Historia od nowa  pisana

Siedemdziesiąta rocznica zakończenia II wojny światowej skłania naturalnie do spojrzenia na obiekty, które powinny być świadkami tamtego odległego czasu. Najbardziej przemawiają do nas wojenne groby, pomniki upamiętniające ofiary wojennych zbrodni. Patrząc na wygląd tych miejsc kształtujemy sobie pogląd o gospodarzach tych miejsc, a także instytucjach, których ustawowym obowiązkiem jest dbanie o niezmienność symboliki, którą budowniczowie pomników, tablic pamięci starali się przekazać potomnym.
Tak, moim zdaniem, być powinno. A jak jest? Jest zdecydowanie inaczej. Mamy do czynienia z agresywną, często bezpardonową ingerencją w wygląd nagrobków i pomników, ingerencją, która rozgrywa się pod okiem służb odpowiedzialnych za dbałość o nienaruszalność tych miejsc. Nie zamierzam wypowiadać się na temat sytuacji w kraju, choć wiele sygnałów, które znajdujemy w prasie niedwuznacznie wskazuje, że ze wspomnianymi zabiegami mamy do czynienia dość często. Ja skupię się na dwóch przypadkach z powiatu bielskiego w województwie śląskim. Przypadek pierwszy to sprawa pomnika upamiętniającego zbiorowe egzekucje więźniów KL Auschwitz w Szczyrku, a drugi dotyczy zbiorowej mogiły wojennej, która znajduje się na cmentarzu katolickim w Wilkowicach.

Częśc pomnika Szczyrk

Częśc pomnika Szczyrk

Pomnik w Szczyrku

Pomnik w Szczyrku

Egzekucje w Szczyrku miały miejsce w marcu roku 1943 i sierpniu 1944. Obie miały służyć zastraszeniu miejscowej ludności, a sceneria i sposób wykonywania wyroków śmierci przez powieszenie w obecności spędzonej na to ponure widowisko ludności, miały ten strach pogłębiać. W czasie obu egzekucji powieszonych zostało dziesięciu więźniów. Ich nazwiska są znane, choć niektóre z nich obecnie podlegają politycznemu sekowaniu. Pamięć tych męczenników społeczność szczyrkowska w roku 1948 uczciła pomnikiem, zlokalizowanym w dawnym Parku Zdrojowym, który obecnie nazywany jest Zwierzyńcem. Jest oczywiste, że na pomniku znalazł się wizerunek naszego państwowego godła, które było godłem urzędowym obowiązującym w powojennym czasie. Dla jakiegoś  poprawiacza historii orzeł z „gołą głową” okazał się niewłaściwy, więc metodą tzw. niewidzialnej ręki postanowił orła ukoronować. Jak to zwykle bywa w takich sprawach, a również i dzisiejszych czasach, sprawca nie zostanie ujawniony. Bez znaczenia okazuje się fakt, że pomnik nie oddaje rzeczywistego jego stanu z roku 1948.

.Mogiła AL-owców po wojnie

.Mogiła AL-owców po wojnie

Zbiorowy grób wojenny w Wilkowicach kryje szczątki partyzantów Armii Ludowej, którzy wchodzili w skład Oddziału Górskiego tej formacji. Kierował nim Józef Habdas. Pięciu partyzantów z tego oddziału zginęło w czasie obławy niemieckiej, w której uczestniczył Czesław Bukowski-niemiecki agent, a jednocześnie kolega partyzantów, członek oddziału Habdasa. Gwałtowana potyczka piątki AL-owców rozegrała się 5. sierpnia 1944 r. w siedlisku należącym do sprzyjającym partyzantom rodziny Świergałów w pobliży lasu. Przeważające siły niemieckie, a przede wszystkim zdrada, której dopuścił się wobec swoich kolegów Bukowski spowodowała, iż cała piątka partyzantów zginęła. Byli to:Tadeusz Konior, Józef Golasik, Antoni Janica, Józef Damek i Józef Herzyk. Losy tych ludzi godne są odrębnego opracowania. Trzeba wspomnieć, że odrodzona po 1945 r. Polska nie była nadmiernie troskliwa o miejsce pochówku ludzi, którzy starali się przybliżyć jej nadejście w takim politycznym kształcie, jak to się stało po roku 1945. W roku 1959 dziennikarze jednego ze śląskich periodyków tak napisali: „Wśród zarośli cmentarza w Wilkowicach

znajduje się zapomniana mogiła, kryjąca prochy AL.-owców”. Dołączone zdjęcie mogiły nie pozostawia wątpliwości co do prawdziwości tych słów. Zarośnięty zielskiem grób wskazywał prosty drewniany krzyż z tabliczką z nazwiskami poległych. Wiele lat po wojnie, bo

Al-owcy w AK

Al-owcy w AK

w późnych latach sześćdziesiątych lub na początku siedemdziesiątych XX wieku (dokładnie nie pomnę) ze środków budżetu państwa wybudowano betonowe nagrobki obłożone sztucznym kamieniem tzw. lastrico. W tym samym czasie identyczny nagrobek wykonany został na grobie Józefa Habdasa na cmentarzu wyznaniowym w Buczkowicach.
Na żadnej z tablic nagrobnych ani w Buczkowicach, ani w Wilkowicach nie zostały wtedy zamieszczone informacje o tym, w jakiej formacji służyli polegli. Budowniczowie nagrobków byli snadź przekonani, że przynależność do oddziału gwardyjskiego jest tak oczywista, że nie należy o tym informować.

Pomijając sprawę nagrobka J. Habdasa, przytoczę treść napisu na mogile zbiorowej. Tekst był następujący:„Tu spoczywają bohaterzy, którzy zginęli dnia 7. VIII 1944 r. walcząc o naszą wolność”; potem następowało wyliczenie nazwisk poległych partyzantów ze wskazaniem ich wieku. Tablica kończyła się wezwaniem „Cześć ich pamięci!” Fundator, czyli b. Prezydium Powiatowej Rady Narodowej w Bielsku-Białej, a także zapewne Prezydium Gromadzkiej Rady Narodowej w Wilkowicach (bo taką procedurę wtedy stosowano) nie przywiązało należytej wagi do określenia daty śmierci poległych, która w rzeczywistości nastąpiła 5. sierpnia 1944, a nie 7. sierpnia tegoż roku. To błąd znaczący, ale dla tych, którzy zginęli, obojętny. Należy dodać, że innych Informacji ani elementów na nagrobku nie zamieszczono. Potwierdza to miniatura fotografii tej mogiły zamieszczona w wykazie Miejsc Pamięci Narodowej znajdującym się w Śląskim Urzędzie Wojewódzkim w Katowicach. Ponieważ jednak jak to mówi łacińskie przysłowie Tempora mutantur et nos mutemur in illis, więc zapewne po przemianach ustrojowych w roku 1989, co bardziej podatni na zmianę czasów postanowili „ubogacić” nagrobek dodatkowym detalem w postaci niewielkiej tabliczki z wyrytym na niej Krzyżem Armii Krajowej oraz napisem Armia Krajowa. Zmiana ta zapewne była dokonana cichaczem, bez przyzwolenia właściwych władz, bowiem we wspomnianej ewidencji Miejsc Pamięci Narodowej w Katowicach nagrobek efektów tego „ubogacenia” nie zawiera a nadto, w opisie tego miejsca widnieje nazwa „GL” jako formacja, której polegli byli członkami. Taki był mechanizm włączenia partyzantów Gwardii Ludowej – Armii Ludowej do grona członków Armii Krajowej.

Korpus nagrobka po ostatnich zmianach

Korpus nagrobka po ostatnich zmianach

To informacja oczywiście ważna dla tych, którzy mają pojęcie o historii oddziału GL-AL Józefa Habdasa i kłopot z głowy tych, którym dzisiaj byłoby być może trudno i otwarcie skłonić głowy nad mogiłą partyzantów związanych z nurtem lewicowym. To jednak nie koniec znęcania się nad pamięcią złożonych w tej mogile. Bo oto swoje powołanie do dokonania osobliwych poprawek4.Fragment tablicy (1) pojawiło się po raz kolejny. Tym razem wyrażało się to w usunięciu wcześniejszej tablicy (łącznie z tą z symbolami AK-owskimi) i zamontowaniu na korpusie nagrobka czegoś w rodzaju landszaftu w kolorze damskiej bielizny z godłami Polski i orzełkiem Armii Krajowej. Widnieją tam też podobizny poległych ściągnięte z artykułu w prasie, okazały krzyżem z Chrystusem ukrzyżowanym i doklejonymi wokół niego odlewami stacji drogi krzyżowej, których już część odpadła. Fragment nowej tablicy uzupełnia wspominany landszaft obrazujący okolice i dom Franciszka Świergały, gdzie rozegrała się krwawa potyczka z atakującymi partyzantów Niemcami. Jest też dość niekonwencjonalny tekst z podziękowaniami.

Orzełek Armii Krajowej

Orzełek Armii Krajowej

Opisuję tę osobliwość cmentarną nie ze względu na osobisty mój, zdecydowanie negatywny, stosunek do tego wyczynu. Chodzi bowiem nie tylko o wizualny jego efekt, ale o to, jak tak prostacki pomysł mógł zostać zrealizowany na mogile wojennej. Takie działania, jak i inne, polegające na profanowaniu wojennych mogił i pomników stały się ostatnimi czasy elementem barbarzyńskiego obyczaju, który należy zdecydowanie piętnować. Dlatego chcę stanowczo zapytać:
Jak to jest możliwe, by na wojennym grobie partyzantów Gwardii Ludowej- Armii Ludowej, który pozostaje pod opieką naszego państwa i jego organów – Wojewody Śląskiego, a także samorządowych – Wójta Gminy, można było wykonywać takie niegodziwe harce, zakłamujące historię i losy tych, którzy nie mogą wyrazić swojego sprzeciwu wobec tych praktyk.
Pytam, jak to jest możliwe, by taki malunek „ozdabiał” nagrobek zaliczony do grupy która winna być objęta szczególną troską państwa jako, że jest to Miejsce Pamięci Narodowej.
Kto ponosi odpowiedzialność za dopuszczenie do ośmieszania takiego miejsca i szerzenia kłamstwa historycznego?
Jak to jest możliwe, że nikt na ten akt wandalizmu nie zareagował w sposób zdecydowany i skutecznytak, by ten bubel nie ostał się ani chwili?
Jak to jest możliwe, że grób ludzi, którzy walczyli w konkretnej formacji wojskowej, którzy stanowili część antyhitlerowskiego ruchu oporu stał się obiektem niegodziwego eksperymentu, a instytucjom odpowiedzialnym za opiekę nad grobami wojennymi zabrakło zdecydowania, by nakazem administracyjnym doprowadzić do przywrócenia nagrobkowi godnego wyglądu? Należałoby również uzyskać jednoznaczną odpowiedź czy w społeczności wiejskiej nie znalazł się nikt, kto w stosownym czasie zwróciłby uwagę na niestosowność upiększeń?  Dobrze, że Wójt Gminy po interwencji właściwie zareagował i doprowadził do zdjęcia „dekoracji” i przywrócenia wyglądu nagrobka do bliższego dawnemu. W szaleństwie modyfikacji historycznych zdarzeń dostrzegam metodę, której początki pojawiły się w chwili wyjęcia ochrony Pomników Walki i Męczeństwa spod zakresu działania Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, w tym służb konserwatorskich. Od tego czasu problem stał się przysłowiowym „michałkiem” podrzuconym Ministerstwu Spraw Wewnętrznych i odpowiednio wydziałom spraw społecznych w urzędach wojewódzkich. Obiekty, dawniej centralnie ewidencjonowane i nadzorowane jako elementy dziedzictwa kulturowego, znalazły się w orbicie zainteresowania służb, dla których miejsca pamięci są dziedziną przejęta z administracyjnego nakazu. Czyżby chodziło we wskazanej zmianie właściwości administracyjnej, by wyjąć spod konserwatorskiej ochrony te obiekty po to, by mogły stać się obiektami możliwymi do przeróbki przez każdego i w każdym czasie? To jedna z przyczyn „radosnej twórczości” poprawiaczy historii. Ci, wyczuwając brak nadzoru w tej tak czułej dziedzinie dają upust swojemu wyobrażeniu o historii. Przyczyną drugą jest, moim zdaniem, dziwna łatwość z jaką np. Rada Ochrony Pomników Walki i Męczeństwa ustami swojego sekretarza wyraża pośrednie przyzwolenie na ingerencję w wygląd pomników wzniesionych w okresie powojennym. Przykładem jest wypowiedź na temat „koronowania” orłów zamieszczonych na tych pomnikach. Funkcjonariusz państwa uważa bowiem, że polegli w czasie wojny byli obywatelami II RP, która pieczętowała się orłem w koronie. I to ma być główny argument merytoryczny. Kolejną sprawą jest zjawisko, niekontrolowanych zmian treści napisów na tablicach memorialnych w myśl aktualnych jedynie słusznych poglądów politycznych. Pomniki zamiast być świadectwem historii i czasów w których powstały, stają się polem ideologicznej batalii.
I niech mnie ktoś przekona, że mam to uznać za objaw zdrowia publicznego i szacunku dla narodowego dziedzictwa.
Uwaga:
Wykorzystano art. Tadeusza Sroki i Jerzego Wołczyńskiego z Nru 45 [287]  Panoramy – Śląskiego Tygodnika Ilustrowanego  z listopada 1959 r.
Wygląd zmodyfikowanego nagrobka zobrazowany został fotografiami z 30.12 2013 r.Dziś, po stanowczej decyzji Wójta Gminy nagrobek wygląda już tak

Nagrobek obecnie

Nagrobek obecnie

Al-owcy w AK

Al-owcy w AK

                                                                                                          Józef Stec