Legionistom – pierwszym żołnierzom Polski Niepodległej

Rok 2014 jest tym, w którym świat wspomina setną rocznicę wybuchu pierwszej wojny światowej. Dla Polaków to niezwykle ważna rocznica. Wzbudza ona pamięć o dochodzeniu do niepodległości utraconej w następstwie rozbiorów, ale także o ludziach, którzy tę niepodległość przybliżali w żołnierskim trudzie.
Miejsce szczególne wśród tej żołnierskiej masy zajmują Legiony Polskie, utworzone w początkach sierpnia 1914 z inicjatywy Józefa Piłsudskiego.To wyróżnienie należne jest Legionom nie tylko dlatego, ze była to w założeniach polska armia ochotnicza, oparta bezpośrednio o biedny polski galicyjski lud. To z niego głównie wywodzili się młodzi ochotnicy. Ten lud, sam cierpiący niedostatek potrafił umundurować, uzbroić i wyżywić pierwszych ochotników. On obdarzył ich zaufaniem tak bezgranicznym, że gotów był zgodzić się na najwyższe ofiary, byle ojczyźnie przywrócić wolność. Wyjątkowy charakter Legionów wynika też z faktu, iż otoczone austriackim i niemieckim żywiołem zachowały swój polski charakter.
Buczkowice mają w legionowym dziele swój wielki wkład, o którym współcześni mają mgliste pojęcie lub uznali, że sprawa jest tak odległa, ze nie warta zachodu i uwagi. By to zmienić, od szeregu lat zacząłem gromadzić materiały o legionistach, którzy z Buczkowic wyszli do Legionów Polskich. Pamięci tych ludzi poświęcona była wieczornica „Buczkowianie w legionach Polskich 1914-1918”, zorganizowana 30 listopada w Sokolni przez Towarzystwo Społeczno-Kulturalne „Zagroda” przy cennej pomocy Gminnego Ośrodka Kultury w Buczkowicach.
Wieczornicy towarzyszyły pieśni legionowe i pieśni z powstań narodowych – listopadowego i styczniowego (wieczornica zbiegła się ze 185. rocznicą wybuchu powstania listopadowego i niedługo przed 141. rocznicą wybuchu powstania styczniowego). Uczestnikom spotkania zaprezentowana została niewielka wystawa pamiątek po naszych legionistach. Miałem zaszczyt przedstawić opowieść o losach buczkowickich legionistów od sierpnia 1914 r. do chwili ogłoszenia niepodległości. Kanwą tej opowieści była przygotowana przeze mnie książka „Mieszkańcy Buczkowic w Legionach Polskich 1914-1918” oraz obszerny materiał fotograficzny, złożony ze 198 slajdów, a obrazujący drogę legionistów ku wolnej ojczyźnie. Nie zabrakło na tej drodze legionistów z Buczkowic. Pierwszą grupę nazwisk otwierała lista szesnastu ochotników związanych z miejscowym gniazdem Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół”, którzy na wojenny szlak wyruszyli ku Krakowowi z Żywca w sierpniu 1914 roku w 2. Kompanii Marszowej pod dowództwem Tadeusza Jänicha. Już w chwili wymarszu buczkowiccy legioniści stanowili trzecią co do liczebności grupę ochotników rekrutujących się z podżywieckich miejscowości. Kolejne nazwiska  wyłaniały się w trakcie poszukiwań w archiwach, w listach komputowych Legionów. I tak ta skromna na pozór grupka ochotników-legionistów rozrosła się do 59 osób, co do których związki z Buczkowicami są absolutnie pewne. Zostało to potwierdzone w oparciu o księgi stanu cywilnego. Zdecydowana większość buczkowickich legionistów służyła w II Brygadzie Legionów, którą dowodził (z przerwami) gen. Józef Haller.. Dwóch z nich (Jan Kubica i Walenty Cader) swą służbę rozpoczęło w Legionie Śląskim, włączonym do 3. pułku piechoty Legionów. Trzech mieszkańców Buczkowic znalazło się w składzie I Brygady Legionów, której twórcą i dowódcą był sam Józef Piłsudski. Trzeba przy tym zaznaczyć, że do tej Brygady zostali wcieleni nie jako członkowie „Strzelca”, lecz jako członkowie „Sokoła”.
Nasi legioniści od wczesnej jesieni 1914, jako ledwo obyci z bronią, znaleźli się w bezpośredniej styczności z Rosjanami na Węgrzech, walcząc na terenach komitatu Marmaros-Siget opanowanego epidemią cholery. Bitwy i potyczki tam stoczone zakończyły się ich zwycięstwem i w atmosferze niekłamanego podziwu ze strony Węgrów Byli budowniczymi przeprawy drogowej przez przełęcz Rogodze Wielkie (lub Przełęcz Pantyrska) otwierającej drogę na wschodnią stronę Karpat. W tym niezwykłym przedsięwzięciu było dwóch buczkowian Jan Cader i Rudolf Baron członkowie Oddziału Technicznego 3.pułku piechoty Legionów. Wszyscy buczkowianie uczestniczyli w kampanii karpackiej, która przyniosła im zaszczytny tytuł „żelaznej brygady”, tej, która skutecznie zagrodziła drogę wojskom rosyjskim gen. Brusiłowa na teren Węgier. Walczyli pod Rafajłową (dzisiaj Bystrica) i Mołotkowem (dzisiaj Mołotkiw) (29.10.1914), gdzie stracili ze swego grona Wilhelma Milotę oraz braci Jana i Józefa Wałęgów. Ich ciała oddali ziemi we wspólnej mogile w mieście Nadwórna, o które toczyli boje z doborowymi i przeważającymi liczebnie siłami rosyjskimi.
Legioniści z Buczkowic byli w Besarabii i ponownie na Bukowinie, osłaniając skutecznie działania tzw. operacji gorlickiej, dzięki której Rosjanie zostali wyparci z Galicji Zachodniej.W kampanii karpackiej przeszli szkołę przetrwania w siarczystych mrozach, śniegu, niedostatecznie uzbrojeni, bez odpowiedniej odzieży. Byli świadkami i ofiarami traktowania legionistów jak mięsa armatniego przesuwanego na najtrudniejsze odcinki walk bez zapewnienia niezbędnego współdziałania armii austriackiej i sprawnego dowództwa. Byli wśród tych, którzy tamtejszej ludności przynieśli okruchy zachodnich porządków i ładu której świadectwo dawała „rzeczpospolita rafajłowska”. Gdy środkowej strefie frontu wschodniego zagroziła kolejna ofensywa armii Brusiłowa, legioniści nasi zostali skierowani na Wołyń, w rejony rozległych bagien i mokradeł, gdzie wspólnie z legionistami I i III Brygady Legionów staczali w 1915r. boje m.in. w rejonie miejscowości Kostiuchnówka i Wołczeck. Te bitwy odnotowane są w kronikach jako najkrwawsze. W tych bitwach zginął Józef Migdał umilający sobie i innym chwile wolne od ostrzału gra na ustnej harmonijce. Tu zginął Rudolf Baron, który po podleczeniu na Węgrzech odmrożonych nóg powrócił do kompanii, a Jan Kubica – autor wielu listów – ten z grupy cieszyńskiej został poważnie ranny. Tu drugi z naszych cieszyniaków-Walenty Cader pełnił funkcję sanitariusza .Nie tylko udzielał pomocy rannym, ale też grzebał swoich przyjaciół z Legionu Śląskiego „kompanijnego” por. Jana Łyska, „batalionowego” kpt. Czechnę-Tarkowskiego i innych. Tu wspominając poległych i rannych kolegów mieli okazję rozważać, jak to się stało, że austriackie dowództwo wbrew stanowisku dowódcy 3.p.p. Henryka Minkiewicza nakazało atakować Wzgórze Cegialniane bez należytego przygotowania artyleryjskiego. Potem, gdy nastał czas uspokojenia na froncie, Walenty Cader budował osiedla mieszkaniowe i uczestniczył w powstawaniu nowej miejscowości na Wołyniu, nazwanej Legionowo a inni budowali umocnienia, drogi i doskonalili żołnierskie umiejętności.
Będąc w ciągłej bojowej gotowości żywili się nadzieją , że ich trud nie zostanie zmarnowany, a Polska zmartwychwstanie. Przeżyli w Baranowiczach chwile uniesienia po ukazaniu się aktu dwóch cesarzy z 5. listopada 1916 r. i proklamacji utworzenia Królestwa Polskiego z ziem zagarniętych w rozbiorach przez Rosję. Radość tę ostudziła wieść, że ich rodzina ziemia wchodząca w skład Galicji nie została częścią Królestwa Polskiego. Tylko bardziej zorientowanym nie była obca rzeczywista intencja obu cesarzy. Nie o  niepodległą Polskę chodziło cesarzom, ale o możliwość pozyskania ponad milionowej rzeszy rekrutów koniecznych do ostatecznego zwycięstwa nad Rosją. Zaczęli sobie uświadamiać, że mimo swej woli stali się narzędziem wielkiej manipulacji. Austria i Niemcy pobudzając patriotyczne uczucia Polaków liczyli na masowy nabór rekruta. I tylko tyle. Nasi  legioniści byli w środku wielkiej gry prowadzonej przez Piłsudskiego z państwami centralnymi o niezależność Legionów Polskich i uczynienia z nich trzonu Wojska Polskiego potrzebnego odrodzonej ojczyźnie. Byli w środku tzw. kryzysu przysięgowego, który był otwartym wyzwaniem rzuconym przez Piłsudskiego Niemcom. I i III Brygada Legionów odmówiły złożenia przysięgi na wierność niemieckiemu cesarzowi. Postawa całej II Brygady Legionów, w której walczyli buczkowianie, była inna . Oni wraz ze swym dowódcą byli lojalni wobec Austrii, którą od początku swego istnienia jako formacji wojskowej wiernie wspierali i często ratowali z opresji. W „nagrodę” ci najwierniejsi sojusznicy Austrii już jako Polski Korpus Posiłkowy zostali kolejny raz wysłani na Bukowinę.

Zawarcie z Rosją i Ukraińską Republiką Ludową traktatu brzeskiego na początku 1918 r. zostało odebrane przez naszych legionistów jako jawny dowód zdrady interesów oczekiwanej Polski i stało się powodem wypowiedzenia Austrii posłuszeństwa przez Polski Korpus Posiłkowy oraz podjęcia próby przedarcia się (pod Rarańczą) za linię frontu wschodniego, do objętej rewolucją Rosji. Ten znamienny akt desperacji, nazywany później przez historyków „chwalebną zdradą”, poprzedzony był symbolicznym obrzędem pogrzebowym poświęconym zmarłemu we Lwowie Włodzimierzowi Mężyńskiemu, twórcy bielskiego i żywieckiego „Strzelca”. Ale był to też obrzęd pogrzebania nadanych legionistom odznaczeń austriackich, które zerwane z mundurów złożone zostały na symbolicznej trumnie Mężyńskiego i pogrzebane wraz z wiarą legionistów w trwałość sojuszniczych porozumień. Ujęci w czasie tej próby buntownicy, a wśród nich część buczkowian, zostali internowani na Węgrzech, a druga, mniejsza część Korpusu z gen. Józefem Hallerem stoczyła pod Kaniowem bój „do ostatniego naboju” z wojskami niemieckimi. Niewątpliwym uczestnikiem tej bitwy był buczkowianin Jan Pawleta późniejszy żołnierz „Błękitnej Armii” we Francji. Ten epizod legionowych dziejów rozgrywał się, gdy II Brygada połączyła się z II Korpusem Polskim w Rosji.
Wieczornica stworzyła okazję przybliżenia losów tych legionistów z Buczkowic, po których pozostały pamiątki. W tej grupie znaleźli się Ferdynand Milota, Jan Zemanek, Józef Janica i Władysław Wrona (zamordowani w czasie II wojny światowej w obozach koncentracyjnych) oraz Józef Namysłowski, Szczepan Paluch, Michał Tarnawa, Józef Cader, Walenty Cader i Józef Jano. Szczególną uwagę zwrócono na postać Jana Kubicy,wywodzącego się ze znanej we wsi rodziny właściciela tartaku i bardzo aktywnego społecznie mieszkańca Buczkowic.W rodzinie Kubiców zachował się bowiem niezwykle cenny, bogaty zbiór korespondencji z czasów organizacji i walk Legionów, liczący ponad 100 listów obejmujących okres od 1914 r. do maja 1917 r. Ustalony jest już także czas i miejsce śmierci Jana Kubicy -zginął w połowie maja 1917 r. w czasie bitwy nad rzeką Isonzo we Włoszech jako chorąży armii austriackiej. To jednak historia wymagająca innej opowieści.
Wieczornica miała być hołdem dla legionistów, tych znanych i tych całkowicie zapomnianych, którzy o niepodległą Polskę walczyli nie pustym słowem, ale na polach bitew. Część legionistów po odzyskaniu niepodległości pozostała w Wojsku Polskim i walczyła z bolszewikami. Byli wśród nich z Jan Cader, Józef Namysłowski i Józef Jano, późniejszy powstaniec śląski. Przypomnieliśmy również w czasie wieczornicy buczkowian – żołnierzy regularnej armii austriackiej, którzy zostali ranni, zostali wzięci do rosyjskiej niewoli lub zginęli. To też znacząca liczba naszych przodków, o których pamięć winniśmy zachować, tym bardziej, że dziś znamy ich z imienia i nazwiska. Tylko w okresie od 3. marca 1915 r. do 7. kwietnia 1917 r. było ich czterdziestu. Spośród nich sześciu zginęło, dwudziestu pięciu zostało rannych, (jeden dwukrotnie), a dziewięciu dostało się do niewoli. W szeregu bitwach buczkowianie wcieleni do 56 pułku piechoty z Wadowic znajdowali się w bezpośre3dnim sąsiedztwie walczących legionistów. Tak było pod Rarańczą i Rokitną w czasie słynnej ,a jednocześnie tragicznej szarży kawalerii pod dowództwem rotmistrza Zbigniewa Dunin-Wąsowicza. To była długa i pouczająca lekcja naszej historii na początku której znalazło się wspomniane wcześniej owe ponad sto listów z czasów powstawania Legionów Polskich i ich walk, przechowywanych w rodzinie Jana Kubicy nauczyciela-legionisty, buczkowianina, członka Legionu Śląskiego, który zginął w roku 1917 w dziesiątej bitwie nad rzeką Isonzo.

 

Tarnawa Michał

Michał Tarnawa

Rodzina Józefa Migdała

Rodzina Józefa Migdała

Szczepan Paluch

Szczepan Paluch

Ferdynand  Milota w Legionach Polskich

Ferdynand Milota w Legionach Polskich

Józef Namysłowski

Józef Namysłowski

Józef Namysłowski na zbiórce 2. Kompanii Marszowej

Józef Namysłowski na zbiórce 2. Kompanii Marszowej

Józef Cader w cywilu

Józef Cader w cywilu

Jan Cader

Jan Cader

Jan Kubica

Jan Kubica

Józef Jano

Józef Jano

Walenty Cader

Walenty Cader

Jan Zemanek w grudniu 1939

Jan Zemanek w grudniu 1939

Józef Janica ( z lewej) na posterunku honorowym w Urzędzie Poczty w Białej  po śmierci Józefa Piłsudsk

Józef Janica ( z lewej) na posterunku honorowym w Urzędzie Poczty w Białej po śmierci Józefa Piłsudsk

Walenty Cader z Legionu Sląskiego i Józef Cader

Walenty Cader z Legionu Sląskiego i Józef Cader

Józef Janica

Józef Janica

Józef Jano i Józef Namysłowski

Józef Jano i Józef Namysłowski

Jan Kubica z Legionu Śląskiego

Jan Kubica z Legionu Śląskiego

Jan Cader legionista I Brygady LP.kawaler Krzyża Orderu Virtuti Militari

Jan Cader legionista I Brygady LP.kawaler Krzyża Orderu Virtuti Militari

Ferdynand Milota

Ferdynand Milota

Ciekawe dla starszych i młodfszych

Ciekawe dla starszych i młodszych

Od planszy do planszy

Od planszy do planszy

Droga do Legionów z Buczkowic prowadziła przez Zywiec

Droga do Legionów z Buczkowic prowadziła przez Żywiec

Część widowni

Część widowni

Fragment wystawy

Fragment wystawy

Józef Stec autor ksiązki o legionistach z buczkowickim rodowodem

Józef Stec – autor książki o legionistach z buczkowickim rodowodem

 

Kilka z zachowanych listów legionisty

Kilka z zachowanych listów legionisty