Grób Józefa Habdasa, ps. „Kwaśny”

Grób Józefa Habdasa, ps. „Kwaśny” dowódcy Oddziału Górskiego Gwardii Ludowej.

Grób Józefa Habdasa

Tablica na grobibe J.Habdasa
Znajduje się na cmentarzu parafialnym w Buczkowicach przy ul. Kościelnej (kwatera 2. rząd 5 grób 178). Grób zawiera szczątki Józefa Habdasa, urodzonego 2. lutego 1908 r., syna Michała i Rozalii z d. Kaczmarczyk. Miejscem jego urodzenia była Meszna, jednak przez wiele lat młodości mieszkał w Bystrej w budynku nr 120. Jego ojciec trudnił się pracą w małym gospodarstwie, a także układaniem i szlifowaniem posadzek. Ten drugi zawód obrał również jego syn Józef, który był jednym z pięciorga dzieci Habdasów. Józef miał dwóch braci – Bronisława i Edwarda oraz dwie siostry. Jako młodzieniec wyróżniał się urodą, wesołym usposobieniem, niepoślednim wzrostem i wielką siłą fizyczną. To sprawiało, że cieszył się poważaniem i podziwem wśród mieszkańców rodzinnej wsi i okolicznych miejscowości. W roku 1933 poznał swoją przyszłą żonę, buczkowiankę Annę Kania, córkę Andrzeja i Marianny z d. Mędrzak, młodszą od siebie o ponad cztery lata. Anna i Józef zostali małżeństwem w lutym roku 1936. Z małżeństwa tego urodziły się dwie córki: Józefa i Bronisława. Wezwanie mobilizacyjne przed wybuchem wojny spowodowało, że Józef Habdas zameldował się w swojej jednostce w Cieszynie i został wcielony do pododdziału artylerii lekkiej. Miejsce kwaterowania jednostki wskazuje, że był to, dowodzony przez ppłk. Bronisława Warzyboka, 4.Pułk Strzelców Podhalańskich, który wchodził w skład 21.Dywizji Piechoty Górskiej dowodzonej przez gen. Józefa Kustronia.
Habdas brał udział w kampanii wrześniowej, choć był to udział krótkotrwały zakończony niemiecką niewolą. Habdas uciekł z miejsca internowania w Krakowie i w październiku 1939 r. powrócił do Mesznej. Wbrew obowiązującemu prawu nie podjął stałej pracy. Był więc poszukiwany przez Niemców, którzy zamierzali zesłać go na roboty w głąb Rzeszy. Te okoliczności sprawiły, że Habdas ukrywał się w kryjówce wykonanej we własnym domu, a gdy to stało się niemożliwe, w lesie. Tam wokół niego skupiła się grupa mężczyzn, którzy znaleźli się w podobnej sytuacji. Tak powstała nieformalna grupa, która z czasem przekształciła się w oddział partyzancki. Na tym etapie ta działalność partyzancka nie nosiła wyraźnego charakteru politycznego. Ten stan się zmienił w roku 1942, kiedy z inicjatywy działaczy Polskiej Partii Robotniczej z Bielska grupa Józef Habdas (1)Habdasa została włączona do Gwardii Ludowej jako tzw. Oddział Górski, operujący w Beskidach. Od tej chwili działalność oddziału Habdasa łączona jest z działalnością Gwardii Ludowej i Polską Partią Robotniczą.
Akcje oddziału skierowane przeciwko Niemcom były bardzo dotkliwe. Sprawiały, iż siły policyjne i wojskowe musiały być w stanie stałego pogotowia. Dlatego jednym z celów działań okupantów była likwidacja oddziału i pojmanie Habdasa. Jego żonę i obie córki Niemcy wywieźli do Kietrza do Polenlagru nr 92, gdzie przetrzymywali je w warunkach obozowych przez blisko rok, a następnie wywieźli w głąb Rzeszy. Takie działanie Niemców miało na celu spowodowanie ujawnienia się Habdasa i oddanie w ich ręce. Oczekiwania Niemców nie spełniły się. Tymczasem Habdas ze swym oddziałem dokonywał napadów na konwoje z kartkami żywnościowymi, urzędy gminne, gdzie były przechowywane karty zaopatrzenia, a także inne dokumenty ważne dla Niemców. Spektakularną akcją wpisującą się w napady na urzędy było rozbicie urzędu gminy w Kozach (wrzesień 1943 r.). Wśród zadań zlecanych Habdasowi znalazły się również i takie, które wiązały się z wykonywaniem wyroków śmierci na konfidentach niemieckich. Do takich zdarzeń doszło w Wilkowicach i na Magurce (grudzień 1943 i maj 1944). Do takich akcji zaliczyć trzeba egzekucję leśniczego Jenknera z Bystrej, który nie tylko szkodził partyzantom radzieckim operującym w tym czasie w Beskidach, ale również prześladował Polaków za najdrobniejsze przewinienia, np. za zbieranie w lesie drewna na opał. Napad na leśniczówkę zakończył się śmiercią Jenknera, a egzekutorem wyroku był Józef Habdas. Ta akcja spowodowała jednak śmierć pięciu Polaków, których powieszono w Bystrej. Wśród nich był m.in. Michał Stec ze Szczyrku, który wspierał partyzantów Habdasa. Skazanych na karę śmierci więźniów powieszono na co okazalszych przydrożnych drzewach w obecności spędzonej z tej okazji publiczności. Miejsce to po Zona Michała Steca (z  lewej)wojnie zostało upamiętnione obeliskiem.Obelisk ku pamięci powieszonych w Bystrej
Oddział Habdasa wykonywał również akcje sabotażowe na kolei. Do najbardziej znanych należy wykolejenie końcem kwietnia 1944 r. pociągu relacji Żywiec- Katowice zakończone zniszczeniem lokomotywy i kilku wagonów. Wcześniej, bo końcem lipca 1943 r., oddział pod dowództwem Habdasa uczestniczył w akcji w Kętach Podlesiu, której celem był atak na leśniczówkę i likwidacja niejakiego Dekiffa, doskwierającego miejscowym Polakom. Atak na leśniczówkę zakończył się zdobyciem broni oraz stratami wśród niemieckich żandarmów. Główny cel ataku – Dekiff ocalał dzięki szczęśliwemu dla niego zbiegowi okoliczności. Uporczywe dążenie Niemców do likwidacji groźnego przeciwnika, którym był Oddział Górski, przyniosło im sukces w nocy 5.sierpnia 1944 r., kiedy zasadnicza część oddziału ulokowała się na noc w zabudowaniach Władysława Świergały w Wilkowicach. Miała tam oczekiwać na swego dowódcę. Na skutek denuncjacji, jakiej dopuścił się niemiecki konfident Czesław Bukowski, zresztą mieszkaniec Buczkowic, otoczeni przez odział niemiecki partyzanci zginęli. Byli to: Józef Herzyk z Zabłocia, Antoni Janica z Buczkowic, Tadeusz Konior i Józef Golasik z Kalnej oraz Józef Damek. Józef Habdas, który nie dotarł na miejsce zbiórki do Wilkowic, zginął nazajutrz w Buczkowicach, w budynku należącym do rodziny Pilarzów przy ulicy Lipowskiej, zastrzelony na łóżku serią z automatu, przez niemieckiego policjanta o nazwisku Lacik vel Lasik. Stało się to 6. sierpnia 1944 r. W obławie na Habdasa uczestniczyło prawie 50 policjantów. Miejsce pobytu partyzanta zostało wskazane przez jedną z mieszkanek Buczkowic, którą kierowała chęć uzyskania wyznaczonej przez Niemców nagrody pieniężnej, a także względy osobiste.
Ciało pogromcy niemieckich żandarmów i policjantów zostało wystawione na publiczny widok przed siedzibą niemieckiej policji w budynku należącym przed wojną do Żyda Reicha. Zwaliste zwłoki partyzanta odarte z odzieży przesłaniały tylko czerwone spodenki. Na przestrzelonych piersiach Habdasa Niemcy położyli czapkę, która miała służyć składaniu datków na pokrycie kosztów pogrzebu. Mieszkańcy Buczkowic i Szczyrku zostali zmuszeni do oglądania zwłok. Widok ten miał im uświadomić, jaki los czeka każdego, kto podniesie na Niemców rękę. To niecne widowisko nie trwało jednak długo. Wielki upał panujący w tych dniach sprawił, że sczerniałe ciało, przedstawiające coraz straszniejszy widok, Niemcy postanowili pochować. Ówczesny proboszcz parafii Buczkowice ksiądz Józef Kolber, zapisując fakt zgonu Józefa Habdasa w uwagach księgi zgonów zapisał, że zmarły został zastrzelony przez policję po długich poszukiwaniach i ściganiu. Niemcy postanowili, że zmarłego wrzucą do grobu bez trumny, jak ścierwo. Jednakże obecni na pogrzebie mieszkańcy Buczkowic wyprosili u nich, by ciało zawinąć w prześcieradło, a grób wyłożyć gałązkami świerkowymi. I tak się stało. Nadszedł czas, gdy wszystkich donosicieli, konfidentów i policjantów, którzy przyczynili się do śmierci Józefa Habdasa, spotkała kara.
W środowisku, w którym żył i działał, Habdas uchodził za człowieka który wzbudzał kontrowersje zwłaszcza natury moralnej. W powojennej Polsce nikt tych przerysowanych opinii nie starał się wyjaśniać ani tym bardziej korygować. Jeśli ktoś to robił, to ludzie nie mający większego wpływu na kształtowanie opinii społecznej. Dlatego odnotować warto stwierdzenie, które zostało wypowiedziane przez żyjącego do dziś jednego z sąsiadów Habdasa, który oświadczył, że Habdas był człowiekiem, który nigdy nie skrzywdził człowieka biednego, człowiekiem, który z wielkim zapałem szkodził przede wszystkim okupantowi. Należy wyjaśnić, że w opracowaniach dotyczących działalności „Kwaśnego” pojawiło się błędnie podane imię niemieckiego konfidenta Bukowskiego. Prawdziwe imię to Czesław, nie zaś Stefan. Czesław Bukowski był mieszkańcem Buczkowic i tu założył rodzinę. Jego pełne dane osobowe zapisane są w księdze małżeństw dla parafii Buczkowice. We wspomnianym opracowaniu „Ludzie PPR” prof. Henryka Rechowicza podana została również błędna data urodzenia Józefa Habdasa. Datę te określono na 10. stycznia 1907 r. podczas, gdy faktyczna przypada na 2. lutego 1908 r. Data lutowa wynika z księgi małżeństw zawartych w parafii Buczkowice w roku 1936.(akt małżeństwa Nr 14/1936).