Jubileusz buczkowickich strażaków

Józef Namysłowski, nestor bibliotekarzy w powiecie bielskim w swoich zapiskach zamieścił zdanie, mówiące o początkach straży ogniowej w Buczkowicach. Stało się to, jak zapisał, „… letnią porą 1897 r.”. W roku bieżącym minęło więc sto dwadzieścia lat od kiedy we wsi pojawili się ochotnicy strażacy, członkowie straży ogniowej. Z tej okazji 24. czerwca b.r. odbyły się uroczystości upamiętniające ten piękny jubileusz.

Pieczęć Straży Ogniowej w Buczkowicach

Pieczęć Straży Ogniowej w Buczkowicach

W obecności licznych delegacji strażackich z okolicznych miejscowości, gości oficjalnych, wśród których wymienić należy Z-cę Prezesa Zarządu Głównego Związku Ochotniczych Straży Pożarnych prof. dr. Marka Trombskiego, Starostę Bielskiego Andrzeja Płonkę, kierownictwo Zarządu Powiatowego Związku OSP z Bielska-Białej, Komendanta Miejskiego Państwowej Straży Pożarnej, władze gminy z Wójtem, przedstawiciela powiatowej instancji Polskiego Czerwonego Krzyża i szeregu innych, odprawiona została koncelebrowana msza polowa.
Po niej rozpoczęła się cywilna część uroczystości, w której najważniejsze wydarzenia z życia buczkowickiej straży przypomniał honorowy prezes Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego „Zagroda” Józef Stec. Odwołał się do roku 1867, kiedy to  w historycznie królewskim Krakowie, powstała pierwsza straż ogniowa w Galicji. Jej statut zatwierdził namiestnik cesarski Agenor hr. Gołuchowski, ten sam, który dopuścił do powstania Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół” otwierając bramy dla szerokiej działalności społecznej i patriotycznej prowadzonej przez te organizacje. Mówca wspomniał inicjatorów powstania buczkowickiej straży: dra Franciszka Miodońskiego, miejscowego lekarza oraz Gustawa Herrglotza, kierownika szkoły, z którymi współpracowali ówczesny naczelnik gminy Józef Gluza i Wojciech Kubica, właściciel restauracji. Przypomniał także tych, którzy w roku 1898 licznie zasilili szeregi ochotników po wielkim pożarze fabryki mebli i szkoły. Byli wśród nich m.in. Józef Moczek i Antoni Gluza – Hulanek.

Józef Moczek

Józef Moczek

 Antoni Gluza-Hulanek w roku 1934 jako prezes komisaryczny

Antoni Gluza-Hulanek w roku 1934 jako prezes komisaryczny

Bardzo interesująca, a jednocześnie pouczająca była ta część wystąpienia Józefa Steca -znawcy historii Buczkowic, która odnosiła się do pozycji wsi w roku 1897 i jej cech charakterystycznych w latach następnych.
Mówił tak: „Powróćmy jednak, do roku 1897 w Buczkowicach. Jaka ta nasza wieś była ? Wieś była samodzielną gminą. W

Józef Gluza

Józef Gluza

roku 1897 Gminą kierował Józef Gluza, który sprawował urząd naczelnika gminy. Swoje gospodarstwo prowadził w rejonie obecnej ulicy Spokojnej. Byliśmy częścią tzw. politycznego powiatu bialskiego, którego siedzibą była Biała. Buczkowice liczyły około 1400 mieszkańców zamieszkujących w około 230-235 domach, z których tylko około czternaście było murowanych. Znajdowaliśmy się w okresie dynamicznego przyrostu liczby mieszkańców. Od roku 1852 wzrosła z 790 osób do 1400, co oznacza niemal jej podwojenie. W okresie tym rodziło się we wsi rocznie od 50- ro do 90 -ro dzieci. Mieliśmy już od ośmiu lat (bo od 1889 r.) szkołę, która mieściła się w budynku nazywanym „starą fabryką”. Wieś wchodziła przebojem w okres nazywany w historii czasem rewolucji przemysłowej. Działała tu bowiem od wielu lat znana w Europie fabryka mebli giętych Rudolfa i Ewy Wagnerów, którą przymierzał się kupić jej przyszły właściciel Adolf Wech (senior). Produkowała także fabryka mebli giętych wiedeńskiej spółki Rudolfa Weilla, która we wsi się umacniała, przekształcając się z czasem w jedną z największych firm meblarskich na południu ziem polskich pod nazwą Polskie Fabryki Mebli

Gustaw Herrglotz,Kierownik szkoły w latach 1895-1912

Gustaw Herrglotz,Kierownik szkoły w latach 1895-1912

Giętych Thonet – Mundus w Buczkowicach. Niedaleko kaplicy przy obecnej ulicy Grunwaldzkiej działała od lat fabryka włókiennicza braci Hallentów, późniejszych prężnych przedsiębiorców w Bielsku. Funkcjonował nowoczesny, jak na tamten czas, tartak barona Otto von Klobusa. Z punktu widzenia administracji kościelnej byliśmy częścią parafii łodygowickiej, którą kierował żywczanin ks. Jan Miodoński. Nie mieliśmy własnego kościoła. Naukę religii w szkole

Dr Franciszek Miodoński

Dr Franciszek Miodoński

prowadził ks. Andrzej Lenart, wikary z Łodygowic. Wreszcie to, co z punktu widzenia powstania naszej straży ogniowej jest niezwykle ważne: Od sierpnia 1895 r. obowiązki kierownika naszej szkoły objął Gustaw Herrglotz, a od roku 1896 pierwszym w historii wsi lekarzem został dr Franciszek Miodoński, który zrezygnował z kariery naukowej na Krakowskiej Akademii, by nieść pomoc prostym ludziom. To ta dwójka przybyszów stała się owym spirytus mowens, sprawcą, inicjatorem powstania buczkowickiej straży ogniowej „letnią porą 1897 r.” Naczelnik Gminy Józef Gluza i Wojciech Kubica, właściciel restauracji „na kolanie” dopełniali ten trzon założycieli tej organizacji.[…] Lata następne, to czas starań o coraz doskonalszy jak na ówczesny czas sprzęt, a zwłaszcza sikawki. Pierwszą z nich przekazaną w do użytku w roku 1899 strażacy ciągnęli do pożaru samociąż. Dopiero druga zakupiona w roku 1911 firmy Schmeille z Czech przystosowana

była do zaprzęgania koni. Służyła ona przez wiele lat. Nasza straż broniła mienie mieszkańców gminy i ochraniała Fabrykę Mebli Giętych Adolfa Wecha. W Fabryce Mebli Giętych Thonet Mundus działała straż fabryczna, której członkowie zasilali również szeregi wiejskiej straży ochotniczej. Początki istnienia buczkowickiej straży ogniowej to czas znaczących wydarzeń o charakterze patriotycznym. Kroniki

Wojciech Kubica

Wojciech Kubica

mówią o udziale naszej straży w roku 1902 w uroczystościach oddania do użytku przez ks. Stanisława Stojałowskiego Domu Polskiego na Placu Blichowym w Bielsku. Stawili się tam w hełmach z rozpostartym na nich sokołem, który w czasie zaborów zastępował polskiego orła, wyrugowanego przez władze zaborcze z przestrzeni publicznej. Strażacy nasi w czerwcu roku 1910 r. uczestniczyli w pamiętnych obchodach 500-letniej rocznicy zwycięskiej bitwy pod Grunwaldem, po których w Buczkowicach,  Rybarzowicach i Kalnej pozostały trwałe pamiątki. 28. czerwca 1914 r. ze swym pochodzącym z roku 1904 okazałym sztandarem stawili się w Bielsku na uroczystościach rocznicowych istnienia bielskiego gniazda sokolego. Tych uroczystościach, które zakończyły się znaną z historii Bitwą nad Białą, sprowokowaną przez bielskich Niemców zaciekle broniących miasta przed nieuchronnym procesem repolonizacji. W tym samym dniu w Sarajewie doszło do zabójstwa Arcyksięcia Franciszka Ferdynanda Habsburga, które stało się pretekstem dla wybuchu wojny zwanej później I wojną światową. Wspominam te lata jako czas wielkich patriotycznych uniesień w naszym środowisku, w których strażacy ochotnicy nie byli obserwatorami, ale czynnymi uczestnikami. Nasza straż dała na początku XX wieku początek ludowemu ruchowi teatralnemu we wsi, stwarzając podstawy dla jego dynamicznego rozwoju. Szacunek budzą starania strażaków o powstanie remizy. Pierwszym, który pospieszył straży z

Wojciech Gruszecki

Wojciech Gruszecki

pomocą, by mogło powstać to pierwsze schronisko dla strażackiego sprzętu był Wojciech Gruszecki, miejscowy kowal który odstąpił grunty pod jej budowę. To postać godna szacunku. Był nie tylko kontynuatorem rodzinnych kowalskich tradycji, ale również żołnierzem i ojcem legionisty Józefa, który na wiele osiadł w Dęblinie stając się z czasem cenionym pracownikiem Dęblińskiej Szkoły Orląt. Owa pierwsza remiza zbudowana z desek i trocin w 1899 r. przycupnęła w tym samym miejscu, gdzie w latach 1928-1934 wybudowana została murowano-drewniana według projektu dyrektora fabryki Thonet Mundus inż. Stanisława Chorubskiego, systematycznie na przestrzeni lat modernizowana i rozbudowana aż do jej dzisiejszego kształtu, funkcji. Nie zabrakło na tej drodze potknięć i napięć, które wielkiej chwały nie przynosiły. Nie ominął jej w 1964 pożar, który spowodował wiele niepowetowanych strat. Jednak nasza straż zawsze znajdowała w sobie dość siły i determinacji, by z kłopotów wychodzić zwycięsko. Wielka w tym zasługa kolejnych prezesów i zarządów naszej straży. Nie zabrakło również życzliwości i wsparcia mieszkańców i miejscowych władz. Ostatnim dowodnym tego przykładem są prace nad gruntowną modernizacją obiektu zakończoną na przełomie lat 2007/2008. Kolejne lata przyniosły dalsze podniesienie standardu obiektu.[…]

Strażacy przed pierwszą remizą w 1899

Strażacy przed pierwszą remizą w 1899

Amatorski zespół teatralny ok. 1900 r

Amatorski zespół teatralny ok. 1900 r

Strażacy ok. r. 1928 z inż St. Chorubskim

Strażacy ok. r. 1928 z inż St. Chorubskim

Strażacy w roku 1934-po ustanowieniu zarządu komisarycznego. W środku Antoni Gluza-Hulanek

Strażacy w roku 1934-po ustanowieniu zarządu komisarycznego. W środku Antoni Gluza-Hulanek

Amatorski zespół teatralny ok. 1900 r

Amatorski zespół teatralny ok. 1900 r

Strażacy w roku 1972 r.- 75.rocznica istnienia OSP

Strażacy w roku 1972 r.- 75.rocznica istnienia OSP

Cześć wystąpienia poświęcona była systematycznej pracy nad doskonaleniem umiejętności strażackich, a także dążeniom ku pozyskaniu coraz doskonalszego sprzętu gaśniczego, w tym pojazdów specjalistycznych. Praca ta wspierana przez lokalne władze samorządowe sprawiła, że w roku 2013 buczkowicka Ochotnicza Straż Pożarna została włączona do Krajowego Systemu Ratownictwa Gaśniczego.
Ten niewątpliwy sukces był możliwy do osiągnięcia dzięki dziesiątkom lat prawdziwie społecznej bezinteresownej służbie wielu ludzi oddanych idei ochotniczego strażactwa. Swoje wystąpienie mówca zakończył słowami: ”Druhny i druhowie strażacy.Korzystając z przywileju dzielenia się z Wami wspomnieniami z odleglejszej i bliższej przeszłości skieruję do Was słowa naszego wieszcza: „Tak im kto wyżej wstąpił, w większy trud się wprzęga, i tym się nawet zniża, że wyżej nie sięga”. Szanujcie pamięć o tych, którzy byli przed wami. Zdrowa historyczna pamięć o przeszłości rozgrywającej się w bardzo złożonych czasach oraz pełnia wiary w Wasz zapał do pracy dla dobra wspólnego pozwoli Wam i całej naszej wsi doczekać kolejnego wiekowego strażackiego jubileuszu. Osiągnęliście już bardzo wiele, ale niech Was to nie uspokaja. Niech Waszym drogowskazem w kolejnych latach służby będą przywołane słowa poety.

Przyjaciół Wam nie zabraknie.”

Potem były gratulacje, odznaczenia, defilada, prezentacja czirliderek ze Starej Wsi (m. i gm. Wilamowice), defilada oddziałów strażackich, oraz pokaz sprawności ratowników. No i zabawa na wolnym powietrzu, przed którą koncertował zespół „Proboszczowie”, złożony z księży, wśród których liderem był śpiewający i grający na gitarze buczkowicki proboszcz, ks. Marek Bandura.

                                                                                                                                 Jotes