Goście ze Stanów Zjednoczonych.

Trzeci już raz, 30. października 2017 r. mieliśmy przyjemność gościć p. Teresę Cader, która, (tym razem), z mężem Jerrym przed świętem zmarłych przyjechała ze Stanów Zjednoczonych, by odwiedzić groby krewnych na cmentarzu w Buczkowicach. O polskich, buczkowickich korzeniach p. Teresy pisałem już wcześniej, więc przypomnę tylko, że Jej ojciec wywodził się z buczkowickiej rodziny, która wyemigrowała  do Stanów Zjednoczonych. Matka była Irlandką. Pani Teresa jest poetką i eseistką, która w swojej twórczości wiele miejsca poświęca coraz gruntowniej poznawanej Polsce, a zwłaszcza stronom rodzinnym swego ojca i mieszkańcom tej ziemi. Zamierza napisać książkę poświęconą Polsce i odwołującą się do czasów emigracji mieszkańców Galicji do Stanów Zjednoczonych przed I wojną światową oraz w dwudziestoleciu  międzywojennym. Wizyta w Towarzystwie miała stać się, poza czysto sentymentalnymi względami, okazją do zebrania materiałów do przygotowywanej książki. Miałem wraz z żoną możliwość podejmować gości w siedzibie Towarzystwa „Zagroda”. Tym razem nie było prezentacji kolejnych utworów p. Teresy, bo spotkanie miało bardzo kameralny, roboczy charakter. Pani Teresa przygotowała się na słuchanie opowieści o sytuacji mieszkańców Buczkowic w okresie poprzedzającym wybuch I. wojny światowej,  o warunkach życia mieszkańców w czasie jej trwania i po odzyskaniu niepodległości. Kluczowym pytaniem były powody podejmowania decyzji o emigracji za wielką wodę.
Przed wizytą otrzymałem zestaw szeregu problemów, które interesowały p. Teresę, więc postarałem się do tego wysłuchania starannie przygotować. Skupiliśmy się na naszym buczkowickim podwórku, ale nie uniknęliśmy sięgania do wielkiej polityki, które determinowały postawę Stanów Zjednoczonych wobec sytuacji wojennej, a więc i emigrantów m.in. z Galicji, będącej częścią Monarchii Austro-Węgierskiej. Nie obyło się również bez odniesień do postawy USA z okresu II wojny  światowej i czasów po jej zakończeniu, bo postawa ta miała istotne znaczenie dla pozycji i kształtu Polski po konferencjach w Teheranie, Jałcie i Poczdamie.
Z natury rzeczy musiało paść wiele stwierdzeń, które dla naszych gości wydawały się niewyobrażalne. Chodziło tu przede wszystkim o skalę i rozmiary nędzy, niedożywienia, bezrobocia i powszechnego niedostatku, które były główną przesłanką dla podejmowania ryzyka emigracji w poszukiwaniu ratunku dla siebie i rodzin. Choć działania wojenne w I wojnie nie dotknęły bezpośrednio naszych stron, to warunki życia mieszkańców uległy dalszemu pogorszeniu. Odniosłem wrażenie, że cały szereg przekazywanych informacji, popartych przywołaniem konkretnych nazwisk, przykładów spowodował zmianę ich dotychczasowego poglądu na to, co dotychczas wiedzieli o codziennym życiu mieszkańców Buczkowic i wsi sąsiednich. Pytań dodatkowych było niewiele, ale były szeroko otwarte z niedowierzania oczy i zapełniający się starannym pismem notatnik. W powietrzu zdawało się ciągle wisieć pytanie gości:  Czy to wszystko było możliwe? A jednak …
Spotkanie było również  dla mnie wysoce pouczające, a także utwierdzające w przekonaniu, że zagłębianie się w przeszłość ma sens. Jeśli oparte jest na rzetelnym poznaniu zjawisk i wydarzeń może służyć praktycznej realizacji, jak na razie teoretycznej zasady, że historia jest nauczycielką życia. Mówię o zasadzie teoretycznej, bo historia byłaby dobrą nauczycielką, gdyby wyciągano z niej konieczne wnioski. A z tym jest wielki kłopot.
Na zakończenie wizyty odwiedziliśmy naszą bibliotekę imienia Stanisława Staszica, która w roku 2016 obchodziła swoje dziewięćdziesiąte narodziny, jako spadkobierczyni Czytelni Towarzystwa Szkoły Ludowej, powstałej we wsi w lutym 1926 r. Pani Teresa podarowała bibliotece tomiki swojej poezji w języku angielskim.
Ze swej strony obdarowaliśmy gości albumem, zawierającym najpiękniejsze polskie zabytki, a także archiwalnymi numerami naszego „zagrodowego” czasopisma „Zapiski z dziejów…”, które wzbudziły wielkie zainteresowanie poruszaną tematyką oraz staranną szatą graficzną.

     Uczestnicy spotkania                                                                                                                                                                                                                                             Józef Stec
PS.
Dodam, że naszym gościom towarzyszył jej krewniak ze swa synową, która pełniła role tłumaczki. To za pośrednictwem wspominanego krewniaka, Zbigniewa otrzymałem zestaw pytań i problemów, nurtujących p. Teresę. Ze względu na zawartość merytoryczną maili przytaczam je w oryginale.

Mail 1

Mail 1

Mail 2

Mail 2