Ostatnia odsłona sporu ze SPAK

Józef Stec
Publikowane na stronie Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego stanowisko wobec treści informacji o miejscach pamięci w Buczkowicach, zawarte w naszym proteście z października 2013r, wywołało reakcję kierownictwa Stowarzyszenia Pamięci Armii Krajowej w Bielsku-Białej, wydawcy albumu. Szacunek dla zasady kontradyktoryjności, którą „Zagroda” szanuje, nakazuje przedstawić stanowisko Stowarzyszenia Pamięci AK wobec zarzutów, które postawiliśmy autorowi i wydawcy wspominanego albumu. Do pisma Stowarzyszenia Pamięci AK zostały dołączone „wyjaśnienia” autora oprotestowanych tekstów. Uznaliśmy, że powinniśmy je traktować  jako istotną część oficjalnego wystąpienia Stowarzyszenia. Prezes Stowarzyszenia powołuje się bowiem na nie w swoim wystąpieniu. O ile stanowisko Stowarzyszenia przytaczamy w całości, o tyle „wyjaśnienia”, które padły ze strony autora tekstów publikujemy we fragmentach, które uznaliśmy za reprezentatywne dla poglądów i motywacji autora. Zawierają one wystarczającą ilość danych, które ukazują jak deklarowane ikonograficzne spojrzenie na miejsca pamięci w Buczkowicach dalekie jest od tego, co zostało napisane. Określenie „wyjaśnienia” ujmujemy w cudzysłów, bowiem to, co zostało w nich napisane, niczego nie wyjaśnia, a obrazuje w dużym stopniu warunki, w jakich album powstawał. Pominięte zostały te fragmenty „wyjaśnień”, które są rozważaniami, stojącymi w wyraźnej sprzeczności z deklarowanym skupianiem się na ikonografii opisywanych miejsc. Pominęliśmy również te fragmenty, które odnoszą się osobiście do autora protestu uznając, że nie dotyczą one istoty sprawy, a więc rzetelności opisu miejsc pamięci w Buczkowicach. Publikujemy również naszą -„Zagrody” odpowiedź na pismo p. Prezesa Stowarzyszenia Pamięci AK. Zamieszczamy te dokumenty nie dlatego, że żąda tego nasz adwersarz, ale dlatego, że toczony spór ma głębokie uzasadnienie w szacunku dla wydarzeń historycznych niezależnie od tego, czy z dzisiejszego punktu widzenia określonych grup zaangażowanych w życie społeczne były te wydarzenia słuszne, czy kontrowersyjne. Na tej publikacji postanowiliśmy zakończyć publiczne ukazywanie okoliczności naszego protestu wobec części albumu. Podejmiemy natomiast działania praktyczne i skuteczne.
A oto teksty dokumentów.
Pismo SPAK

Pismo SPAK (2)

 

Wybrane fragmenty pisma p. Marka Łukasika z 5. listopada 2013 r.- autora tekstów dot. Miejsc Pamięci w Buczkowicach, skierowanego do autora protestu wobec albumu.*

„ W odpowiedzi na Pana pismo pozwolę sobie na wstępie wyrazić zaskoczenie tonem i treścią Pana listu. Publikacja „Tylko Ojczyznę odzyskać pragniemy” wydana staraniem Stowarzyszenia Pamięci Armii  Krajowej jest publikacja mająca na celu przybliżenie, zwłaszcza młodzieży, wiedzy o miejscach pamięci w powiecie bielskim. Nie jest ona prezentacją historii najnowszej tegoż regionu. Jest ukierunkowana głównie na ukazanie fotografii tych miejsc, które warto odwiedzić i o których warto poszukać informacji. Ma być inspiracją do dalszych poszukiwań. Tego typu forma narzuca liczne ograniczenia.(…) Główny akcent publikacji jest, więc położony na  ikonografię (podkr. JS).(…) Zamysłem autora tekstu, poświęconego gminie Buczkowice, było zaprezentowanie krótkiej historii miejscowości wchodzącej w skład obecnej gminy i na tym tle wskazanie na miejsca pamięci. Konieczność skrócenia tekstu zmusiła autora do wyrugowania całych akapitów. Tak też się stało z tekstem poświęconym pomnikowi ofiar II wojny światowej w Buczkowicach. (…)
Należy zauważyć, że w swoim piśmie skierowanym do stowarzyszenia prezentuje Pan już dziś odchodząca do lamusa sztukę czytania między wierszami. Była ona przydatna w minionej epoce. Wyczytał, bowiem Pan wiele informacji, które expresis verbis nie występują w tekście.Na pierwszym monumencie, tym postawionym w 1947 był wymieniony dr Roman Białek, ale zabity przez Niemców. Czy chodziło o tego, który przed wojną mieszkał w Buczkowicach? Dla osoby werystycznie podchodzącej do przekazu słowa pisanego – niekoniecznie. Czy fakt o miejscu śmierci dr Białka wyszedł na światło dzienne dopiero po 1989, czy istniał w określonej przestrzeni już wcześniej? (…) Forma albumowa nie jest miejscem prowadzenia dyskursu naukowego. Owszem, przyznaję, że zdanie mówiące o tym, że na monumencie znajdują się nazwiska osób zabitych przez Niemców o orientacji ideologicznej [podkr. JS]  jest trochę niefortunne. W tym miejscu miała być prezentacja wszystkich postaci od „lewej strony”, poczynając od Józefa Steca, a na pozostałych kończąc.(…)
Konkluzją dość obszernego fragmentu miało być stwierdzenie, że w „obliczu śmierci różnice ideologiczne pomiędzy tymi , którzy oddają życie za Ojczyznę, bledną tracą na znaczeniu”. Miało być w to miejsce wpisane zdanie: ale oprócz nich zginęło wielu innych, którzy swoje życie i działalność społeczna związali z ruchami o proweniencji narodowej , w potocznym znaczeniu – prawicowej. Tego zdania zabrakło. „Errare humanum est”. (…) Niewątpliwym błędem autora tekstu było nie umieszczenie żadnego zdania konkludującego, po wycięciu całej partii tekstu prezentującej osoby upamiętnione na monumencie. (…)
Co się tyczy tablicy upamiętniającej Towarzystwo Szkoły Ludowej nadmienię tylko, że na autorze tekstu wielkie wrażenie zrobiła Pana opowieść o uratowaniu biblioteki przed zniszczeniem po wkroczeniu Niemców i jej ukryciu, a następnie udostępnianiu zasobów mieszkańcom miejscowości. Tak jak w odniesieniu do pomnika ofiar i tutaj miał być „krótki wstęp o tym jak licznie oddawali swoje życie w czasie okupacji nauczyciele skupieni w różnych towarzystwach, chociażby ci z Rybarzowic.
Wobec partyzanta Józefa Habdasa użyłem określenia „watażka” Określenie to raczej odnosi się do sposobu wojowania. Owszem obecnie temu pojęciu przypisuje się negatywna konotację. W sensie historycznym jednak nie.[podkr. JS] (…)
Reasumując, pragnę podkreślić, że, mimo, iż użył Pan pod moim adresem języka rodem z wystąpień Stanisława Zarakowskiego, to w mojej pamięci z rozmów z Panem pozostaną miłe, przegadane godziny o przeszłości Buczkowic.

Pozostaję z wyrazami szacunku
Marek Łukasik

* Zachowano oryginalną pisownię

Wystąpienie  Zagrody

Pan Hieronim Bajor
Prezes Stowarzyszenia Pamięci Armii Krajowej w Bielsku-Białej
Dotyczy albumu „Tylko odzyskać Ojczyznę pragniemy…” i pisma z 8. listopada 2013 r.
Na wstępie pragnę przeprosić za opóźnioną moją reakcję na Pana pismo z 8. listopada b.r. W ostatnim okresie byłem zajęty realizacją zadania publicznego Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej zleconego Towarzystwu Społeczno-Kulturalnemu „Zagroda” w Buczkowicach w dziedzinie kultury regionalnej. Stąd to opóźnienie.
Przechodząc do merytorycznej części odpowiedzi na Pana pismo, zajmę się najpierw zajęciem stanowiska wobec tez pańskiego pisma, a następnie odniosę się do wyjaśnień autora tekstów dotyczących Miejsc Pamięci w Buczkowicach, zamieszczonych w albumie.
Użycie przez autora tekstu określenia „naziści” we fragmencie dotyczącym sprawców zbrodni na mieszkańcach Buczkowic upamiętnionych na pomniku ofiar wojny uważa Pan za właściwe. Powołuje się Pan na publikacje Muzeum Auschwitz- Birkenau, gdzie to określenie używane jest powszechnie, a na domiar, tego określenia nie zakwestionował recenzent z tytułem doktora. By nie ciągnąć dalej tego sporu, który moim zdaniem nie jest sporem natury semantycznej, pozostaję przy swoim zdaniu. Jak się domyślam, nie należę do kręgu adresatów publikacji SPAK, skoro zgłaszam takie wątpliwości, jakie zgłaszałem. Podniosłem je dlatego, że ikonograficzne odniesienie się do pomnika ofiar wojny w Buczkowicach powinno być wystarczającym argumentem, by posługiwać się słownictwem użytym na tablicy pomnika, a nie określeniami pochodzącymi od autora. Na pomniku zaś określenie „naziści” i pochodne nie występuje. Dlatego jego użycie budzi mój sprzeciw niezależnie od używanego w publikacjach Muzeum A-B i autorytetów naukowych z IPN. Odnosząc się do fragmentu Pana pisma dotyczącego poglądów politycznych osób upamiętnionych na pomniku, zmuszony jestem zwrócić Pana uwagę na treść naszego protestu. Nigdy i nigdzie nie napisałem, że na pomniku ofiar wojny nie ma ludzi związanych z lewicowym nurtem życia społecznego i politycznego. Wskazałem z nazwiska jedną osobę, która w opinii zaangażowanych politycznie mieszkańców Buczkowic uchodziła za mogąca mieć związek z Komunistyczną Partią Polski. Pan natomiast usiłuje podtrzymać tezę o osobach „… reprezentujących Komunistyczną Partię Polską”. Nawiasem mówiąc, Komunistyczna Parta Polska nigdy nie istniała. Istniała natomiast Komunistyczna Partia Polski i to do roku 1938, do czasu wymordowania jej kierownictwa na polecenie Stalina. Ale Państwo macie chyba problemy z poprawnym przytaczaniem nazw organizacji. Wykazałem, wbrew temu, co Pan ponownie twierdzi, że na pomniku ofiar wojny w Buczkowicach obok siebie widnieją nazwiska ludzi o różnych poglądach politycznych, a także takich, którzy nie mieli jeszcze możliwości poglądów takich w sobie ukształtować. Nigdy nikomu nie przyszło do głowy eksponować politycznych przekonań osób pomordowanych przez Niemców aż do czasu Waszej publikacji. Wasze deklaracje o niedzieleniu ofiar wedle poglądów politycznych, są bez pokrycia. Dowodzi tego tekst zamieszczony w albumie. Ubolewam, że nie zajął Pan stanowiska wobec zaprezentowanego w naszym proteście sklasyfikowaniu pomordowanych. Musiałby Pan wtedy przyznać, że autor użył w swoim tekście sformułowań nie mających pokrycia w rzeczywistości. Ten tekst czy to w sposób zamierzony czy nie, w odniesieniu do Buczkowic klasyfikuje ofiary i tworzy różne miary dla przelanej krwi. Na to nie może być zgody.
To dobrze, że nazwa „Towarzystwo Szkoły Ludowej” w odniesieniu do tablicy pamiątkowej poświęconej działaczom Towarzystwa Szkoły Ludowej w Buczkowicach nie budzi Państwa zastrzeżeń. Z faktami się nie dyskutuje. Nie zajmuje Pan stanowiska wobec naszego zarzutu wobec całkowicie kłamliwej informacji na temat rzekomego poświęcenia tablicy pomordowanym nauczycielom. Wyraża Pan dezaprobatę dla użytych w naszym proteście słów: „brednie,” „działanie w stanie zamroczenia”, „prawdę umiejscowił na dolnej półce z rupieciem”. Proszę zatem powrócić do tych fragmentów naszego protestu, w których te określenia zostały użyte. Brednią nazwałem twierdzenie, że na pomniku ofiar wojny w Buczkowicach (wedle autora w latach dziewięćdziesiątych) zamieszczono dodatkowe nazwiska osób pomordowanych. Sprawa mniej dotyczy okresu zamontowania tablicy, choć i on jest błędnie określony, lecz powodów dla których została ona na pomniku umieszczona. Odbiorca Waszego albumu czytający ze zrozumieniem tekst, ma prawo sądzić, że nazwiska tych mieszkańców wsi zostały dopisane dlatego, że w czasie, gdy budowany był pomnik, ich poglądy polityczne nie odpowiadały ówcześnie obowiązującej ideologii. Nie były lewicowe. Namawiałem do zapoznania się z biogramami tych osób, sugerowałem, by autor zweryfikował swój tekst, aby ukazać prawdę. Jeśli taką opinię wypowiedziałem, to miałem ku temu aż nadto powodów. Powtarzam ją więc. To co zostało napisane, to są brednie. Synonimami bredni są określenia „bzdury”, „niedorzeczności”. Panu pozostawiam wybór bardziej salonowego określenia dla mojej opinii.
Określenia „działania w stanie zamroczenia” użyłem w tym fragmencie protestu, w którym mowa jest o politycznych przesłankach tworzenia listy pomordowanych przez Niemców, a zamieszczonych na tablicy pamięci w roku 1947. Jak określić stan umysłu autora tekstu, który, nie dysponując wyczerpującą wiedzą o życiu pomordowanych, używa określeń uznawanych dziś za poprawne politycznie, ale nie mających wiele wspólnego z rzeczywistością? Jak określić stan umysłu autora, który nie ma pojęcia o genezie i idei wzniesienia tego pomnika? Być może powinienem użyć określenia: „…działania w stanie pomroczności jasnej” ? Wypowiadając taką opinię miałem na względzie to, że ktoś, kto dotyka tak ważnego okresu historycznego, jakim była okupacja, powinien działać z wyjątkowym taktem, a nie upowszechniać informacji wyssanych z palca.
Nie odniósł się Pan do wymuszonej Waszą publikacją próby usystematyzowania przeze mnie ofiar upamiętnionych w roku 1947 wedle ich poglądów politycznych. Wymuszonej, bo w Buczkowicach nikt tych ludzi w tej kategorii nie postrzegał i nie postrzega. Rozumiem, że stanowiska Pan nie zajął dlatego, ponieważ musiałoby ono potwierdzić zasadność protestu w odniesieniu do tej części publikacji. Muszę też odnieść się do sformułowania, które Pana wzburzyło „…a prawdę o pomniku umiejscowił na dolnej półce z rupieciem”. Takiego stwierdzenia użyłem, odnosząc się do tego fragmentu tekstu w albumie, który mówił o dopisaniu na pomniku nazwiska dra Romana Białka. W przesłanym proteście wskazałem w jakich okolicznościach doszło do wyeksponowania miejsca kaźni doktora oraz wskazywałem na kłamstwo, zapisane w albumie, jakoby nazwisko dra Białka było kiedykolwiek dopisywane na tablicy memorialnej. Wskazywałem, że ono na tablicy było od roku 1947, lecz bez wskazania miejsca jego śmierci. Zapisy w albumie świadczyły o tym, że autor opisu pomnika starał się upowszechnić nieprawdę. Zarzuciłem autorowi brak staranności w dotarciu do źródeł.Dodam przy tym, by uzmysłowić skalę woluntaryzmu, w tej sprawie, że dokument potwierdzający tożsamości zwłok doktora w zbiorowej mogile w Katyniu nosi datę 27. stycznia 1947 r. ,a więc prawie pół roku przed datą odsłonięcia pomnika. Czy autor postawi zarzut rodzinie doktora, że w tamtym czasie zaniechała upowszechnienia tej informacji? Sprawa dra Romana Białka to kolejny dowód nieprzyzwoitej manipulacji oraz braku obiektywizmu w spojrzeniu na historię .
Przykro to stwierdzić, ale odnoszę wrażenie, że Pan Prezes napisał to co chciał napisać, ale w oderwaniu od tekstu przesłanego Stowarzyszeniu protestu. Jako wydawca albumu, Stowarzyszenie ponosi współodpowiedzialność za upowszechniane w nim treści. Pana odpowiedź na protest Towarzystwa, a zwłaszcza przywoływanie w tej sprawie instytucji prawnej, jaką jest naruszenie dóbr osobistych Waszego Stowarzyszenia, jest wyrazem braku krytycyzmu wobec faktów. Pana żądanie, byśmy na stronie internetowej Towarzystwa „Zagroda” zamieścili wyrazy ubolewania z powodu użytych w proteście krytycznych określeń pod adresem publikacji i autora tekstu, kwalifikuje się do grupy kuriozów. Autor tekstu zamieszczonego w wydanym przez Wasze Stowarzyszenie albumie napisał swoją, oderwaną od faktów wersję historii Miejsc Pamięci w Buczkowicach, a Towarzystwo „Zagroda” ma wygłaszać słowa ubolewania, że zwróciło na te błędy uwagę. Mieliśmy taki obowiązek, jako organizacja zajmująca się historią naszej miejscowości. Kierując protest, w którym wyłożyliśmy podstawowe przesłanki dla naszych opinii oczekiwaliśmy merytorycznego odniesienie się do jego treści. Zamiast tego „Zagroda” i ja osobiście jesteśmy posądzani o naruszenie dóbr osobistych Stowarzyszenia. Czy nie dostrzega Pan bezsensu żądania, by nasze Towarzystwo miało wyrażać ubolewanie z powodu wypuszczenia przez Was dzieła, którego zawartość odnosząca się do Buczkowic została oprotestowana? Gratuluję pomysłu i wyobrażenia o dobrach osobistych Stowarzyszenia. Tuszę, że nie brał Pan pod uwagę naruszenia dóbr osobistych krewnych ofiar uwiecznionych na pomniku takim ułomnym, jak to uczyniono, ich sklasyfikowaniem. Ofiary się już nie odezwą. Oczekuję na uczynienie zadość mojemu oczekiwaniu o wycofaniu z albumu oprotestowanych informacji o Miejscach Pamięci w Buczkowicach. Proszę też o udzielenie mi informacji wydawca uczynił, by album z obarczonymi tylu wadami informacjami nie dotarł do placówek oświatowych, dla których był przeznaczony. Informacja taka jest niezbędna ze względu na dalsze kroki, jakie zamierzamy podjąć w tej sprawie. W Pana liście nie znajduję również żadnego odniesienia się do mojej prośby o zaproponowanie przez Zarząd Waszego Stowarzyszenia innego wyjścia z tej przykrej sytuacji. Nie widzę przeszkód dla opublikowania tekstu Pana listu na stronie internetowej Towarzystwa. Nie widzę jednak powodów dla składania wyrazów ubolewania z powodu protestu, jaki złożyłem. Jeśli już w klimacie wyrażania swoich niedoskonałości mamy się obracać, to pragnę stwierdzić, że mam pewność, kto takie wyrazy ubolewania powinien złożyć. Pragnę poinformować, że wraz z Pana listem opublikuję na tej samej stronie niniejszą moją odpowiedź na Pana pismo. Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego „Zagroda” jako całości i mnie osobiście nie interesuje dalsza wymiana korespondencji w tej sprawie (poza fragmentami wyżej wspomnianymi). Nas interesuje spełnienie naszych oczekiwań co do usunięcia z publikacji opisów dot. Miejsc Pamięci w Buczkowicach jako urągających faktom. Zmuszony jestem odnieść się do podniesionego przez Pana zarzutu o prowadzeniu prywatnego dochodzenia w sprawie „…autorki uzasadnienia potrzeby wydania albumu…” a także rzekomego osobistego mojego zainteresowania eksponowaniem moich zasług przez autora tekstu o gminie Buczkowice. Pragnę zauważyć, że to, co Pan nazywa prywatnym dochodzeniem jest przejawem niczego innego, jak wyrazem korzystania przeze mnie z  dobrodziejstw ustawy o dostępie do informacji publicznej. Dyskretnie Panu o tej ustawie przypominam i proszę, by zechciał Pan ten fakt uwzględniać. Nadto, pragnę dodać, że gdyby autorka dokumentu, który teraz nazywa Pan „uzasadnieniem potrzeby…” tak go zatytułowała, nie interesowałbym się innymi aspektami tej sprawy i nie dotarłbym do gorszących mnie praktyk, które towarzyszyły wydaniu tego dokumentu. Nosi on oficjalnie tytuł „Recenzja”, a to do czegoś obliguje. Na dodatek, prywatne opracowanie członka Stowarzyszenia nie powinno być wydawane, moim zdaniem, pod logo instytucji zatrudniającej tę osobę. Swymi uwagami na ten temat podzieliłem się pisemnie z dyrektorem Ośrodka Doskonalenia Nauczycieli w Bielsku-Białej I to byłoby tyle, co do sprawy dostępu do informacji publicznej. W tym miejscu dodam też, że w związku ze sprawą Waszego albumu przedłożyłem Starostwu Powiatowemu w Bielsku-Białej swoje uwagi i sugestie dotyczące m.in. trybu i warunków przeprowadzania konkursu ofert, w sytuacji, gdy przedmiotem oferty jest wydanie pozycji książkowej. Istotą tego wystąpienia była m.in. propozycja rezygnacji z żądania przez Starostwo recenzji dzieła zanim ono będzie ukończone. A taka praktyka była stosowana. (…) Proszę mi wybaczyć, że zrezygnowałem z pierwotnego zamiaru podzielenia się z Panem Prezesem swymi uwagami na temat wyjaśnień, jakie był Pan uprzejmy dołączyć do swego pisma z 8. listopada 2013 r. Czynię tak dlatego, ponieważ Pan Marek Łukasik niczego praktycznie nie wyjaśnił. W pewnych fragmentach swego pisma stara się prowadzić wywody, które potwierdzają, niestety, moje opinie o zamieszczonych w albumie tekstach. Nie jest to opinia pochlebna. Odczuwam to tym dotkliwiej, że spotkanie z autorem tekstów pozostawiło we mnie bardzo sympatyczne wrażenie. Ponadto nie zamierzam się odnosić do opisanych przez p. Marka Łukasika stosowanych w Waszym Stowarzyszeniu metod i efektów kształtowania ostatecznej zawartości publikacji, bowiem to nie moja sprawa. Komentarz do całości wystąpienia p. Marka Łukasika musiałby być powtórzeniem fragmentów naszego protestu. Szkoda na to czasu. Nowością wprawdzie w tych wyjaśnieniach jest porównanie mojego języka do języka Stanisława Zarakowskiego. To mi chwały nie przynosi ze względu na osobę, ale przede wszystkim względu na to, że zostałem posądzony o zbyt ubogie słownictwo, którego użyłem wypowiadając swoje opinie. Tak to porównanie odczytałem. Innego uzasadnienia nie znalazłem. Nie noszę urazy do p. Marka Łukasika za to porównanie zwłaszcza, że nie pozostaję mu dłużny, choć inaczej. Oczekuję na niezwłoczne przekazanie mi informacji, o które ponownie się zwracam. Ich brak będę rozumiał za równoznaczny z przyjęciem do wiadomości faktu, iż Towarzystwo „Zagroda” podejmie zapowiadane wcześniej kroki zapobiegające upowszechnianiu nieprawdziwych informacji o Miejscach Pamięci w Buczkowicach. Z wyrazami poważania Prezes Józef Stec Buczkowice, 29. grudnia 2013 r.
P.S. W przytoczonym tekście pominięte zostały fragmenty dotyczące odniesienia się do wątków osobistych odnoszących się do autora protestu, jako że nie zawierają one żadnych nowych merytorycznych okoliczności.
J.S.