braku staranności fundatorów tablicy. Nowym patronem szkoły został Jan Paweł II , który nie przynosi wstydu Mesznej tak, jak to robili Sikorowie, którzy nie mogli, zdaniem funkcjonariusza tej szkoły, być wzorcem do naśladowania, mając za sobą komunistyczną przeszłość. Tej wady nie ma nowy patron.
Mówiąc o Sikorach nie sposób nie wspomnieć o Ludwiku Walicy, zięciu Alojzego Sikory i mężu Walerii, jednej z córek Sikory. Ludwik Walica urodzony 20. lipca 1920 r. w Białej Krakowskiej bywał w domu Sikorów jako zaangażowany w

Alojzy Sikora-portret

Alojzy Sikora-portret

działalność konspiracyjną. Zaangażowany był w kolportaż prasy i ulotek konspiracyjnych. Te okoliczności sprawiły, że Waleria i Ludwik zostali małżeństwem, które dało życie

Tablica pamiatkowa  ze szkolnego korytarza

Tablica pamiatkowa ze szkolnego korytarza

czworgu dzieciom: Janowi, Walerii, Barbarze i Jadwidze. Z punktu widzenia umiejętności zawodowych Ludwik Walica był cenionym i doświadczonym mechanikiem precyzyjnym, a także elektrykiem. Doskonale znał język niemiecki. Jego również nie ominęły okupacyjne represje. Został aresztowany i osadzony docelowo w KZ Mittelbau Dora w górach Harzu. Jako człowiek o cenionych w tym obozie umiejętnościach, a był to obóz, który tworzył warunki dla produkcji pocisków V2, mieszkał w początkowym okresie pobytu poza sztolniami podziemnymi, a następnie był zakwaterowany w skalnych sztolniach przystosowywanych dla celów przemysłowych. Niósł pomoc współwięźniom w sprawach, w których znajomość języka była niezbędna; był tłumaczem na język polski.Ludwik Walica

Ludwik Walica z żoną  i szwagierką

Ludwik Walica z żoną
i szwagierką

Wiosną 1945 r. gdy zbliżały się wojska alianckie z grupą 12 współwięźniów, jako znający strzeżone tajemnice Dory, został przeznaczony na rozstrzelanie. Uciekł z transportu wraz z sześcioma innymi skazanymi na śmierć. Ci, którym się nie udało zbiec, zginęli. Po wyzwoleniu, poważnie chory przez szereg miesięcy przebywał w szpitalu w Belgii, skąd powrócił do rodziny. Ciężkie wojenne przejścia sprawiły, że w wieku 45 lat zmarł na nieuleczalną chorobę. Wspomnienie Ludwika Walicy ma dla mnie  szczególne znaczenie. Był on bowiem aresztowany w tym samym czasie co moi stryjowie- Józef i Alojzy Stecowie. Przeszedł ciężkie przesłuchania w bielskim gestapo, po których został inwalidą słuchu. W więzieniu przebywał razem z moimi krewnymi. Razem pokonywali kolejne etapy swej więźniarskiej drogi przez Gross Rosen, aż do Mottelbau-Dora   Ludwik Walica szczęśliwie ocalał. Bracia Stecowie pozostali na wieczność w Górach Harzu.

                                                                                                                      Józef Stec

Suplement

Barbara Kwak

Barbara Kwak

Wyrażam podziękowanie pani Barbarze Kwak, wnuczce Alojzego Sikory – córce Walerii i Ludwika Waliców, która użyczyła mi materiały pozwalające przedstawić w zarysie losy swego dziadka i stryjów. Potrafię zrozumieć rozgoryczenie, które w rodzinie pozostawił fakt pozbawienia szkoły w Mesznej jej patrona tak silnie wrośniętego w meszniańską społeczność. Ale też wyrażam przekonanie, że jej bliscy krewni, którzy życie oddali w najtrudniejszym okresie naszej historii pozostaną w pamięci wiejskiej społeczności jako ci, którzy postradali więcej aniżeli honorowy tytuł patrona szkoły.
Stracili życie.
Aby wspomnienie o Sikorach było pełne należy się odnieść do informacji, które zawarte są w internecie w materiałach zatytułowanych  „Wspomnienia obozowe Mariana Główki” –lit. S-Ś . Zawarte w tych materiałach informacje na temat Alojzego Sikory i jego synów są w szeregu fragmentach błędne. By nie być gołosłowny przytoczę treść  tych not.
„Alojzy Sikora – więzień więzienia w Szczyrku. Urodzony (?) w Mesznej gmina Wilkowice, pow. bielski Aresztowany przez gestapo za działalność sabotażową w fabryce Behma i więziony w miejscowym więzieniu w Szczyrku pow. bielski, gdzie zginął w egzekucji zbiorowej 12.03.1944 r.
Jan Sikora więzień więzienia w Gilowicach. Urodzony 16.11 1923 w Mesznej gmina Wilkowice, pow. bielski. Aresztowany przez gestapo za działalność sabotażową w Fabryce Behma i więziony w miejscowym więzieniu w Gilowicach, pow. żywiecki, gdzie zginął 28. 02.1944r.
Józef Sikora II więzień więzienia w Szczyrku. Urodzony (?) w Mesznej, gmina Wilkowice, pow. bielski, gdzie zginął w egzekucji zbiorowej 12.03 1944 r.”
Przytoczone noty opatrzone są wskazaniem źródeł, na podstawie których zostały sformułowane. Powołanie się na zbiorową pracę zbiorową „Bielsko-Biała” pod. Kierownictwem prof. Henryka Rechowicza poza nazwiskiem i imionami Alojzego i Jana oraz niewłaściwego przytoczenia nazwy zakładu, w którym działalność sabotażowa miała miejsce (w pracy zbiorowej fabryka została nazwana fabryką Behma zamiast Benn) nie są zapisane miejsca i daty śmierci Alojzego i Jana. Wszystkim Sikorom przypisuje się przebywanie w lokalnych więzieniach co jest oczywiście błędną informacją. Pomija się fakt pobytu uwięzionych w KL Auschwitz, skąd Alojzy i Jan dowiezieni byli na miejsce publicznych egzekucji: Jan do Gilowic na dzień 2. marca 1944 r., zaś Alojzy do Szczyrku na dzień 12.3 1944 r. Nieprawdziwa jest data śmierci Jana w egzekucji publicznej, która miała miejsce w Gilowicach. Egzekucja wyznaczona była na dzień 2. marca 1944, a nie wskazany w nocie dzień 28.lutego 1944 r. Dowodzi tego obwieszczenie o egzekucji. Błędna jest także informacja, z której wynika, że Józef Sikora został stracony w Szczyrku 12.marca 1944, a więc wspólnie ze swym ojcem. Józef Sikora w sierpniu 1943 r. został wywieziony do KZ Flossenbürg, gdzie urywa się po nim ślad. Błędem mniejszej wagi jest wskazanie miejsca urodzenia Alojzego Sikory, który urodził się nie w Mesznej jak zapisano w nocie, a w Białej (Krakowskiej). Ilość i merytoryczna waga błędów stwierdzonych w opublikowanych w internecie danych na temat Sikorów przytłacza.
Winien jestem jeszcze jedną informację, która jest ilustracją różnicy klas w stosunku do ludzi zamordowanych przez hitlerowców. Oto, kiedy doszło do egzekucji Alojzego Sikory w Szczyrku, a drugiej w rodzinie, żonę Sikory Annę odwiedził ks. Rudolf Marszałek, który opiekował się kaplicą w Bystrej Krakowskiej. Niósł posługę mieszkańcom Bystrej i Mesznej, ale też miejscowym Niemcom jako do tego uprawniony i przez nich zaakceptowany. Ten zakonnik- Chrystusowiec złożył wizytę w Mesznej, by po śmierci męża i syna przekazać kondolencje żonie i matce. Nie można powiedzieć, by ks. Marszałek, który jest stawiany przez obecnie obowiązującą linię polityki historycznej za postać niemal pomnikową w walce o niepodległość Polski, nie znał politycznych poglądów Sikorów. Zapewne nie mieścili się oni w nurcie, któremu wierny był ks. Rudolf. Jednak w obliczu oczywistej tragedii rodziny stać go było na gest współczucia, słowa wsparcia i otuchy. Zamordowani zostali jego parafianie. To było najważniejsze. Ks. Marszałek, jak można sądzić i być pewnym, nie wypowiedziałby słów, które usłyszałem w połowie kwietnia w Mesznej z ust prominentnej osoby, że mieszkańcom Mesznej Sikorowie przynosili wstyd, że w żadnym przypadku nie stanowili wzorców do naśladowania. To było powodem „zniesienia” ich patronatu nad szkołą.
Wstyd przynoszą ci, których „walorami” jest brak wiedzy, ignorancja i oportunizm.

Kolejny artykuł poświęcony będzie Józefowi Habdasowi.

                                                                                                                      J.S.