Józef Uroda i jego muzyczne pasje. Nowe odkrycia.

W roczniku Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej z roku 2013 poświęconym sztuce ukazał się bardzo interesujący

J.Uroda

J.Uroda

artykuł autorstwa prof. dra hab. Tomasza Jasińskiego, znanego badacza- muzykologa, znawcy okresu baroku i renesansu w muzyce. Autor artykułu jest profesorem nadzwyczajnym UMCS w Lublinie i kierownikiem Zakładu Teorii Muzyki w Instytucie Muzyki. Pracy pana profesora zawdzięczamy powrót do czasów odległych o prawie 90 lat, kiedy w Buczkowicach pojawiła się rodzina Józefa Urody, który objął posadę organisty w naszym buczkowickim kościele. Administratorem parafii był w tym czasie ks. Józef Styrylski, człowiek angażujący się w różnorakie formy życia społecznego we wsi.
Józef Uroda, urodzony w Głębowicach k. Wadowic w roku 1901 to muzyk samouk, który posiadł umiejętność gry na wielu instrumentach. Grał bowiem na skrzypcach, fortepianie, organach. Z oczywistych względów organy służyły mu w kościele, a skrzypce i fortepian rozbrzmiewały pod jego rękami w czasie pracy z amatorskimi zespołami teatralnymi i zespołami chóralnymi. Pracy poza kościołem miał Józef Uroda mnóstwo. Wszak w Buczkowicach w okresie międzywojennym amatorski ruch teatralny był jedną z najżywotniejszych form życia kulturalnego. Charakterystyczne dla tego ruchu było wystawianie wodewili i innych sztuk teatralnych, w których partie śpiewane często występowały. We wsi działał również silny liczebnie chór mieszany. Nie można sobie było wyobrazić spektaklu teatralnego, w którym byłyby partie śpiewane, bez sięgania po pomoc i umiejętności pana Józefa. A że zespołów teatralnych było niemal tyle samo, co organizacji społecznych, więc i pracy Józefowi Urodzie nie brakowało. Ponieważ administrator parafii nie stronił od uczestnictwa w życiu społecznym wsi, więc nie było też formalnych przeszkód, by organista w tym życiu się nie udzielał. Pan profesor Jasiński w swym artykule przypomina o aktywności bohatera artykułu w tej dziedzinie. Ale nie te formy działalności Józefa Urody znalazły się w ogniu dociekań autora artykułu.
Z rozmowy, którą miałem przyjemność przeprowadzić wynikało, że jak to często bywa, zainteresowanie działalnością i dokonaniami Józefa Urody spowodowane zostało przez przypadek. A był nim fakt dotarcia do obszernego zbioru pieśni maryjnych, zatytułowanego „AVE MARIA” w jednym z klasztorów żeńskich w Strumieniu. Ale to dopiero początek, choć niezwykle imponujący, odkrywania efektów pracy Józefa Urody. Wyłania się on z artykułu jako autor imponujących zbiorów pieśni kościelnych, nie tylko maryjnych, ale także okolicznościowych – wielkopostnych, nieszporów, pieśni do „Najsłodszego Serca Jezusowego”, na święto Chrystusa Króla, psalmów, pieśni na czas adwentu i całej masy innych.
Z artykułu dowiadujemy się o zdolnościach poetyckich Józefa Urody, który szereg tekstów osobiście stworzył, a także przetłumaczył z niemieckiego na język polski, włączając te pieśni do zbioru wykorzystywanych w pracy organistowskiej. Uroda to również kompozytor muzyki do napisanych przez siebie tekstów.
Z całą pewnością można powiedzieć, że rozmiary poszukiwawczej i twórczej, pracy Józefa Urody, choćby tylko w dziedzinie pieśni kościelnych, nie były znane mieszkańcom Buczkowic. Można też powiedzieć, że ci, z którymi na co dzień pracował, nie zdawali sobie sprawy z tego, jaką indywidualnością był Uroda. Profesor Jasiński, opierając się na zachowanych opracowaniach, pokazał również bohatera artykułu jako autora opracowań dla potrzeb chóru czy orkiestr, w tym również wykonujących muzykę taneczną.
Z tekstu prof. Jasińskiego wyłania się, nie obawiam się użycia tego określenia, tytan pracy, dążący do wyraźnie określonego celu mrówczą, systematyczną pracą, trwającą wiele lat. Artykuł zawiera również wiele opisów ciekawych i nieznanych powszechnie zdarzeń, które miały miejsce w czasie zesłania przez Niemców rodziny Urodów do Polenlagru Nr 92 w Kietrzu, w którym przetrzymywane były polskie rodziny m.in. z Buczkowic, wysiedlone w roku 1942. W tym obozie Józef Uroda zajmował się 129 polskimi dziećmi, z których tylko 30 umiało czytać. Zesłanie do tego obozu oznaczało kres pracy organistowskiej w Buczkowicach, bowiem po powrocie z obozu kontynuacja działalności w tym charakterze okazała się niemożliwa.
Autor przypomniał również zaangażowanie Józefa Urody w akcję upamiętnienia ofiar niemieckich prześladowań w latach 1939-1945. A wydarzenia z tym związane rozgrywały się w latach 1946-1947.
Czytając artykuł prof. Tomasza Jasińskiego uświadamiamy sobie fakt, jak często żyją obok nas ludzie nieprzeciętni, jak niewiele wiemy o ich dokonaniach, a także jak łatwo o tych ludziach zapominamy ze szkodą dla samych siebie i wiejskiej wspólnoty, której ci zapomniani tak wiernie służyli. A może nie jest za późno, by przejrzeć domowe archiwa, w których, być może, zalegają jakieś materiały, które Józefa Urody dotyczą? Warto je pokazać i upublicznić, by ocalić od zapomnienia tego niezwykle ciekawego człowieka. Nie decydujmy sami o tym, czy są to materiały ważne czy też nie. Sięgniemy do wiedzy Pana profesora Jasińskiego, z wiarą że poszerzą one zasób wiadomości na temat bohatera artykułu. Użyczmy te materiały Towarzystwu Społeczno-Kulturalnemu „Zagroda”, które przeniesie je na nośniki elektroniczne i udostępni każdemu zainteresowanemu.

Józef Stec

Annales Universitatis Mariae Curie-Skłodowska. Sectio L ARTES.Vol.XI.2 2013 ISSN1732-1352

Annales UMCS

Annales UMCS